sobota, 10 września 2011

O planowaniu wakacji

Myślałam, że uda mi się dzisiaj zamieścić recenzję książki, albo chociaż filmu, który wczoraj obejrzałam, a który zrobił na mnie duże wrażenie.
Niestety, przygotowania do wyjazdu zajęły mi prawie cały dzień. Nie wiem, jak wy, ale ja nie lubię pakowania. Nie lubię też oczekiwania na odprawę. Najlepiej czuję się, kiedy siedzę już w sali odlotów. Znajomi śmieją się, że zapewne coś przemycam i stąd wynika moje zdenerwowanie. Przemycam najczęściej pół walizki książek. Co roku obiecuję sobie, że ograniczę ich ilość, a potem jest jak zwykle. Tym razem jednak zaopatrzyłam się w e-booki i audiobooki, co nie znaczy, że nie zabieram żadnej książki papierowej. :)
Ponieważ nie zdążyłam z recenzjami (łudzę się,że może jutro mi się uda) przenoszę tekst a propos wakacji.
Przeczytałam jakiś czas temu na facebooku zdanie, którego sens był mniej więcej taki „zdumiewające jest, jak dużo czasu ludzie poświęcają na planowanie wakacji, o wiele więcej niż na planowanie życia. Wygląda na to, że zaplanowanie wakacji jest dużo łatwiejsze niż dokonanie w życiu zmiany”. Autorem powiedzenia jest facet, który osiągnął w życiu sukces finansowy. Mnie to nie grozi (sukces finansowy), mogę zatem spokojnie nie zgodzić się z przytoczoną opinią. Po pierwsze nie rozumiem, jak można zaplanować życie. Czy ma to być coś w rodzaju; tyle lat nauki, tyle lat szukania partnera, tyle lat „chodzenia”, w wieku lat …. urodzenie (spłodzenie dziecka), tyle lat… pracy na stanowisku, awans…, a jeśli nie to zmiana pracy, partnera, lekarza… Nie wiem, nie rozumiem i nie chcę wiedzieć. Po drugie nie wiązałabym dokonywania zmian z planowaniem życia. Dokonywanie zmian jest oczywiście rzeczą ze wszech miar godną pochwały, podziwu i naśladowania, o ile wiąże się ze zmianą istniejącego status quo, które zaczyna nas zniewalać. Po trzecie uwielbiam planować wakacje i wcale mnie nie zdumiewa, że ludzie tyle czasu poświęcają temu nader przyjemnemu zajęciu. Planowanie wakacji jest moim zdaniem bardzo słusznym posunięciem. Zwłaszcza w pracy, w której istnieje ryzyko nieotrzymania urlopu w pożądanym przez nas terminie, bądź ryzyko przesuwania przez nas samych tegoż urlopu z powodu nadmiernego poczucia odpowiedzialności.
Dlatego, mimo, iż lubię spontaniczne działanie jestem „zmuszona” okolicznościami do planowania urlopu dość wcześnie. Ma to swoje dobre strony, gdyż zaplanowanie wrześniowego urlopu w styczniu pozwala na dziewięć miesięcy radości z przygotowań. Najmniej przyjemne to zbieranie pieniążków na opłacenie naszej wycieczki. Ale są przecież zajęcia przyjemniejsze, takie jak kupowanie toreb podróżnych, walizek, ubrań, butów, okularów, wymiana doświadczeń, pożyczanie przewodników, mapek, czytanie o miejscach, które chciałoby się zwiedzić, rezerwowanie wstępów do muzeów, teatrów, galerii, itp., itd. Kilka lat temu będąc na wakacjach u rodziny we Włoszech nie mogłam się nadziwić, że oni spotykając się ze sobą cały czas rozmawiali o wakacjach. Najpierw przez pół roku planowali wyjazd, a potem przez pół roku opowiadali swoje wrażenia z podróży. Było to wówczas dla mnie niepojęte. Wtedy inne sprawy wydawały mi się ważne. Teraz podzielam ich pasje. Może dojrzałam, a może zmieniły mi się priorytety. Teraz i ja żyję przygotowaniami, podróżami i wspomnieniami. Wpis ten zamieściłam w dniu 3 stycznia, tj. w dniu, w którym dokonałam rezerwacji samolotu do Paryża. Od zeszłorocznego pobytu czułam niedosyt. Mam nadzieję, że tegoroczny pobyt nasyci mój niepohamowany apetyt na to miasto.
Nie wiem, czy technika pozwoli mi na dokonywanie kolejnych wpisów podczas tych dwóch tygodni mojej nieobecności. Będę się starała. Na pewno jednak będę mniej aktywna niż dotychczas.
A po powrocie ogłoszenie rozstrzygnięcia konkursu.
Na zdjęciach Bazylika Sacre Couer i wieża Eiffla

6 komentarzy:

  1. No to zachęciłaś mnie do planowania własnych wakacji. Jeszcze tylko dziesięć miesięcy! Odpoczywaj, napełniaj zmysły wrażeniami i opisuj nam.:)))

    OdpowiedzUsuń
  2. Planowanie wakacji to przedłużanie radości, pozwala na cieszenie się nimi długo przed czasem, a także na lepsze do nich przygotowanie.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja jakoś nie lubię planować wakacji... Zawsze mnie to stresuje.

    OdpowiedzUsuń
  4. @schizma- na szczęście jesteśmy różni :) Chciałabym pozwolić sobie na spontaniczność, tyle, że wtedy mogłabym pożegnać się z wakacjami w miejscach wymarzonych. :(

    OdpowiedzUsuń
  5. guciamal - Jako że jeszcze przez rok będę biedną studentką dorabiającą sobie w instytucji kultury jako sprawdzacz biletów (a co potem - czas pokaże...), niestety nie mogę sobie pozwolić na choćby drobne szaleństwo wakacyjne (a odpowiednio wcześniejsze planowanie prawdopodobnie pokryłoby się z sesją...) ;) Ale trzeba się cieszyć tym co się ma :) Aczkolwiek tego Paryża to Ci zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Schizma - to prawda- trzeba się cieszyć tym co się ma i dostosowywać marzenia do realiów. Grunt to mieć pasje i żyć z pasją, a my wszyscy bloogowicze ją mamy. Życzę Ci (wszystkim) wielu pięknych podróży (niekoniecznie do Paryża).

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).