środa, 5 października 2011

Koniec świata i Hard-boiled Wonderland Haruki Murakami

Książkę przeczytałam już ponad miesiąc temu, ale trudno mi ja zrecenzować. Po przeczytaniu byłam pod dużym wrażeniem. Być może tak ciężko jest mi je opisać, ponieważ fantastyka, to gatunek dość mi odległy. Po raz kolejny trudno mi ubrać emocje w słowa. 
To pierwsze spotkanie z japońskim pisarzem. Swoją przygodę z jego prozą rozpoczęłam bez jakiegokolwiek przygotowania. Nie miałam pojęcia, czego się mogę po niej spodziewać. 
Gdybym miała nazwać ten gatunek to najlepiej pasuje mi scince - fiction, choć można by nazwać go też powieścią fantastyczną, powieścią surrealistyczną, japońskim odpowiednikiem Matriksa. 
Akcja dzieje się w dwóch równoległych światach. 
W świecie realnym (za dnia) bohater 35 letni Japończyk marzy o własnym azylu; miejscu, w którym będzie mógł prowadzić spokojnie życie i cieszyć się zwykłymi radościami dnia codziennego. Świat dnia (hard-boiled Wonderland), świat w którym żyje jest światem pełnym zasadzek, niebezpieczeństw, światem bólu, nieszczęść, tragedii, pogoni za pieniądzem i oczekiwania na śmierć. Jest to świat, przed którym bohater pragnie uciec. Pracuje, wykonuje jakieś zadania, zajmuje się przetwarzaniem danych dla Systemu, próbuje zapanować nad rzeczywistością, kiedy nagle zostaje wciągnięty w jakąś dziwną grę. Gra okazuje się grą o uratowanie świata, a on pionkiem w tej grze. 
Jest też drugi świat; (świat nocy- snu, podświadomości, kraina zwana Końcem Świata). Tutaj bohater przebywa w pięknym, ale tajemniczym mieście. Jest to miasto, w którym żyją ludzie pozbawieni emocji i pozbawieni serc. Panuje tu idealny spokój, spokój, o jakim marzył bohater, a jednak coś jest nie tak. Ludzie nie są nieszczęśliwi, ale też nie są szczęśliwi, po prostu są, żyją, trwają, bez wzruszeń, obaw, lęków. Żyją spokojnie, nie boją się bólu, cierpienia, śmierci. Nie są smutni, bo nie wiedzą, że czegoś im brak. 
W pewnym momencie świat dnia i świat snu zaczynają się wzajemnie przenikać, a bohater staje przed trudnym wyborem. 
Ten lakoniczny opis niezmiernie uprasza przesłanie książki, nie jest on w stanie oddać bogactwa fantastycznych pomysłów autora oraz całej symboliki odniesień. Tylko dla przykładu mamy tu do czynienia z nosorożcami, z których czaszek bohater odczytuje stare sny, z ludźmi pozbawionymi cieni, są tu cienie żyjące własnym życiem, Czarnomroki, tajemnicze podziemia - kanały, w których zwariowany staruszek dokonał redukcji dźwięków. To tylko niektóre z występujących w powieści tajemniczych zjawisk. Symbolika jest tak rozległa, że nie podejmę się nawet próby jej przedstawienia. Lektura fascynuje, czytanie wciąga w mroczny, baśniowy, sekretny świat. 
Generalnie nie przepadam za tym rodzajem literatury, ale książka podobała mi się bardzo. 

10 komentarzy:

  1. Oj, fantastyka, ja bym tak tego nie nazwała - raczej "rozpasany" postmodernizm;)
    Ale co do książki jest moim zdaniem średnia - lepsze są "Kafka nad morzem", "Kronika ptaka nakręcacza", "Sputnik Sweetheart" i oczywiście "1Q84". Moja mama zaczęła od opowiadań i jakoś się zniechęciła. Chyba gdybym zaczęła "niewłaściwie", skończyłabym na jednej powieści - a teraz czytam dziesiątą:D

    OdpowiedzUsuń
  2. Murakamiego bardzo lubię, przeczytałam sporo jego książek, a na trzecią część "IQ84" czekam dosłownie jak na zbawienie. A po "Koniec świata..." jeszcze nie sięgnęłam. Powód - ten sam, co w Twoim przypadku - nie przepadam za S-F. Powiem więcej - nie czuję kompletnie tej literatury i to nie moje klimaty. Ale nie twierdzę, że tej pozycji nie przeczytam, tym bardziej, że jak widzę, nie jest tak źle, a nawet więcej - jest dobrze :) Szczerze powiem, że wydobyłaś ten tytuł z głębin mojej pamięci i może, aby skrócić i umilić czas oczekiwania na IQ84 uda mi się gdzieś w międzyczasie podczytać właśnie Hard-boiled. Zawsze warto szukać nowych doznań - mogą okazać się inspirujące, kto wie ?

    OdpowiedzUsuń
  3. @Agata Adelajda- ja się nie znam tak dobrze na gatunkach literackich, ale dla mnie wszystko to, co wykreowane, wymyślone, nierealne to fantastyka. A w świecie bohatera aż roi się od fantazji. Jak pisałam nie było to pierwsze spotkanie z pisarzem i pewnie nie ostatnie. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. :)
    No to na prawdę polecam te proponowane przeze mnie - a jutro się dowiemy, kto dostanie nagrodę na eN:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ty masz już pierwszego Murakamiego za sobą, a ja wciąż do mojego egzemplarza jego powieści zabrać się nie mogę.

    OdpowiedzUsuń
  6. @Nemeni Na tylu blogach widzę entuzjastyczne recenzje IQ84, że w końcu i ja po nie sięgnę (te 3 części). To szukanie różnorodności w literaturze skłoniło mnie do przeczytania Murakami, wszak klasyka to-to nie jest. Tytuł wpadł mi w ręce zupełnie przypadkowo, w bibliotece nie było żadnego z tytułów, które gdzieś tam mi majaczyły z blogowych recenzji.
    @Agata Adelajda- przyznam, że nie bardzo wie o jakiej nagrodzie piszesz, ale poszukałam w necie i wyszło mi, że albo dla młodych informatyków, albo z okazji dnia Edukacji Narodowej dla Nauczycieli. Jeśli zasłużeni Nauczyciele dostaną taką nagrodę, jaką ja dostałam w mojej firmie (medal i papier) to ...
    mogą być rozczarowani (bo nie ma to przełożenia na żadne wymierne "korzyści").
    @Balbino- może zacznij od czegoś co polecają dziewczyny. O Końcu świata czytałam różne recenzje, m.in. i takie, że na pierwszy kontakt może być książką dość ryzykowną. U mnie się nie sprawdziło, ale różnie bywa.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Agato Adelajdo- ale gapa ze mnie. To chyba choroba zaćmiła mi umysł. Ale już wiemy, kto dostał nagrodę i kogo dołączamy do wyzwania Nobliści :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Nieprzesadnie lubię tego typu literaturę, choć czytałam parę książek Murakamiego. Najbardziej mi się podobało "Norwegian wood" - nie jest tak "odrealnione" jak inne jego powieści...

    OdpowiedzUsuń
  9. @Karoliona- ja właściwie to nadal nie wiem, czego spodziewać się po Murakami. W recenzjach czytam, że Koniec świata- nie jest typowym przykładem Murakami (ze wzg. na ten s-f). Muszę więc jeszcze coś przeczytać dla wyrobienia sobie zdania

    OdpowiedzUsuń
  10. guciamal Zdarza się, ja w tym roku wyjątkowo czekałam na wyniki, bo miałam za kogo kciuki trzymać.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).