wtorek, 22 listopada 2011

Wichrowe wzgórza- powieść o miłości, czy nienawiści?

Zapis z okładki - Wichrowe Wzgórza to historia o wszechpotężnym, niszczącym uczuciu i zgubnej namiętności - to jedyna powieść Emily Brontë. Wpisuje się w nurt tzw. wiktoriańskiej powieści gotyckiej poprzez niezwykłość scenerii, tajemniczość, demoniczność postaci i dramatyczne konflikty. Wartość artystyczna Wichrowych Wzgórz stawia tę powieść w rzędzie arcydzieł światowej literatury. To bez wątpienia jedna z najpiękniejszych i najlepszych książek o miłości, jakie kiedykolwiek powstały. Cieszy się od lat niesłabnącym uwielbieniem i fascynacją kolejnych pokoleń czytelników.
Wróciłam do tej powieści po (nieważne ilu, dość, że wielu) latach od jej pierwszego przeczytania. Z poprzedniej lektury pamiętałam jedynie nastrój tajemniczej, mrocznej grozy Wichrowego wzgórza, opuszczone wrzosowiska, po których hula wiatr, ponurego Heathcliffa i swawolną Katarzynę oraz wielką namiętną miłość, a także to, co dziś mnie zadziwia jakieś współczucie dla jej bohaterów. 
Ponowna lektura tej gotyckiej powieści dziwi zmianą osądu dla tematu powieści. Przez lata uważałam ją za książkę o wielkiej namiętnej, romantycznej miłości, miłości, która przekracza wszelkie granice.
Dziś wydaje się raczej książką o nienawiści, wielkiej i namiętnej (czy nienawiść może być namiętna?) przekraczającej granice skończoności ludzkiego życia. Jest to uczucie, które początek swój bierze z niespełnionej miłości. Ale właśnie to uczucie nienawiści determinuje wszelkie działania jej głównego bohatera. W imię tej niespełnionej miłości Heathcliff niszczy życie kilku osób, łącznie z życiem własnego syna, a także próbuje zniszczyć życie synowej i wychowanka. Jego niepohamowane pragnienie ukarania wszystkich za to, że odebrano mu jego ukochaną (jego miłość, jego życie, jego drugie ja, sens istnienia), powoduje, iż życie mieszkańców Wichrowych Wzgórz staje się pasmem nieszczęść. Uzależnia od siebie tych, którzy pragnęliby go pokochać, tylko dlatego, że mają nieszczęście być dziećmi znienawidzonych rodziców. Nawet śmierć niczego tu nie zmienia, ani śmierć innych, ani wizja śmierci własnej. Czy w końcu Heathcliff się zmienia? Zainteresowanych odsyłam do lektury.
Wichrowe wzgórza to ciekawie napisana książka. Wg opisów i wielu recenzji jest to książka o trudnej, romantycznej miłości. Moim zdaniem to książka o źródłach, przejawach i skutkach nienawiści. Jest ona próbą odpowiedzi na pytanie, dokąd może doprowadzić chorobliwa nienawiść. Jest też jedną z pierwszych książek o przemocy w rodzinie i jako taka musiała wywołać w wiktoriańskiej Anglii spore wzburzenie. 
Wg mnie jest to dobrze napisana książka, z ciekawym studium postaci. Czytałam ze sporym zainteresowaniem.
I jakkolwiek dziś nie jest to moja ulubiona lektura to uważam, że książka warta przeczytania. I na tytułowe pytanie - książka o miłości, czy nienawiści? odpowiedziałabym książka o namiętności.

9 komentarzy:

  1. Kilka razy czytałam te ksiązkę i za każdym razem niezmiennie mi się podobała, co nie zmienia faktu iż irytował mnie Heatcliff i Katarzyna. Masz rację, że to nie do końca powieść o wielkeij milości, bo jest to także powieść o nienawiści zrodzonej z niespełnionej miłości, chorej miłości. Te uczucia się przeplatają. Klimat wrzosowisk jest niezwykły. Dla tego klimatu powracam do tej powieści.

    OdpowiedzUsuń
  2. W zimowe dni bardzo lubię wracać do filmu i do książki "Wichrowe wzgórza"
    Podobnie jak Anecie zawsze mi się podobają, dlatego czytam...
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. Miło znajdować w czeluściach internetu, ściślej blogowym świecie, zapiski o książkach, które właśnie się skończyło- wrażenia są świeże, a chęć do dyskusji ogromna. Tak też mam z Wichrowymi Wzgórzami, bo skończylam je czytać zaledwie kilka dni temu. Pierwsze podejście było nieudane- uderzył mnie mrok i tajemniczość powieści, a że jestem osobą dość niecierpliwą, pozostawiłam książkę nieprzeczytaną, a tajemnicę nierozwiązaną. Teraz natomiast udało mi się ją ukończyć. I wrażenie było podobne jak Twoje drugie, czyli że jest to książka o nienawiści i uczuciach najgorszych z najgorszych. Jest ona niebywale brutalna i ciemna przez te wszystkie złe uczucia, które wiszą czarną chmurą nad czytelnikiem. Ale to nie znaczy, że książka nie przypadła mi do gustu. Jest fenomenalna i zupełnie inna od twórczości drugiej siostry Bronte- Charlotte. To po przeczytaniu Jane Eyre szczególnie uderza.

    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mnie także fascynował zawsze nastrój tej powieści. Heatcliff nieodmiennie mnie irytuje. I zgadzam się z Tobą, że jest to książka o wielkich namiętnościach bo takimi były niewątpliwie i wielka miłość Heatcliffa i zrodzona z niej nienawiść.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nigdy nie czytałam pelnej wersji, z reguły tylko uproszczone na angielski, natomiast wersja nieuproszczona mnie pokonała. Ale historia jest faktycznie inna niż wszystkie:).

    PS. odnośnie Twojego blogrolla- autorką "przeczytałam książkę " jest Anna, a nie Agata Adelajda

    OdpowiedzUsuń
  6. Kilka lat temu czytałam tą książkę, mnie też zirytował Heatcliff. Jednak sama książka " Wichrowe wzgórza " wzbudziła mój zachwyt.

    OdpowiedzUsuń
  7. @ Aneta, Sara-Maria, Balbina, Kasia, Monika
    Widzę, że prawie same wielbicielki powieści się tu zebrały :)
    @Kasiu - witam u mnie. Zaglądałam do Ciebie i widzę tam kilka książek, które także czytałam, postaram się niedługo skomentować. Opinie czasami zbieżne, czasami niekoniecznie:), ale tak to jest z gustami. Ja również cieszę się, kiedy widzę wpis dotyczący książki, którą niedawno czytałam, zwłaszcza, iż mało czytuję nowości, a recenzje dotyczące klasyki pojawiają się rzadziej (choć jest nasze wyzwanie klasyka). Jane Eye nie czytałam, dawno temu oglądałam film. Kusi mnie przeczytanie książki.
    @Iza po angielsku - to ja nie przeczytałabym nawet tytułu :(
    Dzięki za zwrócenie uwagi, byłam przekonana, że Anna z Przeczytałam książkę i Agata Adelajda, która czasami u mnie komentuje to jedna i ta sama osoba. Lecę zaraz zajrzeć do Agaty, bo do Anny zaglądam często.
    @Miravelle- myślę, że warto :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja uwielbiam tę powieść. Heatcliff zawsze mnie fascynował, ale zgadzam się z Tobą, że to powieść o skutkach nienawiści.Ale czytając ją czyje się ten niesamowity wiatr...

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).