środa, 4 stycznia 2012

Pani Bovary Gustaw Flaubert (audiobook)

Powieść po raz pierwszy została wydana w drugiej połowie XIX wieku.
Umęczyłam się przy jej słuchaniu. Umęczyłam się, podobnie jak i przy czytaniu „Kobiety trzydziestoletniej” Balzaka. Może temat nudnych, miernych i pospolitych mężów oraz znudzonych, rozleniwionych, lubujących się w romansach i marzących o namiętnych związkach żon, które prędzej czy później znajdują sobie kochanka jest dla mnie mało pociągający.
Muszę jednak przyznać autorowi, że przedstawił doskonałe studium postaci. Karol Bovary to prowincjonalny, niedouczony lekarz, człowiek niezbyt bystry i bez aspiracji. Od najmłodszych lat był „ubezwłasnowolniony” najpierw przez matkę, potem przez żonę. Trudno jednak powiedzieć, aby był z tego powodu niezadowolony. Karol należy do tego typu mężczyzn, którzy potrzebują kogoś kto będzie ich popychał w życiu. Jest naiwny i kocha żonę do szaleństwa. Jednak pomimo całej swej naiwności, jest prostoduszny i dobrotliwy.
Emma Bovary, żona Karola to rozmiłowana w powieściowych romansach marzycielka. Krótko po ślubie uświadamia sobie, iż popełniła błąd wychodząc za Karola, gdyż nie jest on takim mężczyzną, jakiego sobie wyobrażała; ani przystojny, ani inteligentny, ani namiętny. I może właśnie tego ostatniego braku nie jest w stanie wybaczyć mężowi. Nie jest to on typem kochanka, o jakim marzyła i o jakim tyle czytała. Rozczarowana snuje puste, monotonne i nudne życie żony wiejskiego lekarza. Robi się kapryśna, nieznośna, kłótliwa, a kiedy nie wie, jak ma się zachować ucieka w chorobę; apatia, znużenie, zniechęcenie. Wszystko do czasu, kiedy znajduje sobie kochanka. Od tej chwili jej życie nabiera tempa i blasku. Emma jest gotowa dla tej swojej miłości poświęcić nie tylko swoje małżeństwo, ale i dziecko. Oszukuje i okrada męża, snuje plany ucieczki odeń i rozpoczęcia nowego „szczęśliwego” życia.
Tylko przez cały odnosi się wrażenie, że Emma nie żyje naprawdę, ona zachowuje się, jakby odgrywa swą rolę żony, matki, kochanki, a nie była żadną z tych postaci. Jej życie jest udawane. Zachowuje się tak, jakby całe życie czekała na to szczęście, które ma nadejść kiedy, gdzieś, później, nie teraz i nie tu.
Sam Flaubert miał opisać ją następującymi słowami: „Zbyt przyziemna, by się unosić, a zbyt płocha, by znaleźć szczęście na ziemi, jest aktorką przeżywającą życie na niby”.
I w jeszcze jednym muszę się zgodzić z autorem – Napisał „czytanie tego nie będzie zabawą”. Napiszę więcej - dla mnie słuchanie także nie było zabawą. 

7 komentarzy:

  1. Powiem Ci Gosiu, że ja lubię Flaubert'a i jego Panią Bovery?
    Mało tego, czasem biorę książkę z półki i ją przekartkuję.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  2. Wiele jest osób, które lubią panią Bovary, są też osoby, które odnajdują w sobie coś z Emmy. Mnie Emma męczyła i irytowała i chciałabym wierzyć, że nie ma we mnie nic z Emmy

    OdpowiedzUsuń
  3. Trudno akurat tej książki nie oceniać subiektywnie, a w przypadku "Pani Bovary" to znaczy przez pryzmat Emmy. Wiem, że wielu czytelników irytuje, a niektórych nawet doprowadza do szału. :)
    Mnie też Emma często denerwowała, trudno mi było zrozumieć motywy jej postępowania, ale sama powieść mnie po prostu olśniła.
    Swoją drogą Flaubert mógł wykazać trochę więcej inwencji przy wymyślaniu tytułu. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. W czytaniu klasyki mam duże zaległości, ale i tak przynajmniej na razie nie mam ochoty by je nadrobić (wygląda na to, że jakiś kryzys czytelniczy mnie dopadł ).

    OdpowiedzUsuń
  5. Mam takie samo zdanie jak ty Gosiu o pani Bovary, po prostu jej nie cierpię. Książkę przemordowałam stwierdzając, że do niej nie wrócę. I tego zdania się trzymam do tej pory.

    OdpowiedzUsuń
  6. Przyznaję się, że porzuciłam w połowie, choć klasyka się kłania. Nie lubię książek, w których nie mogę się z nikim choćby w części identyfikować. Narracja prowadzona wzorowo, ale bohaterowie nie z mojej bajki.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Lirael - to ja należę do tego grona zirytowanych, choć może właściwiej byłoby napisać znudzonych i zamordowanych postacią Emmy. I chyba już nie potrafię oddzielić bohaterki od powieści i oceniać powieści nie przez pryzmat bohaterki. Należy to odczytać na duży plus dla autora, że stwarza postać tak sugestywną i żywą, ale... no właśnie, to małe ale
    @ronja- myślę, że wielu z nas ma klasyczne zaległości, może paniami nauczającymi języka polskiego. Mnie też dopadł mały kryzysik, choć bardziej notoryczny brak czasu, od poniedziałku miałam jedynie godzinkę, aby poczytać.
    @monika- Wg stanu na dzień dzisiejszy też nie zamierzam do niej wracać.
    @książkowiec- Mam podobnie, jeśli nie znajduję choć nieco bliskiego mi mentalnie bohatera czyta mi się jak po grudzie, choć bywają wyjątki.
    Jak to dobrze, że jutro nie trzeba zaliczać żadnych rodzinnych spotkań i można oddać się lekturze

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).