wtorek, 31 lipca 2012

Groch z kapustą, czyli lipcowe podsumowanie


Kiedy patrzę na listę przeczytanych w lipcu lektur to wygląda ona jak przysłowiowy groch z kapustą.
Trzynaście (no dwanaście i pół; po II tom Pustelni parmeńskiej muszę się udać do biblioteki) przeczytanych/wysłuchanych książek (w tym jedna trzytomowa). Prym wiedzie klasyka (Noce i dnie M.Dąbrowskiej, Dracula B. Storm, Opowiadania Czechowa, Pustelnia Parmeńska - I tom), oraz trzech noblistów Jose Saramago - Baltazar i Blimunda, Ginter Grass - Blaszany bębenek, John Steinbeck - Myszy i ludzie. Zaczęłam się zastanawiać, czy Saramago to już klasyka, czy jeszcze nie, bo Grassa chyba można zaliczyć do klasyki, choć pewna nie jestem. Ale były też lżejsze pozycje; takie jak kryminał (Agata Christie - Noc i ciemność), powieść historyczna (Maurice Druon Zamordowana królowa), powieść sensacyjna - (Frederick Forsyth- Psy wojny) i starodawny romansik - powieść dla nastoletnich panienek sprzed ponad wieku Panienka z okienka Deotymy. A do tego pierwsze spotkanie z Herbertem (Mistrz z Delf) oraz rewelacyjny wywiad Hanny Krall z Markiem Edelmanem Zdążyć przed Panem Bogiem.
Całkiem spory rozrzut. Wydaje mi się, że po raz pierwszy miałam tak zróżnicowany i tak dobry czytelniczo miesiąc. Zasługą różnorodności w pewnej mierze jest przystąpienie do wyzwania Trójka e-pik, dzięki któremu czytam, coś do czego zapewne nigdy bym nie sięgnęła, gdyby nie ono. Z jednej strony myślę sobie, po co sięgać, po coś co, jak mam uzasadnione podejrzenia, mnie nie zachwyci, ale z drugiej strony, zawsze ceniłam różnorodność i myślę, że czasami na tle literatury innej niż ta codziennego kontaktu można nabrać dystansu i zyskać inny punkt widzenia, co także ma swoją zaletę. Poza tym czasami pomysłodawczyni trafia w którąś z moich ulubionych dziedzin i wówczas łączę przyjemne z pożytecznym. Co nie znaczy, że udział w wyzwaniu traktuję wyłącznie pod kątek pożytków. Gdyby nie dawał mi przyjemności nie uczestniczyłabym w nim, a tak jest jeszcze mały element "hazardu"? "ryzyka"? sama nie wiem, jak to nazwać, ale takiego niepokoju, co też Sardegna nam wymyśli i czy tym razem nie poddam się bez walki.
W lipcu udało mi się ponadto wyjść z dołka zaległości hmm.... powiedzmy, że recenzyjnych, a de facto moich relacji z przeczytanych lektur. Zostały mi same lipcowe lektury, co mnie bardzo cieszy, bo nie lubię ciągnących się za mną ogonów. Gdyby jeszcze udało się skrócić nieco liczbę książek do przeczytania, ale do tego trzeba by trochę silnej woli i zaprzestanie kolejnych zakupów. Lipcowych lektur niestety nie mogę wrzucić do hurtowniczego wora, bo poza Psami wojny każda z przeczytanych książek zasługuje na odrębną notkę. Saramago, Krall, Grass, Steinbeck - to były duże przeżycia. No, a Noce i dnie to jedna z ukochanych lektur. Cieszy mnie także udział w stosikowym losowaniu u Anny (w tym miesiącu była to Zamordowana królowa) i wyzwaniu z półki (w lipcu był to Baltazar i Blimunda i Opowiadania Czechowa), bo dzięki nim lista nieprzeczytanych książek własnych rośnie w nieco wolniejszym tempie.

24 komentarze:

  1. Noce i dnie uwielbiam, i film teraz oglądam rankami.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jestem pod wrażeniem ilości lektur i takich miłych słów pod adresem Trójki :) Mój czytelniczy lipiec był bardzo pozytywny. Dobrze czasami trafić na taki misz-masz książkowy. Ja lubię różnorodność i nie mogłabym ograniczyć się tylko do jednego, ulubionego gatunku. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak pisze niżej Marlo w zasadzie ten misz-masz był mocno klasyczny :), co moim zdaniem nie zmienia faktu, iż gatunki w nim panowały różnorodne. Też nie chciałabym się ograniczyć do jednego gatunku, tak jak nie ograniczam się do jednej pasji.

      Usuń
  3. Gosiu, również jestem pod wrażeniem.
    Trzynaście książek, to jedna w ciągu dwóch dni...
    Niesamowite.Kila z Twoich pozycji jest mi dobrze znane ale...
    Muszę przyznać, że mam duże zaległości.
    też lubię róznorodność pozycji literackich.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to nie do końca tak, że jedna książka w dwa dni. Noce i dnie zaczęłam jeszcze w czerwcu i tylko trzeci tom przeczytałam w lipcu, opowiadania Czechowa liczą kilkanaście stroniczek, a cztery książki przyswoiłam sobie w postaci audiobooka. A zaległości- im więcej czytasz, tym więcej masz. Pozdrawiam

      Usuń
  4. To w gruncie rzeczy sama klasyka bo i Christie czy Forsyth są przecież "klasykami" w swoich gatunkach, że o Deotymie nie wspomnę :-). Ale żeby książki wysłuchane zrównywać z czytanymi - no, no :-)... ale jak powiadali starożytni tempora mutantur et nos mutamur in illis :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No cóż ciągnie wilka do lasu, nic na to nie poradzę, że mnie ciągnie w kierunku klasyki.
      Po raz kolejny czuję pewien "zarzut"? pod adresem korzystania z audiobooków. Skoro jest taka możliwość, skoro mogę wykorzystać czas (dojazdu i powrotu z pracy, czy wykonywania prozaicznych zajęć domowych) a ta forma lektury nie sprawia mi kłopotów (niektórzy narzekają na niemożność skoncentrowania się) to nie widzę powodów, dla których miałabym z niej nie korzystać. Audiobooki przyrównuję do słuchowiska radiowego, czasami czyta dwoje lektorów/aktorów a ich interpretacja stanowi dodatkowy walor książki. Możemy się burzyć przeciwko nowinkom technicznym, ale ich nie powstrzymamy, nawet, jeśli sami z nich nie będziemy korzystać.

      Usuń
    2. Czyżbym wyczuwał tłumaczenie się z klasyki - absolutnie nieuzasadnione :-) Myślę, że w czasach nadprodukcji książek jest stałą wartością pokazującą właściwy kierunek tak jak Gwiazda Północy :-). Co do audiobooków - to nie zarzut, bo to są żeby z nich korzystać :-) ale chyba nie da się zrównać czytania ze słuchaniem, podobnie jak oglądania. To jednak inna kategoria doznać zmysłowych - wcale nie twierdzę, że gorsza, bo przecież dla jakiejś przyczyny funkcjonuje np. teatr :-)

      Usuń
  5. Z klasyki tłumaczyć się nie zamierzam, podobnie jak z żadnego innego gatunku, który kiedyś by może w moim czytaniu będzie przeważał. Było to raczej stwierdzenie.
    Co do audiobooków - wydawało mi się, że ..jakby to powiedzieć - umniejszasz wartości poznawcze, jakie za sobą niesie ta forma lektury, ale teraz widzę, że po prostu przykładasz wagę do tego, czy książka jest papierowa, czy też "gadana". Ciekawa jestem, zatem jaki jest twój stosunek do e-booków. Ja nadal będę pisała o przeczytanych/wysłuchanych książkach w podsumowaniach, natomiast pisząc "recenzję" zawsze podaję informację, jeśli książki wysłuchałam w postaci audiobooka (w lipcu było ich cztery :). A teraz wracam słuchac audiobooka Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu Hugo, którą to książkę czytałam już kilkakrotnie i uwielbiam do niej wracać. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Rzeczywiście urozmaicony miałaś lipiec :)
    Też jestem zdania, że różnorodność lektur pozwala nabrać dystansu do tego, co czytamy. Gdy spędzi się trochę więcej czasu na lekturze -nazwijmy to - z wyższej półki, to łaknie się czegoś lekkiego, jakiegoś czytadła, kryminału. I odwrotnie, po czytadle miewam czasem poczucie straconego czasu i z tym chętniej sięgam po rzeczy wartościowsze.
    Ale są tez książki pośrodku, które nie są wprawdzie wybitną literaturą, ale satysfakcjonują. I do takich zaliczyłabym właśnie "Psy wojny". Czytałam je chyba ze dwadzieścia lat temu, ale wspominam jako jedną z najfajniejszych książek. Dlaczego uważasz, że nie jest warta nawet wzmianki? Czy w Twojej ocenie wypadła najgorzej ze wszystkich lipcowych lektur? Mam na półce, chyba sobie odświeżę, z ciekawości, czy nadal będzie mnie tak zachwycać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Zdecydowanie się zgadzam z tym, że te pośrodku nie zawsze są wybitnymi, ale bywają wśród nich i takie, które szalenie lubię i lubię do nich wracać. Nie będę się powtarzać, co to za jedne. mam takie swoje słabości, których się nie wstydzę, ale powtarzanie tego wciąż i wciąż staje się nudne. Uważam, że każda książka warta jest wzmianki, a nawet dłuższej notki, tylko z braku czasu na recenzowanie (poza dwunastoma pozycjami w lipcu piszę o musicalach, aniołach, podróżach, teatrze i takich tam przemyśleniach, a czasami jeszcze biorę udział w zabawach blogowych) od jakiegoś czasu wpadłam na pomysł łączenie w hurtowych wpisach wrażeń z 3-4 książek. Tyle, że jak napisałam, o każdej z podanych książek jeszcze niezrecenzowanych chciałabym napisać troszkę więcej niż kilka zdań. I nie oceniam jej najsłabiej. Niektóre książki trudno mi porównać. Poza tym ja nie tyle oceniam wartość, co stopień tego, na ile mi się książka podobała. Pozdrawiam i życzę miłych wrażeń przy ponownej lekturze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A już się martwiłam, że jedną z najlepiej przeze mnie wspominanych książek oceniasz na zero, i to leżące :)
      Jasne, że na wszystko czasu nie wystarcza, zwłaszcza że życie nie ogranicza się tylko do aktywności na blogu.

      Usuń
    2. Ano właśnie, blog blogiem, czytanie czytaniem, ale oprócz tego jest jeszcze świat pozablogowy. A na zero to ja książek nie oceniam, jest taki jeden gatunek, którego nie czytuję, ale nie piszę, że nic niewart, bo skoro są osoby chcące czytać, widocznie dla nich jest coś wart, a może nawet sporo. A o Psach wojny jeszcze napiszę :)

      Usuń
  8. Fajne, zróżnicowane lektury :-)
    ja ostatnio czytam, ale w ogóle nie pisze. Zaległości z zanotowaniem swoich wrażeń z przeczytanych lektur mam jeszcze z... maja :-(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ja niedawno miałam jeszcze marcowe zaległości, ale przyszedł właściwy moment i nadrobiłam. Choć czy moment był właściwy nie jestem pewnqa, bo recenzowanie na świeżo idzie mi lepiej, niż po czasie.

      Usuń
  9. Uwielbiam groch z kapustą, ale Twój jadłospis zaspokoi najbardziej wybredne podniebienie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak groch z kapustą, nawet w treści pomieszałam gatunki literackie z przynależnością do klasyki :), co słusznie zauważył Marlow:), ale niech już taki groch z kapustą pozostanie, zwłaszcza, że są osoby gustujące w takim daniu. Nawiasem mówiąc nigdy nie jadłam grochu z kapustą :), ale że i groch lubię i kapustę, więc duża szansa, żebym polubiła.

      Usuń
    2. No nie, czuję się wywołany do tablicy :-) moim zdaniem niczego nie mieszałaś :-). To co chciałem napisać, a jak rozumiem nie do końca mi wyszło, to to, że prawie wszystkie Twoje książki należą do szeroko pojętej klasyki, z tym że jedne są klasyką literatury dla młodzieży (Deotyma), sensacji (Forsyth) a inne klasyką par excellance :-). A tłumaczyć się z takiego doboru lektur?! niedopuszczalne! :-)

      Usuń
    3. Wywołany do tablicy, ale na pytanie na temat ebooków milczy :) Też myślę, że tłumaczyć się z doboru lektur nie trzeba :) takiego, czy innego. Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    4. Myślałem, że już dałem odpowiedź :-) - czytanie to czytanie - obojętnie, czy dotyczy to książki w formie "tradycyjnej", wydrukowanej na drukarce czy w rękopisie czy via ebook :-). O słuchaniu audiobooka z zamkniętymi oczami :-) (z otwartymi zresztą także) nie da się powiedzieć, że czyta się książkę - choć się ją oczywiście także poznaje, podobnie jak poznaje się ją również przez ekranizację :-). Nie deprecjonuję sposobów poznawania książki (każdy chyba jest tak samo wartościowy) ale czym innym jest dla mnie, to czy czytam ją sam czy też słucham jak czyta mi ją ktoś inny i w tym drugim przypadku nie twierdzę, że ją czytałem :-). Uff ... :-)

      Usuń
    5. Całkiem słuszne podejście. No to mam pełną jasność w sprawie :) I tym razem już do tablicy nie będę wywoływać.

      Usuń
  10. Jak Ty to robisz? Tyle czytać i jeszcze opisywać. Jak zwykle jestem pełna podziwu. U mnie różnorodność jest względna, skupiam się ostatnio głównie na literaturze francuskiej, mam jeszcze dużo do nadrobienia, ale to praca na całe życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Może jak mawia moja "koleżanka z pracy" - szybko a niedokładnie :) Jestem w wieku, w którym zaczyna się odcinać kupony od życia i można sporo czasu poświecić sobie, a i tak uważam, że tego czasu mam wciąż za mało, aby chociażby czytać tyle, ile bym chciała. Ja z kolei chciałabym i tej literatury francuskiej poczytać więcej, i tej podróżniczej i ..... szkoda gadać.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).