sobota, 13 kwietnia 2013

Czarny obelisk Erich Maria Remarque oraz nowe wyzwanie Czytamy Zolę


Po powieści Remarque`a sięgam bez obaw. Podoba mi się ich nieco mroczny klimat, prosty język, jasne przesłanie, bohaterowie rzuceni na wielką toń historycznej zawieruchy, którzy usiłują utrzymać się na jej fali zachowując godność. Bez patosu i wielkich słów, a niemal każda z jego książek to najpiękniejszy manifest przeciwko totalitaryzmowi.

Akcja powieści rozgrywa się w niewielkim miasteczku w Niemczech w roku 1923. Rośnie bezrobocie, spada siła nabywcza pieniądza, pensje wypłaca się dwa razy dziennie, inflacja szaleje, spekulanci zbijają majątki, mniej odporni psychicznie popełniają samobójstwa, umacniają cię nastroje nacjonalistyczne, rodzi się faszyzm. W poczuciu rozgoryczenia Niemcy snują marzenia o odwecie za przegraną wojnę zapominając (nie chcąc pamiętać), że sami ją wywołali. Jednym słowem świat oszalał. Ludwik weteran wojenny, muzyk, poeta i pracownik zakładu pogrzebowego próbuje odnaleźć normalność i sens w świecie, który nie zdążywszy otrząsnąć się z jednej wojny zaczyna przygotowania do kolejnej. Pracuje, spotyka się z przyjaciółmi, gra w kościele, odwiedza chorą przyjaciółkę, chodzi na spotkania stowarzyszenia poetów. Jest to młody, wrażliwy, przedwcześnie dojrzały człowiek, o traumatycznych przeżyciach, który pogrąża się w egzystencjalnych pytaniach: jak żyć, po co żyć, ku czemu zmierzamy. Podstawowe pytania dręczące każdego myślącego człowieka nabierają innego wymiaru w świecie braku poczucia stabilności, w świecie, w którym wszystko ma wymiar tymczasowy i w którym nie powinno się zadawać zbyt wielu pytań. Po co zastanawiać się, co będzie jutro, ważne, że dziś jest co zjeść na obiad, ważne, że jest wino na stole, kobieta u boku i jeszcze raz udało się przechytrzyć życie.

A jednak Ludwik wciąż zadaje pytania. A towarzyszy mu w tym Izabela, chora na schizofrenię, przebywająca w zakładzie zamkniętym dziewczyna. Ich rozmowy, jakże nierzeczywiste i niebanalne, tak oderwane od otaczającego ich świata wydają się jedynym wyrazem normalności w świecie pomiędzy (pomiędzy jednym a drugim kataklizmem).

… kto właściwie potrafi dobrze grać, a jeśli potrafi cóż mu to pomoże? Czy wielka ciemność staje się przez to mniej ciemna, czy pytania bez odpowiedzi są wówczas mniej beznadziejne, czy rozpacz nad wieczną niedoskonałością pali się wówczas mniej boleśnie? Czy dzięki temu można kiedykolwiek wytłumaczyć życie, okiełznać je i jechać na nim, jak na spokojnym koniu, czy też jest ono zawsze, jak potężny żagiel wśród burzy, który nas niesie, i gdy go chcemy schwycić, zmiata nas do wody? Niekiedy zjawia się przede mną przepaść, która zdaje się sięgać do jądra ziemi. Co ją wypełnia? Tęsknota, rozpacz, szczęście? Ale jakie? Zmęczenie? Rezygnacja? Śmierć? Po co żyję? Tak, po co żyję?

Największą krzywdą, jaką świat wyrządził Izabeli okazuje się to, że w pewnym momencie zostaje ona uleczona, ale czy szczęśliwa?

Autor w ironiczny i groteskowy sposób przedstawia społeczeństwo niemieckie oraz realia Republiki Weimarskiej w latach dwudziestych; realia w których biedacy stają się jeszcze biedniejsi, a bogaci i zaradni dzięki finansowym machlojkom pomnażają swoje fortuny. Rząd nie robi nic czekając na dewaluację długów, a polityczni agitatorzy zbijają poparcie coraz bardziej sfrustrowanych obywateli. Marazmowi i obojętności jednych przeciwstawia się kreatywność i pomysłowość drugich. Jest to doskonała analiza przyczyn kolejnej wojny. Hasła nowego nacjonalistycznego ruchu trafiły tu na podatny grunt ruchu, a kolejna wojna jest tylko kwestią czasu.

Gdzie jest granica, która dzieli chaos i ład? Kto może ją przekroczyć i potem wrócić, a gdy mu się to uda, czy coś z tego pamięta? Czy jedno nie zaciera wspomnienia o drugim? Kto jest obłąkany, napiętnowany, wyklęty - czy my z naszymi granicami rzeczy, rozsądkiem i uporządkowanym obrazem świata, czy też ci inni, w których szaleje i migocze chaos?... Ale czym jest chaos? I czym jest ład? Kto nim rządzi? I dlaczego? I komu kiedykolwiek udaje się uciec? 
Czarny obelisk to wspaniałe studium niemieckiego społeczeństwa, a zarazem gorzki zapis losów pokolenia straconego. Pokolenie młodych chłopców, których I wojna okaleczyła fizycznie i psychicznie, którzy walczą o utrzymanie się na powierzchni w okresie międzywojennym i którym przyjdzie wziąć udział w kolejnej wojnie. Jedyną alternatywą jest ucieczka.

Czarny obelisk ma o wiele więcej zalet, wymienię jedynie takie, jak malownicza galeria pełnokrwistych postaci, barwny język i groteskowy humor.

Ciekawa jestem, czy macie swoje przemyślenia – czym jest tytułowy czarny obelisk, a jeśli tak, czy podzielicie się nimi ze mną.

Moja ocena stanu podobania się (dopisuje to od pewnego czasu, dla podkreślenia, iż nie jest to ocena profesjonalna, a jedynie emocjonalna) 5,5/6

Inne moje opisy wrażeń z lektury Remarque można przeczytać tutaj

Obiecywałam sobie, że nie dam się wciągnąć w żadne nowe wyzwanie czytelnicze, a tymczasem, o mały włos, a sama bym je utworzyła (choć po doświadczeniu z Anielskim nie powinnam tego robić). Wyzwanie nazywa się Czytamy Zolę. 
jest wyzwaniem bezterminowym. Zasady zostały opisane tutaj
Do tej pory przeczytałam siedem książek Zoli, ale ponieważ zasadniczym założeniem wyzwania jest czytanie Zoli, a nie zamieszczanie przeczytanych wcześniej recenzji (poza nielicznymi wyjątkami) zamierzam do kilku książek powrócić, a inne dopiero poznawać. A poniżej moje przygotowanie do wyzwania do dziś


Ponadto zamówiłam już biografię autorstwa Haliny Suwała
W imieniu założycielki wyzwania Ani zapraszam

8 komentarzy:

  1. Też kiedyś sięgałem po Remarque'a "bez obaw" :-) ale do czasu - limit dobrych książek obejmuje u niego cztery pozycje a i wśród nich są równe i równiejsze :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja nieco inaczej wartościuję książki na te, które mi się podobają, podobają mniej i nie podobają wcale. Na tym, czy książka jest dobra, czy nie to ja się nie znam. Jednak mam świadomość tego, że limit książek, które mi się spodobają u pisarza też ma swoje granice. Może dlatego z takimi obawami sięgnę po kolejną pozycję ukochanego pisarza, w obawie przed rozczarowaniem. Myślę, że i Remarque limit tych najlepszych czy też najbardziej mi odpowiadających chyba wyczerpałam.

    OdpowiedzUsuń
  3. Książki "Czarny obelisk" ani prawie żadnych książek Remarque'a nie czytałam, więc się nie wypowiem. Ale widzę, że masz bardzo piękne wydanie "Nany". A co to jest ten "Atak na młyn", to powieść czy opowiadania? Przyznaję, że nie słyszałam o takim tytule :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. To piękne wydanie Nany jest strasznie niestarannym wydaniem - pełnym błędów wszelkiego rodzaju utrudniających lekturę, a wygląda tak słodko, dziewczęco i zachęcająco. Atak na młyn to opowiadanie, a może raczej nowelka (audiobook o czasie nagrania 90 minut). Z tego co pamiętam to wydany po raz pierwszy w zbiorze opowiadań różnych pisarzy, w tym razem z Baryłeczką Maupassanta i przez tenże przyćmione, tak więc nie spodziewam się po nim rewelacji. Ciężko dostać cokolwiek Zoli w bibliotece- po Paryż jeździłam dziś prawie na drugi koniec miasta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za ostrzeżenie. To ja poszukam innego wydania "Nany", bo literówki i różne błędy mnie drażnią :)
      O tak, ciężko dostać książki Zoli w biliotekach. Najczęściej jest tylko "Nana" i "Germinal".

      Usuń
    2. Też mam ten problem. Przyjdzie kupować na allegro, tyle, że tam za dość podniszczone wydania trzeba płacić niemało. Jest trochę w bibliotece internetowej, ale to i ciężko się czyta w komputerze i bywa różnie ze starannością wydania (też zdarzają się błędy choćby literowe, o interpunkcyjnych nie wspominając). Wczoraj poleciałam do biblioteki wypatrzywszy w zbiorach audio Wszystko dla pań, które chciałam sobie odświeżyć, a okazało się, że owszem było, ale na kasecie magnetofonowej :(

      Usuń
  5. Widze że dużo czytasz... ja też, ale w innych kregach czytelniczych się obracam
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze, że każdy odnajduje w nich coś dla siebie :) Pozdrawiam

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).