sobota, 6 kwietnia 2013

Męka twórcza Barbara Łopieńska

Przeczytałam raz, potem przekartkowałam i aż żal serce ściska, że książka była u mnie tylko w gościnie. Przyznam się, iż nie znałam wcześniej, nie słyszałam ani o książce, ani o autorce, po raz pierwszy objawiła mi się za sprawą entuzjastycznej notki u momarty. A kiedy dotarła do mnie wraz ze świąteczną Bożonarodzeniową przesyłką powędrowała na półkę, aby poczekać na lepszy moment. I tak czekałaby pewnie jeszcze długo, gdyby nie ambitne postanowienie, iż w kwietniu czytam książki pożyczone.
W lekturze szalenie lubię to, że mogę się w niej przeglądać jak w lustrze, że wydobywa ona na światło dzienne własne myśli niewypowiedziane oraz że umożliwia mi poznanie osób, których życie nie dało mi poznać, a z których postawami mogłabym się identyfikować. „Męka twórcza” to zbiór rozmów, jakie autorka przeprowadziła z ikonami polskiego życia kulturalnego i politycznego (te na szczęście są w zdecydowanej mniejszości). Tak,  jak nie znałam wcześniej nazwiska autorki, tak nie znałam wszystkich rozmówców, co zupełnie nie przeszkadzało mi w lekturze, albowiem rozmówcy pani Łopieńskiej to osoby niezwykle inteligentne, ciekawe i dowcipne. I nawet jeśli dwie czy trzy z tych osób nie wzbudziły mojej sympatii, a jedna wręcz budzi antypatię to czytanie wszystkich rozmów stanowiło ogromną przyjemność.
Początkowo mogą zaskakiwać pytania zadawane przez panią Barbarę, niektóre bardzo proste, mogłoby się wydawać naiwne. Ale już po chwili dochodzi się do wniosku, że autorka odnalazła właściwy sposób, aby dotrzeć do każdego ze swoich rozmówców i z każdego wydobyć to, co w nim najlepsze, najciekawsze, a bywa i najgorsze.

Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, iż próba opisania tej książki jest próbą z góry skazaną na niepowodzenie, ale nie mogę jej przemilczeć, bowiem wywarła na mnie ona duży wpływ. 
Jestem zauroczona rozmową z panią Marią Janion, która z ikony literatury stała się dla mnie niezwykle ciepłą i sympatyczną osobą. Jak pisałam lubię odnajdywać w lekturze własne odbicie; poglądy, przekonania, zachowania. To w jakiś sposób utwierdza mnie w tym, iż nie odbiegam tak bardzo od innych. „Strasznie” (niewłaściwe słowo, ale użyte celowo) podoba mi się u pani Marii Janion to zachłanne gromadzenie fiszek, artykułów, pudełek, to kompletowanie różnorakich odkryć, ta próba ogarnięcia wszystkiego, ciągłego doskonalenia przy jednoczesnej świadomości, iż jest to zadanie przekraczające możliwości jednej ludzkiej egzystencji, to dążenie do wyciskania życia, jak cytryny, do wykorzystywania każdej chwili na samodoskonalenie się, na poznawanie, odkrywanie.  I oczywiście bezczelnością z mojej strony byłoby porównywanie się do pani Marii, ale chciałam napisać, że odnajduję też w sobie tę zachłanną próbę, aby więcej, głębiej i mocniej….  Zachwyca mnie pogląd Jacka Hołówki o trzymaniu się zasady złotego środka i unikaniu wszelkich skrajności (powtarzany za Arystotelesem), którego i ja jestem wyznawczynią. Podzielam zdanie Andrzeja Chłopeckiego, iż interpretując utwór można w nim odnaleźć walory, treści, przesłania, o których nie myślał ich twórca, a każdy krytyk podszyty jest pychą, dumą, zarozumialstwem i megalomanią (sam Andrzej Chłopecki jest krytykiem muzycznym, więc wie o czym mówi). Nie sposób nie zgodzić się z panią Marią Porzęcką - historykiem sztuki, iż architekturę i sztukę należy poznawać, dotykać, odczuwać, a nie tylko studiować, że katedra rzucona z rzutnika na ścianę nie jest tym samym co katedra istniejąca w rzeczywistości, że inaczej ogląda się obraz w albumie, a inaczej oko w oko. Duży szacunek żywię do pana profesora Leona Kieresa za jego wyważone sądy i dążenie do prawdy, przy jednoczesnym liczeniu się z kosztami społecznymi takich dążeń i konieczności stawiania pewnych granic tego poznania. Ale chyba najbardziej spodobała mi się rozmowa z panem profesorem Jerzym Jedlickim, z którego cytat już dziś zamieściłam na jednym z blogów. „Bo ta cywilizacja (cywilizacja techniczna) dopuszcza istnienie masowego społeczeństwa sprawnych głuptasów, którzy potrafią dokonywać niezwykle skomplikowanych i wyrafinowanych operacji technicznych, nic nie wiedząc o takim świecie, który nie da się opanować i posiąść przy pomocy klawiatury komputera. To będą w przyszłości królowie życia, którzy za nic będą mieli kulturę duchowego doświadczenia, namysłu, głębokich emocji. Ale ta kultura nie zaniknie, bo zawsze będą ludzie łaknący skupienia, ciszy i zachwytu. I zarazem przerażeni światem, jaki stworzyliśmy czy jaki nam stworzono".  Podoba mi się, bo i trafne, i bliskie i pozwala żywić nadzieję, że przetrwa, to co ważne, a nie to co powierzchowne.  No i jeszcze usprawiedliwia moją niemal całkowitą bezradność wobec nowinek technicznych.
Jestem pod wrażeniem tej mieszanki prostoty, erudycji i kultury, jaką przejawia autorka prowadząc swoje rozmowy. Widać, iż jest doskonale przygotowana, o swych rozmówcach wie bardzo wiele i to oni są tu najważniejsi, ona jest tylko, a może aż spiritus movens. Pytania, które zadaje powodują, iż rozmówcy otwierają się przed nią bez obaw, czują się bezpieczni i nieskrępowani, wiedząc, iż nie przekroczy ona granic dobrego smaku. Nikt tu nie obawia się przyznać, iż czegoś nie wie. Pisała o tym także momarta (jeśli moje spostrzeżenia są podobne do jej spostrzeżeń, to dlatego, że podzielam je w całej rozciągłości). 
Tym, co mi się w tych rozmowach podoba chyba najbardziej, poza tym, o czym już napisałam to przebijająca z nich szczerość, brak pozorów, udawania, wypowiedzi pod publiczkę. Oczywiście duża w tym zasługa bohaterów rozmów, ale nie mniejsza autorki. No i okazuje się, że bycie intelektualistą choć niełatwe bywa szalenie ciekawe i inspirujące.
Jak napisałam wyżej niemal wszyscy rozmówcy zyskali moją przychylność, bo niemal u każdego znalazłam jakąś styczną, z którą mogę się identyfikować. No może poza jedną z bohaterek wywiadów, która od dawna wzbudza we mnie negatywne emocje, a rozmowa z nią pozwoliła mi potwierdzić swoje uprzedzenia. Ale jest to jednostkowy przypadek. Widocznie trudno wydobyć coś dobrego z osoby, w której nic dobrego nie ma.

No tak, chciałam napisać piękny post na miarę przeczytanej lektury, a obawiam się, iż wyszło jak zwykle. Ale trzeba się pogodzić z tym, że nigdy nie będę drugą Łopieńską.

Moja ocena stanu podobania się lektury- 6/6

Za możliwość przeczytania książki dziękuję momarcie.

22 komentarze:

  1. Zachwycona byłam wywiadami Łopieńskiej "Książki i ludzie". Potem gdzieś przeczytałam, że "Męka twórcza" to już nie to i odpuściłam. Tymczasem widzę, że zbyt pochopnie. Wrócę do poszukiwań, bo wywiady uwielbiam:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja z kolei gdzieś przeczytałam, że Książki i ludzie są słabsze. Myślę, że nie ma co ulegać cudzym opiniom i należy przekonać się samemu, zwłaszcza, jeśli autorka raz zdobyła nasze serce.

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo, naprawdę bardzo się cieszę, że Ci się podobało!:)) Jako że "Męka.." podróżuje tylko z "Rysiem...", to potrzymaj ją jeszcze trochę, aby się ponapawać:P
    Co do owej jednej jedynej osoby: łączę się z Tobą w odczuciach. Myślałam, że to może tylko ja, że jestem uprzedzona, ale może to jednak o co innego chodzi? Fajnie, że jesteśmy dwie (takie wredne małpy:P).
    Poza tym miałam mieszane uczucia jeszcze wobec jednego rozmówcy - mężczyzny, uhonorowanego w tym roku prestiżową nagrodą literacką. Momentami zalatywało mi bufonem; na szczęście tylko momentami.
    A że nie umiemy tak pisać, tak rozmawiać jak Łopieńska? Cóż, pozostaje nam cieszyć się, że umiemy choć ze zrozumieniem czytać, to co napisała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To już jestem ciekawa cóż to za osoba:)? A ksiązkę już sobie zapisałam, bom wielce ciekawa:)

      Usuń
    2. Staram się nie rzucać nazwiskami, coby osoby darzące szacunkiem nie poczuły się dotknięte. Jeśli uda Ci się książkę przeczytać jestem ciekawa, czy odnajdziesz i podzielisz nasze uczucia. Ta pani zachowuje się, jakby mówiła zdaję sobie sprawę, że wsadzam ci szpilkę, ale ja tak mam- po prostu ranię ludzi- taka już jestem :(

      Usuń
  4. Oczywiście Męki bez Rysia z rąk nie wypuszczę :) Bardzo chętnie będę wredną małpą w takim towarzystwie. Co do pana, który książki ocenia po pierwszym zdaniu i właściwie już ich nie musi ich dalej czytać to mam podobne odczucia, choć generalnie wywiad mi się podobał i nawet w nim odnalazłam jakieś styczne, o których piszę wyżej. Jak dotychczas przeczytałam jedną (a raczej) poległam na jednej jego książce, no cóż przy kolejnej przeczytam pierwsze zdanie i sprawdzę, czy jestem równie inteligentna :), aby podjąć decyzję co do dalszej lektury.

    OdpowiedzUsuń
  5. Nazwisko autorki nic mi nie mówi. Kiedyś nie za bardzo lubiłam czytać wywiady, a już czytanie wywiadów z osobami, których nie znam wydawało mi się dziwne. I jakoś tak przypadkiem natknęłam się na jakiś zbiór -i okazało się że wywiad z nieznaną mi osobą potrafi być dużo bardziej pouczający :-).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nazwisko usłyszałam po raz pierwszy w listopadzie i też było mi ono kompletnie obce. Wywiady, a zwłaszcza wywiady z nieznanymi mi osobami także nie wzbudzały wielkiego zainteresowania. Tutaj paru rozmówców na pewno znasz (J.Pilch, L.Kieres, M.Janion, Staniszkis- zwłaszcza te nazwiska wydają mi się bardziej znane, inne w zależności od zainteresowań). Ale myślę, że właśnie dobrze poznać osoby, o których istnieniu nie miało się pojęcia, a które z chęcią zaprosiłoby się do domu na pogawędkę, jeśli znalazłby człowiek w sobie na to odwagę, że nie zgłupieje z pokory przed mądrością i intelektem rozmówcy. Ja obawiam się, iż znając rozmówcę (kim zacz) straciłabym język w gębie.

      Usuń
  6. Ja mam i czytałam tylko "Książki i ludzie" zachwycając się umiejętnością prowadzenia wywiadu, by w pełni ukazać swego rozmówcę. Tej książki będę szukać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja poszukam Książki i ludzi. Jak już wyżej pisałam czytałam w komentarzach różne opinie, jedni twierdzili, że ta lepsza, drudzy, że tamta. Ale skorą tą oceniłam tak wysoko, to nie obawiam się, że czytanie tej autorki mogłoby być stratą czasu.

      Usuń
    2. Bardzo mnie zainteresowało to co napisałaś, zapewne książka też by mi się spodobała z tych samych względów co Tobie, więc jej poszukam chociaż ostatnio nie cierpię z powodu nadmiaru wolnego czasu...Pozdrawiam!

      Usuń
    3. Guciu: z Książkami i ludźmi może być kłopot - to pozycja z gatunku bardzo białych kruków:( Sama szukam od pewnego czasu i ciągle cicho, głucho (zachomikowanych wersji nie liczę). Kiedyś, gdzieś czytałam kilka rozmów i myślę, że styl i sens rozmów są te same, co w "Męce..." Strata czasu? Nigdy w życiu!

      Usuń
    4. Sukienko- brak czasu? wskaż mi kogoś kto na tą przypadłość nie cierpi a pójdę go prosić, błagać, szantażować i wreszcie grozić, aby dał mi receptę. Książkę polecam i myślę, że Tobie by się spodobała

      Usuń
    5. momarto- a zatem szukajmy razem, jeśli mnie pierwszej się uda trafić na książkę to się zrewanżuję.

      Usuń
  7. Ciekawy blog.
    Oko zawiesiłam, wpisałam się i myślę, ze jeszcze nie raz wpadnę.
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapraszam :) i z przyjemnością będę gościć częściej

      Usuń
  8. Jest w bibliotece:).
    Bo już chciałam Momartę pytać, o możliwośc pożyczenia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Męka twórcza jest łatwiej dostępna. Widziałam parę egzemplarzy na Allegro. Gorzej z pozycją Książki i ludzi

      Usuń
  9. Brzmi bardzo smakowicie...Okładka trochę odpychająca, ale cóż, nie szata zdobi człowieka ;)
    czara

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka powiedziałabym nie tyle odpychająca, co mało zachęcająca. Może w zamierzeniu projektanta miała mówić, że ważna jest treść, a nie opakowanie.

      Usuń
  10. Guciu, bez obaw! wyszło znakomicie, mądrze i potoczyście. Spróbuję dotrzeć do tej lektury, choć moje antykowo-historyczne dokształcanie zabiera mnóstwo czasu i całą wydolność oczu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, sama z przerażeniem widzę, jak mi wysiada wzrok i coraz łatwiej czytam uszami. A biblioteczka puchnie od nowych nabytków.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).