poniedziałek, 24 czerwca 2013

Wiktor Hugo na dobry początek tygodnia i o tym, jak nie mam na nic siły

Jeśli chodzi o nas, oszczędzamy zawsze przeszłość, a niekiedy szanujemy ją pod warunkiem, że godzi się być martwą. Jeśli chce żyć — atakujemy ją i staramy się zabić.
Zabobony, bigoiterie, obłudy, przesądy — to larwy; lecz choć to są larwy, trzymają się życia i mimo że nieuchwytne, mają kły i pazury. Trzeba z nimi walczyć wręcz, trzeba wypowiedzieć im wojnę i prowadzić ją bez przerwy, gdyż taka jest dola ludzkości, że skazana została na wieczny bój z widmami. Cień trudno chwycić za gardło i powalić...
Walczmy, ale nie walczmy na ślepo. Prawda ma tę właściwość, iż jest wolna od przesady. Bo na cóż jej przesada? Są rzeczy, które trzeba zniszczyć i są rzeczy, które trzeba po prostu oświetlić i obejrzeć. Zbadanie życzliwe i poważne — to potęga! Nie wnośmy płomienia tam, gdzie wystarczy światło.*
Ten wyrwany z kontekstu fragment (jak wszystkie dotąd zamieszczane) ma to do siebie, że niesie uniwersalne treści. Ponieważ każdy z nas widzi w cudzej wypowiedzi, to co chce w niej dostrzec, każdy odczyta go po swojemu. Ale czy walcząc o prawdę mamy świadomość, iż używamy często kilofów, tam, gdzie wystarczyłby młotek?

*Nędznicy tom 1 Wydawnictwo Prószyński i Spółka (rozdział Pod jakim warunkiem można szanować przeszłość)

Docierając do mety w corocznym maratonie pod tytułem, kto kogo wykończy (praca nas, czy my ją) nie mam siły na pisanie, na czytanie, na cokolwiek. I pewnie, gdyby nie zapoczątkowany kilka tygodni temu cykl - Hugo na dobry początek tygodnia nie byłoby i tego wpisu. 
Jeśli doda się do tego fakt, iż moje wakacje zaczynają się w październiku wszystko staje się jasne. 
Dzisiaj mówię sobie, aby do końca tygodnia... naiwnie wierząc, że potem będzie normalnie. 
Rok temu było tak i właściwie niewiele się zmieniło. Zamieściłam wówczas obrazek zmęczonego człowieka, dzisiaj jest to smutny psiak, co będzie za rok... rozdeptana mrówka?

35 komentarzy:

  1. Gosiu, u mnie podobnie...Ciągle mówię do siebie aby do końca tygodnia. I co? czas biegnie mi tak szybko ze wszystkim jestem do tyłu...Jestem dziwnie zmęczona...Chociaż ostatnie ciepłe dni sprawiły, że nabrałam tempa.
    Serdecznie współczuję, że Twoje wakacje dopiero w październiku. Ma to plus, my będziemy po urlopach, a Ty dopiero będziesz myśleć o wyjeździe...
    Powoli zaczynam liczyć dni do wyjazdu. Wydaje mi się, że to cała wieczność.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poniedziałek-piątek, poniedziałek-piątek, właściwie nie zauważam innych dni. Niestety zmęczenie w połączeniu z upałem to dla mnie nie najlepsze połączenie. Wrześniowy urlop to dla mnie standard. Niestety w tym roku siła wyższa (wyższa instancja :)) zarezerwowała sobie termin wrześniowy. W październiku będziecie mi zazdrościć pod warunkiem, że do października dociągnę. :)

      Usuń
  2. Współczuję, acz z drugiej strony zazdroszczę, bo u mnie niet pracy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Powtórzę za momartą - życie jest okrutnie niesprawiedliwe, bo u jednych nadmiar roboty, a drudzy nie mają jej wcale; i tak i tak niedobrze.

      Usuń
  3. Guciu,
    A nie dałoby się tak na 70 proc. albo z mniejszym zaangażowaniem? bez nadgodzin? bez stresu? Wiem skądinad, że łączenie pracy, czytania i bloga nie jest proste. Życzę odnowienia sił i może weekendu podczas którego wypoczniesz! Przecież mieszkasz w tak cudownym miejscu...nad samym morzem, marzenie! Pozdrawiam serdecznie i trzymam kciuki!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z rok na rok jest mniejsze zaangażowanie (bo i motywacji brak, a demotywacja silna i siły brak na więcej), co nie przeszkadza temu, że i tak padam na pysk. Chyba się wyeksploatowałam, albo zestarzałam, albo... sama nie wiem. No, ale jest światełko w tym tunelu :), a poza tym, jak mawiają, co nas nie zabije, to nas wzmocni. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Podoba mi się ten cykl:)
    To tak jak z obrazem, filmem - patrzymy, a każdy widzi inaczej,na co innego zwraca uwagę.
    Mówi się o trudnym przesileniu wiosennym, a ciebie zmogło przesilenie letnie. Minie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że się podoba.
      Moje przesilenie jest corocznym, czerwcowym przesileniem. I liczę, że z nadejściem lipca przeminie,jak zły sen.
      Pozdrawiam

      Usuń
  5. Gosiu, uszy do góry! Ja właśnie złamałam lewy nadgarstek i muszę powiedzieć że moje życie od razu nabrało sensu (paradoksalnie) poprzez zmaganie się ze zrozumiałymi problemami i świadomość że byłby tak fajnie robić cokolwiek ale bez gipsu i drutów, które mnie uwierają przy każdym ruchu...Mnie też się podoba cykl z Wiktora Hugo, dobrze ze kontynuujesz. Serdecznie pozdrawiam i życzę najlepszego!

    OdpowiedzUsuń
  6. A do tego słyszę że nadchodzą jakieś groźne burze więc samopoczucie meteopatom szwankuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jasne, że to żadna tragedia, to tylko zmęczenie, które upośledza optykę widzenia. Przejdzie za tydzień, góra dwa i wszystko wróci na swoje miejsce. Chciałam się tylko wytłumaczyć z braku (mniejszej) ilości wpisów. I wolałabym nie łamać rąk dla odnalezienia sensu. A pogoda dziś wykańczała nie tylko mnie w robocie. Pracy tyle, a nam się zamykają oczy. Trzymaj się i życzę, aby się dobrze zrosło.

      Usuń
    2. Absolutnie Ci tego nie życzę (jak i sobie), tylko śmiać mi się chce ze mnie samej jak pomyślę jaki plany snułam jeszcze chwilę wcześniej a za moment wszystko to wzięło w łeb a to co mi się wydawało przykrym obowiązkiem teraz bym robiła z przyjemnością, lecz jest nieosiągalne przez całe 6 tyg! Dzięki za życzenia!

      Usuń
    3. No tak, bo w chorowaniu najgorsze jest to właśnie chorowanie, a zawsze wydaje nam się, że jakby się poszło na zwolnienie, toby sobie człowiek dopiero odpoczął, tylko, że odpoczywanie na chorobowym ... jest mało prawdopodobne.

      Usuń
  7. Ostatnio stwierdzam, że chyba stałam się malkontentką, głównie pogodową, choć nie tylko ;) Gdy zima nie odpuszczała, byłam stęskniona za słońcem. Gdy słońca mamy w nadmiarze, ledwo żyję ze zmęczenia. Dziś z kolei wykańczała mnie duchota. I tak źle, i tak niedobrze. O pracy się nie będę wypowiadać, bo meczy mnie już od jakiegoś czasu, ale cóż, wiadomo, jakie mamy czasy...
    Dodam jeszcze, że dobrze, że wprowadziłaś cykl z Hugo. Z jednej strony pozwla to nam zapoznać się z niejednokrotnie ponadczasowymi fragmentami tekstów, z drugiej daje Ci to poczucie pewnej regularności w publikowaniu postów, nawet jeśli nastrój nie sprzyja blogowaniu.
    Pozdrawiam ciepło!

    OdpowiedzUsuń
  8. Też o tym myślałam. W tym roku, jak rzadko wcześniej (jak dotąd lubiłam każdą porę roku i każdą pogodę, poza upałem) narzekałam także na zimę, że trwała i trwała, brakowało mi słońca i ciepła. No i przyszło jedno i drugie, a ja umieram z gorąca (nie mówiąc o codziennych migrenach). Praca, jak to praca, niestety nie jest tą wymarzoną, ale ... jest i to jest także bardzo ważne i doceniam, że ją mam, tylko czasami trochę przywali :)
    Co do cykliczności wpisów - powoduje pewną dyscyplinę i zmusza przynajmniej do wyszukania cytatu. Zaczynając cykliczne wpisy myślałam, że będzie łatwiej - komentować, ale doszukując się treści uniwersalnych nie chcę czasami ograniczać pola do interpretacji, bo moje pierwsze odczytanie nie musi być tym najbardziej oczywistym. Ja także pozdrawiam (ożywczo, czy można pozdrawiać ożywczo? - skoro ciepła i duchoty mamy nadmiar).

    OdpowiedzUsuń
  9. Zdaje się, że ten stan staje się coraz bardziej zaraźliwy; pocieszam się jednak że źródło zarazy tkwi gdzieś poza nami:)
    Ja na ten przykład aktualnie nie jestem w stanie nic zrozumieć z zacytowanego przez Ciebie Hugo, ale obiecuję że nie ustanę w wysiłkach:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeraża mnie to co piszesz, bowiem zanim tu dotarłem, chciałem napisać to samo. Przynajmniej drugą część :D

      Usuń
    2. Mamy więc do wyboru: załóżmy kółko przerażaczy lub też kółko załamywaczy (rąk nad własną głupotą):P

      Usuń
    3. I pracomsponiewieraczy, bo tym samy połączymy się w bólu z Gospodynią :)

      Usuń
    4. To nie wynik naszej ułomności, a raczej pochodna permanentnego zmęczenia, które sprawia, że żadna nieco bardziej zawiła myśl nie jest w stanie przebić się do naszej świadomości. A skoro nie ustajesz/cie w wysiłkach to jesteś/cie w lepszej kondycji niż ja, bo ja ustałam, a nawet usiadłam. Do koła pracomsponiewieranych przyłączam. Ale żadne przerażacze, czy rąk załamywacze w grę nie wchodzą - nie to, żebym u siebie pewnych oznak nie dostrzegała, ale twardym trzeba być, a nie miętkim, więc się nie poddajemy

      Usuń
    5. Ja właśnie ganiam po mojej głowie resztki rozumu , aby sklecić bardzo mądrych parę stron (w celach zawodowych oczywiście!) i czuję się tak tym wyczerpana, że przesuwam termin zrozumienia Hugo o kolejny dzień:P A usiąść też chętnie usiądę, o ile Gospodyni się posunie:))

      Usuń
    6. A siądnijcie se dobra kobito, siądnijcie. Może uda się wam co połapać. A Hugo sobie głowy nie zaprzątajcie, będzie tu jutro i za tydzień i pewnikiem jeszcze trochę sobie u mnie zagości.

      Usuń
    7. A może tak po kapeczce na rozjaśnienie mroków, bo przecież: "Pani musi umysłowa robota wykonać, mnogo, wielkie mrowie. Zaprawdę na pamięć waszą zaległo, a musicie rozjaśnić mroki. :D

      Usuń
    8. Tym razem oplułam siebie, a nie komputer :) Kapeczka bardzo, bardzo, no to sobie chlapnę :)

      Usuń
  10. W takim razie życzę choćby jednej chwili w ciągu dnia, takiej na złapanie oddechu, takiej na zamknięcie oczu. Takiej, żeby choć odrobinę to, co ciężkie, stało się lżejsze.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dziękuję. Tak naprawdę to nie dzieje się nic strasznego i jak już pisałam światełko w tunelu coraz większe :) i nie jest to światło nadjeżdżającego pociągu.

      Usuń
  11. Wytrwalosci i cierpliwosci! Tak jak wyzej wspomniano, wszyscy beda Ci zazdroscic wypoczynku w pazdzierniku:) A jesli chodzi o pogode, to UK-ejska by Ci odpowiadala:) Dzis co prawda bylo zimno, bo tylko 14 st, przy zachmurzonym niebie, ale od jutra cieplutko, ale nie goraco:) Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiele osób narzeka na angielską pogodę, a ja gdzieś czytałam, że nie ma w niej takich dysproporcji w temperaturach i jest dość stała, co rzeczywiście bardzo by mi odpowiadało. A 14 -21 stopni to idealna pogoda na zwiedzanie. Pozdrawiam

      Usuń
  12. Droga Guciu, współczuję Ci bardzo. Każdy ma gorszy moment w roku, ma niektórzy mają więcej takich momentów, u innych on trwa cały rok ;) Ale tak mi przyszło do głowy, czy to nie jest przypadkiem jakieś zawodowe wypalenie? Nie będę Ci dawać rad, bo wiadomo, rady chyba służą tylko tym, co je dają. Z drugiej strony polski klimat ma wiele uroku, ale to fakt, przechodzi ze skrajności w skrajność i to się może dać w kość. Nie to co klimat paryski - cały rok jedna i ta sama pora roku: szara... ;) Przetrwaj proszę do października, przetrwaj, bo chcę Cię zobaczyć u nas całą i zdrową!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A wiesz, że syndrom wypalenia zawodowego myślałam, że mam już za sobą http://guciamal.blogspot.com/2011/11/syndrom-wypalenia-zawodowego.html wpis z 25.11.2011 r., ale być może się myliłam. Mam wrażenie, że etap kiedy wydawało mi się, że beze mnie ta firma się zawali dawno mam już za sobą, ale ponieważ najtrudniej spojrzeć z dystansem na własne zachowanie nie będę oponować, że to nie ja, absolutnie, co to, to nie... Może głupota wielu lat pracy na medal spowodowała przepalenie na obwodzie zwojów mózgowych :( A czy przetrwam? Oczywiście - zarówno do końca czerwca, jak i całe lato w pracy, bo w październiku czeka na mnie parę cudownych miejsc i parę jeszcze cudowniejszych osób :)

      Usuń
  13. Guciu, jeśli mogę wtrącić swoje trzy grosze - moim zdaniem potrzebujesz regenerującej psychikę, co najmniej weekendowej, kuracji odrywającej od codzienności i poniedziałkowo-piątkowej rutyny. Posunę się dalej w dobrych radach (puszczając mimo uszu to, co napisała na ten temat Czara:) - najlepiej na łonie przyrody, w jakimś urokliwym gospodarstwie agroturystycznym z doskonałą kuchnią albo w pałacu na wsi ze spa i doskonałą kuchnią (też się rozmarzyłam). Szkoda, że nie znam nic takiego w Twoim regionie, a na Dolny Śląsk masz daleko, bo poleciłabym Ci miejsce idealne.

    OdpowiedzUsuń
  14. Trzymam oczywiście mocno kciuki za samoczynną poprawę nastroju :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Pałac na wsi ze spa- podoba mi się. W najbliższą sobotę zabieram się za internetowe szukanie pałacu, przy okazji też poszukam kredytu w banku i maszyny do teleportacji, bo biorąc pod uwagę stan kursowania komunikacji publicznej czekałoby mnie spędzenie połowy weekendu w podróży. Ale pomysł mi się bardzo podoba i może zmodyfikowany zastosuję w praktyce. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  16. Gdybyś wynalazła urządzenie do teleportacji, daj koniecznie znać, bardzo by się przydało na zbliżające się wakacje, na które tyle mam pomysłów, że albo się rozerwiemy, albo nie pojedziemy nigdzie... :) Serdecznie.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).