sobota, 6 lipca 2013

Pałac kobiet Pearl S.Buck (audiobook)

Wymęczona duchotą i wykończona maratonem w pracy (na szczęście już prawie zakończonym) postanowiłam rozprawić się z lekturami czerwcowymi, których paradoksalnie poznałam w tym miesiącu najwięcej, bo aż dziesięć. Lista lektur w zakładce Przeczytane w 2013. Zmęczenie sprzyjało czytaniu, choć zdecydowanie nie sprzyjało pisaniu.
Dziś króciutko o pierwszym spotkaniu z noblistką.
Chiny w literaturze to dla mnie obszar terra incognita. Jeśli nawet czytałam cokolwiek na ten temat to zatarło się w mojej pamięci skutecznie.
Z tego punktu widzenia Pałac kobiet to możliwość poznania pewnego wycinka kultury, mentalności, sposobu myślenia osób z innego kręgu kulturowego, innego, a co za tym idzie, ciekawego w swej odmienności. Postępowanie bohaterów czasami zadziwia, czasami śmieszy, czasami razi, a zawsze zastanawia i intryguje. Nie chciałabym pisać o samej fabule, bowiem niemal każda recenzja ją zawiera, a jak zauważyło już wielu fabuła nie jest w tej powieści najistotniejsza. Akcja toczy się w pałacu pewnej wielopokoleniowej, zamożnej chińskiej rodziny w latach trzydziestych zeszłego wieku. Ale, tak jak fabuła, tak i aspekt historyczny jest tutaj kwestią drugorzędną. Bo najważniejsze toczy się w umysłach kobiet, a świat zewnętrzny jest tylko otoczką, która stanowi impuls do przemyśleń, rozważań, zastanowienia nad rolą kobiety, mężczyzny, człowieka w kontekście przemijania, trwania, zmian, życia i śmierci, czy wreszcie sensu istnienia.

Główna bohaterka – pani Wu, to kobieta, która przekracza smugę cienia. Symboliczne czterdzieste urodziny są dla niej linią graniczną, która wyznaczać ma kres jej kobiecości i początek jej bytu, jako człowieka. Inteligentna, wykształcona kobieta, która całe dotychczasowe życie poświęciła byciu żoną i matką, synową i panią domu, teściową i babką zamierza usunąć się w cień (znajduje nawet dla męża - Pana Domu następczynię) i poświęcić czas sobie i swoim potrzebom. Powoli odkrywamy, iż ta perfekcyjna Pani Pałacu - głowa rodziny, która niczym szyja kręci tułowiem całego organizmu rodziny nie jest wcale tak zimna, dumna i perfekcyjna, za jaką uchodziła latami, a staje się w swej niedoskonałości, wątpliwościach i poszukiwaniach osobą bardziej ludzką. Pałac kobiet to studium kobiety a nawet studium kobiet, które znalazły się w przełomowym momencie swojej egzystencji i którym przestaje wystarczać kroczenie wytyczonymi tradycją i zwyczajem ścieżkami. Ta burza myśli, czasami nieskładnych, chaotycznych, dziwacznych, mądrości starych, jak świat, które bohaterkom zdają się objawiać jak grom z jasnego nieba zajmuje sporo miejsca w powieści. Nie oznacza to jednak, że lektura jest nużąca. Może jedynie momentami nieco śmieszą konkluzje przemyśleń bohaterek (autorki?) na temat roli kobiety i mężczyzny w świecie, ale całkiem możliwe, że dla człowieka cywilizacji wschodu brzmią one inaczej niż dla europejczyka.
Dla mnie największą wartością książki była specyfika kultury wschodu i jej zderzenie z zachodnią mentalnością (w tym własną); to wielopokoleniowe trwanie w bliskości, ta wierność tradycji, a jednocześnie dążenie do przemian, ale przemian w pewnych nieprzekraczalnych granicach. Nie zostałam może zachwycona (jak wiele czytelniczek) prozą noblistki, ale zaciekawiona na pewno, a to już duży sukces w przypadku osoby tak hermetycznie zamkniętej w kulturze zachodu.
Moja ocena 4,5/6

12 komentarzy:

  1. Dla mnie też Chiny są mniej znanym obszarem w literaturze. Może faktycznie warto po coś sięgnąć z tego regionu świata, choć tutaj fabuła, przyznaję bez bicia, nie pociąga za mocno. Ale poczekam, aż mi przejdzie faza reportażowa. I jeszcze muszę się jakoś wydostać mentalnie z RPA bo jakoś nie mogę się otrząsnąć..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie będę ani gorąco namawiać, ani odwodzić. Książka niewątpliwie ciekawie i dobrze napisana, umożliwia poznanie tego odmiennego, od naszego świata. Fabuła jest tu mało istotna, aczkolwiek momentami mnie - nieco irytowały zachowania bohaterek (może to ta cywilizacyjna odmienność)i ich mądrości. Czytałam twoje reportażowe wpisy, to z kolei dla mnie świat jeszcze odległy, bo zadomowiłam się w dziewiętnastowiecznej Europie i ciągle mi mało i wciąż wracam w tamte rejony, zwłaszcza, że stanowią niejako przygotowanie do podróży, która ma objąć swym zasięgiem kilka miejsc.

      Usuń
  2. Moim zdaniem Buck to autorka nierówna. Bardzo zachwyciłam się jej mniej znaną powieścią pt. "Matka", z kolei "Spowiedź Chinki" mnie znużyła :)
    Lubię czytać o Chinach i Japonii, ale zachowanie osób żyjących w tych krajach często wydaje mi się niezrozumiałe i irytujące. Czytając chińskie książki często można natrafić na opisy okrucieństw. Opis krępowania stóp małych dziewczynek w książce Lisy See wywarł na mnie straszne wrażenie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mentalność ludzi innej kultury bywa dla nas pewnie tak samo zadziwiająca, czasami szokująca, jak nasza w ich oczach. O krępowaniu nóżek dziewczynkom Buck także wspomina opowiadając się przeciwko temu zwyczajowi. Poza wspomnieniem tego zwyczaju nie zapadło mi w pamięć okrucieństwo opisów, a jestem dość nieodporna na takowe. Dotychczas spotykałam się z prawie samymi entuzjastycznymi opiniami na temat Pałacu kobiet.

      Usuń
    2. Ja tez często mam ten sam problem, co koczowniczka - z jednej strony cieszę się że dzieki literaturze mogę przyjrzeć się bliżej jakiejś innej kulturze, jednak ta czasem okazuje się dla mnie tak obca, że jej niezrozumienie odbiera mi radość z lektury. A w tekstach chińskich to się gubię przy każdej próbie zrozumienia koligacji rodzinnych między bohaterami, te wszystkie określenia w stylu trzecia siostra drugiej mamy mnie przerastają...

      Usuń
    3. I mnie ciężko zrozumieć tak odmienne kultury, choć zawsze wydawało mi się, że jestem otwarta na odmienność. Pod wpływem lektury zaczęłam nazywać żoną mego ojca i córką mojej babki moją mamę :), na co ona robiła wielkie oczy.

      Usuń
  3. Nie znam tej książki, ale czytałam "Spowiedź Chinki" i nie powiem żeby mnie jakoś szczególnie zachwyciła. Po cichu Ci powiem, że jakoś nie ufam książkom napisanym o jakiś bardzo szczególnym świecie przez przedstawiciela zupełnie odrębnej kultury...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No i znowu coś się dzieje z komentarzami. Jestem pewna, że odpisywałam na twój i znikło. Pewnie uznało, że nie mam nic mądrego do powiedzenia. W każdym razie po Spowiedź Chinki w najbliższym czasie nie zamierzam sięgać.

      Usuń
  4. Proza Pearl Buck jest dobra na początek, by poznać Chiny sprzed rewolucji. Tematy były jej bliskie, gdyż jej biografia związana była z Chinami. Dla nas to inna mentalność, ona rozumiała Chiny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem trafiłam niezgorzej wybierając tę autorkę. Mentalność i kultura została w Pałacu kobiet przedstawiona chyba dość prawdziwie- takie odniosłam wrażenie i choć czasami irytuje, to jednak ciekawi.

      Usuń
  5. Przyznaję, że nie lubię filmów i literatury chińskiej i japońskiej.
    Kilka razy robiłam "podchody". Przymierzałam się do "Spowiedzi Chinki" i "Pałacu kobiet"może do nich nie dojrzałam?
    Cieszę się, że po likwidacji gadżetów poprawiła się sytuacja z otwieraniem...
    Gosiu, to żadna ingerencja. To przyjacielska przysługa.
    Ślę Ci moc serdeczności.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim razie cieszę się, że rada okazuje się pomocna. Kiedyś informatyk tłumaczył mi, iż problemy z komputerem często powoduje nadmiar gadżetów, które czasami uaktywniają się nawet samoczynnie wraz z odwiedzinami jakiejś stronki i osoba nie obeznana z techniką nawet nie wie dlaczego komputer zwalnia obroty. Pomyślałam więc, że może pewna ilość takich nowinek może powodować niekompatybilność z innymi stronkami. Co do książki; to Pałac kobiet okazał się dla mnie pewną zachętą do dalszego poznawania.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).