sobota, 12 listopada 2016

Perełka Patrick Modiano - będzie krótko

Pierwsze spotkanie z noblistą i …. Nie wiem co napisać, bo nie było to oczarowanie, ale nie było też rozczarowanie. Książkę przeczytałam jakiś czas temu w trakcie dwugodzinnej podróży pociągiem, wciągnęła mnie swym klimatem, może nawet w pewien sposób zauroczyła, ale za miesiąc już o niej nie pamiętałam. Postanowiłam dać drugą szansę i przeczytałam ponownie. I znowu szybko poszło. Po tygodniu mam jakieś mgliste wspomnienie niesamowitego klimatu. Oniryczny. Tak chyba można go nazwać. Wszystko dzieje się, jak we śnie. Trudno określić z przekonaniem, czy bohaterka spotkała kobietę, którą znała dawno temu, a która była jej matką, czy tylko przypadkowe spotkanie wywołało lawinę wspomnień, nie wiadomo także, czy znalazła pracę, w której spotyka swoje alter ego sprzed lat, czy też to jej wyobraźnia podpowiada taki właśnie scenariusz. Tak samo nierzeczywisty wydaje się przyjaciel lingwista czy farmaceutka. 

Therese jest młodą dziewczyną, która widząc w paryskim metrze kobietę w żółtym płaszczu rozpoznaje w niej niewidzianą od lat matkę. Matkę, która porzuciła ją jako małą dziewczynkę. Od tej chwili bohaterka próbuje dowiedzieć się czegoś więcej o kobiecie, która ją urodziła. Zbiera okruchy wspomnień, strzępy informacji z pożółkłych fotografii, zapisków w notesie, rozmów z osobami, które mogły znać kobietę. Therese, zwana dawniej Perełką próbuje odnaleźć jakiś stały punkt, dzięki któremu „życie przestanie być takim ciągłym unoszeniem się…, aby zaprzestać tego „uczucia niesienia prądem, gdy niczego nie można się uchwycić”. Zatrudnia się, jako opiekunka siedmioletniej dziewczynki. Historia dziecka, którego rodzice wcale nie zauważają przypomina jej własną. A każde wspomnienie z lat dzieciństwa powoduje strach.. „paniczny strach, który potrafi dopaść na ulicy i obudzić nagle koło piątej nad ranem”, dlatego dziewczyna postanawia „zburzyć mosty”, zmierzyć się ze swoją przeszłością, ale każda kolejna ścieżka prowadzi w ślepy zaułek. Niedopowiedzenie, melancholia, nostalgia. Nie potrafię powiedzieć, czy mogę polecić z całym przekonaniem. Myślę, że zaryzykuję jeszcze jedno spotkanie z pisarzem-noblistą chociażby dla tego niesamowitego klimatu. 
Przeczytana w ramach stosikowago losowania u Anny.

14 komentarzy:

  1. Mimo szwankującego przekładu to moja ulubiona książka Modiano przetłumaczona na polski. Głównie ze względu na postaci kobiece, mężczyźni tym razem pozostają trochę w cieniu.
    Klimat pierwszorzędny, na to zawsze można chyba liczyć u tego autora.;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pamiętam, jak któraś z dziewczyn pisała, iż to z powodu przekładu odłożyła książkę po paru stronach, co mnie zdziwiło, bo podczas pierwszego czytania nie zauważyłam żadnych baboli. Teraz skupiłam się mocno i co prawda dostrzegłam kilka dziwnych konstrukcji składniowych, ale nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo w lekturze.

      Usuń
    2. Samo słowo/imię Łżyśmierć mnie dobijało.;(

      Usuń
  2. A moim zdaniem to jedna ze słabszych książek Noblisty. Wnioskuje z tego, ze jeśli nie oceniasz jej źle, to masz szanse się z nim zaprzyjaźnić przy kolejnych lekturach. szczególnie polecam Uliczkę ciemnych sklepików :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wnosząc z komentarzy twojego, Ani i Agnieszki książka wywołuje bardzo różne oceny. Co do mnie, jak napisałam - sama nie jestem przekonana. Może po kolejnej lekturze, o ile do niej dojdzie (jak często sobie coś obiecujemy i słowa nie dotrzymujemy) będę miała bardziej wyklarowaną opinię.

      Usuń
  3. Dla mnie to tez bylo pierwsze spotkanie z Modiano i, podobnie jak Ty, bylam, powiedzmy, zdziwiona. Ale potem przeczytalam "Dore Bruder" i zrozumialam, za co dostal Nobla. Polecam!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli mam już dwa tropy, jest w czym wybierać:). Dziękuję za twoją opinię i wskazanie tytułu. Pozdrawiam

      Usuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  5. No to mamy z "Perełką" podobnie: moje odczucia również lokują się między obojętnością a oczarowaniem, na pojemnym skądinąd kontinuum. Nie do końca dałam się przekonać temu, co dla innych jest największą zaletą u Modiano - chyba nie dla mnie oniryczne klimaty, niedopowiedzenia i zwięzła narracja. Efekt? "Perełka" jest pierwszą - i ostatnią zarazem - książką Noblisty, którą miałam okazję czytać. I chyba tak zostanie...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie się niby podobają takie klimaty, ale ich ulotność powoduje, że książka tak szybko "ulatnia się z pamięci", że efekt jest taki sam, jakbym jej nie czytała, zupełnie, jakby przepłynęła przeze mnie nie pozostawiając po sobie nawet mgiełki jakiegoś osadu, czego, co pozostałoby na trwale. To prawda, że o lekturze po jakimś czasie często się zapomina, zapomina się treść, pozostaje jakieś wspomnienie- dobre lub nie, a tutaj nie umiem ulokować nawet tego wspomnienia po którejkolwiek ze stron. Ale jak pisałam nie mówię nie- a to już i tak dużo.

      Usuń
    2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

      Usuń
  6. Mam jakiś problem z komentowaniem, a to mi się komentarze zamieniają miejscami, a to wyskakują podwójnie, stąd ostatnio czasami kasuję sama swoje wypowiedzi. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miałam tak samo z "Zagubioną dzielnicą" tego autora. Już po kilku dniach nie pamiętałam, o czym książka jest, trudno mi było powiedzieć o niej coś konkretnego. Nie zauważyłam w niej nic ciekawego. Nudna treść, język przeciętny, wszystko opisane powierzchownie. Żaden noblista nie rozczarował mnie tak mocno, jak Modiano.

      Usuń
    2. Nie wiem czemu podczas czytania przypomniała mi się Wyspa niesłychaną Mendozy, może z powodu roli, jaką odgrywają niej klimat, tyle że tam czulam się bardziej w Wenecji niż tutaj w Paryżu, który niby jest, ale tak mało dostrzegalny. Mam problem z komputerem- awaria, stąd poślizg w odpowiedzi.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).