Francuska kawiarenka literacka

wtorek, 31 marca 2026

Marzec z Giotto i Pocałunkiem Judasza


Pocałunek Judasza Giotto w Kaplicy Scrovegnich w Padwie

Jeszcze kilka dni przed wyjazdem do Włoch zastanawiałam się, czy znajdę bohatera mojego co miesięcznego cyklu spotkań z jednym obrazem obejrzanym w miesiącu. Naiwnie zakładałam, iż tym razem lecę ponudzić się, poszwendać po Padwie, Vicenzy i Weronie; żadnych galerii sztuki, żadnych wystaw, dużo spacerów i zieleni. Oczywiście zarezerwowałam bilet wstępu do Kaplicy Scrovegnich w Padwie, bo być w tym mieście i nie widzieć fresków Giotta to jakby tam nie być tam wcale. Tymczasem, jak to ja obejrzałam tyle wystaw, że mam problem z nadmiarem potencjalnych bohaterów. Wybrałam Giotto - trochę na przekór samej sobie. Nie doceniałam tego malarza, tak poważanego przez współczesnych i potomnych, jako tego, który sztukę ze złej drogi zawrócił (z bizantyjskiej ścieżki na nowoczesną - łacińską). Nie dostrzegałam tej dużej zmiany w sposobie malowania, jego freski były dla mnie nadal naiwne, nieco prymitywne i wciąż bizantyjskie (niczym ikony). Dopiero porównując ten sam temat namalowany przez Giotto di Bondone z obrazem namalowanym przez bizantyjskiego artystę dostrzegłam ogromną zmianę w sposobie malowania. Owszem to malarstwo jest nadal nieporadne, dość płaskie, postacie mają rysy jeszcze trochę bizantyjskie, ale już jest w tych postaciach więcej ruchu, ekspresji, życia, postacie mają więcej ciała, nie są jedynie figurami, a ludźmi z krwi i kości. I doszłam do wniosku (no cóż nie odkryłam może Ameryki, ale dla mnie było to istotne odkrycie), że malarstwo Giotta trzeba porównywać z malarstwem jego poprzedników, a nie następców. I w tym kontekście ono rzeczywiście jest rewolucyjne, jest krokiem milowym naprzód od sztuki bizantyjskiej do sztuki nowożytnej. Oczywiście nie będę tu się wymądrzać, cytować znawców, bo piszę z pozycji laika i dla laików, więc na takich ogólnikowych spostrzeżeniach pozostanę.
Giotto był synem chłopa, uczniem Cimabuego (o którym wspominałam przy okazji wizyty w Arezzo). Jak pisze pani Bożena Fabiani był żonaty i miał ośmioro dzieci, pieniądze zarobione na malowaniu przeznaczał w wynajem warsztatów tkackich, w handel i co ciekawe trudnił się także lichwą (choć lichwiarzy zawsze w swoich obrazach wysyłał do piekła).


Kaplica Scroveglich

Kiedy weszłam do Kaplicy Scroveglich (a wchodzi się tam w niewielkiej grupie osób zaledwie na piętnaście minut) miałam wrażenie, że znalazłam się w czymś w rodzaju XIII czy XIV wiecznej kaplicy Sykstyńskiej. Całe ściany od ziemi po sklepienie pokryte zostały malowidłami, scenami począwszy od historii Joachima i Anny rodziców Marii po Sąd Ostateczny. A całość prac została wykonana w przeciągu dwóch lub trzech lat. Z 36 scen głównych wybrałam Pocałunek Judasza. Zawsze interesowała mnie postać Judasza, tego, którego przeznaczeniem była zdrada. 
Pocałunek Judasza- zbliżenie

Pocałunek Judasza jest chyba najlepiej znanym freskiem Giotta. Dwie rzeczy zwróciły  moją uwagę. Po pierwsze spojrzenia, które osadzają scenę w określonym miejscu, oni cali są tam; Judasz patrzy w oczy Jezusowi, a Jezus Judaszowi, stojący wokół kapłani patrzą na siebie i na scenę rozgrywającą się przed ich oczami. Druga - to twarz Judasza. Przepraszam, ale mnie przypomina twarz odczłowieczoną, jakąś małpę, goryla, coś człekopodobnego, ale nie człowieka. Jak pisze Łysiak w MBC "Judasz ma mordę tak odrażającą, iż wygląda jak kwintesencja nikczemności. ... W całej twórczości Giotta nie ma równie wstrętnej gęby". (str. 62 tomu I).
Kłóci się ta wizja Giottowego Judasza z moją osobistą wizją, wg której Judasz jest ofiarą boskich planów a nie jego sprawcą, jest narzędziem w ręku Pana. Ale może bluźnię. Nie kibicuję mu, ale współczuję roli, jaka mu przypadła. Judasza u Giotto choćbym nie wiem, jak chciała nie da się obronić, jest wstrętny, zieje nienawiścią, ohydą, złem. Jezus zdaje się już mówi niech ci będzie wybaczone. Na tym fresku wiele się dzieje, żołnierze, kapłani, apostołowie i dwaj główni bohaterowie sceny, ale cała wymowa zawiera się w tym spojrzeniu wzajemnym i w twarzach będących odbiciem dobra i zła, miłości i nienawiści.

Pocałunek Judasza stał się inspiracją dla wielu dzieł sztuki. Mnie bardzo spodobał się projekt stworzony przez współczesnego włoskiego rzeźbiarza (choć nie wiem, czy można nazwać rzeźbą tego rodzaju instalacje, jakie tworzy Gianfranco Meggiato). Od 2 października 2025 r do końca marca (czyli do dzisiaj) w Padwie był realizowany projekt wystawienia w przestrzeni publicznej rzeźb, z których najważniejsza zainspirowana została Pocałunkiem Judasza namalowanym przez Giotta.
Pocałunek Judasza wg Giotta - Gianfranco Meggiato Padwa 2026

22 komentarze:

  1. Małgosiu, wielką przyjemnością przeczytałam ten wpis, w dużej mierze dlatego, że w zupełności odpowiada temu, co sama bym napisała, gdybym podjęła ten temat. Byłam w Padwie i w kaplicy, niestety straciłam większość zdjęć z tej wycieczki, a z kaplicy wcale ich nie miałam, bo był zakaz fotografowania. Na mnie jej wnętrze zrobiło wrażenie wręcz niebiańskie, z powodu dużej ilości pięknego niebieskiego koloru na bazie lapis lazuli, który po prostu dawał błękitną poświatę we wnętrzu. Podłoga chyba była w remoncie i zamiast mozaiki był piasek a kładka dla odwiedzających też raczej siermiężna. Mnie do Giotta nie trzeba było przekonywać, bo jak zapewne wiesz, urzeka mnie pewien prymitywizm i niedoskonałość w malarstwie, takie zmaganie z oporną materią sztuki. Poza tym sztuka Bizancjum też jest mi bliska, więc byłam naprawdę zachwycona. Na pamiątkę został mi bilet wstępu i wspomnienia, podobnie jak z baptysterium w Duomo i z wielu innych miejsc. Co do Judasza to też uważam, że był narzędziem do przeprowadzenia boskiego planu, taka rola mu przypadła a gdyby nie on jak by sie ten plan zrealizował? Ktoś to musiał wziąć na siebie, poza tym jego rola jest dość niejednoznaczna i nie wszyscy widza go jako odrażającego draba. Tam gdzie jest światło musi być cień, bo gdyby go zabrakło, co moglibyśmy powiedzieć o świetle? Temat jest bardzo na czasie, bo tajemnica Męki Pańskiej i Zmartwychwstania to nie tylko sprawa religii, ale również ludzkiej egzystencji i duchowości, nad czym zawsze warto się zadumać. Jeśli w najbliższym czasie nie spotkamy się wirtualnie na wszelki wypadek życzę Ci Wesołych Świąt i pięknych wiosennych dni!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Teraz niemal wszędzie można fotografować, co mnie cieszy, bo to zawsze podpora naszej pamięci. Utrata zdjęć zawsze boli, zwłaszcza, gdy małe szanse na powrót. Będzie wpis poświęcony Padwie, więc może przypomni ci pewne miejsca, choć na pewno nie tak wnikliwy, jak bywają twoje wpisy. Kiedy zamieściłam ten post pomyślałam, że może lepiej byłoby go zamieścić w piątek, no ale miał być wpisem marcowym, nie da się mieć ciasteczko i zjeść ciasteczko :) Pamiętam, że lubisz tę naiwną sztukę bizantyjską. A wyobraź sobie, że na podłogę wcale nie zwróciłam uwagi, tak zaabsorbowały mnie malunki, robiłam zdjęcia wszystkim 36 scenom, choć nie wszystkie wyszły czytelnie, bo te najwyżej sklepienia musiałam przybliżać, a przy kiepskiej jakości zdjęć z telefonu wychodzą one słabo. Cieszę się, iż masz podobne zdanie do mojego na temat Judasza. Ja również życzę zdrowych i dobrych świąt.

      Usuń
  2. Nie przepadam za nowoczesnymi rzeźbami, ale ta mi się podoba :). Nie przepadam też za Giottem. Może na tamte czasy był nowoczesny, ale nie oceniam jego malarstwa i nie porównuję z poprzednikami czy następcami. Po prostu nie w moim guście, tak mówiąc w skrócie, bez wdawania się w szczegóły. Ale niezależnie od tego oczywiście też z chęcią obejrzałabym te wszystkie freski :).

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także nie przepadam za nowoczesną rzeźbą, podobnie, jak w ogóle za sztuką nowoczesną, ale coraz częściej zdarzają mi się takie odkrycia, które fascynują i w których dostrzegam coś co sprawia, że nie mogę przejść obojętnie, nie rozumiem ale odczuwam ich piękno czy urok. Też nie przepadam za Giotto, ale właśnie owo porównanie z poprzednikami sprawiło, że doceniłam jego rolę w rozwoju malarstwa, zapewne gdyby nie Giotto byłby ktoś inny, kto przeprowadziłby malarstwo od sztuki dawnej do sztuki nowej, ale tak się stało, że był to właśnie on. I choć nie było zauroczenia, czy szybszego bicia serca podczas tej wizyty to było poczucie, że oglądam coś ważnego i wartego obejrzenia.

    OdpowiedzUsuń
  4. Faktycznie okropny Judasz z tą małpią mordką. I jak się rzuca do tego pocałunku!😅
    A ja lubię Giotta, są w jego malarstwie emocje, a to mnie zawsze porusza. Tak jak tutaj - ta dwójka na sobie skoncentrowana i "nieuporzadkowani" wszyscy inni dokoła (nawet pan, który właśnie traci ucho jakiś rozkojarzony). Masz rację, że jego trzeba oceniać patrząc na poprzedników.

    Współczesna rzeźba też nie pozostawia obojętnym, szczególnie mając jeszcze w głowie obraz Giotta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ta współczesna rzeźba gdyby nie podpis pewnie nie skojarzyłabym z Giottem, ale spodobała mi się, podobnie, jak i inne jego rzeźby. Może też pomaga to wystawienie w przestrzeni publicznej, na pomniki, posągi, których we Włoszech pełno już przestaje się zwracać uwagę, a to jest takim powiewem świeżości i nowości, choć generalnie nie przepadam za współczesną rzeźbą.

      Usuń
  5. Wspaniała kaplica, a malunki niczym obrazy na jej ścianach. Wyraźne i przejmujące. Mnie się Giotto podoba. Innym chyba też się podobał, skoro pozwolono zostawić mu swoje ślady w najważniejszych miejscach kultu religijnego we Włoszech. A sztuka nowoczesna? Cóż jest ciekawa, przynajmniej to dzieło, ale gdyby nie tytuł nigdy bym tematu nie rozpoznała. Dzięki za opis i prezentację dzieła w tym ważnym dla mnie Tygodniu:)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że dla zamawiających było ważne, że wizja jest zgodna z nauką kościoła, a jeszcze taki paskudny zdrajca musiał się podobać jako to wcielenie zła. Swoją drogą w wielu kościołach nie tylko we Włoszech można znaleźć dzieła wielkich malarzy i rzeźbiarzy. Kiedyś wspominałam, że często bywają galeriami sztuki z bezpłatnym wstępem, choć z drugiej strony coraz więcej świątyń we Włoszech zamienia się właśnie w galerie sztuki, które oprócz celów sakralnych spełniają rolę muzealną, gdzie wstęp jest biletowany. Ten wpis dobrze mi się wpasował w czas Wielkiego Tygodnia :)

      Usuń
    2. Wiele kościołów to już dziś muzea. Żeby je odwiedzić trzeba zakupić bilety. Tak było też w Hiszpanii. Z jednej strony rozumię, ale z drugiej straciły one swoje pierwotne znaczenie przybytku, do którego można było wejść w potrzebie:)))

      Usuń
    3. Mnie bardziej niż świątynie zamienione w galerie sztuki przeszkadzały świątynie otwierane wg widzimisię zarządzających. Jest tych świątyń tak wiele, że myślę, iż bez trudu można znaleźć te do celów sakralnych, ale znaleźć otwarty przybytek (niezależnie od celu wizyty) czasami bywa ciężko, pamiętam świątynie, od których drzwi się odbijałam kilka razy, a tabliczki informacyjne, jeśli w ogóle były niczego nie gwarantowały, podobnie, jak internetowe informacje, wg którego świątynia właśnie jest otwarta, a ja stoję u zamkniętych drzwi.

      Usuń
  6. Piękna kaplica, lubię takie miejsca pokryte freskami od podłogi po sufit. Od wejścia można poczuć się jak w niebie a przynajmniej czuć się otoczony postaciami biblijnymi. Sporo cerkwi tak wygląda i niektóre kościoły we Włoszech też jak np. kościół w San Gimignano. Pocałunek Judasza zawiera w sobie sporo symboliki zdrada - brzydota Judasza, jego żółty płaszcz i podobno judasz był rudy co w wielu kulturach oznacza fałszywy. Prawda i wiara oczywiście to zawsze piękne cechy i ludzie. Obejrzałem ten post kilka razy zanim zdecydowałem się na komentarz. Piękna scena na Wielki Tydzień. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Nie była w San Giminiano, nad czym ubolewam, ale że we Włoszech bywam dość często tuszę że i tam dotrę. Zapomniałam o rudych włosach a zupełnie nie pomyślałam o żółci symboli zazdrości i zdrady, bo bardziej kojarzę ze słońcem, złotem i radością, ale to fakt, nie dawało się kiedyś żółtych kwiatów, bo to oznaczało zawiść. Dziękuję za to dopowiedzenie.

    OdpowiedzUsuń
  8. Włochy stają Ci się coraz bliższe, coraz więcej dzieł sztuki pojawia się na Twoim blogu. Zaciekawiła mnie bardzo Kaplica Scroveglich i Pocałunek Judasza Giottoa. Byłam w Padwie, ale wtedy o tej kaplicy się nie mówiło. O tym, że Judasz jest ofiarą boskich planów a nie jego sprawcą..., jak słusznie zauważyłaś, można przeczytać w tekstach apokryficznych. Jakiś czas temu, kiedy dostęp do nich nie był łatwy wpadła mi w ręce Ewangelia Judasza. Nie powiem, z wielkim zainteresowaniem ją przeczytałam a potem jeszcze kilka innych tekstów...
    Pozdrawiam ciepło i w świątecznej już atmosferze życzę radosnych Świąt Wielkanocnych :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ewangelia Judasza- a to ciekawe, chętnie bym przeczytała, zobaczę w mojej bibliotece czy mają. Tak Włochy stają mi się coraz lepiej znane, choć żeby je dobrze poznać muszę podszkolić język, bo wciąż mam spore braki. Co prawda nie mam problemu z dogadaniem się (hotel, sklep, restauracja, pytanie o drogę), ale już rozmowa to wyższa szkoła jazdy, albo ja jestem tuman do kwadratu.
      Pozdrawiam

      Usuń
  9. Pocałunek Judasza został potem symbolem przez wieki.
    Na Sycylii w kościołach widziałam takie freski. Można zaniemówić z zachwytu.
    Ja lubię rzeźby współczesne, gdy tytuł czy nazwa jest symboliczna. Byłam jeszcze młodą kobietą, gdy widziałam wystawę Magdaleny Abakanowicz w Centrum Pompidou w Paryżu. To wywołało ogromne wrażenie. Ponadto całkiem niedaleko mnie jest słynne Centrum Rzeźby Współczesnej Orońsko. Kiedyś tam się często jeździło z wycieczkami.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Abakanowicz zupełnie nie rozumiem i nie czuję, oglądałam parę jej rzeźb, coś tam znajdowało się w Tuleriach, coś stało w Elblągu, coś we Wrocławiu, a coś jeszcze gdzieś indziej. Gapię się na te rzeźby, instalacje i nic. No nie ma chemii między nami, ale rozumiem, że mogą się podobać a pani Magdalena jest znana w całej Europie, a może i na świecie, a to ważne, że rozsławia nasz kraj. Ja zdecydowanie wolę Mitoraja, którego rzeźba jest połączeniem klasyki z nowoczesnością, choć mogą się one wydawać może za mało nowoczesne dla wielbicieli nowości.

      Usuń
  10. Ta kaplica jest przepiękna.
    Zdrowych, Pogodnych Świąt Wielkanocnych.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdrowych Świąt i pogodnych również Tobie życzę.

      Usuń
  11. O właśnie, ja też mam wrażenie, że Judasz na tym obrazie wygląda jak kwintesencja nikczemności. Na pewno to malowidło nie zachęca, by zastanowić się nad postępkiem Judasza, by spojrzeć na niego nieco łaskawiej. Kiedyś czytałam bardzo ciekawą książkę „Zaciśnięte pięści Judasza Iskarioty” Evandera, na której okładce znajdował się ten właśnie obraz i w której Judasz został pokazany jako postać wcale nie aż tak wstrętna. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Taka zapewne była koncepcja teologiczna aby przedstawić Judasza, jako zdrajcę i nikczemnika, a nie zastanawiać się, czy miał wybór, czy go nie miał, zrobił co zrobił, więc na pohybel judaszowi :) A gdzie chrześcijańskie miłosierdzie :) Kolejna książka z Judaszem w tytule i kolejna zachęca do sięgnięcia

    OdpowiedzUsuń
  13. Kaplica Scrovegnich to prawdziwy klejnot, który też miałam możliwość zobaczyć. Niestety, w tamtym czasie był zakaz fotografowania. Scena Pocałunku Judasza, chyba na każdym robi ogromne wrażenie być może dlatego, że jest przedstawiona zgodnie z Ewangelią.
    «Ten, którego pocałuję, to On; Jego pochwyćcie!». 49 Zaraz też przystąpił do Jezusa, mówiąc: «Witaj Rabbi!», i pocałował Go.
    Chociaż nie przepadam za sztuką współczesną, to jednak podoba mi się rzeźba Gianfranco Meggiato.
    Życzę, aby ten świąteczny czas był spędzony bez pośpiechu, trosk i zmartwień w zdrowiu, radości i serdecznej atmosferze. Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  14. Nie sposób się z Tobą nie zgodzić co do wyrazu twarzy Judasza. Paskudnie został przedstawiony. I również popieram Twoją wizję Judasza jako ofiary boskich planów. Malarz zaś w zupełnie inny sposób zinterpretował tę scenę. Teraz trochę żałuję, że nie udało mi się dostać biletów do kaplicy, ale chociaż u Ciebie mogę sobie z bliska i na spokojnie obejrzeć te freski.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).