środa, 11 stycznia 2012

Anioł w Krakowie i Zakochany anioł (czyli bywają dobre/mądre polskie komedie)

Od dwóch dni mam laptop w naprawie, korzystam z podróżnego cudeńka, a wymaga to wiele samozaparcia.
„Anioł w Krakowie” to poetycki film spółki Więcek „Baron” i Bereś o losach zesłanego na ziemię anioła Giordano. W rolę niesfornego, rozczochranego, łobuzerskiego, bardziej ludzkiego niż anielskiego anioła wcielił się Krzysztof Globisz.
Giordano kocha muzykę Elvisa i zamiast śpiewać w anielskich chórach woli wyskoczyć do Czyśćca i porozmawiać z ludźmi. Niezdyscyplinowany Anioł zostaje za karę zesłany na ziemię. Każdego dnia ma spełnić chociaż jeden dobry uczynek. Zamiast do "depresyjnej", pomarańczowej Holandii trafia do Polski, do Krakowa. Giordano, początkowo niezadowolonemu z miejsca zesłania, z chwilą, kiedy poznaje je lepiej, poddaje się urokowi życia w tym pięknym otoczeniu.
Anioł w ludzkiej postaci jest nieco naiwnym dużym dzieckiem, pełnym optymizmu i wiary w ludzi. Podczas swej ziemskiej wędrówki napotyka wyjątkowo dziwacznych osobników, z których najbardziej charakterystycznym jest kloszard Szajbus. W rolę Szajbusa wcielił się Jerzy Trela.
Gra aktorska obu panów to prawdziwy majstersztyk. Gdybym miała wyobrazić sobie anioła w ludzkiej postaci miałby on wygląd pana Krzysztofa; ciepły, pogodny, „misiowaty”, wzbudzający zaufanie i sympatię. a jednocześnie nie przesłodzony. Przeciwwagą postaci Giordana jest Szajbus. Ksywka mówi sama za siebie. Budzący początkowo śmiech, ale i obawę dziwacznie zachowujący się kloszard z czasem odkrywa swoje prawdziwe oblicze. Pan Trela gra bardzo przekonywająco postać, postać która miała swój pierwowzór w postaci krakowskiego kloszarda dziwaka i odmieńca.
Film ma jeszcze jednego bohatera, a jest nim Kraków, piękny, klimatyczny, magiczny Kraków z Rynkiem, kościołem Mariackim, Sukiennicami, Plantami i Wisłą. Premiera filmu miała miejsce w 2002 r. Anioł w Krakowie jest obrazem wyjątkowym, nie dającym się sklasyfikować. Stanowi on alternatywę dla produkcji kinowej, w której królują filmy sensacyjne, romantyczne komedyjki czy ambitne, czasami nazbyt ambitne kino.
„Anioł w Krakowie” to film prosty, ale nie naiwny (choć naiwny jest jego bohater). Bo o rzeczach ważnych i istotnych najlepiej mówić prostymi środkami wyrazu. Przesłanie filmu zawiera się w stwierdzeniu, iż anioły są wśród nas, trzeba tylko dobrze się rozejrzeć.
„Anioł w Krakowie” został hojnie obsypany różnymi nagrodami m.in. Nagrodą Prezydenta Miasta Gdyni (najlepszy debiut aktorski-Ewa Kaim), Nagrodą Video Studio Gdańsk (najlepszy film komediowy) oraz nagrodą za najlepszy debiut reżyserski dla Artura Więcka. Nominowany był również do Złotych Lwów.

Zakochany anioł jest filmową kontynuacją losów zesłanego na ziemię Anioła Giordano. Szczęśliwą egzystencję Giordano w malowniczym otoczeniu krakowskich uliczek przerywa nagła utrata nadprzyrodzonych zdolności. Szok wywołany okryciem męskiej natury powoduje umieszczenie Giordano w szpitalu psychiatrycznym. Z pomocą przychodzą kloszardzi; Szajbus (Jerzy Trela) oraz Lupin (Janusz Gajos), a lekarstwem na anielskie załamanie ma być dostarczenie Giordano ziemskich uciech. Prawdziwy ratunek przynosi jednak miłość, która potrafi zakochanych w anioły przemieniać.
„Zakochany Anioł” to piękna poetycka baśń ze sporym ładunkiem komizmu. Sceny; usiłowania nawiązania kontaktu telefonicznego z Niebem, wykładu gosposi na temat sukcesów w miłosnych podbojach, ukarania niewiernego kochanka czy uwolnienia Giordano ze szpitala wzbudzą uśmiech na niejednej twarzy.
Film balansuje na granicy dobrego smaku, ale moim zdaniem tej granicy nie przekracza. Krytykowana przez wielu widzów i krytyków za nazbyt hollywoodzki charakter finałowa piosenka stanowi jedyny, nieco przejaskrawiony akcent filmu.
Akcja filmu toczy się w magicznym klimacie Krakowskich uliczek, jedynie na chwilę, jakby dla przeciwwagi przenosząc nas do wielkomiejskiej Warszawy.
Dla mnie największym atutem filmu są fantastyczna obsada. O Krzysztofie Globiszu (sympatycznym mężczyźnie o anielskim sercu) pisałam wyżej. W Zakochanym Aniele mistrzowski duet stworzyli panowie Trela i Gajos. Ponieważ reżyser wysłał Giordano w podróż do stolicy nie mogło zabraknąć tradycyjnych krakowsko-warszawskich uszczypliwości. Niezłe role zagrały także Anna Radwan (pani psycholog Roma) oraz Marta Bizon (gospodyni Irenka).
Filmowi towarzyszy bardzo dobrze dobrana muzyka (poza ostatnim utworem).
Z całego filmu najlepiej zapamiętałam przypowieść, jaką pani psycholog opowiedziała Giordano.
W starożytnych Indiach władca skazał na śmierć człowieka. Człowiek prosił o darowanie życia, na co władca mówi – dobrze, daję ci rok czasu, jeśli przez ten rok nauczysz latać mojego konia daruję ci życie.
Kiedy człowiek wrócił do domu żona rozpaczała, co teraz będzie, co teraz będzie… Na to człowiek odrzekł; nie martw się- rok, to bardzo dużo czasu, król może umrzeć, koń może zdechnąć, a może koń rzeczywiście nauczy się latać.

Kiedy dostaję w pracy do wykonania zadanie, które jest nierealnym w tak krótkim czasie (a najczęściej dostajemy właśnie takie zadania) mówię sobie, że przez ten czas wiele się może zdarzyć .. król może…, koń może…, a może ja nauczę się latać.

6 komentarzy:

  1. Oglądałem "Anioła w Krakowie" Naprawdę bardzo dobry, szczególnie wykorzystana w nim muzyka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Bardzo lubię Krzysztofa Globisza, film "Anioła w Krakowie". A Kraków, wprost uwielbiam...
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. Bardzo mi się podobał film " Zakochany Anioł", a rola pana Krzysztofa Globisza była wręcz kapitalna. Film oddaje magię cudownego Krakowa.

    OdpowiedzUsuń
  4. Niedawno mówiłam mężowi o tym filmie, właśnie w kontekście, że Polacy potrafią:)

    OdpowiedzUsuń
  5. świetny film, widziałam parę lat temu i chętnie bym sobie odświeżyła. Mija rok od mojej wyprowadzki z Krakowa, nie żałuję, bo mieszkam tam, gdzie powinnam, ale trochę tęsknię :)

    OdpowiedzUsuń
  6. @Ichigol- wykorzystanie muzyki w obu filmach, poza tą nieszczęsną finałową piosneczką w Zakochanym Aniele bardzo mi się podoba.
    @Sara-Maria- ja też bardzo lubię pana Globisza, polubiłam go po raz pierwszy w roli Adama w pamietnikach Adama i Ewy Marka Twaina
    @ Mam takie same odczucia :)
    @Agata Adelajda- z reguły wymieniając dobre polskie komedie musimy sięgać kilkanaście lub kilkadziesiąt lat wstecz, a tu proszę.
    @Czara - filmik wydany jest na płytce :) Ja tęsknię i do Krakowa i do Paryża (wysłałam ci maila, ale chyba nie otrzymałaś :(

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).