Lubię odwiedzać nekropolie. Taki tam spokój i taka cisza, zapomina się o wszystkim, jesteśmy sam na sam z naszymi wyprzedzajacymi. Non amittuntur sed praemittuntur - czyli Nie utraceni, ale wyprzedzający -Seneka. Jedyny dzień w roku, w jaki chodzę niechętnie na na groby to 1 listopada, zbyt tam wówczas głośno i tłoczno. Chociaż zupełnie inaczej jest po zmierzchu, ludzi nieco mniej, a cmentarz świeci blaskiem tysięcy zniczy.
Dziś na cmentarz nie pójdziemy, więc postanowiłam zrobić sobie mały spacerek poprzez nekropolie, które chętnie odwiedzam podczas podróży. Na zdjęciu powyżej znajduje się maleńka nekropolia pod świątynią San Miniato we Florencji, nekropolia z najpiękniejszym widokiem na świecie.
Na Pere Lachaise Polacy pielgrzymują do grobu Fryderyka Chopina, który jako jeden z nielicznych wyróżnia się bukietami kwiatów. Ta najstarsza i najbardziej znana paryska nekropolia powstała w 1804 roku. Pochowano tu tak wielu zasłużonych dla kultury ludzi, że nie sposób ich wymienić. Tylko dla przykładu podam, że miejsce spoczynku znaleźli tu Honore Balzak, Oskar Wilde, Isadora Duncan, Marcel Proust, Camille Pisarro, Wiktor Hugo, Edith Piaf. Na cmentarzu spoczęły prochy ludzi zmarłych wiele lat przed jego powstaniem (Abelard i Heloiza, Molier czy La Fontaine). Czytałam gdzieś, iż w związku ze swym położeniem dość odległym od centrum nie cieszył się popularnością, a trzy lata po jego otwarciu znajdowało się tu zaledwie kilkanaście grobów. To właśnie sprowadzenie szczątków Moliera i La Fontaine miało przyczynić się do jego spopularyzowania. Jak widać po dzisiejszym rozmiarze nekropoli (45 hektarów) działanie przyniosło oczekiwany efekt. Może chcemy naszym zmarłym zapewnić odpowiednie towarzystwo na tamtym świecie.
Nekropolie zagranicą odwiedzam z ciekawości, na rodzimych bywam z potrzeby serca, dla wyciszenia, zaznania spokoju, przeniesienia się w inny wymiar. Pierwszą, która zrobiła na mnie duże wrażenie był Krakowski Cmentarz Rakowicki. Powstał w 1803 roku i stał się największą nekropolią w Krakowie. Lubię przechadzać się jego alejkami, lubię przyglądać się posągom aniołów, aniołków, Chrystusów Frasobliwych, Bolejących Matek Boskich, postaciom zmarłych, symbolom ich żywotów, napisom na grobach, ostatnim pożegnaniom, rymowanym epitafiom. Lubię odkrywać miejsca spoczynku zasłużonych dla kraju i miasta obywateli, kwatery powstańców, uczestników wojen. Obowiązkowym punktem odwiedzin stał się grobowiec, w którym pochowano wielką aktorkę Helenę Modrzejewską. Aby tam dojść przechodzę obok grobowca Matejki i grobu Ignacego Daszyńskiego.
Czytam wspomnienia Marii Czapskiej Europa w rodzinie, w których przywołano wrażenia babki autorki Emerykowej Czapskiej (a jakże żony Emeryka Hutten- Czapskiego) z pobytu na cmentarzu Rakowickim 1 listopada 1897 roku w rok po śmierci jej męża.
Wracam z cmentarza - jutro po południu pójdę tam jeszcze raz sama, fantastyczne wrażenie, całe morze światła i te wielkie drzewa w blasku, tłum nieprzeliczony, śpiewy wokół pomnika 1863 roku, z odsłoniętą głową ludzie intonowali zwrotki Boże coś Polskę... i Z dymem pożarów (str. 133)
Czasy się zmieniły, podczas ostatniego pogrzebu, w jakim uczestniczyłam rok temu mogliśmy wysłuchać ulubionego utworu zmarłego Perfect Symphony w wykonaniu Bocellego i Eda Sheerana i przyznam, że wywołało to niesamowite emocje, a łzy popłynęły tym, którym do tej pory udało się je powstrzymać. Muzyka pełnia na pogrzebie rolę katalizatora. Pozwala uwolnić tłumione emocje.
Kolejną nekropolią, którą odwiedzam niemal za każdym pobytem w stolicy są Powązki. Jest niemal tak ogromny jak paryski (liczy 43 hektary) a powstał prawie dwie dekady wcześniej; w 1792 roku. Każdy spacer to kolekcjonowanie aniołów, których jest na cmentarzu mnóstwo. Próbowałam kiedyś pisać o nich, ale powstał króciutki wpis na blogu Pod skrzydłami aniołów. Dziś blog dawno pokrył się kurzem, a sama pomysłodawczyni nie zaglądała doń od lat. Szukając starego wpisu spostrzegłam komentarz (po trosze może zarzut) aby podać twórców anielskich posągów. Komentarz całkiem słuszny, postaram się to zrobić w wolnej chwili. Powązki zasługują na odrębny wpis więc ograniczę się jedynie do mojego ukochanego Anioła Pokoju
Dziś nie mogąc wybrać się na cmentarz popatrzę sobie na chryzantemy ustawione na "tarasie mojej posiadłości".


