![]() |
| Autoportret w zielonym bugatti (wystawa na Zamku w Lublinie 2022 r.) |
Książka jest wydana niezwykle ładnie i dekoracyjnie. Kredowy papier, sztywna okładka z reprodukcją Portretu Iry P., wewnątrz duża ilość niezwykle kolorowych, wyrazistych zdjęć obrazów i czarno-białe fotografie z rodzinnych archiwów. Eleganckie wydanie przyciąga wzrok zupełnie jak obrazy z jej najlepszego twórczo okresu (lat dwudziestych i trzydziestych). Obrazy Tamary są nasycone barwami, połyskujące, z wyraźnymi konturami, dopracowane do ostatniego szczegółu. Jak sama twierdziła, nie cierpiała malarstwa rozmytego, nieczystego (a za takie uważała impresjonizm).
![]() |
| Koszyk winogron (Konstancin Jeziorna Vila La Fleur) |
Malowanie wrażeń, impresji było jej obce, sama doceniała malarstwo ostre i czyste (wyraziste). „Cezanne narysował kilka jabłek, ale te jabłka były źle narysowane. A kolory- dlaczego to wszystko jest takie brudne? Gdy pojechałam do Włoch, we wszystkich muzeach ujrzałam obrazy namalowane w XV wieku przez Włochów. Uwielbiałam je. Pomyślałam; dlaczego mi się spodobały? Ponieważ były takie wyraźne, tak schludne. Kolory były wyraźne, czyste, impresjoniści malowali bardziej z wyobraźni niż z natury, nie malowali dobrze, nie dbali o technikę. Pomyślałam: ich malarstwo jest brudne. Nie jest precyzyjne. Pamiętaj o precyzji. Obraz musi być schludny i czysty” (str. 67). Swoje obrazy uważała za precyzyjne i skończone. I takie niewątpliwie były. Piękne, wycyzelowane, doprecyzowane, przykuwające uwagę. I choć podobają mi się ogromnie, mam wrażenie, że są trochę powierzchowne, na pokaz, niczym wyretuszowane zdjęcie celebrytki, ładne opakowanie, wystylizowana postać, sztuczność. Nawet ich zamyślenia są wyreżyserowane, dziś byłyby to wydęte usteczka i wysunięta nóżka. Może dlatego nie lubię zdjęć pozowanych. Nie ma w nich prawdy. One krzyczą patrzcie i podziwiajcie. I ja podziwiam.
Tamara kochała się w pozorach, w gestach, kreowała siebie na filmową gwiazdę, tak często zmieniała opowiadane historie, że trudno dziś wyłuskać, co z jej biografii jest prawdziwe, a co kolejną z wersji, które na różne potrzeby tworzyła.
![]() |
| Muzykantka (Konstancin Jeziorna Vila La Fleur) |
Tamara, jaka wyłania się z kart książki jest postacią na pokaz, albo grała tak często, że nikt nie poznał prawdziwej Tamary, albo z powodu ciągłego kreowania własnego wizerunku sama uwierzyła w tę Tamarę, doskonałą, utalentowaną, którą nie obowiązują żadne reguły, czy normy. Jedno trzeba jej przyznać, była niezwykle pracowita i miała talent.
Jej obrazy są niezwykle dekoracyjne, jak sama nazwa wskazuje art. deco. Są wyrazem tęsknoty bycia perfekcyjnym, niezależnym, wolnym, niezwyciężonym. Jej kobiety są jak ze stali, ich ciała otulone zwiewnymi szatami pod spodem noszą zbroję. Nawet, jeśli ich wolność jest pozorna, bo wymagająca nieustannego bywania, pokazywania się, udawania.
Może łatwiej będzie zrozumieć Tamarę, kiedy uświadomi się otoczenie, w jakim żyła. Otarła się o rewolucję w Rosji, cena, jaką zapłaciła za uwolnienie męża z rosyjskiej niewoli była ceną, którą tylko kobieta może zapłacić, żyła w powojennej Europie, w której ludzie chcieli odreagować ciężkie czasy wojny i powojennej biedy, jednocześnie obawiając się kolejnej wojny. Stąd zapewne ta ucieczka od rzeczywistości w świat ułudy i pozorów.
![]() |
| Dziewczyna w rękawiczkach (wystawa w MNK 2022 r.) |
Artyści … żyli tak, jakby istnieli w dziele sztuki i tworzyli dzieła sztuki, o tym, jak żyli. Rezultatem było życie, pełne póz, w którym bawili się formami, podbijali stawkę, każdym gestem, każdą kupowaną kreacją, każdym wydanym przyjęciem, każdym romansem, każdą książką, którą napisali, każdym namalowanym portretem. Napełniała ich czysta energia, przeciwstawiali się czasowi i historii, próbując wykorzystać swoją sztukę do wykreowania chwili, doświadczeń, aby stała się ponadczasowym wyrazem ich epoki. Krótko mówiąc żyli niebezpiecznie- tak, jak wyobrażano sobie, że żyje kobieta ze słynnego autoportretu Łempickiej, znanego pod tytułem Autoportret w zielonym bugatti” (str. 88).
Nie na darmo nazywano ich straconym pokoleniem.
Książkę odbieram tak jak samą malarkę, jako piękną okładkę z kolorowymi ilustracjami, spośród których trudno dostrzec bohaterkę. Nie dowiedziałam się z niej wiele nowego, ponad to co już wiedziałam z wcześniejszych lektur.
Autorką jest córka Kizette - dlatego najciekawszy jest wątek dotyczący wzajemnych relacji córki z matką. Od dzieciństwa była jedynie dekoracyjnym dodatkiem dla kariery Tamary. Miała się dobrze komponować na zdjęciach z matką, ona anielsko niewinna, dziecięca i mama wytworna, elegancka, wyzywająca. Miała grać jej młodszą siostrę. Potem przez lata niepotrzebna; oddana pod opiekę babki, opiekunki, czy szkół. Na starość miała być uległą pomocnicą, służącą, sekretarką, szoferem, pielęgniarką, zrezygnować z rodziny, z siebie, aby poświęcić się zaspakajaniu zachcianek matki.
Przyznam, że o ile mało mnie wzruszało życie Tamary, jej liczne romanse, kochankowie, czy kochanki, złe traktowanie ludzi, o tyle terroryzowanie córki jest dla mnie nie do wybaczenia.
![]() |
| Kobieta z gołębiem (Konstancin Jeziorna Vila La Fleur) |
Czy książkę warto przeczytać? Tak, jeśli ktoś interesuje się sztuką, Tamarą, art. deco, a nie czytał nic wcześniej na ten temat. Jeśli zna się biografię warto książkę obejrzeć z uwagi na doskonałą jakość ilustracji (część dotyczy obrazów znajdujących się w prywatnych zbiorach) i dużą ilość zdjęć archiwalnych. Czytanie niewiele wniesie nowego do stanu wiedzy na temat malarki.
No może jedynie taka refleksja, mnie naszła, że choć Kizette starała się zachować obiektywizm i pisząc w trzeciej osobie pisała, że mimo wszystko bardzo była przywiązana do matki i nie potrafiła bez niej żyć, podziwiała ją i dla niej chciałaby przechować pamięć o malarce - to może książka została napisana dla opisanej poniżej historii (jako swego rodzaju mała zemsta na matce)
Potrzeba dominowania nad otoczeniem rosła do rozmiarów obsesji, w miarę jak coraz bardziej traciła kontrolę nad zdolnością do malowania. …Mąż Kizette zachorował śmiertelnie na raka płuc i Kizette nie mogła już sobie pozwolić na priorytetowe traktowanie żądań matki, które stawały się coraz bardziej nieracjonalne. Tamara poinformowała Kizette o zmianie testamentu. Zapisała w nim, iż Kizette musi być z nią w ostatnich chwilach jej życia, aby w ogóle otrzymać coś z jej majątku. Wydzwaniała z Meksyku do Kizette, żądając informacji, dlaczego jej jedyna córka ją zaniedbuje. Gdy Kizette była w szpitalu, Tamara telefonowała do pokoju Foxy`ego (umierającego zięcia). Mówiła, że tego nie rozumie. Również była chora. Ona także potrzebowała opieki. „Skoro twój mąż jest w szpitalu’ -powiedziała Tamara- „wynajmij pielęgniarkę do opieki nad nim i przyjedź do mnie na trzy dni” (str. 169-170).
Przyznam się, że gdyby tak było nie miałabym Kizette tego za złe (od miłości do nienawiści droga jest całkiem bliska).
![]() |
| Kobieta w polskim stroju ludowym (wystawa na Zamku w Lublinie 2022 r.) |
Zdjęcia wybrałam nieco tendencyjnie (te bardzo dekoracyjne) pomijając takie, jak Starzec, Matka przełożona, Żebrak z mandoliną, Uchodźcy czy mój ulubiony Ucieczka (jako wyjątki potwierdzające regułę)





























_Strozzi._particolare_da_L'Adorazione_dei_Magi_di_Gentile_da_Fabriano.jpg)
