Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beavais. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Beavais. Pokaż wszystkie posty

sobota, 24 maja 2014

Kamienie wołać będą Hanny Malewskiej, czyli, jak niedoskonali ludzie piękne rzeczy tworzyli



Katedra w Beauvais

Geneza – miłość do starych katedr oraz niedawna recenzja u Marlowa.

Budowa najwspanialszych katedr zawsze łączyła w sobie; pychę i poczucie radości, dumę, butę i marzenie. Katedry w Paryżu, Chartres, Rouen a także dziesiątki innych powstawały z zarozumiałości, a właściwiej mówiąc pychy ich pomysłodawców. Budowane z ich inicjatywy świątynie miały być najwspanialszymi, najwyższymi i największymi wśród dotychczas istniejących. O nich i ich zleceniodawcach miał rozprawiać i pamiętać cały chrześcijański (i nie tylko) świat. Miały one stanowić wyraz potęgi miasta i jego dysydentów.

Ale też budowane świątynie były wyrazem dumy ich budowniczych; setki mistrzów, rzemieślników, zwykłych pomocników budowlanych z zapałem, nie szczędząc sił, zdrowia a nawet życia realizowali marzenia sięgnięcia gwiazd, wzniesienia się bliżej Boga. Zupełnie, jakby dopiero w majestacie ich kamiennych murów mogli zostać prawdziwie wysłuchani.

A jednak jest coś w tych bibliach z kamienia, co sprawia, że ich mury dają poczucie bezpieczeństwa, a one same stanowią azyl dla wszystkich potrzebujących i odrzuconych.

Ujrzała wnętrze kościoła zatopione w mroku… A w nim, jak słońce tęczą malowane, niewidziane nigdy słońce przyszłego żywota- wszelka przeciwległa różyca. Więc przekroczyła próg z sercem kołatającym. Górą pod sklepieniem stało światło błękitne, zastygłe jak kadzidło Aniołów w blasku tronu Najwyższego. Na prawo, na lewo, w mroku kolorowym niesączone, niedosiężne szeregi słupów lekkich, jakby światłem pisanych, bez kresu i bez początku. Oto jest Dom Ojca, i twierdza na Opoce, i miasto pokoju. Uklękła pośród nawy z życzeniem, aby już nigdy stąd nie odchodzić. Milcząc podziękowała Bogu za ten dzień i za to, że się narodziła*.

Nie inaczej było w Beauvais. Kiedy spłonęła znaczna część starej katedry biskupi podjęli decyzję o wybudowaniu nowej.  Oczywiście wyższej i większej niż niedawno ukończona w Chartres. Budowa
główny portal katedry w Beauvais
świątyni scala całą społeczność miasteczka, każdy chce mieć swój udział w jej powstaniu; od rzemieślników, murarzy, cieśli, mistrzów budowlanych po tkające  liturgiczne szaty i noszące strawę kobiety. Ramię w ramię z budowlańcami staje sam monarcha, król Ludwik IX. Entuzjazm i poczucie więzi towarzyszące początkom dzieła z czasem zdają się przygasać, w serca ludzi wkrada się zwątpienie i przygnębienie, zarówno budowa, jak i kolejna krucjata pochłaniają mnóstwo pieniędzy. Do tego zniszczone w wyniku burzy rusztowanie, zamordowany przez bandytę cieszący się powszechnym szacunkiem i podnoszący wszystkich na duchu mnich oraz obrabowany chłopak zbierający datki na budowę świątyni. Jakby tego było mało zastępujący głównego budowniczego majster zostaje przyłapany w murach katedry in flagranti z żoną jednego z cieśli. 
Bohaterowie przeżywają chwile radości, smutku, zwątpienia, dni pogodne przeplatają się z pochmurnymi.

Jak w przypadku każdej książki i tę można odbierać na wiele sposobów. Dla mnie Kamienie wołać będą to powieść o tym, jak niedoskonali ludzie tworzyli piękne rzeczy. Większość bohaterów Malewskiej błądzi, popełnia grzechy, są dumni, pyszni, chciwi, niecierpliwi. A jednak to właśnie oni tworzą coś wielkiego i pięknego. Z różnych pobudek, nie zawsze szlachetnych udaje im się osiągnąć szczyty, nawet jeśli tak jak w Beauvais katedra nie zostanie ukończona.  

Autorka nie osądza, nie potępia, ona solidaryzuje się z tymi ludźmi. Bo to połączenie wiary z marzeniami, wytrwałości z pychą potrafi dać wspaniałe rezultaty.

Katedra w Beauvais
Powieść pisana językiem stylizowanym na średniowieczny początkowo czyta się dość ciężko, jednak szybko można doń przywyknąć. 
Przeczytałam gdzieś, iż powieści historyczne to powieści pisane przez ludzi żyjących wieki temu, bowiem dzieła współczesnych pisarzy są jedynie sumą ich wyobrażeń na temat przeszłości. Mnie się wyobrażenia pani Malewskiej bardzo podobają. Szalenie lubię czytać o radości, zapale, pasji tworzenia, jaka towarzyszyła twórcom. Podobało mi się także to, iż autorka nikogo nie potępiała, każdego ze swych bohaterów próbowała zrozumieć. Jej bohaterowie są ułomni, ale dają się lubić.
A kamienie wołają do mnie z murów każdej oglądanej świątyni, wołają głosami ludzi, którzy je budowali, często ze świadomością, iż nie zobaczą ich ukończonych.
Moja ocena 4/6
Sznureczki - wycieczka do Rouen celem obejrzenia kolejnej kamiennej Biblii.
Książka została ukończona w sierpniu 1939 roku.
Str. 229-230 Kamienie wołać będą Hanna Malewska Wydawnictwo Pax, rok 1955 
Muszę przyznać, iż odwiedzając piękne, gotyckie katedry czuję się, jak Jagnieszka, która znalazłszy się w  Chartres nie chciała opuszczać  murów świątyni. I mnie ogarnia tam poczucie bezpieczeństwa i spokoju i obcowania z cudami.