Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyli znowu coś o mnie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czyli znowu coś o mnie. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 7 lipca 2015

Odzywam się, czyli bardzo krótki wpis o niczym

Smutek Henri Latin
Najpierw była jak mantra powtarzana data 30 czerwca (mój zawodowy koniec roku), do której to trzeba zdążyć wykonać 100, 200 lub 300 procent normy, bo jeśli nie to zawiedzie się czyjeś oczekiwania i ktoś tam zmarszczy brew. Nie będę się powtarzać, bo o absurdzie zjawiska pisałam już wcześniej, a temat to mało pasjonujący dla osób spoza branży, choć i dla tych z roku na rok coraz bardziej powszednieje. Dość, że informacja na temat „osiągnięcia sukcesu” nie wzbudziła entuzjazmu tych, kosztem zdrowia i jakości życia rodzinnego (poza zawodowego) ten sukces osiągnięto i jak w serialu Dom marzą już tylko o kubku kawy, mając świadomość, że może okazać się, że kawy nie dowieziono.
Teraz nadszedł czas gojenia ran, czyli słaniania się ze zmęczenia. Kiedy trzymająca w napięciu adrenalina opadła zaczęły dopadać choroby, a skumulowane zmęczenie spotęgowane zbyt wysoką temperaturą powoduje, że brakuje sił na radość i czerpanie przyjemności z chwilowego braku bata nad głową w postaci nowych zadań i terminów. 
I jeśli ktoś wie w jakim celu to piszę to wdzięczna byłabym za każdą podpowiedź, bo moje zwoje mózgowe przestały funkcjonować. 
No może po to, aby od czegoś zacząć, bo przecież jeszcze się nie poddaję, jeszcze nie tracę nadziei na powrót sił witalnych i chęci do pisania, choć stan mojego ducha oddaje modelka na obrazie.
A przecież jak pisał Marek Aureliusz Nie należy gniewać się na bieg wypadków, bo ich to nic nie obchodzi.


sobota, 9 maja 2015

Do ilu razy sztuka?

Jeden z Jeńców Boskiego Michała w Luwrze
Kiedy po raz pierwszy zaproszono mnie do udziału w zabawie czułam się wyróżniona, po raz drugi było mi miło, ale pomyślałam, że taka wiwisekcja może okazać się nudnawa dla czytelników, przy trzeciej nominacji pomyślałam do trzech razy sztuka. Potem przestałam już liczyć, jeżeli ktoś zadaje pytania, to w miarę możności staram się na nie odpowiadać (byle nie za często), nawet, jeśli miałaby to być wciąż ta sama bajka bez końca, bowiem odnoszę wrażenie, że nie ma tu niczego, o czym nie pisałabym wcześniej. 


Tym razem o odpowiedź na pytania (udział w zabawie) poprosiła mnie Magda (maniaczytania), a brzmiały one:
1. Która książka o II wojnie światowej zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Beaty Obertyńskiej W Domu Niewoli.
2. Jakim jesteś czytelnikiem - wiernym wybranemu gatunkowi, czy pozwalasz sobie na skoki w bok?
Wiernym, niemal do bólu (klasyka, biografie, powieści obyczajowo-psychologiczne, książki historyczne, wspomnienia podróżnicze, książki o sztuce), ale nie świętym, a zatem zdarzają się małe skoki w bok. Jednak jak dotychczas żaden z tych skoków nie zaowocował romansem, co najwyżej niezobowiązującym flirtem.
3. Czy lubisz literaturę non-fiction? Jeśli tak, poleć mi jeden tytuł
Jeśli zastosować szeroką definicję literatury nie-fikcyjnej, jako dzienniki, biografie, powieści historyczne, reportaże, literaturę wspomnieniową to można powiedzieć, że ten rodzaj literatury u mnie przeważa. Jeden tytuł? Jeśli nie wzdragasz się czytać o ciężkich przeżyciach to polecam W domu niewoli Obertyńskiej, jeśli wolisz coś nieco lżejszego polecam którąś z biografii np. Toulouse Lautreca Julii Frey, ewentualnie Podróże z Herodotem Kapuścińskiego.
4. Z którym bohaterem, bohaterką spędziłabyś wakacje? I nie, nie chodzi mi o książkę, którą ze sobą zabierzesz, tylko 'realnego' towarzysza
Gdybym mogła przenieść się w czasie i zabrać ze sobą na wakacje, byłby to nie tylko bohater literacki wielu książek, ale i całkiem realna postać historyczna. Niestety obawiam się, że dla mojego bohatera wakacje byłyby męczarnią i stratą cennego czasu, a zatem przykucnęłabym sobie w kącie jego pracowni i przyglądała się, jak uwalnia zaklęte w marmurze postaci i przywraca im życie. Kilka dni temu rozbeczałam się, bo Michał Anioł umarł. Wysłuchałam audiobooka Udręka i ekstaza – powieści Stone, którą znam niemal na pamięć i za każdym razem nie mogę się nadziwić pokrewieństwu dusz, za każdym razem wkurzają mnie kolejni zleceniodawcy i za każdym razem zanoszę się szlochem, że odszedł, choć mógł jeszcze żyć i tworzyć. A przecież nadal żyje w swoich dziełach. I gdybym mogła sobie przez chwilkę popatrzeć jak tworzy (ukryta pod męską szatą, bo inaczej nie miałabym szansy dostania się do jego warsztatu) byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. A że jest to niemożliwe udaje mi się czasami spędzać wakacje z Jego spuścizną (w Kaplicy Sykstyńskiej, pod Pietą, Mojżeszem, Dawidem, przy Jeńcach, Bachusie, Geniuszu, Pietą Florencką, w Kaplicy Medyceuszy czy innych dziełach).
5. Czy wolisz grube, opasłe tomiszcza, czy raczej cienkie 'jednorazówki'?
Lubię dobrą książkę, a może nie tyle dobrą, a taką, którą sama uznam za dobrą, która wzrusza, porusza, zachwyca, czasami irytuje zachowaniem bohaterów, czasem wzbudza śmiech lub przeraża, jednym słowem wywołuje emocje. A jej wielkość nie ma znaczenia. Moje najmilsze sercu książki to liczący około tysiąca sześciuset stron Nędznicy Hugo oraz cieniutka książeczka Exuperego Mały książę. 
Rozumiem, że jednorazówki to skrót myślowy, bo książek na jeden raz to ja raczej nie lubię, jeśli nie jest warta, aby ją powtórzyć, to może nie była warta, aby ją przeczytać. 
6. Literatura jakiego kraju to dla Ciebie 'terra incognita'?
Jest parę krajów, których literatura jest mi nieznana, łatwiej byłoby mi wskazać kontynent, nie przypominam sobie, abym czytała coś z literatury australijskiej.
7. Którą z nagród literackich najbardziej cenisz i odgrywa ona jakąś rolę w doborze Twoich lektur?
W zasadzie nie jest dla mnie wyznacznikiem dobrej literatury wyróżnienie jej jakąkolwiek nagrodą, choć miło mi, jeśli dowiaduję się, że książka ceniona przeze mnie została wyróżniona. Uczestniczę w blogowym wyzwaniu Czytamy noblistów, jeśli już mam poznawać nowych autorów to choć nie uważam, aby Nobel zawsze nobilitował, wyznaję zasadę, że łatwiej trafić na dobrą książkę wśród wyróżnionych tą nagrodą niż wśród wyróżnionych innymi. Choć z drugiej strony tkwię tak mocno w pewnym kanonie literackim, że nie orientuję się w tych wszystkich dzisiejszych wyróżnieniach literackich. 
8. Ranek czy wieczór - która pora lepsza na czytanie?
Na czytanie dobra jest każda pora, która pozwala na całkowite oddanie się tej czynności, z powodów prozaicznych najczęściej czytam wieczorami i w nocy.
9. Czy lubisz imprezy 'okołoksiążkowe' - targi, spotkania autorskie?
Mam do nich stosunek ambiwalentny. Byłam na dwóch spotkaniach autorskich; jedno strasznie mnie rozczarowało, drugie było ciekawe, ale …. wolę sama odczytywać książki na swój sposób, nawet, jeśli autor nie zawsze to napisał, o czym wydaje mi się, że napisał. Nie lubię tłumów, zgromadzeń, zaprzyjaźniania się, spotkań składających się z więcej niż trzech osób, hałasu, sweet foci itp. itd. Moją potrzebę wymiany myśli, czy podzielenia się wrażeniami zaspokaja prowadzenie bloga. 
10. Polscy autorzy - za czy przeciw?
I za i przeciw, wszystko zależy kto i co napisał. Przede wszystkim uważam, że zbyt słabo znam rodzimą literaturę, abym mogła zdobyć się na generalizowanie. Kiedy ktoś pyta o ukochane powieści w głowie natychmiast pojawiają się tytuły i są to tytuły powieści francuskiej, amerykańskiej, angielskiej, a nawet rosyjskiej. Co nie znaczy, iż nie mam swoich ulubieńców wśród Polaków. Jednak dopiero, kiedy pytanie będzie dotyczyło literatury polskiej podam kilka lub kilkanaście przykładów. Coś w tym jest, że potrafię wymienić dobre polskie powieści, ale arcydzieła to już nie.
11. Czy jest pisarz, którego wszystkie książki przeczytałaś?
Ileś tam lat temu zaczytywałam się książkami Ericha Segala i przeczytałam wszystkie wydane po polsku, dziś obawiam się konfrontacji ze wspomnieniami, zwłaszcza, że powrót do jednej z nich nie wróży dobrze kolejnym. Chętnie przeczytałabym wszystkie dzieła Zoli, niestety nie mam dostępu do wielu z nich; przeczytałam wszystko, czym dysponuje moja biblioteka.

Jeśli ktoś ma ochotę na taki przerywnik w pisaniu to zapraszam.

niedziela, 13 lipca 2014

Książki i ja (zapraszam chętnych do zabawy)


Moja nowa (sprzed dwóch lat)biblioteczka
Czytając cykl wywiadów Barbary Łopieńskiej zebranych w książce zatytułowanej Książki i ludzie wpadłam na pomysł, aby wykorzystać zadawane przez autorkę pytania do przeprowadzenia pewnej zabawy. Są wakacje i jak widzę nasz zapał „twórczy” nieco osłabł, więc może zainteresuje kogoś pomysł na wpis "książki i ja", a jeśli nie chcecie brać udziału w zabawie to może zechcecie poczytać.
Jak wiadomo właściwie zadane pytanie to połowa sukcesu, więc udzielenie odpowiedzi nie powinno nastręczyć trudności; o książkach i czytaniu każdy z nas może wiele opowiedzieć.

1.Jak powstała twoja biblioteka? Mojej biblioteki nie odziedziczyłam. Mój tata sporo czytał, ale były to głównie książki marynistyczne, do których z przyjemnością zaglądałam, sporo ich przeczytałam, ale to nie jest rodzaj książek, jaki chciałabym mieć w swojej bibliotece. Pierwsze książki, które kupowałam sobie z kieszonkowego przywoziłam z wakacji u babci w Ustce. Były tam dwie nieźle zaopatrzone księgarnie, z których korzystało niewielu mieszkańców kurortu. Pamiętam, jak wielką radość sprawiała mi zawsze ta pierwsza wizyta (rozpoznawcza) w księgarni. Oglądałam, brałam do ręki, niemal wywąchiwałam papier, wybierałam jedną i szłam na plażę z nową lekturą, aby wracając kupić następną. Z tego co pamiętam, książki nie były wówczas drogie, większy kłopot był z możliwością ich zakupu, niż z ceną. Każdy wyjazd wiązał się z kupnem od kilku do kilkunastu nowych egzemplarzy. Potem dużą ich część, podobnie, jak te zakupione podczas studiów zostawiłam „w spadku” młodszej siostrze, czego dziś nie mogę odżałować. Obecną bibliotekę tworzą książki, które zaczęłam kupować będąc na własnym rozrachunku, częściowo zdobywane dzięki znajomej pani Basi, która pracowała w księgarni we Wrzeszczu, kupowało się wówczas nie tylko to co się chciało, ile to co rzucili. Niedawno odkryłam antykwariat na Kowalskiej w Gdańsku, z którego pochodzi spora część ostatnich nabytków. Sporo też kupuję na allegro oraz z księgarni internetowych. Staram się kupować książki, które znam, oglądałam w księgarni, czytałam wypożyczone z biblioteki. Przy zakupie nowych pozycji najczęściej polegam na własnym osądzie (rodzaj literatury, autor), a od kiedy prowadzę bloga często ulegam podpowiedziom koleżanek i kolegów „po łączu”.
2.Czy jest jakiś ład w twojej bibliotece?
Kiedy prawie dwa lata temu zakupiłam nowe regały biblioteczne miałam nadzieję, że uda mi się w końcu zaprowadzić ład na półkach. Jak dotąd udało się jedno, moje książki nie stają w dwuszeregu, więc w zasadzie wystarczy kilka minut, aby odnaleźć to, czego akurat potrzebuję. Natomiast ładu nie ma w niej żadnego, poza tym, że książki z dziedziny sztuki oraz książki podróżnicze sąsiadują ze sobą, pozostałe stoją raczej według wysokości. Osobną półkę posiada Agata Christie.
3.Czy pozbywasz się książek, a jeśli tak to w jaki sposób?
Bardzo ciężko jest mi się rozstawać z książkami definitywnie. Nawet, jeśli książka nie przypadła mi do gustu mam nadzieję, że kiedyś do niej wrócę, a wtedy być może odnajdę w niej coś wartościowego, wzruszającego, inspirującego. Niezwykle rzadko zdarza się, iż przeczytawszy książkę, lub jej nie przeczytawszy wiem, że było to ostatnie czytanie. W takim przypadku robię rozeznanie wśród znajomych, czy nie znajdzie wśród nich chętny, jeśli to nie daje rezultatu oddaję do biblioteki. Niestety ostatnio biblioteka nie chce przyjmować wszystkich książek. Od czasu pisania bloga pojawiła się zakładka Oddam w dobre ręce (będę musiała ją niedługo uaktualnić). Jeśli na książkę nadal nie ma amatora to nadal zalega na moich półkach, jestem przeciwniczką niszczenia, palenia, wyrzucania książek; wyjątek stanowią zdezaktualizowane wydawnictwa podręcznikowe, stare kodeksy prawnicze, magazyny i gazety, które oddawałam dawniej na makulaturę. Teraz prawie nie kupuję tego typu wydawnictw.
4.Ile wydajesz miesięcznie na książki?
Kiedyś robiłam takie podliczenia; sumowałam wydatki na kulturę (książki, kino, teatr, koncerty, muzea) i wynosiło to około jednej trzeciej uposażenia. Dziś nie podliczam, więc trudno powiedzieć. Na same książki wydaję dużo mniej niż dawniej, ponieważ częściej korzystam z biblioteki publicznej, sporo kupuję tanich książek (allegro i tanie internetowe księgarnie, dostaję też w prezencie od koleżeństwa z pracy kupony prezentowe do jednej z księgarni). Z miesiąca na miesiąc obiecuję sobie, iż nie kupię nic nowego dopóty nie przeczytam powiedzmy pięciu książek z własnych zasobów. Niestety rzadko dotrzymuję tej obietnicy.
5.Jakie książki musisz kupować?
Albumy o sztuce, książki o sztuce i biografie. Jest biografia Da
Ulubiona półka z książkami

Vinci, wokół której chodzę już od dawna, oglądam, kartkuję i odkładam na półkę czekając obniżek cen. Kiedy byłam w Warszawie w Dedalusie widziałam ją w niższej cenie, wówczas pomyślałam, że zamówię przez Internet, aby nie dźwigać w podróży, kiedy wróciłam okazało się, że książki nie ma w ofercie internetowej. Ale wiem, że w końcu ją zdobędę. Właściwie to nie mam pojęcia, czemu się tak na nią uparłam, podobnie, jak na biografie Goyi i Szekspira. Chyba nawet nie czytałam żadnych opinii na ich temat, ale są to książki z cyklu muszę mieć. Podobnie, jak kolejne tomy Malarstwa białego człowieka, mam ich trzy (dostałam w prezencie, więc liczę, że kiedyś dostanę kolejne). Są jeszcze dalsze części Gawęd o sztuce pani Bożeny Fabiani, które muszę sobie dokupić. No i zapomniałabym o tym, co najważniejsze Vassariego żywoty malarzy, rzeźbiarzy i architektów. Nie pogardziłabym też książkami Hugo i Zoli, z tym, że o ile tego pierwszego mam największe dzieła (Nędznicy, Katedrę, Pracowników morza), to Zoli posiadam jedynie Nanę (kiepsko wydaną) i Kartkę miłości. Niestety dziś zdecydowanie za mało (moim zdaniem) wydaje się klasyki.
6.Czy pożyczasz swoje książki?
Jeśli wiem, że ktoś lubi czytać to chętnie pożyczam. Mam koleżankę, która szalenie lubi książki quasi biograficzne o artystach, pożyczam je z przyjemnością, bo widzę, jaką sprawiają jej radość. Mam to szczęście, iż osoby, którym pożyczam zawsze książki oddają i to w takim stanie, jak je otrzymały. Jest tylko jedna książka, której bym nie pożyczyła. Są to Nędznicy Hugo. Wiem, że to żaden biały kruk, wiem, że można ją kupić, ale wiem też, jak mało osób jest w stanie przebrnąć przez nią w przeciągu kilku dni, a ja nie potrafiłabym się z nią rozstać na dłużej. Podobnie rzecz ma się z Proustem (mam dwa tomy, czekam na wydanie kolejnych) i nie pożyczam.
7. Ile czytasz książek jednocześnie? Kiedyś czytywałam do pięciu, dziś coraz trudniej mi przeskoczyć z jednego świata do drugiego, więc najczęściej czytam dwie książki (jedną grubszą w domu i jedną cieńszą w podróży) a w miejscach, w których nie mogę czytać słucham audiobooka.
8.Co jest dla ciebie podstawą lektury? Klasyka, bez niej trudno mi się obejść; Hugo, Proust, Szekspir, Zola, Dostojewski. Ostatnio przeczytałam Zbrodnię i karę, Braci Karamazow, Idiotę. Nie napisałam nic na temat lektury, bo nie czuję się na siłach, są takie lektury, wobec których staję bezradna, nie dlatego, że nie zrobiły na mnie wrażenia, a raczej z tego powodu, że zrobiły zbyt duże wrażenie. Zapewne przed napisaniem paru słów na ich temat (bardzo chcę je napisać) będę musiała (będę chciała przeczytać to jeszcze raz). Bardzo lubię Remarqua. A jedną z ukochanych książek jest Mistrz i Małgorzata Bułhakowa. Z polskich pisarzy lubię Dąbrowską (Noce i dnie), Reymonta (Ziemię obiecaną i Chłopów), Herberta (Barbarzyńcę w ogrodzie, Mistrza z Delf, Naturę z wędzidłem). Z przyjemnością czytałam Sienkiewicza (zwłaszcza Quo vadis). Mało znam literaturę współczesną; podobają mi się książki Jacka Dehnela oraz Romy Ligockiej.
9.Czy masz emocjonalny stosunek do książek?
Ja mam emocjonalny stosunek do życia, więc i do książek także.
10.Co leży u ciebie przy łóżku?
Książki, które aktualnie czytam, książki, z którym korzystam przygotowując wpisy na bloga, jakiś album z reprodukcjami. One leżą przy łóżku, na nocnym stoliczku i na stoliku dziennym. Generalnie wstając z łóżka trzeba bardzo uważać, aby nie nadepnąć na książkę, bo trochę ich tam leży.
11.Czytasz kryminały, thrillery, romanse, fantastykę, beletrystykę?
Kryminały czytałam dawniej, przeczytałam całkiem sporo Agaty, w zasadzie to moja ulubiona pisarka kryminałów. Ponieważ mam dość sporą kolekcję jej książek zdarza się, że od czasu do czasu coś sobie odświeżę i muszę przyznać, iż mimo, że czytuję je po kilka razy nigdy nie pamiętam, kto był mordercą; poza dwoma sztandarowymi pozycjami (Dziesięcioro urzynków oraz Morderstwo w Orient Ekspresie, które zresztą przeczytałam wczoraj z wielką przyjemnością). Beletrystyki czytałam więcej za młodu, dzisiaj troszkę szkoda mi na nią czasu, bowiem nie znajduję w niej przyjemności, zwyczajnie mnie nudzi. Co do thrillerów i fantastyki nie przeczytałam w życiu ani jednej pozycji (no chyba, że zrobiłam to nieświadomie, albo jeśli za fantastykę uznać Akademię Pana Kleksa). Moja koleżanka bawiła się kiedyś w pisanie opowiadań fantastycznych, czytałam je, aby sprawić jej przyjemność, ale mnie one jej nie sprawiały, nie dlatego, że były słabe, ale kompletnie nie mogłam wykrzesać dla nich zainteresowania. Jeśli chodzi o Romanse czytuję od czasu do czasu coś z klasyki gatunku; wszelki inne mnie nużą.
Co dziś leżało przy łóżku
12.Czy robisz notatki w książkach (bazgrzesz, piszesz, zaginasz rogi)?
W pożyczonych (od znajomych) nigdy. W bibliotecznych i własnych zaznaczam ołówkiem ciekawsze fragmenty. Kiedyś naklejałam karteczki, ale od czasu, kiedy jedno opakowanie karteczek przestało wystarczać na jedną książkę, kiedy nie wiedziałam, do czego dana karteczka się odnosi, zaczęłam zaznaczać ciekawsze spostrzeżenia ołówkiem. Po zakończeniu lektury wertuję książkę raz jeszcze i wybieram z tych zaznaczonych fragmentów te godne utrwalenia i przepisuję. Jeśli nie mam ołówka pod ręką – to przyznaję się, iż zdarza mi się zaginać rogi. Bardzo się tego wstydzę.
13.Jak szybko czytasz?
Teraz coraz wolniej. Dawniej czytałam ponad sto książek rocznie (co dawało średnią na miesiąc 9-10 książek), ostatni rok zakończyłam mało imponującą liczbą 68 książek (co daje zaledwie 5-6 książek na miesiąc), a pewnie i w tym nie będzie lepiej. Jeśli mnie to martwi, to jedynie w kontekście zbyt szybko uciekającego czasu. Obawiam się, że nie zdążę przeczytać wszystkiego, na co mam ochotę, choć powoli zaczynam się z tym godzić. Czytam wolniej, bo z wiekiem inaczej przyswaja się tekst czytany, czytam wolniej, bo bardziej zwracam uwagę na klimat, opisy niż fabułę, czytam wolniej, bo więcej chcę zapamiętać, zanotować, bo wiem, iż coraz mniej mam czasu na powtórki.
14.Czy wracasz do książek raz przeczytanych?
To kolejne pytanie, które uzmysławia, jak ważny jest czynnik czasu. Za młodu czytałam po kilkanaście razy książkę, która mi się spodobała. Taka Ania z Zielonego Wzgórza jeszcze do czasu skończenia studiów czytywana była rok rocznie przed sesją letnią. Jeszcze kilka lat temu często wracałam do już przeczytanych książek. Dzisiaj robię to sporadycznie, jeśli wracam to wyszukując fragmentów, czytając wybrane rozdziały. Obecnie najczęściej wracam do Hugo. Ostatnią książką, którą przeczytałam (w zasadzie wysłuchałam) ponownie był Germinal Zoli. Marzę też o powrocie do Herbarta.
15.Ile piszesz dziennie?
Zdecydowanie mniej niż kiedyś. Na początku mej przygody z pisaniem bloga potrafiłam napisać trzy kilkustronicowe wpisy w ciągu jednego dnia (potem mocno się namęczyłam z ich skracaniem). Tak powstały pierwsze wpisy zatytułowane Moje nudne wakacje w Rzymie, Florencji, Wenecji. Z czasem zaczęłam czytać wszem i wobec, iż szybkie pisanie to grafomania, że pisanie to krew, pot i łzy i chyba się tym przejęłam. Nadal uważam się za grafomankę, mimo zmiany nazwy bloga (który na wirtualnej brzmiał Z dziennika grafomanki w średnim wieku). Piszę wolniej, pisanie idzie mi ciężej, ale to co tak długo powstaje rzadko mnie satysfakcjonuje. Najlepiej lubię wpisy tworzone ad hoc, z pasji, emocji, potrzeby przelania na ekran komputera tego, co w duszy gra. I choć są one niedopracowane, choć potem często je poprawiam to do nich mam największy sentyment; tak powstawały wpisy o Brodskim, Herbercie, Hugo, Zoli czy moich ukochanych musicalach.

Mam nadzieję, że choć ktoś dotrwał do końca. Jeśli jest chętny do udziału w zabawie serdecznie zapraszam. Można sobie wybrać pytania, ja korzystałam z pytań zadanych przez panią Łopieńską.
O wzięciu udziału w zabawie poinformowały;
Ardiola  tutaj
kaye tutaj 
książkowiec tutaj 
O biografiach i innych drobiazgach tutaj

niedziela, 26 maja 2013

Liebster Award, czyli nowa zabawa łańcuszkowa

Zostałam zaproszona przez Kaye do kolejnej blogowej zabawy.

Obiecałam kiedyś sobie (a przy okazji i innym) nie uczestniczyć już więcej w łańcuszkach blogowych, ale ... kobieta zmienną jest, a skoro zabawa ma na celu wzajemne propagowanie ciekawych według nas blogów to czemu nie.

Zgodnie z zasadami zabawy każdy z nominowanych ma dwa zadania:

- odwiedzić blogi wszystkich pozostałych nominowanych,
- napisać coś pozytywnego o każdym z nich na swoim blogu,
i zapomniałam dodać, że mile widziane wskazanie kolejnych 10 "szczęśliwców" do zabawy.

No cóż, to tylko zabawa, ale żeby wywiązać się z niej uczciwie musiałam poświęcić trochę czasu. I tak, jak nie miałam najmniejszego problemu z blogami, które znam i odwiedzam systematycznie tak, aby napisać coś pozytywnego o blogach, na które wchodzę po raz pierwszy musiałam poczytać nieco więcej. Dzięki tej zabawie odkryłam kilka ciekawych, a co do jednego przepadłam.

Blogi nominowane przez Kaye do których obejrzenia zostałam zaproszona to:

1. Czterdziestka na czereśni

Podoba mi się tytuł bloga i jego pomysł na szukanie sobie odskoczni od codzienności nie zawsze kolorowej i takiej, jaką chcielibyśmy ją widzieć. Uwielbiam czereśnie, a tytuł wskazuje na to, iż autorka bloga także.

2. O biografiach i innych drobiazgach,

Blog odwiedziłam już kilka razy wcześniej, ale dzisiaj odkryłam tutaj książkę, którą muszę koniecznie kupić i choćby dlatego cieszę się, że tu zajrzałam. Poza tym autorka pisze dużo (jak wskazuje nazwa bloga) o biografiach, a ja lubię ten gatunek, więc sądzę, że nie raz tu zajrzę.

3. Zielono mam w głowie,

No cóż, zajrzałam i utknęłam na dobre. Dopisuję blog do listy tych, na które zaglądam systematycznie. Przeczytałam kilka wpisów i mam zamiar zajrzeć do archiwum. Autorka bloga pisze o sprawach mi bliskich i pisze ciekawie i co ważne są w tych wpisach emocje (czyli to co guciamale cenią najbardziej).

4. Sto smaków,

Aż ślinka cieknie, kiedy patrzy się na zdjęcia potraw. Zrobiłam się głodna i poleciałam do kuchni sporządzić kanapeczkę. Jestem pewna, że autorka nawet zwykłą kanapeczkę uczyniłaby niezwykłą. Dobre miejsce do poszukiwania kulinarnych inspiracji, a w ostatnim wpisie odwołanie do mojego ulubionego Remarqua i jak na niego przystało przepis na koktajl z procentami.

5. Chiara76,

Tym razem zajrzałam nie do ostatnich wpisów, ale do pierwszych i przejrzałam kilka refleksji podróżniczych (przejrzałam, bo na czytanie trzeba poświęcić trochę czasu, zwłaszcza, że dotyczą moich kochanych podróży (przeczytałam o Krecie, Rzymie, Lizbonie) Przeczytałam też kilka ostatnich wpisów i podziwiam autorkę, że próbuje sobie radzić z bolesną traumą, jaka stała się jej udziałem. I choć wypada tu napisać, że wrócę do bloga, to w tym przypadku nie jest to tylko grzecznościowa formułka; na pewno wrócę do podróżniczych wpisów.

6. Niecodziennik literacki,

Zaglądam systematycznie z wielką przyjemnością, blog należy do moich ulubionych. Podziwiam autorkę za piękne poetycko-literackie wpisy i dużą kulturę wypowiedzi. Cenię tym bardziej, że jest to blog różnorodny tematycznie; są informacje i o książkach i o podróżach no i te wspaniałe niedzielne picie kawy- niezapomniane. Krótkie cytaty, spostrzeżenia, myśli - a wyrażające czasami dużo więcej niż długie elaboraty. Trochę zazdroszczę tej umiejętności.

7. Myśli czytelnika,

Ten blog to kolejny z blogów mi znanych i lubianych. Dzięki niemu i blogowi powyżej zwróciłam uwagę na książki Maraia. Podoba mi się różnorodność zainteresowań autorki, wystarczy spojrzeć na listę wyzwań-jest ona imponująca.

8. Kre-akcja,

To blog o pasji tworzenia rzeczy z duszą, podziwiam zdolności rękodzielnicze, a po trochę i zazdroszczę sama mając dwie lewe ręce do takich prac, jak szycie, malowanie, sklejanie. Bardzo mi się te cudeńka podobają; te bransoletki, pudełeczka, a szczególnie zachwyciły mnie pisanki.

9. Bigos kulturalny

Blog odkryłam kilka dni temu za sprawą bardzo ciekawego wpisu Cztery powody, przez które czasami nie lubię blogować. Bardzo mi się ten wpis spodobał, bo choć nie do końca się z nim identyfikuję, to wiele w nim racji, niestety.

Uff to była ta trudniejsza, choć przyznam, że inspirująca część zabawy. Teraz sama przyjemność poprosić nominowanych do udziału w zabawie.

A oto blogi, które zapraszam do zabawy (i choć zabawa tego nie wymaga chcę dodać, że cenię poniższe blogi nie tylko za ciekawe treści, za inspiracje, za wirtualną przyjaźń, ale także za wysoką kulturę ich autorów i w wielu przypadkach za zachęcanie do realizacji wyzwań):

1. Lektury Lirael
2. Koczowniczkaoksiążkach,
3. Sukienkawkropki
4. Maniaczytania
5. Galeria Kongo
6. Absolutnie nieperfekcyjna
7. Przeczytałamksiążkę
8. Słowemmalowane
9. FiletyzIzydora
Wyżej wymieniona lista nie oznacza, że inne blogi nie są mi bliskie, cenione, podziwiane, no ale trzeba było dokonać wyboru, więc tym razem padło na te, a nie inne.

Udział jest oczywiście dobrowolny :) 
 

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Never ending story, czy blogowa zabawa po raz kolejny

 
Zabawa w wyróżnianie oraz wymyślanie pytań i odpowiedzi przewija się przez blogi ostatnio z coraz większą częstotliwością. Myślałam, że prędzej, czy później znudzi kolejnych pomysłodawców, ale jak widać zamiłowanie do zabawy weszło blogerom w krew. Z reguły jestem tą niewdzięcznicą, która zabawę przerywa. Za co przepraszam; za przeszłość, teraźniejszość i przyszłość. 
Dzisiaj jednak poproszona o udział przez Sukienkęwkropki, której nie umiem odmówić (gwoli sprawiedliwości - to poproszona nie wprost a przez odniesienie do blogów umieszczonych w zakładce moja lista blogów) odpowiem na kilka poniższych pytań. 
I mam nadzieję, że nie zanudzę was moimi odpowiedziami. Wiele bowiem z treści w nich zawartych pojawiło się już wcześniej na łamach tego bloga. 

1. Pies, czy kot? (proszę o uzasadnienie wyboru)
Kiedy byłam mała marzyłam o własnym zwierzątku, właściwie było mi wszystko jedno, czy będzie to piesek, kotek, świnka morska, chomik. A jeśli nie one to chociaż rybki lub kanarek. Niestety moi rodzice nie chcieli o tym słyszeć. Jakaż radość była, kiedy w końcu powiedzieli mi, że w naszym mieszkaniu pojawi się za jakiś czas żywe stworzonko. I pojawiło się, kilka miesięcy później na świat przyszła moja siostra :) Było to bardzo żywe stworzonko. 
A pies czy kot? Pies, bo wierny, kot, bo niezależny i chadza własnymi drogami.

2. Jakie życie preferujesz, aktywne, czy kanapowe?
Kiedy jestem u siebie; jestem typem kanapowca-leniwca. Najchętniej po spełnieniu obowiązków domowo-rodzinnych kładę się z książką, włączam ulubiony musical, koncert, kawa, herbata, kieliszek wina lub nalewki i nic nie jest w stanie mnie ruszyć z domu. Kiedy jednak wyjeżdżam na wakacje, urlop, robię wypad poza dom nie mogę usiedzieć w miejscu; wychodzę rano i wracam wieczorem lub w nocy, dosłownie coś mnie gna, aby poznawać, oglądać, wędrować. 

3. Ulubiony gatunek książki, filmu i muzyki?
Myślę, że osoby, które do mnie zaglądają mogę same odpowiedzieć na to pytanie:) Książki - biografie (najchętniej artystów), klasyka, historia podana w sposób przystępny, a także książki o sztuce. Film i muzyka dla opętanej musicalami osóbki odpowiedz jest tylko jedna - :))))-musicale, musicale, musicale. Tak jak ostatnio spłakałam się na koncercie Les Miserables z okazji 25 lecia jego powstania - dawno nie ryczałam.

4. Morze czy góry?
Morze - zdecydowanie i bezapelacyjnie. Góry lubię podziwiać zza szyb samochodu, po wjeździe kolejką linową, z tarasu domu ciotki w St.Vincent. Jestem leniwiec i nie lubię górskiej wspinaczki, choć doskonale rozumiem uczucia, jakie towarzyszą zdobywcom szczytów, raz udało mi się zdobyć pewien niewielki wzgórek. Eksplozja radości. 
Morze daje mi to, co innym dają góry - poczucie wolności, bezmiar przestrzeni niczym nieograniczonej, jest synonimem marzenia o ucieczce od przyziemności, codzienności, szarości. Lubię na nie patrzeć, lubię w nim brodzić, lubię pływać (choć pływam kiepsko), lubię po nim pływać statkiem, promem, wodolotem i wszystkim, co się na powierzchni wody utrzymuje.

5. Ulubiony styl w architekturze i sztuce (również proszę o parę słów uzasadnienia). 
Trudno mi wymienić jeden, jedyny. Lubię gotyk, to chyba żadna niespodzianka, znam wiele osób, które lubią gotyk i tylko jedną, która go nie lubi. Ja wielbię go za jego chęć sięgnięcia gwiazd, strzeliste wieże, lekkość, połączenie kamienia i szkła (te cudowne witraże). Ale lubię także barok, za jego widowiskowość, dekoracyjność, różnorodność, bogactwo formy. Czasami barok może wydawać się nazbyt przeładowany, ja jednak widzę w nim harmonię.

6. Czy jest kraj poza Polską, gdzie chciałabyś zamieszkać na stałe i dlaczego? 
Nie wyobrażam sobie, iż mogłabym zamieszkać na stałe gdziekolwiek poza Polską. Może to ciasnota umysłu, może przywiązanie, pewien rodzaj patriotyzmu (choć nie lubię nadużywać tego słowa, bo nadużywane dewaluuje się), a może po prostu obawa przed nieznanym, tęsknotą, nostalgią nie do przezwyciężenia, niezrozumieniem. Natomiast jest parę miejsc, w których chętnie bym zamieszkała na dłużej, mając możliwość powrotu do kraju w każdej chwili.

7. Pytanie w dwóch wersjach dla pań: Lakier na paznokciach czerwony, czy naturalny?  
Ulubiony kolor to niebieski :) Zdarza się i naturalny.
A jeśli mogę odpowiedzieć na pytanie ciekawsze dla panów; Samochód, czy motor? 
Zdecydowanie motor. Jazda na motorze daje poczucie swobody i wolności, jazda samochodem to jedynie sposób komunikacji. 

8. Czy jest w twoim życiu moment, o którym myślisz, że gdyby się nie przydarzył, to wyglądałoby ono inaczej? 
Z takich momentów, którymi mogę się podzielić :) są to wycieczka do Egiptu oraz pierwsza samodzielna podróż do Rzymu. Egipt; to szczęśliwy zbieg okoliczności, właściwy moment, właściwy czas. Po cholernie trudnym okresie w robocie, podporządkowaniu życia pracy, załamaniu, depresji - totalne wyluzowanie. Od tamtego wydarzenia wiele się w moim życiu zmieniło, ja sama się zmieniłam, przewartościowałam i życie i nastawienie do niego. Samodzielna podróż do Rzymu - będąca wynikiem rozczarowania podróżą zorganizowaną (za szybko, za powierzchownie, za banalnie, za stereotypowo, za mało, niedosyt). Dzięki tej odważnej decyzji odkryłam radość, jaką daje podróżowanie, poznawanie miejsc, obiektów, ludzi; wcześniej była to jedynie namiastka, erzac, lizanie cukierka przez papierek. 
No, ale chyba najważniejsze wydarzenie, które wpłynęło na moje życie - miało miejsce dawno temu, jeszcze w czasach licealnych, kiedy moja ciotka zabrała mnie do teatru muzycznego w Gdyni. Gdyby nie tamto wydarzenie moje życie byłoby dziś, jak niedoprawiona potrawa, bez pasji i bez ekspresji radości, jaką potrafi mi dać muzyka. 

9. Czy w dzieciństwie lub młodości miałaś bohatera literackiego, z którym się utożsamiałaś? 
Będę banalna. Byłam (czasami wydaje mi się, że nadal jestem) Anią z Zielonego wzgórza. Była mi ona pokrewną duszą, podziwiałam ją między innymi za wyobraźnię, szlachetność, oryginalność, dzikość, odwagę bycia sobą. Dzisiaj bardziej przemawiają do mnie męscy bohaterowie; zwłaszcza bohaterowie Hugo (odrzuceni przez otoczenie z powodu swej inności, niezrozumiani, poza nawiasem społeczeństwa).

10. Czy wysiłek bez nagrody jest marnowaniem energii?
To zależy. Wysiłek nie koniecznie musi przynosić nagrody, czy wyróżnienia. Podejmuję wysiłek, czy to w sensie zawodowym, czy też ludzkim, bo daje mi satysfakcję, jeśli moje działanie przynosi rezultat, radość, pomoc, bo tego wymaga poczucie odpowiedzialności, obowiązku, bo zwyczajnie lubię coś robić.  Natomiast nie lubię bycia wystrychniętą "na dudka", nie cierpię, kiedy ktoś żeruje na mojej pracy, dobrym sercu, czy "naiwności". Kiedy to zauważam (a proces poznawania prawdy trwa zwykle dość długo) zapamiętuję na zawsze i do końca. 

Przepraszam, że nie zamieszczam banerków z wyróżnieniami, ale dążę do minimalizmu na blogu, co i tak nie do końca mi się udaje.

Nie chcąc być znowu tą, co przerywa zabawę proszę, aby wszyscy ci, spośród osób znajdujących się w zakładce moje ulubione blogi, którzy mają ochotę na udział w zabawie opowiedzieli o sobie przy pomocy w/w pytań.