Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egipt. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Egipt. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 25 lipca 2024

Muzeum egipskie w Turynie

Sfinks w Galerii Królów

Podczas lutowej wyprawy do Włoch miałam przyjemność po raz drugi odwiedzić Muzeum egipskie w Turynie. Pamiętam ogromne wrażenie, jakie sprawiły na mnie osiemnaście lat temu mumie a także galeria królów. Piękna lustrzana sala z posągami faraonów i bóstw zachwyciła do tego stopnia, że nabyłam przewodnik po muzeum w języku włoskim. No cóż z moją znajomością języka mogę sobie w nim jedynie pooglądać zdjęcia. Lata temu, kiedy oszczędzało się każdą kliszę miało to znaczenie, dziś mam więcej zdjęć niż mieści ów przewodnik, choć nie są tak dobrej jakości.
Muzeum egipskie w Turynie to druga największa po kairskiej galeria poświęcona wyłącznie Egiptowi. Zbiory swe zawdzięcza kolekcji zgromadzonej przez dynastię Sabaudów. W 1824 r. członek domu sabaudzkiego zakupił od konsula generalnego w Egipcie (z czasów Napoleońskich) ponad 5 i pół tysiąca artefaktów. Muzeum wzbogaciło swe zasoby na początku XX wieku eksponatami z wykopalisk odkrytych przez włoskich archeologów w Tebach, Gizie, Dolinie Królów. Natomiast w II połowie XX wieku Republika Egiptu za pomoc w budowie Wielkiej Tamy Asuańskiej podarowała państwu włoskiemu skalną świątynię Totmesa. Galeria mieści się w pałacu projektu Guarina Guariniego pochodzącym z XVII wieku wybudowanym początkowo dla kolegium jezuickiego. W budynku znajdowała się później Akademia Nauk. W tym samym budynku mieści się także Galeria Sabauda.
Sarkofag

Początki cywilizacji egipskiej sięgają ok 3.500 roku p. n. e. Aby zrozumieć Egipcjan trzeba wiedzieć, jak ogromną rolę w ich życiu odgrywała religia. Powiedzieć, że Egipcjanie wierzyli w życie po śmierci to niewiele powiedzieć, oni całe swoje życie doczesne przygotowywali się na to życie, które nastąpi po śmierci. I nie ma w tym żadnej obsesji śmierci, Egipcjanie kochali życie dlatego chcieli żyć wiecznie, a ich kult życia pośmiertnego i balsamowanie zwłok miały być sposobem na zachowanie życia.  Bo wierzyli, że ono nie kończy się wraz ze śmiercią, która jest jedynie przejściem w inny wymiar. 
Ich religia należy do politeistycznych, gdyż wyznawali wielu bogów. Symbolizował ich człowiek z głową zwierzęcia. Przyjmuje się, iż w starożytnym Egipcie czczono około ośmiuset bogów. Faraonowie byli nie tylko ziemskimi władcami ale i wcieleniem boga Horusa (uosabiającego Egipt), a po śmierci sami stawali się bogami. Nie dziwi zatem bogactwo posążków i posągów dedykowanych bogom a także faraonom. Egipcjanie przywiązywali ogromne znaczenie do ceremoniału pogrzebowego. W zasadzie każdy władca zaczynał rządy od zaplanowania swojego pochówku (mówiono, że musiał o to zadbać, bo na następców nie zawsze mógł liczyć). Każdy władca dbał też o odpowiednią propagandę władzy nakazując stawianie swoich posągów, im bardziej okazały i monumentalny tym lepiej. Wystarczy wspomnieć Dolinę Królów czy Świątynię w Luksorze (Karnaku), aby wyobrazić sobie, jak daleko sięgała wyobraźnia twórców ograniczona jedynie możliwościami budowniczych. Mam zdjęcie zrobione pod posągiem Ramzesa II (w Karnaku). Nie sięgam na nim do kolan Nefertari, a jak wiadomo żony faraonów przedstawiano jako malutką kopię w nogach męża.
Ramzes II i Nefertari u jego stóp (Galeria Królów)
Ale nie tylko władcy, czy bogaci Egipcjanie (jak dostojnicy dworscy, kapłani czy skrybowie) dbali o swą przyszłość w zaświatach. Ci ubożsi także w miarę możliwości wyposażali zmarłych na wędrówkę w zaświaty. W jednej z pierwszych sal muzealnych znajduje się grób człowieka pochowanego w pozycji embrionalnej. W owalnym otworze w ziemi (symbolizującym piasek pustyni) obok szkieletu zmarłego znajdują się naczynia, ubrania i narzędzia, a obręcz pod stopami być może jest rodzajem biżuterii. Są tam również kamienne groby mające wygląd wielkich kadzi.
Szczątki biedaka w pustynnym grobie 

Zgodnie z ich wierzeniami życie doczesne było jedynie preludium do życia wiecznego w radości i szczęściu, podróży odbywanej za dnia wraz ze słońcem, aby w nocy powrócić do grobowca. Wierzono, że śmierć to oddzielenie się ciała od duszy, która potrzebuje do egzystencji tego samego, co ciało (pożywienia czy modlitwy). Siła życiowa człowieka nie umierała wraz z ciałem i potrzebowała pożywienia, stąd w grobowcach umieszczano też strawę. Ta siła żywotna nie zjadała owej strawy, a wchłaniała jej wartości odżywcze. W jednej z sal można obejrzeć w siatkowym worku bulwy pochodzące z jednego z grobowców (przypominają … kasztany jadalne).
Pożywienie dla zmarłych w grobowej komorze
Najwięcej o cywilizacji egipskiej mówią nam przedmioty znalezione w grobowcach wielkich dostojników i władców. Chowano ich z przepychem; poza tym co niezbędne każdemu człowiekowi; pożywieniem czy ubraniami i narzędziami umieszczano w grobowcach także meble, biżuterię, posągi, rzeźby (nierzadko przedstawiające całe scenki rodzajowe - np. ludzi przy pracy, czy na łodzi). Ze zmarłym chowano także jego służbę, bo jakżeby taki wielki pani, czy pani mogli obyć się bez pomocy.
Posążki chowane ze zmarłymi
Zmarłych balsamowano, ponieważ wierzono, iż ciało człowieka będzie niezbędne do dalszej egzystencji w zaświatach. A tę umożliwi połączenie siły witalnej z duszą. Ponieważ serce uważano za najważniejszą część ciała człowieka pozostawiano je razem z ciałem mumii, w przeciwieństwie do innych organów, które umieszczano w urnach kanopskich, a te chowano wraz z ciałem i całym dobrodziejstwem inwentarza. Urny były przepięknie zdobione głowami ludzkimi, bądź zwierzęcymi. Chyba najbardziej znane są te alabastrowe z grobowca Tutenchamona zdobne jego wizerunkiem. Ja najlepiej pamiętam urny z głową Anubisa (bóg o głowie szakala łączony z mumifikacją i życiem pozagrobowym.
Urny kanopskie do przechowywania organów ludzkich poza ciałem

Zwłoki wypełniano wonnymi i leczniczymi ziołami, czasem trocinami, które miały chronić ciało przed rozkładem, ręce i nogi wypełniano piaskiem i gliną, owijano je bandażami i przyozdabiano amuletami. Następnie wkładano do kilku trumien (skrzyń). Na każdej z nich umieszczano wizerunek zmarłej osoby, a na koniec umieszczano je w sarkofagu. Na nim również umieszczano wizerunek zmarłego. Dążono do jak najdłuższego zachowania jego ciała. Na wszelki wypadek umieszczano dodatkowo kamienne posągi stworzone na podobieństwo zmarłych, dzięki którym ich dusze miały mieć zapewnione miejsce w Krainie Umarłych.
Jeden z sarkofagów
W muzeum można obejrzeć film, w którym odtworzono ceremoniał balsamowania zwłok. Można powiedzieć, że został doprowadzony do perfekcji. A przepięknie zdobione kolorowo malowane drewniane skrzynie to dzieła sztuki. 
Wizerunek zmarłego
Egipcjanie dużą wagę przykładali do imienia zmarłego. Było ono nieodłącznie z nim związane i robiono wszystko aby przetrwało, jak najdłużej, podobnie, jak jego wizerunek. Utrata imienia oznaczała zapomnienie i niebyt. Dlatego jedną z najsroższych kar było wymazanie kogoś z pamięci, jak to miało miejsce z Amenhotepem IV (Echnatonem) - faraonem, który ośmielił się zmienić religię z politeistycznej na monoteistyczną – wyznającą jednego boga Atona (bóg tarczy słonecznej). Jego imię zostało wymazane ze świątyń, posągów, płaskorzeźb na długie lata. A jednak było to niezwykła rewolucja, o której pamięć przetrwała pokolenia. Imię zapisywano przy tabliczkach mumiowych, a także na ścianach grobowców. Imię wpisywano też do ksiąg umarłych (zwojów papirusów chowanych wraz ze zmarłym).
Ponad 18 metrowy papirus z opisem obrzędów, przepisów i zaklęć
W muzeum można sprawdzić, jak wyglądałoby nasze imię przedstawione w postaci hieroglifów. Moje imię przedstawione w postaci pionowej z trzema literami A (postać siedzącego sępa) i jedną M (postać siedzącej sowy z głową skierowaną w kierunku czytelnika) przedstawia jakby gałąź obwieszoną ptactwem, wężem i leżącym zwierzęciem- może lwem, a może baranem (to oczywiście uproszczone tłumaczenie kiedy hieroglify reprezentują jedną literę, bo są też dwu, trzy literowe, a nawet symbolizujące całe wyrażenie). 
Moje imię zapisane hieroglifami
Okrycie znaczenia hieroglifów zawdzięczamy francuskiemu badaczowi panu Champollion. I od razu uprzedzam kamienia z Rosetty, który posłużył mu do tego odkrycia nie znajdziecie w Turynie (miałam przyjemność oglądać go w British Museum w Londynie). Jest tu jednak tak wiele ciekawych artefaktów, że chcąc obejrzeć zaledwie część zbiorów trzeba przeznaczyć minimum dwie godziny. Znajdują się na przykład wspaniałe papirusy z ksiąg umarłych. Księgę zawierającą zaklęcia, przepisy i modlitwy chowano wraz ze zmarłym, aby ułatwiły mu one drogę w zaświaty.
Papirus z księgi umarłych z grobowca architekta Kha
Niezwykle malowniczy jest papirus z Księgi umarłych z komnaty grobowej architekta Kha przedstawiający go wraz z żoną, jak czczą Ozyrysa (boga zaświatów) pochodzący z czasów XVIII dynastii. XVIII i XIX dynastia spośród pozostałych trzydziestu jeden dynastii wydała na świat najbardziej znanych faraonów (z XVIII dynastii pochodził między innymi wspomniany wyżej Amenhotep IV, czy jego syn Tutenchamon, z XIX dynastii Ramzes I, Seti czy Ramzes II. Ale wróćmy do papirusów- znajduje się tu jeden z najdłuższych (ponad 18 metrowy) papirus Iuefankha. Zawiera magiczne teksty i opisy mające ułatwić zmarłym przejście do Krainy Umarłych. Jest to kopia z II wieku p.n.e. Jest też kanon turyński – kompletny spis władców egipskich sporządzony za czasów Ramzesa II. Ramzes II to jeden z moich ulubionych władców egipskich, rządził ponad sześćdziesiąt lat (66 lub 67) w czasach kiedy ludzie rzadko dożywali trzydziestki. Liczba jego posągów i ich wielkość jest oszałamiająca. Jest jedynym faraonem, który podróżował samolotem. Otóż jego zabalsamowane zwłoki przewieziono do Paryża w celu odkrycia przyczyny ich postępującego rozkładu i „wyleczono” po śmierci. Ale to nie wpis o Ramzesie II więc wróćmy do Muzeum i jego zbiorów. Kanon turyński niestety nie przetrwał w dobrym stanie dlatego można oglądać zaledwie jego szczątki.
Ramzes II w Galerii Królów
Szczególną czcią cieszyły się w Egipcie zwierzęta. Przypisywano im boską moc. Koty miały status bogów, co wiązało się z kultem bogini Bastet (bogini miłości, tańca, płodności, domowego ogniska). Zabicie kota karano śmiercią. Za święte zwierzę uważano szakale i kojarzono je z Anubisem, bowiem był przedstawiany jako człowiek z głową szakala. Sokół oznaczał Horusa, boga którego przedstawiano albo pod postacią sokoła, albo człowieka z głową sokoła. Horus należał do najważniejszych bogów, był panem nieba oraz opiekunem monarchii egipskiej, a faraonowie byli jego przedstawicielami na ziemi. Uosabiał on cały Egipt.
I można by długo wymieniać zwierzęta, którym oddawano cześć, które były uosobieniem bóstw. Stąd nie dziwi ogromna liczba posągów przedstawiających zwierzęta, czy ptaki, jak i nie dziwi fakt, że zwierzęta też mumifikowano.
W kilku salkach znajdują się wyłącznie figurki, posążki ptaków i zwierząt
W związku z tym, iż pierwszą literę naszego alfabetu A symbolizuje sęp sprawdziłam, co symbolizował dla Egipcjan ten drapieżnik. Otóż łącznie z innym drapieżnikiem kobrą przedstawiał Ureusza – symbol władzy boskiej i królewskiej (ureusz postać sępa z głową atakującej kobry umieszczany był na sarkofagach faraonów dla odstraszenia intruzów zakłócających odpoczynek wieczny faraona).
W muzeum turyńskim znajdują się setki, jak nie tysiące posągów zwierząt i ptaków, które wydobyto z komór grobowych i piramid.

Baran w Galerii Królów

Ale cream de la cream całej kolekcji stanowi Sala Królów. W pierwszej znajdują się głównie posągi faraonów. Jest wyłożona czarnym marmurem i ozdobiona lustrami. Nad całością góruje pięciotonowy posąg Setiego II. Jest tak wysoki, że trudno mu zrobić dobre zdjęcie. Ale i tak budzącymi największe zainteresowanie są posągi Ramzesa II z lilipucimi posągami Nefertari oraz jednego z synów (widoczne jedynie z boków posągu) oraz Ramzes pomiędzy Amonem (bogiem płodności) i Mut (jego żoną). 
Ramzes II pomiędzy Amonem i Mut

Jako ciekawostka Ramzes II miał kilkanaście żon i kilkadziesiąt, jeśli nie kilkaset kochanek, miał też kilkadziesiąt synów i córek (ponoć łącznie spłodził 150 dzieci). Samą salę zaprojektował słynny włoski scenograf - laureat Oskara Dante Ferretti. Ta sala robi duże wrażenie monumentalnością posągów, ich pięknem, a zarazem prostotą. Może trudno mówić o prostocie kiedy w grę wchodzą posągi ważące parę ton i mierzące kilka metrów, a jednak czarno-lustrzane otoczenie daje wrażenie niezwykłej elegancji. Obok galerii faraonów znajduje się Galeria królowych, w której możemy oglądać kilkanaście posągów Sechmet 
-bogini wojny przedstawianej, jako kobieta z głową lwicy.
Bogini Sechmet

I tradycyjnie jeszcze kilka zdjęć z Muzeum Egipskiego w Turynie.
Zdjęcie z strony Muzea Świata w Galerii Królów



Malunki ścienne 


Komora grobowa MAIA  (XVIII dynastia)


Mąż i żona 


Ozdoby grobowe

Kiedy się wie, jakie bogactwo przedmiotów zostało złożone w grobowcu Tutenchamona - jedynym nieograbionym grobowcu (oglądałam w muzeum kairskim eksponowane tam przedmioty z grobowca tego władcy zajmujące cztery ogromne sale - a była to jedynie część wystawionych zbiorów - rydwan, tron, skrzynie grobowe wielkości małego pokoju, sarkofag, posągi, meble, biżuterię, no i oczywiście maskę) można pomyśleć, że to wielkie marnotrawstwo zakopywać takie bogactwo w grobowcu, a jednak jeśli się pomyśli, że to inwestycja w przyszłość mającą trwać wiecznie to jednak nie jest to dużo :) 
Niezwykle ciekawe są wierzenia Egipcjan i niezwykła jest ich sztuka. Warto odwiedzić to wspaniałe muzeum w Turynie. Warto też zakupić bilety wcześniej przez internet. Może jedynie odradzałabym odwiedziny podczas ferii, duża ilość dzieci i młodzieży nieco przeszkadza w spokojnym oglądaniu. 

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Egipt - nie dla wszystkich seksturystyka

Wycieczka do Egiptu wiele zmieniła w moim życiu. Był rok 2008. Być może to nie zasługa Egiptu, być może to cały splot szeregu okoliczności sprawił, że nastąpiła zmiana w mojej skali wartości. Dotąd każda wycieczka przynosiła poczucie zrelaksowania i nabrania równowagi. Niestety poczucie to znikało niemal natychmiast z powrotem do codziennych obowiązków.
Tymczasem pobyt w Egipcie zaowocował poczuciem równowagi i spokoju na długo. Myślę, że trwa on nadal, mimo chwilowych zawirowań. I to wszystko spowodowało jedno zacytowane przez pilotkę powiedzenie Egipcjan; Europejczycy mają zegarki, a Egipcjanie mają czas. Jakże to prawdziwe. My mamy zegarki, kalendarze, terminy, a oni delektują się powolnym upływem czasu. Być może czasami nawet zbyt powolnym, ale o ileż to zdrowsze.
Miałam sporo obaw dotyczących wysokich temperatur panujących w Egipcie. Niestety mój organizm kiepsko znosi upały, nie dla mnie słońce i plaża. Wiele osób, które wybrały Egipt z powodu możliwości uzyskania pięknej opalenizny pytało ze zdziwieniem, po co w takim razie przyleciałam do Egiptu. Trudno wytłumaczyć komuś, kogo nie interesuje poznawanie nowych miejsc, historii, kultury, po co człowiek, który w temperaturze powyżej 30 stopni dostaje ciężkiej migreny leci do Egiptu i jeszcze tłucze się autokarem po 6-10 godzin w jedną stronę do Luksoru, czy Kairu.
Poza temperaturą przerażały mnie także podróże w konwoju oraz żołnierze mający zgodnie z opowieściami znajomych wyskakiwać zza każdego rogu. Egipt jest państwem policyjnym. Każda podróż przez pustynię odbywa się w konwoju i z towarzyszeniem uzbrojonych żołnierzy. Okazało się jednak, że wszystko jest do przeżycia, kiedy bardzo czegoś chcemy.
Hotel, w którym mieszkałam przez dwa tygodnie pobytu, był olbrzymim kompleksem położonym bezpośrednio przy plaży, w pobliżu rafy koralowej. Z trzech stron otoczony; wodą i dwoma innymi hotelami, z czwartej dostępu do hotelu broniła pustynia. Wjazd prowadził przez wartownię i żaden nie zarejestrowany autokar, czy taksówka nie miały prawa wstępu na teren obiektu.
Mogłam sobie w nocy całkiem bezpiecznie spacerować po plaży i po uliczkach posesji. Spełniło się jedno z moich marzeń; nocny spacer po bezludnej wyspie. Co prawda przedmieście Hurghady to nie wyspa, a tym bardziej bezludna wyspa, ale spacer po opustoszałej plaży w nocy dawał takie wrażenie, a poza tym od czego jest wyobraźnia.
Tylko ja, księżyc, gwiazdy i morze bezkresne. Szłam sobie brzegiem morza, siadałam lub kładłam się na piasku, obserwowałam gwiazdy i po prostu byłam, trwałam w nieskończoności.
Drugie moje spełnione marzenie to pobyt w Muzeum Narodowym w Kairze. Podróż z Hurghady do Kairu zaczęła się dla mnie około północy. Mój hotel był najdalej położonym hotelem, więc wsiadałam jako pierwsza i jedyna do autokaru. W środku nocy wsiadłam do autokaru, w którym było dwóch panów o ciemnej karnacji, w ścierkach na głowie i mówiących po arabsku. Przez godzinę jechaliśmy bezdrożami, przez piaski pustyni. Mały dreszczyk emocji towarzyszył temu początkowi podróży.
Po Kairu dotarliśmy po ok. 8 godzinach jazdy. W Muzeum Kairskim czekało mnie nie lada przeżycie. Zwiedzaliśmy je w kolejności odpowiadającej stronom mojego przewodnika, więc czułam się, jakbym czytała książkę i oglądała jednocześnie tamtejsze skarby.
Oczywiście najbardziej oczekiwanymi były skarby z grobowca Tutenchamona. Przy salach, w których je zgromadzono nogi miałam jak z waty. To były takie emocje, że czułam się, jak Howard Carter (archeolog, który odkrył miejsce pochówku Tutenchamona), który znajduje po kolei skrzynia po skrzyni, a w nich sarkofag, maskę i wreszcie mumię tego młodziutkiego władcy. A potem skarbiec z biżuterią, rydwany, czarny Anubis, który stał na straży zmarłego faraona, przedmioty codziennego użytku, tron....
Przedmioty znalezione w grobowcu zajmowały kilka, a może i kilkanaście sal muzealnych, a był to Faraon, który zmarł w wieku niespełna 18 lat, więc i jego rządy nie mogły być długie. Można sobie wyobrazić, jakie bogactwa zawierały grobowce innych władców. Oczywiście skarby te mają dużą wartość materialną, ale myślę, że mają o wiele większą wartość historyczno-poznawczą. Dla przyszłych pokoleń są bezcennym źródłem informacji o tych zamierzchłych czasach.
Po wyjściu z Muzeum wiedziałam już, że ta wycieczka jest udana i nawet, jeśli nie zdarzy się już nic więcej to już będę prze-szczęśliwą.
W Kairze zwiedziliśmy jeszcze dwa Meczety, dwa najstarsze kościoły koptyjskie (chrześcijańskie), synagogę, byliśmy pod piramidami i pomnikiem Sfinksa w Gizie, no i przejeżdżaliśmy przez Miasto Umarłych. Jeszcze czuję dreszcze na wspomnienie tego doświadczenia. Na starym cmentarzu mieszkają biedacy, żebracy i złodzieje. Nagrobki służą im za stoły lub łóżka. Jest tam brudno, nędznie i strasznie. Chyba jedyny raz czułam tak naprawdę strach, kiedy autokar miał przymusowy postój w tej dzielnicy spowodowany pozostawionym na środku wąskiej drogi pojazdem. Auto było w opłakanym stanie; zardzewiałe, z powybijanymi szybami, bez zderzaków i bez drzwi. Kierowca udał się do baru. Funkcję baru pełnił barak bez drzwi i okien, w którym na drewnianej desce stała jakaś butelka z szaroburym płynem. Widzieliśmy doskonale wnętrze tego przybytku, bo znajdowaliśmy się jakieś półtora metra dalej. Obok był „warsztat mechaniczny", tzn. stał akumulator i sterczało z niego parę drucików podłączonych do czegoś, co od biedy można by nazwać motorynką. A dookoła toczyło się życie towarzyskie. Kiedy wokół autokaru nagle zaroiło się od czarnoskórych mieszkańców dzielnicy przewodniczka poradziła nam, aby nie zwracać na nich żadnej uwagi, aby ich nie sprowokować. Byliśmy w dzielnicy, do której policja raczej się nie zapuszcza, która rządzi się swoimi prawami. Mieliśmy szczęście, bo po jakimś kwadransie kierowca przestawił swój pojazd i mogliśmy wyjechać. Przewodniczka opowiadała, że kiedyś stali tak ponad godzinę, a innym razem trzeba było zapłacić bakszysz.
Tak jak ja jechałam głównie po to, aby zobaczyć Skarby Tutenchamona, tak wielu jechało zobaczyć Piramidy w Gizie; Cheopsa, Chefrena i Mykerinosa, a także posąg Sfinksa. Jest on rzeczywiście olbrzymi. Niewiarygodnie wydaje się, to, że swego czasu zasypany był cały piaskiem pustyni.
Pod piramidami sporo jest różnego rodzaju żebraków. Jeśli tylko zakupi się widokówkę, koraliki, czy wsiądzie na wielbłąda można pożegnać się ze spokojnym oglądaniem piramid. Turysta zyskuje wówczas swój cień, który tak długo będzie za nim chodził, aż nie dostanie choć one dolar. Dla tego one dolar są w stanie wiele naopowiadać. Zostajemy wówczas nie tylko habibi, ale wonderfull, beautifull actress..
W Kairze podobało mi się prawie wszystko - nawet podróż przez pustynię. W zdumienie wprawiła mnie dwupasmowa, a miejscami trzypasmowa jezdnia przez pustynię.
Suk - czyli targ w Kairze - jakkolwiek przejście nim było dla mnie ciężkim przeżyciem - ma swój klimat. Na targu, podobnie, jak na zakupach w egipskich „marketach" jest się nieustannie nagabywanym do zakupu czegokolwiek. Po jakimś czasie nabrałam doświadczenia, iż trzeba udawać, że się nie słyszy i nie widzi zaczepiających kupców. Na szczęście ich nagabywania i zaczepki ograniczają się raczej do zaczepek werbalnych li tylko. Choć jeśli ktoś da się wciągnąć w targowanie różnie to bywa. Ponieważ nienawidzę targowania i handlowania przejście przez suk było dla mnie sporym wyzwaniem
Kairskie ulice mają niepowtarzalny klimat. Oczywiście mieszkać tam bym nie chciała i nie potrafiła. Ale był to dla mnie zupełnie nowy widok, ulica po której poruszają się zdezelowane, rozwalające się auta, przepełnione busy z wiszącymi w otwartych drzwiach pasażerami, pordzewiałe autobusy, osiołki ciągnące na desce płody ziemi, ludzie targający na plecach wory z dobytkiem, terenówki na pakach których leżą robotnicy, czy wreszcie samochody wiozące pasażerów na dachu. Koloryt tego miejsca urzekł mnie w swej brzydocie. Te tony śmieci na ulicach, gruzów przy budowach, pręty wystające z dachów (choć to widok znany i np. z Grecji), szmaty wiszące na oknach oraz budynki bez okien, a w tym wszystkim anteny satelitarne.
Ponieważ wybrałam opcję wycieczki do Kairu z noclegiem miałam okazję przespać się w typowym hotelu turystycznym. Było to survivalowe przeżycie. Egipski standard trzech gwiazdek nie ma chyba odpowiednika w europejskiej klasyfikacji. Po prostu po wejściu do pokoju zajrzałam tylko pod łóżko i we wszystkie zakamarki czy nie ma tam jakiś gadów lub płazów, zamknąwszy oczy weszłam pod prysznic i nie oglądając pościeli położyłam się w ubraniu spać. Byłam tak zmęczona całonocną podróżą i całodziennym zwiedzaniem, że zasnęłam natychmiast. Nie przeszkadzały mi nawet trąbiące przez całą noc klaksony samochodów. Egipcjanie używają klaksonów niemal bez przerwy. Aby wyrazić zniecierpliwienie w korku, przywołać kierowcę auta pozostawionego na środku drogi (takie przypadki częste we Włoszech, tutaj są codziennością, podobnie jak leżąca na środku drogi wielka żelazna sztaba), zwrócić na siebie uwagę turystek, a czasami i turystów (w zależności od upodobań).
Również z wycieczki do Luksoru byłam bardzo zadowolona. Grobowce w Dolinie Królów wywarły na mnie spore wrażenie w przeciwieństwie do części turystów zawiedzionych, „że tyle się tłukli autokarem (od. 6 godzin w jedną stronę) aby zobaczyć jakieś dziury w ziemi, w których w dodatku nie ma nic ciekawego". Ciekawe czego się tam spodziewali, może mumii Faraona, która przywita ich w rodzimym języku. Moim zdaniem reliefy w środku grobowców uważam za przepiękne i świetnie zachowane.
Świątynia w Karnaku, jak i Świątynia Hatszepsut są takie monumentalne i wiekowe. Można przechodząc przy kolumnach, w porównaniu z którymi jesteśmy niczym mrówki, usłyszeć powiew wiatru, jaki słyszał tutaj Ramzes II przed tysiącami lat.
Jak się uświadomi sobie, świadkami jakich były wydarzeń były te świątynie to nabiera się pokory. Niestety przed świątynią Hatszepsut nie mogłam nie pomyśleć o zamachu jaki miał tam miejsce w listopadzie 1997 r. (a może 1998 r.), kiedy zginęło tylu turystów.
To oczywiście tylko pewien malutki wycinek wspomnień z Egiptu. Staram się jak mogę skracać te moje wpisy, ale przychodzi mi to z bólem serca.
Powinnam jeszcze napisać o safari jeepami przez pustynię, rejsie stateczkiem nad rafą koralową, czy kąpieli w morzu w towarzystwie cudownie, kolorowych ryb.
Niesamowity był też powrót do kraju. Dzień wcześniej wieczorem moczyłam nogi w morzu czerwonym, dzień później wieczorem szukałam kozaków, czapki, szalika i rękawiczek w Krakowie. Biuro podróży zafundowało mi taką atrakcję powrót do Krakowa, zamiast do Gdańska.
Chętnie wróciłabym jeszcze kiedyś do Egiptu, kusi mnie np. rejs po Nilu.
Zdjęcia 1. Nefretiti -muzeum kairskie (źródło wikipedia) 2. Zachód słońca nad pustynią 3. Maska Tutenchamona - muzeum kairskie (źródło wikipedia) 4. Dzieci z Cepelii - czyli Beduińska wioska na pokaz 5. Suk w Kairze 6. Ulica największej egipskiej metropolii 7. Pomnik Ramzesa II w Luksorze