Książkę przeczytałam już ponad miesiąc temu, ale trudno mi ja zrecenzować. Po przeczytaniu byłam pod dużym wrażeniem. Być może tak ciężko jest mi je opisać, ponieważ fantastyka, to gatunek dość mi odległy. Po raz kolejny trudno mi ubrać emocje w słowa.
To pierwsze spotkanie z japońskim pisarzem. Swoją przygodę z jego prozą rozpoczęłam bez jakiegokolwiek przygotowania. Nie miałam pojęcia, czego się mogę po niej spodziewać.
Gdybym miała nazwać ten gatunek to najlepiej pasuje mi scince - fiction, choć można by nazwać go też powieścią fantastyczną, powieścią surrealistyczną, japońskim odpowiednikiem Matriksa.
Akcja dzieje się w dwóch równoległych światach.
W świecie realnym (za dnia) bohater 35 letni Japończyk marzy o własnym azylu; miejscu, w którym będzie mógł prowadzić spokojnie życie i cieszyć się zwykłymi radościami dnia codziennego. Świat dnia (hard-boiled Wonderland), świat w którym żyje jest światem pełnym zasadzek, niebezpieczeństw, światem bólu, nieszczęść, tragedii, pogoni za pieniądzem i oczekiwania na śmierć. Jest to świat, przed którym bohater pragnie uciec. Pracuje, wykonuje jakieś zadania, zajmuje się przetwarzaniem danych dla Systemu, próbuje zapanować nad rzeczywistością, kiedy nagle zostaje wciągnięty w jakąś dziwną grę. Gra okazuje się grą o uratowanie świata, a on pionkiem w tej grze.
Jest też drugi świat; (świat nocy- snu, podświadomości, kraina zwana Końcem Świata). Tutaj bohater przebywa w pięknym, ale tajemniczym mieście. Jest to miasto, w którym żyją ludzie pozbawieni emocji i pozbawieni serc. Panuje tu idealny spokój, spokój, o jakim marzył bohater, a jednak coś jest nie tak. Ludzie nie są nieszczęśliwi, ale też nie są szczęśliwi, po prostu są, żyją, trwają, bez wzruszeń, obaw, lęków. Żyją spokojnie, nie boją się bólu, cierpienia, śmierci. Nie są smutni, bo nie wiedzą, że czegoś im brak.
W pewnym momencie świat dnia i świat snu zaczynają się wzajemnie przenikać, a bohater staje przed trudnym wyborem.
Ten lakoniczny opis niezmiernie uprasza przesłanie książki, nie jest on w stanie oddać bogactwa fantastycznych pomysłów autora oraz całej symboliki odniesień. Tylko dla przykładu mamy tu do czynienia z nosorożcami, z których czaszek bohater odczytuje stare sny, z ludźmi pozbawionymi cieni, są tu cienie żyjące własnym życiem, Czarnomroki, tajemnicze podziemia - kanały, w których zwariowany staruszek dokonał redukcji dźwięków. To tylko niektóre z występujących w powieści tajemniczych zjawisk. Symbolika jest tak rozległa, że nie podejmę się nawet próby jej przedstawienia. Lektura fascynuje, czytanie wciąga w mroczny, baśniowy, sekretny świat.
Generalnie nie przepadam za tym rodzajem literatury, ale książka podobała mi się bardzo.
