![]() |
| zdjęcie ze strony Teatru Polonia |
![]() |
| przed spektaklem |
![]() |
| Tindaro Mitoraja przed hotelem Sheraton |
![]() |
| Tindaro z drugiej strony |
![]() |
| Z dalszej perspektywy |
![]() |
| W ogrodach Boboli we Florencji |
![]() |
| zdjęcie ze strony Teatru Polonia |
![]() |
| przed spektaklem |
![]() |
| Tindaro Mitoraja przed hotelem Sheraton |
![]() |
| Tindaro z drugiej strony |
![]() |
| Z dalszej perspektywy |
![]() |
| W ogrodach Boboli we Florencji |
![]() |
| Wydawnictwo Czytelnik 2019 rok |
Rozwód w Budzie, choć zdecydowanie mniej esencjonalny przypomina Żar Maraia. Podobnie jak tam cała akcja dzieje się podczas jednego spotkania odbywającego się w trakcie jednej nocy. Do sędziego Krisfofera Komives przychodzi jego dawny kolega szkolny – doktor Greiner. Następnego dnia sędzia ma go rozwieść. Podobnie, jak w Żarze i tutaj mało znaczące zdarzenie z przeszłości wywrze skutek na życie kilku osób. Ustabilizowany zawodowo sędzia, przykładny mąż i ojciec, wspinający się powoli, ale mozolnie na szczebelkach urzędniczej kariery, pogodzony z otaczającym go światem, który może nie jest najlepszy, ale którego zamierza bronić, bo tylko on daje mu poczucie bezpieczeństwa i stabilizację poddany zostaje próbie. Wysłuchanie spowiedzi dawnego kolegi sprowokuje go do przewartościowania swojego życia.
Węgry u progu XX wieku. Z jednej strony mamy konserwatywne społeczeństwo (nazywane przez bohatera rodziną), mające swe wielopokoleniowe zwyczaje. Z drugiej strony pojawia się jakaś nerwowość, powstają nowe ruchy, które dążą do zburzenia starego porządku.
Bo na samym dnie, w samoświadomości rodziny, w nowym pokoleniu już coś dojrzewało-niezadowolenie, które szukało nowych haseł, by móc się wyrazić. Młodzi szykowali się do czegoś, zarówno na dole, jak i na piętrach, gdzie znajdowały się mieszczańskie apartamenty! Komives każdym nerwem wyłapywał owo szykowanie się, ale wyczuwał i to, że już nie należy do grupy tych młodych (str. 27).
Komives, choć nie uświadamia sobie tego, nie czuje się zbyt dobrze w tym świecie. Irytują go własne słabości, bunt organizmu, tycie i zawroty głowy. Nie lubi wieczornych spotkań ze znajomymi i niechętnie opuszcza miejsce pracy, w którym czuje się względnie bezpiecznie. Wychodząc z biura wpada w panikę z obawy przed otaczającym go światem.
Sędzia urodził się na granicy dwóch światów, denerwują go obyczaje przodków, konwenanse, brak okazywania uczuć, a jednocześnie nie potrafił się pogodzić z ideą burzenia starego porządku.
Życie to obowiązek, któremu trzeba uczynić zadość, oczywiście to ciężki i skomplikowany obowiązek, niekiedy trzeba go wypełnić z samo poświęceniem, jakoś znieść. … Umiał ludziom współczuć i ich żałować, nie umiał ich rozgrzeszyć. Wierzył w wolę; wola jest wszystkim głosił, wola i dobrowolne posłuszeństwo, a mówiąc łagodniejszymi słowami: tylko pokora, chrześcijańska pokora mogła pomóc miotającemu się człowiekowi przetrwać nieznośne…. trudne do wytrzymania życiowe kryzysy (str. 21)
Jeśli wszyscy pozostaną na swoich miejscach …. Jeśli wszyscy będą wypełniali swoje obowiązki, to może da się ocalić rodzinę, do której przynależał, na którą złożył przysięgę, na tę wielką, wielką rodzinę. (str. 27)
… żył w taktownym i ukrywanym ubóstwie, w kręgu rodzinnym, dokładnie i sumiennie wypełniał swój urząd, unikał krętych dróg labiryntu bieżącej polityki i stykał się tylko z ludźmi pochodzącymi z tego samego świata co on, jego własne życie, każdego dnia, o każdej godzinie, mogła poddać badaniu jakaś oficjalna władza…. Miał wrażenie, że jest pożytecznym i porządnym członkiem społeczeństwa. (str. 51).
Rozwód w Budzie to kolejne u Maraia wspaniałe studium psychologiczne. To także studium wpływu zimnego wychowania na całe późniejsze, dorosłe życie. Te niespełna dwieście stron tekstu kryje niezwykłe bogactwo treści. Jest tu mowa o tęsknocie, rezygnacji, pogodzeniu, obojętności, przemijaniu, o nie zagojonych ranach z przeszłości, o a także o życiu pojmowanym, jako egzystowanie i o uczuciach, które z tej egzystencji mogę uczynić coś więcej.
Rozwód w Budzie przy Żarze wypada nieco słabiej, ale jest pozycją wartą lektury dla osób, którym nie straszne psychologiczne rozważania.
Marai jeszcze nigdy mnie nie zawiódł.
Książka przeczytana w ramach losowania u Anny
Jesteśmy wędrowcami i poszukiwaczami przygód, włóczymy się bez paszportu, wędrujemy po nizinach, krainie życia, której prawdziwych granic dokładnie nie znamy.
Wykorzystując przymusowy pobyt w domu (z powodu silnej reakcji alergicznej na winogrona z Biedronki) postanowiłam choć w maleńkim stopniu zmniejszyć ilość blogowych zaległości recenzyjnych. Ilekroć piszę o swojej pisaninie „recenzje” uśmiecham się sama do siebie, grafomaństwo- ot- co, a nie żadne recenzje. Policzyłam i wyszło mi jedenaście zaległych lektur. Jedyne wyjście to kolejna hurtownia książek. Coraz ciężej pisze mi się o książkach przeczytanych kilka miesięcy temu. A zaległości sięgają już grudnia. Ach, gdzie te piękne czasy, kiedy ilość książek opisanych równała się ilości książek przeczytanych. Niestety nie mam zwyczaju robienia notatek, karteczki przyklejam z rzadka, więc pozostaje ledwie ślad w pamięci. A i ten z czasem blednie coraz bardziej.