Oczywiście pierwsze skojarzenia z miastem stanowi most, na którym tańczą panowie i panie. Nie ma chyba osoby, która nie słyszałaby piosenki Sur le pont d`Avignon, w przekładzie Krzysztofa Kamila Baczyńskiego i w wykonaniu Ewy Demarczyk.
Dla osób posiadających pewną wiedzę historyczną Awinion to stolica papiestwa w czasach średniowiecza.
Niewiele osób natomiast wie, iż Awinion jest miastem, w którym rok rocznie w lipcu odbywa się Festiwal Teatralny. O tegorocznym święcie teatru w Awinionie pisała Holly tu i tu i tu. Przeczytawszy owe wpisy pożałowałam, iż nie mogłam w tym święcie teatralnym miasta uczestniczyć, atmosfera musiała być niesamowita; ta mieszanina języków, barw, stylów, strojów, to teatralne misterium musiało wzbudzać zainteresowanie i poczucie współuczestniczenia w wielkim wydarzeniu.
Dzisiaj trudno uwierzyć, że pierwszy budynek teatralny wybudowano w mieście dopiero na początku XVIII wieku przy placu Crillon. Ja natomiast miałam okazję zobaczyć XIX gmach Teatru Miejskiego przy placu de' Horloge, z tympanonem ozdobionym twarzą Apolla oraz pomnikami Moliera i Corneille po obu stronach drzwi wejściowych.
Obok gmach Teatru Miejskiego
Ale należałoby zacząć od początku. Dokładnie tydzień temu w piękny, słoneczny, niedzielny poranek jechałam pociągiem z Marsylii do Awinionu. Podróż zaczęła się miłą informacją, iż w tym dniu (Dni Dziedzictwa Kulturowego) bilet kosztuje jedynie pięć euro (zamiast zwyczajowych czterdziestu), możecie więc wyobrazić sobie moją radość i plany związane z zagospodarowaniem wolnych środków.
Zaraz po wyjściu z pociągu po przejściu zaledwie paru kroków dociera się do historycznych murów obronnych z XIV wieku. Mury sprawiają wrażenie solidnych, chociaż z powodu pewnych uchybień w konstrukcji, między innymi braku machikuł, z których na atakujących wylewało się gorący wrzątek i smołę, nie stanowiły istotnej przeszkody dla wrogów, a jedynie miały opóźnić atak nieprzyjaciela. To, co najcenniejsze w Awinionie, a więc Pałac Papieski, mogło bronić się samo.
Wystarczy przejść przez gotyckie mury, minąć dwie flankowane wieże i już jest się na ulicy prowadzącej do tętniącego życiem placu de' Horloge. A stamtąd już tylko krok do Pałacu Papieskiego, na słynny most awinioński, do katedry Notre Dame des Doms a także Muzeum Małego Pałacu. Czyli wszędzie tam, gdzie jednodniowy turysta musi zawitać.
Obok zdjęcie lawendy, której w Prowansji zabraknąć nie mogło
Place de' Horloge to turystyczny deptak, przy którym znajdują się liczne restauracyjki, kawiarenki, punkty sprzedaży pamiątek oraz uliczni malarze. Jest tu zawsze gwarno, rojno i kolorowo. Kiedyś mieściło się tu starożytne forum, a i dziś to miejsce jest sercem miasta. Przy placu stoi XIX wieczny ratusz oraz wspomniany wyżej Teatr Miejski. Atrakcją nie tylko dla dzieci, ale i dla dorosłych jest karuzela w stylu belle epoque.
No i już za chwilę moim oczom ukazuje się monumentalna, gotycka budowla, stanowiąca cel wycieczek i pielgrzymek. Jest to pałac papieski. Stojąc na placu wysoko zadzieram głowę do góry, aby objąć wzrokiem całość budowli i uff ... zapiera dech w piersiach. Jest ona imponująca i porażająca zarazem swą wielkością i surowością. Sprawia wrażenie niezdobytej twierdzy. Rezydujący tutaj Papieże musieli się czuć w niej bezpiecznie.
Obok pałac papieski w Awinionie
Skąd się wzięli papieże w Awinionie? Awinion został stolicą chrześcijańskiego świata w 1309 r. (przeniósł ją tu z Watykanu Klemens V osadzony na papieskim tronie dzięki wydatnej pomocy Filipa IV Pięknego- króla Francji) i pozostał nią do 1377 r. W tym okresie panowało w nim siedmiu wywodzących się z Francji papieży. Ostatni, Grzegorz XI, powrócił do Rzymu. Po jego śmierci w Kościele katolickim doszło do wielkiej schizmy i dwuwładzy - papieży w Rzymie i antypapieży w Awinionie.
Zasługą pierwszego z awiniońskich papieży było między innymi przeprowadzenie niezależnego śledztwa w sprawie Templariuszy, które doprowadziło ostatecznie do ich uniewinnienia i oczyszczenia z zarzutu herezji. Jednak z powodu nacisków Filipa IV Pięknego wyrok został utajniony. Pergamin z Chinon odnaleziono dopiero całkiem niedawno w 2001 roku.
Pałac Awinioński składa się z dwóch części; starego (Palais Vieux) i Nowego (Palais Neuf) pałacu. Stary Pałac wybudowany przez trzeciego z papieży awiniońskich, Benedykta XII ma charakter romańskiej twierdzy warownej, charakteryzuje się surowością i ascetyzmem. Nowy Pałac wybudowany przez Klemensa VI, mecenasa sztuki, papieża rozrzutnego i nie stroniącego od uciech życia doczesnego ma charakter lekkiej gotyckiej budowli z dwoma strzelistymi wieżyczkami.
Obok zdjęcie górującego nad Pałacem Papieskim posągu Matki Boskiej
Wnętrze pałacu może troszkę rozczarować; niewiele tu dzisiaj mebli i dzieł sztuki, które świadczyłyby o przepychu, w jakim żyli papieże. Wszystko przepadło w okresie rewolucji francuskiej. Za to przestronne wnętrza dobitnie świadczą o potędze jego dawnych mieszkańców. Niczym w labiryncie gubię się w licznych korytarzykach i salach pałacu, aby w końcu dotrzeć na taras widokowy, z którego podziwiam plac pałacowy. Kiedy wychodzę z pałacu oślepia mnie słońce, które o tej porze dnia zaczyna powoli doskwierać. Choć muszę przyznać, że mam dużo szczęścia, temperatura dochodzi zaledwie do 28 stopni.
A zatem najlepiej udać się na krótki odpoczynek do parku. Po drodze jeszcze tylko odwiedzam romańską, XII- wieczną katedrę Notre Dame des Doms, nad którą króluje złocona figura Matki Boskiej wykonana z ołowiu. Najbardziej interesują mnie anioły otaczające znajdujący się przed wejściem do kościoła krzyż Chrystusa.
No i w końcu docieram do znajdującego się z tyłu świątyni Parku Roche des Doms. Tutaj w zielonym sercu miasta mogę odpocząć na jednej z licznych ławeczek, w otoczeniu posągów, stawów, fontann, złotych rybek, kolorowych kwiatów. Stąd też rozciąga się piękna panorama miasta i widać w całej okazałości most Św. Benezeta (Benedykta), czyli słynny most awinioński.
Most awinioński, znany z piosenki o tańczących paniach i panach, powstał w XII wieku. Jak mówi legenda jego budowę rozpoczął młody pobożny pasterz o imieniu Benedykt, który usłyszawszy głos Pana, aby w tym miejscu zbudował most dźwignął ogromnej wagi kamień i przeniósł go na brzeg rzeki Rodan, kładąc podwaliny mostu. Zobaczywszy to mieszkańcy miasta poszli za przykładem Benedykta i dokończyli budowę mostu. Benedykta ogłoszono świętym, ma on symboliczny grób w zachowanej kaplicy mostowej. Most kilkakrotnie był podmywany przez wzbierające wody Rodanu i tyleż razy odbudowywany. Jednak po kolejnym kataklizmie w XVII wieku postanowiono nie odbudowywać mostu. I tak do dnia dzisiejszego słynny awinioński kończy się w połowie rzeki.
Tańce, o których mowa w piosence odbywały się nie na moście (jest on na to za wąski), ale pod mostem. Dziś wszyscy robiący sobie zdjęcie na moście wykonują taneczne pląsy.
Obok zdjęcie Madonny z dzieciątkiem Botticellego źródło zdjęcia
I jeszcze tylko krótka wizyta w Muzeum Petit Palais, aby przyjrzeć się Madonnie Botticellego i już trzeba wracać do Marsylii. I znowu mieszane uczucia, cieszę się z tej jednodniowej wizyty z jednej strony, a z drugiej czuję pewien niedosyt. Jeden dzień to zaledwie przelotne spojrzenie na miasto, które warte jest dużo głębszej znajomości.
Awinion spodobał mi się już po wyjściu z pociągu, już wówczas poczułam, że jest to miasto posiadające dobrą aurę i już wiedziałam, że kiedyś tu jeszcze wrócę.
Wszystkie wspaniałości Awinionu, czyli całe historyczne centrum wraz z opasującymi je murami, w 1995 r. wpisano na listę dziedzictwa kulturowego UNESCO.
A na zakończenie piosenka Tańczą panowie, tańczą panie na moście w Awinion
