Inowrocław uzyskał prawa lokacyjne w początkach trzynastego wieku. Z miastem związani są: urodzony w Szymborzu - niegdyś wsi podmiejskiej Jan Kasprowicz (pisarz, poeta, krytyk literacki, tłumacz), Władysław Łokietek oraz królowa Jadwiga. Inowrocławianie uczcili świętą nie tylko pomnikiem na Rynku, ale także ustanowili ją w 2007 roku patronką miasta. Z Inowrocławiem związany był również pisarz i skandalista - Stanisław Przybyszewski. 
Główną atrakcją są tężnie solankowe, to z ich powodu przyjeżdżają tutaj spragnieni wypoczynku i podreperowania zdrowia. Mikroklimat, jaki wytwarzają solanki stosuje się zarówno profilaktycznie jak i w
leczeniu schorzeń górnych dróg oddechowych oraz paru innych dolegliwości. Spływająca po tarninie solanka pod wpływem wiatru tworzy naturalny aerozol
solankowy. Podobno istniejące w tym miejscu
przed wiekami tężnie są najstarszymi w Europie. Tężnia otwarta blisko dwie
dekady temu wygląda imponująco, składa się z kilku połączonych ze sobą
wieloboków o wysokości dziewięciu metrów. Na jej szczycie znajduje się taras
widokowy, z którego można podziwiać panoramę miasta i parku solankowego. Codzienne spacery pod tężnie były główną atrakcją pobytu, mimo
niesprzyjającej dość chłodnej i wietrznej pogody.
Poniżej kilka kwiatowych kobierców (na ostatnim zdjęciu kolorowe parasolki na solankowych pergolach)
Na terenie Parku znajduje się też Teatr Letni z muszlą koncertową. Niestety w czasie naszego pobytu nie odbywały się żadne koncerty.
Prowadzący do tężni staw wygląda równie pięknie za dnia, jak i po zachodzie słońca.
Centralnym punktem miasteczka jest Rynek, jego główną atrakcją (poza pomnikiem patronki Św. Jadwigi) jest fontanna. Mnie przypomina mini, a nawet mikro wersję tej z wrocławskiego rynku z tym połączeniem kamieni, szkła oraz wody.
Na narożnym budynku łączącym Rynek z Deptakiem Królowej Jadwigi znajduje się mozaikowy zegar słoneczny, na którym przedstawiono historyczne herby miasta.
Wrocław ma swoje krasnale, Zielona Góra Bachuski, a Inowrocław ma figurki średniowiecznych żaków.
Jak wspomniałam mnie do Inowrocławia przyciągnęło nazwisko Jana Kasprowicza, który się tutaj urodził i tu spędził swe młode lata, a miasto do końca było bliskie sercu pisarza. Barbara Wachowicz w Czasie nasturcji tak sugestywnie i ciekawie opisuje drogę człowieka, który z wiejskiej chaty dotarł do najwyższych uniwersyteckich zaszczytów, że chciałoby się zobaczyć wszystkie te miejsca, w których kształcił się i dorastał. Mimo, że uczył się źle, siedział po dwa lata w jednej klasie, nauczyciele na niego narzekali, zdarzyło mu się za złe zachowanie siedzieć w karcerze 12 godzin to odwiedzając po latach Księstwo napisze - od kilku lat włócząc się po świecie, uczułem jakąś nieokreśloną tęsknotę za owym kawałkiem kraju, gdzie przeżyłem najrańsze dni nie bardzo wesołego życia, gdzie mnie uczono czytać, pisać i rachować. * Aby chwilę później dodać, że rachować nie nauczono go wcale. Inowrocławianie pamiętają o swym krajanie, uhonorowano go pomnikiem, nadano jego imię Liceum Ogólnokształcącemu, powstało też Muzeum Jana Kasprowicza. Szalenie lubię takie małe muzea. Mają niepowtarzalny klimat i dają się łatwiej zapamiętać. Dodatkową zachętą do odwiedzin była odbywająca się tam wystawa Sztuki Polskiej z kolekcji Antoniego Michalaka (z takimi nazwiskami, jak Wyspiański, Kossak, Okuń, Fangor, Kobro). Nie wszystkie dzieła z tej wystawy przypadły mi do gustu, ale obrazy i szkice z nurtu impresjonistycznego (malarzy młodopolskich) oglądałam z ogromną przyjemnością. Jak podczas każdej wizyty znalazłam sobie nie znane mi wcześniej nazwisko malarza, którego pracami się zainteresowałam. Tym razem padło na Stanisława Czajkowskiego - uczeń Gersona, Mehoffera, Wyczółkowskiego a w końcu samego Stanisławskiego. Urzekło mnie jego Notre Dame w Paryżu, a potem obejrzałam kolekcję bardzo przyjemnych dla oka obrazów w internecie. W Muzeum wyodrębniono salę, w której można obejrzeć najbardziej znanych Inowrocławian pędzla pana Mariana Adamczyka; poza innymi portretami znajduje się tu też portret przedwojennego prezydenta miasta Apolinarego Jankowskiego, któremu miasto zawdzięcza bibliotekę, pomnik Kasprowicza oraz lotnisko. Jestem pod wrażeniem nie tylko ciekawych eksponatów, ale i profesjonalizmu pań tam pracujących. Jeśli tylko któraś z pań zauważyła zainteresowanie zwiedzającego natychmiast służyła z objaśnieniami. Może to dziś standard, ale nie często się z nim spotykam. Miałam taki epizod w życiu - praca w Muzeum i wiem, że oprowadzanie, czy informowanie zwiedzających nie należało do obowiązków opiekunów ekspozycji muzealnych (tak wówczas nazywało się to stanowisko).
![]() |
| Stanisław Czajkowski |
Na piętrze znajdują się wystawy poświęcone Janowi Kasprowiczowi, Stanisławowi Przybyszewskiemu oraz zrekonstruowany gabinet warszawskiego mieszkania Stanisława Szenica. Kolejne do kolekcji nazwisko. Szenic był urodzonym na początku ubiegłego stulecia prawnikiem, pisarzem oraz kolekcjonerem przedmiotów artystycznych (między innymi książek, litografii, rycin, porcelany, przycisków szklanych, rzeźb, obrazów). Cała kolekcja jest niezwykle ciekawa, ale mnie najbardziej zaciekawiły szklane kule służące jako przyciski do papieru. To chyba odezwały się jakieś niespełnione dziecięce marzenia, ale te kolorowe kule przyciągały wzrok silniej niż cała reszta. Przyciski eksponowane były w korytarzu co uniemożliwiło zrobienie dobrego zdjęcia. Niejakie, choć mgliste wyobrażenie o owych przyciskach do papieru mogą dać zdjęcia współczesnych szklanych kul. A wśród całej reszty kolekcji znajdowały się piękne stare meble, gotyckie i barokowe rzeźby, XVIII wieczna rycina Daniela Chodowieckiego. Okazale prezentowały się woluminy w niewielkiej biblioteczce.
W końcu dotarłam do celu mojego zwiedzania, a były nimi sale Kasprowicza i Przybyszewskiego, gdzie znajdują się portrety pisarzy, ich rodzin, znajomych, ich zdjęcia, dzienniki, rysunki, książki przez nich napisane i inne pamiątki.
Więcej szczęścia miałam idąc do Kościoła Św. Mikołaja. Ten powstały w XIII wieku, jako drewniana świątynia obiekt (po dwukrotnym spłonięciu) odbudowano jako murowany w XV wieku, po wielu przeróbkach od stylu gotyckiego, przez barokowy po rekonstrukcję po przełomie XIX i XX wieku w stylu neogotyckim. Odbywały się tu ważne wydarzenia historyczne; na początku XIV wieku papież ogłosił w sporze pomiędzy Polską a Krzyżakami zwrot przez Zakon Pomorza Polsce, tutaj pertraktowała królowa Jadwiga z Wielkim Mistrzem Zakonu w sprawie pokojowego zakończenia sporu, tu w końcu przepowiedziała klęskę Krzyżaków pod Grunwaldem. Na początku XX wieku wikariuszem był tutaj wspomniany wcześniej ksiądz Antoni Laubnitz, późniejszy biskup gnieźnieński, społecznik i przyjaciel (jeszcze z czasów gimnazjalnych) Jana Kasprowicza.
Kiedy przyjechałam do Inowrocławia byłam zawiedziona ubogą ofertą kulturalną, w centrum kultury nie odbywały się żadne przedstawienia, w muszli koncertowej nie było koncertów, a dwa kina miały tak ubogi repertuar, że nie zachęcały do odwiedzenia. Może trafiłam na martwy sezon (początek września). Okazało się jednak, że nawet w tym małym miasteczku jest parę rzeczy do obejrzenia. Mnie kilka dni pobytu nie wystarczyło do zobaczenia wszystkiego co sobie zaplanowałam. Miały być jeszcze wycieczki do Kruszwicy i Strzelna. Na szczęście Inowrocław leży blisko Gdańska, więc na pewno tam wrócę.
Jako, że w zeszłym tygodniu (12.12) minęła 160 rocznica urodzin Jana Kasprowicza zakończę jego słowami: Ten jest najszczęśliwszy z ludzi, komu zapału do ksiąg nikt nie ostudzi.
*cytat z Czasu nasturcji Barbary Wachowicz Wydawnictwo Sport i Turystyka 1089 r.

















