![]() |
| źródło |
Kolejny odgrzewany co jakiś czas temat i niestety ciągle aktualny. Od czasu, kiedy z powodu nękania wrednymi komentarzami jedna z najwspanialszych blogerek, jaką znałam (Ada z bloga o Krakowie), zlikwidowała bloga jestem bardziej wyczulona na pojawiające się od czasu do czasu (delikatnie mówiąc) „złośliwości”. Kiedy rzecz dotyczy mnie osobiście po prostu je ignoruję, gdyż każda odpowiedz takiej osobie stanowi wyłącznie pożywkę do dalszego plucia jadem. Od początku założyłam sobie, iż nie będę usuwała komentarzy, dopóty nie będą one obraźliwe dla innych osób lub będą zawierały treści wulgarne. I tego trzymałam się przez lata. I znowu (do znudzenia) przypominam wiadro pomyj wylanych na moją głowę pod jednym z wpisów na innej platformie, które do dziś się tam zachowały, gdyż stanowią świadectwo poziomu ich autorów. Od kilku dni wprowadziłam opcję zatwierdzania komentarzy, aby uniknąć goszczenia tu osoby, której gościć sobie nie życzę niezależnie od tego, co będzie miała do powiedzenia, ponieważ nie potrafię przejść do porządku dziennego nad faktem nękania, obrażania i opluwania innych osób na ich (lub innych) blogach, niezależnie od tego, czy sama popieram treści tam publikowane, czy też nie. Osobę tę znam pod trzema nickami (wystąpiła też raz, jako osoba anonimowa) być może wcześniej występowała pod jeszcze innymi nazwami.
To, że ktoś nazwie drugą osobę nadętą, głupią, czy idiotką świadczy jedynie o braku równowagi i podłym charakterze anonimowego komentatora. Jak napisałam wyżej wydaje mi się, iż jedynym sposobem na takie osoby jest ich ignorowanie, a także solidaryzowanie się z osobami nękanymi, niezależnie od tego, jak gładkimi słówkami taka osoba przemawiać będzie u nas. W przeciwnym razie prezentujemy moralność sienkiewiczowskiego Kalego, przejawiającą się w twierdzeniu, iż jeśli osoba zachowująca się podle w stosunku do innych napisze mi coś niemiłego to jest to zły uczynek (komentarz), a jeśli zgodzi się ze mną jest to dobry uczynek (komentarz).
I dla jasności – nie oczekuję, iż wszyscy będą mieli takie samo zdanie, jak ja, będą prezentowali takie same poglądy, będą lubili to co ja lubię, dyskusja to nie wzajemne przyklaskiwanie sobie obrażając przy okazji wszystkich myślących inaczej, nie musimy się lubić, nie musimy się zgadzać, ale przydałoby się trochę wzajemnego szacunku i jakieś minimum kultury.
No tak, znowu wyszła ze mnie niepoprawna idealistka i osoba ogromnie naiwna. No i nietolerancyjna, bo pozbawiłam głosu jedną osobę.
To, że ktoś nazwie drugą osobę nadętą, głupią, czy idiotką świadczy jedynie o braku równowagi i podłym charakterze anonimowego komentatora. Jak napisałam wyżej wydaje mi się, iż jedynym sposobem na takie osoby jest ich ignorowanie, a także solidaryzowanie się z osobami nękanymi, niezależnie od tego, jak gładkimi słówkami taka osoba przemawiać będzie u nas. W przeciwnym razie prezentujemy moralność sienkiewiczowskiego Kalego, przejawiającą się w twierdzeniu, iż jeśli osoba zachowująca się podle w stosunku do innych napisze mi coś niemiłego to jest to zły uczynek (komentarz), a jeśli zgodzi się ze mną jest to dobry uczynek (komentarz).
I dla jasności – nie oczekuję, iż wszyscy będą mieli takie samo zdanie, jak ja, będą prezentowali takie same poglądy, będą lubili to co ja lubię, dyskusja to nie wzajemne przyklaskiwanie sobie obrażając przy okazji wszystkich myślących inaczej, nie musimy się lubić, nie musimy się zgadzać, ale przydałoby się trochę wzajemnego szacunku i jakieś minimum kultury.
No tak, znowu wyszła ze mnie niepoprawna idealistka i osoba ogromnie naiwna. No i nietolerancyjna, bo pozbawiłam głosu jedną osobę.
Nie oczekuję, że się ze mną zgodzicie, jeśli macie inne zdanie z ciekawością je przeczytam.
Polecam stary, ale wciąż aktualny tekst o anonimowości w necie



