![]() |
| Widok portu o poranku Vernet |
W ostatni lipcowy dzień przypomniałam sobie o moim cyklu malarskim. Dziś będzie króciutko, gdyż informacji o tym malarzu mam niewiele. Jeśli ktoś coś wie proszę o komentarz. Będę wdzięczna. Temat morski wydał mi się odpowiedni dla ochłody w ten upalny dzień. Odkąd prowadzę blog kilkakrotnie wspominałam o obrazie Widok portu o poranku. Spodobał mi się o pierwszego ujrzenia go w Sali Muzeum Narodowego w Warszawie. Nazwisko malarza nie mówiło mi absolutnie nic.
C.J. Vernet był francuskim marynistą, pejzażystą i miedziorytnikiem. Urodzony na początku XVIII wieku był synem i uczniem malarza, znanego dekoratora. To ojcu zawdzięcza skierowanie na nauki do doświadczonych malarzy, a następnie wysłanie na studia do Rzymu. Po ich ukończeniu podróżował po Włoszech i doskonalił się w sztuce malowania pejzaży morskich i wedut. Tematy marynistyczne były wówczas modne i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Po powrocie do ojczyzny został członkiem Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby. Na zlecenie króla Ludwika XV namalował cykl 24 obrazów przedstawiający porty morskie.
Zlecenie miało charakter propagandowy, gdyż obrazy miały sławić potęgę morską Francji. Kiedy patrzę na jedyny znany mi obraz Verneta Widok portu o poranku nie widzę tu nic co by mogło się kojarzyć z propagandową działalnością państwa. Być może ten obraz nie należał do zamówionego przez Ludwika XV cyklu. Widzę romantyczny, nostalgiczny obrazek przedstawiający świat beztroski i piękny. Nawet pracujący tu ludzie sprawiają wrażenie zadowolonych, jakby przebywali w krainie wiecznej szczęśliwości, mitycznej Arkadii. Ten sielski widoczek uspakaja i odpręża. Nie wiadomo gdzie został namalowany, gdyż malarz często w realistyczne pejzaże wplatał fikcyjne obiekty architektoniczne, komponował sobie przestrzeń wg własnego pomysłu. Trudno mi oceniać jego walory malarskie nie mniej wizualnie bardzo wpasował się w mój gust. Coś jakby David Fridrich Caspar, choć obrazy Niemca są bardziej niepokojące, tajemnicze, nie tak relaksujące. U Fridricha człowiek jest samotny, tutaj ludzie są w grupie.
Powtórzę to, co już kiedyś napisałam- taki obraz mógłby wisieć w mojej sypialni, gdyż miło byłoby budzić się z takim widokiem.
Obraz nabył król Stanisław Poniatowski do swojej kolekcji. Nie wiadomo, czy kierował się jedynie nazwiskiem znanego i popularnego francuskiego malarza, czy i jemu spodobał się widoczek. Obraz posiadał pendant zatytułowany Widok portu nocą. Niestety zaginął on podczas II wojny światowej.
O samym artyście niewiele można się dowiedzieć, poza tym że pochodził z rodziny artystycznej, malarzem był nie tylko jego ojciec, ale też i syn oraz wnuk.

Spokojna toń morza, stonowane kolory i słońce dopiero wchodzące na nieboskłon faktycznie wprowadzają nastrój spokoju i chłodu. Takie preludium dnia, ostatnie momenty ciszy przed gwarnym dniem. Lubię takie poranki nawet jeśli nie są nad morzem. Dzięki za trochę chłodu w ten upalny czas. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńPięknie opisałeś swoje wrażenia, mogę się tylko pod nimi podpisać :)
UsuńPrzepiękny jest ten obraz. W moim domu także mógłby taki obraz wisieć.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)*
Jakoś byśmy się podzieliły pół roku u mnie, pół u Ciebie :)
UsuńTak, tchnie ogromnym spokojem. Też chętnie bym go przygarnęła, by móc z tym spokojem się budzić:)))
OdpowiedzUsuńWidzę, że więcej chętnych na przygarnięcie obrazu :)
UsuńNie mogę sobie w tej chwili przypomnieć gdzie czytałam, że jest to jeden z dwóch obrazów pierwotnie zamówionych jako para przez Stanisława Augusta Poniatowskiego. Bylo to w czerwcu lub lipcu 1772 roku. Jednak Vernet, zaniepokojony, że król zwleka z zapłatą, sprzedał obrazy brytyjskiemu oficerowi i urzędnikowi Kompanii Wschodnioindyjskiej, lordowi Clive'owi (znanemu jako Clive z Indii).
OdpowiedzUsuńObraz piękny. Bardzo mi się podoba. Złotawe zachodzące słońce znajdujące się nad mglistym horyzontem, a jego światło oświetla spokojne morze. I tuż przy brzegu zacumował majestatyczny statek z opuszczonymi żaglami – ledwo widać maleńkie postacie na rejach masztowych.
Serdecznie pozdrawiam:)
Dziękuję za informacje. Widzę, że obraz podoba się nie tylko mnie :)
UsuńPiękny wybór! ❤️ Ten obraz ma w sobie niezwykły spokój i rzeczywiście można się przy nim zatrzymać na dłużej. Uwielbiam, kiedy za dziełem sztuki kryje się ciekawa historia, a Twój opis sprawił, że spojrzałam na niego zupełnie inaczej. Dziękuję za kolejną inspirującą podróż do świata malarstwa. 🎨😊
OdpowiedzUsuńMiło mi czytać te słowa. Pozdrawiam serdecznie
UsuńObraz mi się bardzo podoba. Dziękuję za piękną edukacyjną historię. Mam wiejskim w domu dużo marynistycznych detali. Raz już chyba rozmawiałyśmy na ten temat. Caspara i Friedricha nawet znam. Obrazy widziałam w zeszłym roku na wycieczkach w Niemczech. A niedługo jadę do Berlina i Drezna, to z pewnością sztuka sąsiadów będzie moim udziałem👍🇧🇪👏
OdpowiedzUsuńW Berlinie nie widziałam za wielu, ale w Dreźnie w Albertinum sporo było Fridricha. Ach teraz sobie przypominam, iż z Berlina wyjechał wówczas na wystawę czasową w inne miejsce, więc teraz i tam powinno być go sporo.
OdpowiedzUsuńGdyby obraz wisiał gdzieś u mnie to codziennie miałabym dylemat czy iść do pracy czy może jednak rzucić wszystko i ruszyć odkrywać nowe lądy. Mogłabym wpatrywać się w niego bez końca ale linia horyzontu wyznaczana przez morze zawsze sprawia, że odzywa się we mnie zew przygody.
OdpowiedzUsuń