Łączna liczba wyświetleń

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vernet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vernet. Pokaż wszystkie posty

piątek, 31 lipca 2026

Lipiec z Widokiem portu o poranku Claude Josepha Verneta

 

Widok portu o poranku Vernet


W ostatni lipcowy dzień przypomniałam sobie o moim cyklu malarskim. Dziś będzie króciutko, gdyż informacji o tym malarzu mam niewiele. Jeśli ktoś coś wie proszę o komentarz. Będę wdzięczna. Temat morski wydał mi się odpowiedni dla ochłody w ten upalny dzień. Odkąd prowadzę blog kilkakrotnie wspominałam o obrazie Widok portu o poranku. Spodobał mi się o pierwszego ujrzenia go w Sali Muzeum Narodowego w Warszawie. Nazwisko malarza nie mówiło mi absolutnie nic.

C.J. Vernet był francuskim marynistą, pejzażystą i miedziorytnikiem. Urodzony na początku XVIII wieku był synem i uczniem malarza, znanego dekoratora. To ojcu zawdzięcza skierowanie na nauki do doświadczonych malarzy, a następnie wysłanie na studia do Rzymu. Po ich ukończeniu podróżował po Włoszech i doskonalił się w sztuce malowania pejzaży morskich i wedut. Tematy marynistyczne były wówczas modne i cieszyły się dużym zainteresowaniem. Po powrocie do ojczyzny został członkiem Królewskiej Akademii Malarstwa i Rzeźby. Na zlecenie króla Ludwika XV namalował cykl 24 obrazów przedstawiający porty morskie. 
Zlecenie miało charakter propagandowy, gdyż obrazy miały sławić potęgę morską Francji. Kiedy patrzę na jedyny znany mi obraz Verneta Widok portu o poranku nie widzę tu nic co by mogło się kojarzyć z propagandową działalnością państwa. Być może ten obraz nie należał do zamówionego przez Ludwika XV cyklu. Widzę romantyczny, nostalgiczny obrazek przedstawiający świat beztroski i piękny. Nawet pracujący tu ludzie sprawiają wrażenie zadowolonych, jakby przebywali w krainie wiecznej szczęśliwości, mitycznej Arkadii. Ten sielski widoczek uspakaja i odpręża. Nie wiadomo gdzie został namalowany, gdyż malarz często w realistyczne pejzaże wplatał fikcyjne obiekty architektoniczne, komponował sobie przestrzeń wg własnego pomysłu. Trudno mi oceniać jego walory malarskie nie mniej wizualnie bardzo wpasował się w mój gust. Coś jakby David Fridrich Caspar, choć obrazy Niemca są bardziej niepokojące, tajemnicze, nie tak relaksujące. U Fridricha człowiek jest samotny, tutaj ludzie są w grupie. 
Powtórzę to, co już kiedyś napisałam- taki obraz mógłby wisieć w mojej sypialni, gdyż miło byłoby budzić się z takim widokiem. 

Obraz nabył król Stanisław Poniatowski do swojej kolekcji. Nie wiadomo, czy kierował się jedynie nazwiskiem znanego i popularnego francuskiego malarza, czy i jemu spodobał się widoczek. Obraz posiadał pendant zatytułowany Widok portu nocą. Niestety zaginął on podczas II wojny światowej.

O samym artyście niewiele można się dowiedzieć, poza tym że pochodził z rodziny artystycznej, malarzem był nie tylko jego ojciec, ale też i syn oraz wnuk.