czwartek, 4 lipca 2013

Widoki Londynu Wirginia Woolf oraz info o znikaniu bloga


Wydawnictwo Prószyński i S-ka
Pierwsze polskie wydanie z 2009 r. stron 77
Niewielka objętościowo książeczka zawiera sześć esejów, w których autorka oprowadza czytelników po Londynie lat trzydziestych XX wieku. Wędrówka po ulicach i wybranych miejscach pozwala na snucie refleksji na temat trwania i przemijania. Na tło swoich obserwacji i spostrzeżeń wybrane zostały miejsca, które dla osoby nie znającej miasta, wydawać się mogą nietypowe. Są to londyński port, Oxford Street, Domy Carleyów i Keatsa, Katedra Świętego Pawła i Opactwo Westminster, Parlament (Izba Gmin) oraz domostwo typowej mieszkanki Londynu.
Każdy z esejów stanowi wyraz miłości do świata i zdobyczy cywilizacji, do piękna stworzonego nie tyle na „trwanie, co na przemijanie”.

Dostrzegając ciemne strony („długie wysypiska kopcą i dymią, są schronieniem dla niezliczonych szczurów, i porastają bujną szorstką trawą, i wydzielają drażniący piaszczysty odór od pięćdziesięciu lat. Hałdy robią się coraz wyższe i coraz grubsze, ich zbocza coraz bardziej urwiste od puszek, szczyty bardziej kanciaste od popiołu, z roku na rok”.)* autorka z miłością pisze o mieście („leżący pod nami cały Londyn. To widok fascynujący, o każdej godzinie i o każdej porze roku. Widać Londyn, jako całość-Londyn stłoczony i unerwiony, i zwarty z jego dominującymi kopułami, ze stróżującymi katedrami; jego kominy i wieże; jego żurawie i gazometry; i nieustający dym którego nigdy nie rozwiewa żadna wiosna, ani jesień”)**.

Nie umiem ocenić, na ile dzisiejszy Londyn przypomina ten będący tłem esejów, jednak spostrzeżenia i refleksje, jakie towarzyszą wędrówce przez miasto są wynikiem niezwykłego daru obserwacji oraz wyrazem uczuć pisarki w stosunku do miejsca, które pokochała. Refleksje snute przez pisarkę mają wymiar ponadczasowy. Widoki Londynu to przewodnik bardziej po jego mieszkańcach, niż po mieście, ale czym byłoby miasto bez jego mieszkańców.
Dzięki lekturze poznałam, nie tyle konkretne miejsca z ich opisem, a raczej klimat miasta; nieco senny i nostalgiczny, poetycki, a jednocześnie nie pozbawiony realizmu. I przyznam, że taki Londyn (cichy, refleksyjny, ba, nawet romantyczny), jakże inny od wizji miasta, jaką karmiłam się latami - bardzo mi się podoba. 
Opactwo jest pełne królów i królowych, diuków i książąt. Światło pada na złote diademy i złoto nadal kryje się w fałdach uroczystych szat. Czerwienie i żółcie nadal zdobią herby i lwy, i jednorożce. Ale pełno tu także innych potężniejszych królów. Tu są umarli poeci, nadal zamyśleni, nadal rozważający, nadal kwestionujący sens istnienia „Życie to żart-po tamtej stronie podejrzenie/ Miałem, że sąd to mylny. Widzę, po tej, że nie” śmieje się Gay. Chaucer, Spenser, Dryden i reszta wydają się słuchać, wytężając wszystkie zmysły, podczas, gdy gładko wygolony duchowny w czerwono-białych szatach jak spod igły intonuje po raz milionowy nakazy Biblii.***

Teraz przyjdzie mi spróbować odnaleźć taki Londyn, jakim widziała go Wirginia Woolf.

Moja ocena 4,5/6

*    str. 9 Widoki Londynu
**  str. 38 tamże
***str. 47 tamże
 
Za polecenie książeczki dziękuję kaye jedną z dwóch zwyciężczyń w moim konkursie z Londynem w tle. Kaye wybrała pamiątkę z Londynu, którą zaprezentuję po powrocie z wakacji. 

Przed chwilą wysyłając odpowiedź na komentarz zniknął mi blog. Kilka minut trwało zanim go odzyskałam postępując zgodnie z podaną na ekranie instrukcją. Przed chwilą też przeczytałam u Moniki, że to samo spotkało Łucję-Marię. Być może to jakieś problemy techniczne i miejmy nadzieję, że chwilowe. 

15 komentarzy:

  1. Czyżby Londyn w planach?
    Ja odlatuję za tydzień. Różnią się moje zauważenia, bo czasu zawsze ledwie mi na centrum wystarcza, ale dobrze czuję się w tym mieście i nawet spacer nad Tamizą jest taką świąteczną, celebrowaną chwilą.
    Tak myślę o moich czytaniach Woolf, raczej nieudanych, i wydaje mi się, że chyba za szybko bym chciała łykać jej prozę, a to się tak nie da. Czeka na półce, dam jej kiedyś kolejną szansę. Pozdrawiam jeszcze z polskiej ziemi:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dwa razy napisałam odpowiedz i dwa razy się nie opublikowała, potem znikł mi blog, więc na razie napiszę ci maila

      Usuń
    2. Uff, działa. Bloga odzyskałam, a już przestraszyłam się nie na żarty. Piszę zatem po raz kolejny. Londyn mam w planach październikowych, które są rozległe terytorialnie i bogate w zamierzenia. Woolf - to było moje pierwsze spotkanie, ale na pewno nie ostatnie. Życzę pięknych spacerów nad Tamizą

      Usuń
  2. Och rany, jakże chciałabym odwiedzić taki Londyn, jak ten opisany przez autorkę! Książkę dopisuję na listę, dziękuję!
    Pozdrawiam serdecznie:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A proszę bardzo, podziękowania należą się jednak raczej autorce:)

      Usuń
  3. Życzę, abyś odnalazła wszystkie cudowne miejsca w Londynie. Wspaniałego odpoczynku!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety i stety to dopiero za 65 dni roboczych. Kalendarz przedurlopowy wisi na ścianie w robocie i codziennie jest krótszy o jeden dzień.

      Usuń
    2. O kurczaki! A myślałam, że to już niedługo.
      Przynajmniej przygotujesz się lekturowo ;)
      Oby czas szybko zlecial!

      Usuń
  4. Polecałam Ci tę książkę, choć jeszcze nie zdążyłam jej przeczytać :) Cieszę się, że Ci się spodobała. Virginia naprawdę kochała Londyn. I chociaż teraz to zupełnie inne miasto, to może znajdziesz w nim zakątki, które chwycą Cię za serce. Życzę tego! Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że będzie to początek znajomości i z Londynem i z Woolf. Książka sprawiła, że spojrzałam inaczej na miasta, ujrzałam je oczyma pisarki, a może raczej sercem

      Usuń
  5. Właśnie czytam tę książkę. Mam nadzieję, że odnajdę taki Londyn.
    Gosiu, czytam, że Ty też miałaś utratę bloga. Ja swojego odzyskałam dopiero dzisiaj około 9-tej rano.
    Kilka znajomych blogów do tej chwili nie istnieje.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tego ci życzę. Bloga utraciłam na szczęście na krótko, bo trochę się zmartwiłam. Mam prawie cały zarchiwizowany (zapisany- poza ostatnimi 3 miesiącami- archiwizuję od czasu, kiedy coś takiego spotkało jedną z blogerek), ale i tak było by mi szkoda, a ile roboty z odtwarzaniem. Mam nadzieję, że to przejściowe kłopoty, ja postąpiłam zgodnie ze wskazówkami na ekranie i już po chwili blog się pojawił.

      Usuń
  6. To chyba jakiś zmasowany atak na blogsa. Wierzę, że wszystko wróci do normy.
    Książka stoi na półce, ale Londyn musi poczekać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też chcę w to wierzyć, nie po raz pierwszy znikają blogi, ale miejmy nadzieję, że to chwilowe, bo szkoda byłoby odtwarzać wszystko (trochę czasu i pracy to kosztowało). I teraz z obawą piszę komentarze, bo stało się to w momencie zamieszczania odpowiedzi na komentarz, a dziś znowu po raz trzeci usiłuję zamieścić odpowiedz.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).