środa, 2 kwietnia 2014

Dostojewski Stanisław Cat Mackiewicz


Geneza; parę postów na temat Dostojewskiego w Galerii Kongo oraz wpis  u Jeżanny.
Jeśli mało się zna twórczość pisarza przeczytanie biografii może zachęcić do jej poznania, ale może też od niego odwieść. W moim przypadku znajomość była mizerna (przeczytana Zbrodnia i kara i obejrzane Biesy w Teatrze Stu). Po lekturze biografii Dostojewskiego jego powieści przesunęły się wysoko w górę na mojej liście książek do przeczytania. Aby nie być gołosłowną już powtórzyłam Zbrodnię i karę i jestem w trakcie słuchania Idioty.
Od pierwszych stron można się zorientować, że autor uważał Dostojewskiego za największego pisarza rosyjskiego, a jednocześnie od razu widać, iż nie będzie to zapis życia pomnikowej postaci. Naszkicowany portret przedstawia osobę szalenie złożoną; pełną wad, irytującą, ciężką we współżyciu (ponury, zgryźliwy, zaczepny, wywołujący awantury, nieznośny w towarzystwie, hazardzista przegrywający ostatnie pieniądze ciężarnej żony, biegający po całym mieście, aby sprzedać jej suknie, chustę i futerko, dumny, nie spłacający długów, zazdrosny o powodzenie kolegów po piórze, a to tylko część z jego rozlicznych przywar), a jednocześnie osobę niepozbawioną zalet (lojalny i uczciwy w sprawie Pietraszewicowców, uczciwy w sprawie wywiązania się ze zobowiązań pisarskich, odpowiedzialny w kwestii podjęcia się opieki nad osieroconą rodziną brata i spłaty jego długów, honorowy w sprawie spłaty własnego długu zwyczajowo uważanego za przedawniony w związku z kilkuletnią katorgą).
Mackiewicz przedstawia człowieka w kontekście rodziny, otoczenia oraz kobiet, z jakimi żył. Padają nazwiska rodziców, rodzeństwa, znajomych, literatów, kobiet. I nawet, jeśli chwilami to nagromadzenie nazwisk wydaje się zbędne, to już za chwilę okazuje się, iż bez ich znajomości ciężko byłoby zrozumieć dalsze wydarzenia, bądź też stawiane przez pisarza tezy na temat twórczości Dostojewskiego.
Mackiewicz odczytuje twórczość pisarza poprzez jego biografię. Jednym ze zdarzeń, które wywarły wpływ na całe życie i twórczość było postawienie pisarza przed plutonem egzekucyjnym. Skazany za udział w spisku pietraszewiczowców został w ostatniej chwili ułaskawiony i zesłany na katorgę.
A mimo to, iż polityce caratu zawdzięczał tę okrutną lekcję umierania na niby (Dostojewski wraz z kilkorgiem skazańców przez długi czas znajdował się w przeświadczeniu bliskiego końca, motyw ten pojawi się potem w np. Idiocie, gdzie tytułowy bohater opisze relacje osoby cudem ułaskawionej) to jak pisze Mackiewicz W swoich zeznaniach, obok różnych krytyk działalności rządu, Dostojewski twierdzi, że wszystko, co było w Rosji zrobione naprawdę dobrego, począwszy od reform Piotra Wielkiego, pochodziło zawsze z inicjatywy tronu. Dostojewski wypowiada swój pogląd o konieczności silnej, centralnej władzy w Rosji. [….] ...na świecie nie może być nic bardziej idiotycznego od pomysłu wprowadzenia do Rosji systemu republikańskiego.
Dostojewski został pokazany, jako człowiek pełen sprzeczności moralnych i tacy też są jego bohaterowie. Pisarz uważał, iż nie ma ludzi monolitów, ludzi jednoznacznych, bo w każdym "cnoty i podłości walczą zawsze wewnątrz człowieka i o panowanie nad tym człowiekiem". Dostojewski (podobnie, jak jemu współcześni) nie znosił ludzi jednoznacznych moralnie, bo nie rozumiał ich. Książę Myszkin –bohater Idioty będący wzorem człowieka doskonałego, acz dobry i ze wszech miar uczciwy, budzi mieszane uczucia, jakby był potwierdzeniem tezy, iż nie ma takich ludzi, a jeśli nawet są zaczynają budzić śmieszność i irytację.
Bohaterowie powieści Dostojewskiego są postaciami złożonymi, a jak pisze Mackiewicz, Dostojewski unika jednoznaczności nawet w opisie postaci; pisząc o skąpcu przedstawia go w chwili rozrzutności, pisząc o tchórzu pokazuje go w momencie szaleńczej odwagi.
Niezwykle istotną rolę przypisuje autor drugiej żonie pisarza, Ani. Właściwie gdyby nie Ania nie byłoby Dostojewskiego pisarza. Dopiero jej uległości, uporowi, wytrwałości i ogromnej miłości udało się wywiązać z terminów zleceń, wyrwać pisarza ze szponów hazardu, wyjść z długów, znaleźć wydawców jego powieści.
Wszystkie arcydzieła Dostojewskiego powstały dopiero od chwili znajomości z Anią. Dostojewski ma wtedy lat 45,jest uważany za drugo- lub trzeciorzędnego pisarza, jest chorym epileptykiem, byłym katorżnikiem, kandydatem do ponownego więzienia, tym razem za długi. Ania ma lat 19.Wszystko to albo prawie wszystko to, co Dostojewski przed znajomością z Anią napisał, miało w sobie ziarno rzeczy genialnych, ale skutkiem jego chorób, nędzy, nieszczęść i ustawicznego dręczenia go przez ludzi, z którymi się stykał, i kobiety, z którymi żył, te ziarna geniuszu nie mogły kiełkować. Gdyby nie Ania, nazwisko Dostojewski nie figurowałoby w ogóle w encyklopediach świata.  Kiedy czytałam rozdziały poświęcone Ani miałam wrażenie, że to ona jest idealnym człowiekiem, takim, jakich Dostojewski nie rozumiał; potrzebował jej, była mu niezbędna, a jednocześnie wykorzystywał i krzywdził. Nie pamiętam, czy Mackiewicz wysunął tę tezę, czy to mnie nasunęła się ona na myśl, kiedy czytałam Idiotę, iż jest  coś z Ani w Myszkinie. Bo i Ania budzi we mnie mieszane uczucia, z jednej strony fantastyczna kobieta, która ocaliła dla potomności wielkiego pisarza, pełna poświęcenia, kochająca bez granic, z drugiej strony, sprawia wrażenie maltretowanej żony, która tłumaczy swego oprawcę, bo choć może nie bił to jednak świadomie, czy też nieświadomie, ale znęcał się pisarz nad żoną okrutnie.
Mackiewicz podejmuje próbę odszukania pierwowzorów literackich bohaterów Dostojewskiego konstatując, iż większość z nich jest kompilacją kilku realnych postaci. Takie odczytanie będzie bardzo ciekawe zwłaszcza dla lepiej znających twórczość pisarza. Osobiście staram się odczytywać powieści w sposób uniwersalny, postać to portret psychologiczny człowieka, który reprezentuje określony typ osobowości (który odnajdujemy wokół siebie, taki osobnik który istniał sto lat temu, istnieje dziś i będzie istniał za parę wieków). Trochę miejsca poświęca autor kontekstowi polityczno-społecznemu, który to temat mnie nie zainteresował,  bowiem nie przepadam za polityką.
Autor dużą rolę przypisuje także religijności pisarza. Dostojewski to bezpośredni pisarz apostołów. Nie docenia się powszechnie tego olbrzymiego wpływu, jaki Ewangelia wywarła na twórczość Dostojewskiego. Wszystkie zagadnienia, nad którymi się męczył i o których rozwiązanie się kusił, są zagadnieniami wszczętymi przez Ewangelię. Przed katorgą Dostojewski jest pisarzem drugorzędnym, jest wtedy uczniem Gogola, po katordze Dostojewski staje się pisarzem genialnym, ale jest już wtedy uczniem ewangelistów. Chciał być pisarzem rosyjskim, przez swój związek z Ewangelią stał się pisarzem uniwersalistycznym.
Nie ze wszystkimi tezami pisarza się zgadzam, nie odpowiada mi wątek polityczny, ale muszę przyznać, iż książkę czyta się z przyjemnością, jest napisana ciekawie, a do tego prostym językiem, i choć niepozbawionym kolokwializmów, to nie przeszkadzają one w lekturze. A co najważniejsze, po tej biografii chce się natychmiast sięgnąć po Dostojewskiego, a to chyba najlepsza rekomendacja.
Moja ocena 5/6
Łańcuszki już poszły w ruch- przeczytana Zbrodnia i kara, słuchany Idiota.


Miałam krótką przerwę  w pisaniu; nadmiar pracy, przemęczenie, bezsenność, zasłabnięcie skończyły się koniecznością zwolnienia tempa; więcej spacerów, świeżego powietrza i kolejna zmiana optyki postrzegania. Ale już wychodzę na prostą :)


22 komentarze:

  1. Najbardziej podoba mi się zdanie: Mackiewicz odczytuje twórczość pisarza poprzez jego biografię. Też tak myślę wciąż i wciąż...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja mało znam Mackiewicza, tyle tylko co czytałam u Izy z Filety Izydora. Jeśli inne są równie ciekawe to nic tylko czytać

      Usuń
    2. Ale to nie ten Mackiewicz, to starszy brat.
      A Cat jak najbardziej jest ciekawy. Tyle, że
      a) z jednej strony jest bardziej wszechstronny - zajmował się literaturą i historią przedrozbiorową np. (Fajne są Herezje i prawdy o Jagiellonach, albo ksiązka o Poniatowskim. W większości o książkach jest też "Odeszli w zmierzch"
      b) niestety, jeśli chodzi o najnowszą historię, mocno podszyta polityką, cierpiał czasem na rozdwojenie jaźni. Np "Historia Polski 39-45" i "Zielone oczy" są oparte na dokładnie tym samym materiale, tylko zawierają stwierdzenia ró żne o 180 stopni. A to dlatego, że ta druga pisana juz po powrocie do PRL.

      P.S. Dostojewskiego oglądałam, ale chyba najpierw wolę powtórzyć sobie pisarza, zanim wezmę się za biografię. Zwlaszcza, że dobrze znam tylko "Zbrodnie i karę".

      Usuń
    3. :) czyli wrzuciłam braci do jednego kotła. Teraz sobie przypominam, że była o tym mowa gdzieś we wpisie, a może komentarzach. No cóż, ani jednego, ani drugiego nie znałam zupełnie. Jak wiesz politykę staram się omijać szerokim łukiem, a ona i tak dopada, zwłaszcza na najniższym szczebelku władzy :( A to rozdwojenie jaźni mogłoby być bardzo ciekawe, raz czarne, raz białe. Kurcze wszystko mi się kojarzy z tym najniższym szczebelkiem władzy i takimi kameleonami co to raz za a raz przeciw, ale zawsze z wiatrem. Ta kolejność to jak pisał Marlow zawsze dylemat, czy najpierw powieści, potem biografia, czy odwrotnie, idealny byłby powrót do tego co było pierwsze, po tym, co będzie drugie. ..marzenie ściętej głowy, ale pomarzyć można, że dożyję do emerytury, będę jeszcze cokolwiek widzieć, nie zwariuję, będę miała siłę i ochotę na czytanie i całe mnóstwo czasu :))))))))))))))))))))))))ależ się rozmarzyłam

      Usuń
    4. Politykę jako element składowy historii to ja jak najbardziej trawię, ale na wielokrotnie farbowanych różnego szczebla, co dziś mówią to, jutro tamto, to też mam alergię. Nawet wspominków żon i córek różnych VIP-ów nie tykam.
      Z biografiami różnych wielkich to ciężka sprawa - większość z nich miała sporo za uszami i wcześniejsze szczegółowe poznanie życiorysu może skutecznie odstraszyć od dalszej lektury - to jeśli chodzi o Dostojewskiego. A Cata myslę, że możesz spokojnie od strony literaturoznawczej i historycznej obwąchiwać. Tylko nawet na takie odległe tematy miał zdecydowane poglady. Wańkowicz pisał, że bał się czytać "Stanisława Augusta, bo Cat pisze tak sugestywnie a jednocześnie ma swój punkt widzenia, że bał się zarazić jego wizją.

      Na emeryturę nie ma co liczyć. Moi teściowie na emeryturze w ogóle nie czytają ( a nie byli nieksiążkowi), bo coraz więcej czasu zajmuje im np. wstanie z łóżka, zakupy i przygotowanie posiłku. Chyba sobie trzeba zliczać do aktywów wszystko, co uda się nam przeczytać TERAZ...

      Usuń
    5. Ja nie trawię polityki przynajmniej tej współczesnej (ta która jest już historią bywa i dla mnie czasem strawna, dystans pozwala spojrzeć na większym luzie; niektórzy zostają wybieleni poprzez niepamięć wyrządzonych krzywd inni zdają się tacy dalecy i nieemocjonujący, a jeszcze inni stanowią ciekawostkę poznawczą, pewien wzorzec, do którego przyrównuję sobie osoby z bliskiego otoczenia :)), co do współczesnej mam swoją teorię, zgodnie z którą nie ma polityków, którzy bądź mieliby czyste ręce, - bądź nie mieliby klapek na oczach przy realizacji swojej idee-fix. A skrajnie zdecydowane poglądy toleruję pod warunkiem, że nikt mi ich nie chce narzucić. A co do emerytury, to chyba rację ma moja koleżanka twierdząc, że kolejność pracy i odpoczynku powinna być odwrotna, no bo kiedy człowiek zdrowy i świata ciekawy powinien móc go poznawać, a pracować, kiedy już miną młode lata. Moja mama natomiast na emeryturze czyta dużo więcej niż kiedykolwiek wcześniej, choć też twierdzi że nie ma czasu, a do tego wzrok szwankuje.

      Usuń
    6. Guciamal, nie zapomnij o emeryckich wycieczkach, z Tobą jako przewodnikiem, na które jestem zapisana ;)

      Usuń
  2. Niektóre przywary Dostojewskiego, którym dawał upust w swoich dziełach nawet przy największej dozie dobrych chęci trudno pogodzić z duchem ewangelii.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ano trudno. Dlatego też nie zgadzamy się z wszystkimi tezami i teoriami autora, co nie przeszkadza nam książkę uważać za interesującą (bo tak też odczytałam twój wpis na temat tejże).

    OdpowiedzUsuń
  4. Jeszcze nie czytałam żadnej biografii Dostojewskiego, wiem o jego życiu tylko tyle, ile wyczytałam u zaprzyjaźnionych blogerów, ale powieści i opowiadania Dostojewskiego są mi znane. Jeden z moich ulubionych pisarzy, choć nie podoba mi się, że jego bohaterowie tak dużo mówią :) Jeśli zaczną gadać, gadają przez kilka stron... W życiu takie osoby byłyby bardzo męczące. Najmniej lubię "Biesy", a najbardziej "Zbrodnię i karę".
    PS. Mam nadzieję, że to zasłabnięcie to nie było nic poważnego?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu,
      przeoczyłam mały druk. Dużo zdrowia życzę.

      Usuń
    2. koczowniczko - mam małe doświadczenie, ale w Idiocie rzeczywiście, co się który dorwie do gadania to hulaj dusza, piekła nie ma, jak Hipolit zaczął odczytywać swój list (ostatnie przemyślenia) to trwało to prawie godzinę i wiele tu było niepotrzebnych słów. A takie osoby w życiu są męczące, ostatnio przez dwa tygodnie nie mogłam powiedzieć kobiecie co ma mi przekazać, bo nie dawała dojść do słowa, w końcu do niej napisałam :)) Ja Biesy znam tylko z adaptacji teatralnej, która zrobiła na mnie piorunujące wrażenie, już sama sala teatru stu jest niesamowita, scena jest na środku, a widownia po bokach z trzech stron, aktorów ma się na wyciągnięcie ręki, starocerkiewnosłowiański chór robił klimat, że aż ciary szły po plecach, a ja słuchałam z zapartym tchem, choć sztuka trwała uwaga ----cztery godziny. Obawiałam się znużenia, a była oczarowana. Ale kilka osób nie wytrzymało :) i wyszło. Może to sentyment, byłam na tej sztuce w pewien szczególny styczniowy dzień. Ciekawa jestem, czy dzisiaj wywarłaby na mnie takie wrażenie. I z tej ciekawości mam nadzieję, że i Biesy przeczytam, a przynajmniej spróbuję.

      Usuń
    3. Izo - jeszcze pożyję trochę:) tak łatwo się nie poddam, wszak mam w perspektywie to emeryckie czytanie wszystkich książek na jakie mam ochotę

      Usuń
  5. Polityka, tak jak religia, to bardzo ważny motyw u Dostojewskiego. Dziękuję za bardzo ciekawy wpis, nigdy nie czytałam żadnej biografii Dostojewskiego. W ogóle, jakiś mam ostatnio apetyt na "Rosjan", tak wbrew sytuacji geopolitycznej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moje osobiste wyzwanie tyczy czytania biografii, co nawet mi się udaje, gorzej z drugim dotyczącym czytania literatury rodzimej, jakoś nie do końca mi to wychodzi :( a apetyt na Rosjan mam też duży; zwłaszcza ten Dostojewski mnie kusi, no chyba, że mnie zamęczy polityką i filozoficznymi rozważaniami.

      Usuń
  6. Zasadniczo chwilowo zatraciłam umiejętność czytania zarówno cudzych, jak i własnych postów i czerpania z tego radości, że nie wspomnę o komentowaniu, ale mały druczek dostrzegłam (ot, zboczenie zawodowe!:P). Wykorzystam to więc jako kolejną okazję do wiercenia dziury w brzuchu na wiadomy temat!:)) Nic tak nie zdejmuje Ci życia z garba, jak godzinna przebieżka na świeżym powietrzu! Nie daj się dłużej namawiać!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na ten temat miał nawet powstać cały wpis, ale że i ja chwilowo zatraciłam radość z blogowania więc pewnie wpis się odwlecze. Od niedzieli chadzam na długie marsze po 1,5-2 godziny dziennie i bardzo sobie to chwalę, a maszerując myślę od czasu do czasu o Tobie i twoim wierceniu dziury... Z pewnych powodów, które pomińmy milczeniem na forum muszę zaczynać od mniej intensywnej formy aktywności.

      Usuń
    2. Każda forma aktywności jest dobra! Na mnie patrzą z pogardą niektórzy biegacze (że niby oni tu uprawiają sport, a ja się tylko wygłupiam), ale takich należy chromolić. Na szczęście dni są coraz dłuższe, dlatego mam nadzieję, że teraz uda mi się dotleniać prawie codziennie. Czego i Tobie życzę! Może przy okazji odnajdziemy też i utracone natchnienie? Liczę na ten Twój wpis!:)

      Usuń
    3. Czuję się tak wyprana z natchnienia, że nawet nie wiem co Ci odpowiedzieć, no chyba tylko, że też mam taką nadzieję, że jak mawiają miewa ona dzieci.... A na osoby co patrzą czy komentują zupełnie nie zważam, a cieszy mnie duża ilość korzystających ze ścieżek rowerowych i spacerowych, gdzie mijam rowerzystów, rolkarzy, biegaczy, maszerujących, spacerujących :)

      Usuń
  7. Kaye nie mogę się wpisać pod komentarzem, wiec tu - z wiekiem pamięta się lepiej to co działo się lata temu, niż to czy się wzięło pigulke czy nie, wiec jest duża szansa,ze przypomne sobie za te dziesięć lat, a jak nie to przypomnijcie mi :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam na szybko, więc z tego wszystkiego nie napisałam, że biografia Dostojewskiego pióra Cata-Mackiewicza to musi być intrygująca lektura. Może kiedyś... Ostatnio też przeżywam coś w rodzaju zastoju blogowego, bo rzeczywistość trochę skrzeczy. :)

      Usuń
    2. Wiem, wiem. Ja choć wychodzę na prostą, o której pisałam nie znajduję sił i nastroju na pisanie, jakoweś ogarnęło mnie zniechęcenie.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).