czwartek, 1 grudnia 2011

Serce Amicisa (audiobook)

Dlaczego Serce Amicisa? Przecież to książka dla dzieci. Tak się jednak złożyło, że nigdy wcześniej jej nie przeczytałam, tymczasem często słyszałam w różnych wywiadach ze znanymi, że jest to bardzo piękna i mądra lektura, wielu wskazywało ją jako ulubioną książkę okresu dzieciństwa, a niektórzy nawet stwierdzali, że do dziś uważają ją za jedną z najwspanialszych lektur. Nic dziwnego, że byłam jej ogromnie ciekawa. Niedawno ponownie przeczytałam Małego Księcia i nie mogłam wyjść z zachwytu nad tym, jaką jest skarbnicą mądrości.
Włączyłam i słuchałam, najpierw z zainteresowaniem, po chwili z zadziwieniem, na końcu znużeniem i rozczarowaniem. Książka jest opisem dziesięciu miesięcy roku szkolnego w XIX wiecznych Włoszech przez ucznia trzeciej klasy szkoły podstawowej. Dotarłam do miesiąca kwietnia i uważam to za ogromne poświęcenie z mojej strony. Nie mam zwyczaju książek nie kończyć, czasami ich przesłanie i piękno wyłania się gdzieś pod koniec opowieści. Tym razem zrobiłam wyjątek. Nie byłam w stanie wysłuchać ani kawałka więcej.
Książka napisana jest moralizatorskim językiem. Proste prawdy próbuje przekazać w sposób łopatologiczny, traktując dziecko, jako niedorozwiniętego lub nieinteligentnego odbiorcę. Główny bohater Henryk uczęszcza do klasy, w której znajduje się cała plejada tak dobrych i pozbawionych wszelkich przywar chłopców, tak fantastycznych, że aż nieprawdziwych. Kiedy komuś dzieje się krzywda natychmiast wszyscy spieszą mu z pomocą. Dla kontrastu jest tu jeden chłopiec - czarna owca, w którym skupiają się wszystkie wady i wszystkie niegodziwości świata. I chyba tylko on w swej nieludzkości przejawia jakieś ludzie cechy. Bo wiemy, że niestety, tacy chłopcy nie są tylko literacką fikcją, w przeciwieństwie do pozostałych bohaterów tej książeczki.
Rodzice, nauczyciele, dorośli przemawiają do dzieci językiem pełnym patosu. Usłyszawszy taką przemowę miałabym ochotę wiać, gdzie pieprz rośnie. A na pewno nie zachować się zgodnie z oczekiwaniami opiekunów. 
Króciutki przykład:
Kiedy dzieci wracają roześmiane ze szkoły, uradowane pierwszym śniegiem i zabawami z kolegami ojciec bohatera przemawia do niego mniej więcej tak… Henryku, nie powinieneś cieszyć się tak ze śniegu, czy wiesz, ile dzieci na widok pierwszego śniegu patrzy nań z przerażeniem spoglądając na swoje cieniutkie bluzeczki, przez które prześwitują ich wychudzone i wygłodzone ciałka. Czy wiesz, ile dzieci nie ma ciepłego płaszczyka na zimę i będzie marzło przez długie, mroźne dni, a czy wiesz, ilu rodziców, mimo ciężkiej pracy nie może przynieść do domu nawet kilku lirów, aby nakarmić gromadkę swych dzieci, czy wiesz, jak ciężko jest matkom, które nie mają nawet kawałka chleba, aby nakarmić swoje dzieci……… dalej jest jeszcze cała litania nieszczęść, jakie może przynieść ze sobą zima. I o tym wszystkim powinieneś pamiętać Henryku, kiedy spada pierwszy śnieg i następny…
Książka ma być też lekcją patriotyzmu dla młodych Włochów, a budzi we mnie przerażenie ilością krwi, jaką karmi się dzieci. Są tu opisy konających małych chłopców, pełne patosu cierpienia i niepotrzebnego bohaterstwa. Chłopców, którzy ponieśli śmierć w obronie swojej ukochanej ojczyzny i których powinniśmy pamiętać i w razie potrzeby naśladować.
Może w XIX wieku ta książka spełniała swoje zadanie i uczyła małe dziatki, jak być uczciwym człowiekiem i dobrym Włochem, ale dziś wydaje mi się anachroniczna, naiwna i szkodliwa. Jeśli we mnie osobie dorosłej, ukształtowanej z określonym systemem wartości wywołuje ona rozdrażnienie przesłodzoną, kiczowatą fabułą i sztucznym językiem, to jakie uczucia wywołać może w dziecku XXI wieku.
Ma być pochwałą cnotliwego, dobrego życia, a wręcz prowokuje do złego zachowania.
Być może gdybym przeczytała tę książkę jako dziecko odebrałabym ją inaczej.
Ciekawa jestem, czy czytaliście i jakie jest wasze zdanie. A co ważniejsze, czy podobała się waszym dzieciom, lub wam, kiedy byliście dziećmi?
Nie wystawię oceny- bo nie doczytałam do końca.

2 komentarze:

  1. Nie można porównywać tych dwóch książek: Małego Księcia i Serce Amicisa. Wg mnie to dwie różne książki. Mały Książę jest bezkonkurencyjny, to pozycja do której wielokrotnie wracam. Przypuszczam, że wiele jest takich osób.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  2. @Saro-Mario ja teraz też nigdy bym nie przyrównała tych książek, ale słyszałam takie opinie. No cóę, ile czytelników tyle opinii.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).