poniedziałek, 23 stycznia 2012

Anna Karenina- kobieta poszukująca szczęścia

Będzie to jedna z moich najkrótszych recenzji książkowych. Lekturę skończyłam ponad tydzień temu, ale nie mogłam zabrać się za napisanie swoich wrażeń. Zaczynałam pisać tę recenzję wiele razy i kasowałam. W końcu poddałam się. 
Do kolejnej książki Lwa Tołstoja podeszłam z pewną obawą. Wcześniejsza lektura powieści Zmartwychwstanie mocno mnie znużyła. Za dużo było tam, jak dla mnie „tołstojowskiej filozofii” wyrażającej jego poglądy na kwestie społeczno-ideologiczne, przypominające połączenie idei anarchistyczno -komunistycznych z religijnymi. I choć Anna Karenina nie jest ich pozbawiona to słuchało mi się audiobooka znacznie lepiej niż wcześniej czytało Zmartwychwstanie. 
Nie będę streszczała fabuły, bo chyba jest ona znana niemal wszystkim, jeśli nie z lektury, to z jej ekranizacji. Nie wiedząc, co można jeszcze napisać o książce, na której temat już tyle napisano krótko przedstawię, co mi się w niej podobało. 
 Nowatorstwo w przedstawieniu historii kobiety, która dopuszcza się zdrady. Jest to pierwsza powieść, w której autor nie potępia wiarołomnej żony. Tołstoj znajduje usprawiedliwienie dla Anny (system społeczny).
 Wspaniały opis obyczajów z życia wyższych sfer arystokratycznej Rosji (bale, opery, pojedynki, polowania, wyścigi, podróże, flirty i romanse).
 Bogate studium psychologiczne głównej bohaterki. Portret Anny to majstersztyk. Budzi ona z jednej strony mój podziw, bo lubię kobiety odważne, kobiety, które potrafią walczyć o swoje szczęście, próbują coś zmienić, nawet mając świadomość, że ich walka skazana jest na przegraną, kobiety, które nie poddają się. Z drugiej strony zaczyna budzić antypatię, kiedy popada w histerię, staje się zazdrosna, niezrównoważona i nieznośna (ciągłe awantury, skrajne nastroje, zmienność decyzji). Można ją co prawda usprawiedliwić położeniem, w jakim się znalazła, ale z drugiej strony, gdyby Anna umiała znaleźć sobie cel w życiu, skupić się na opiece nad dzieckiem, zajmować gospodarstwem czy działalnością dobroczynną, słowem gdyby poza miłością do Aleksego umiała funkcjonować to cała historia mogłaby potoczyć się inaczej. No, ale na to trzeba by może uległej Dolly, albo nieco naiwnej i niedoświadczonej Kitty. A wreszcie, gdyby Anna była inną kobietą, nie byłaby bohaterką tytułową. Postać Anny jest bardzo wyrazista, przy niej pozostałe bohaterki wypadają nieco blado.
 Oskarżenie systemu społecznego o nierówne traktowanie płci (nikogo nie dziwią liczne romanse Stiwy Obłońskiego, Wrońskiemu romans z żoną wysokiego urzędnika państwowego dodaje splendoru, Anna staje się personą non grata w chwili, kiedy otwarcie przyznaje się do opuszczenia rodziny).
 Historia poszukiwania sensu życia i szczęścia (w miłości-Anna, w macierzyństwie – Dolly, w pracy i w religii - Lewin). 
Mniej podobały mi się tołstojowskie rozważania dotyczące systemu społecznego oraz polityki. 
Książka godna polecenia, chociaż nie potrafiła mnie uwieść. Wysłuchałam z przyjemnością, ale bez ekstazy. Cieszę się, że wysłuchałam, cieszę się, że mam już za sobą, ale czy sięgnę po Tołstoja? - na pewno nie w najbliższym czasie.

8 komentarzy:

  1. Ciągle przede mną literackie spotkanie z Anną, bo filmowe wersje to jakieś widziałam. A planuję to spotkanie od roku prawie:(
    Może w czasie ferii zimowych się uda?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A zatem życzę powodzenia. Przeczytawszy (wysłuchawszy) zaraz obejrzałam film z Sophie Marcou w roli Anny. Jak dla mnie film poprawny, ale drażnił mnie aktor grający Wrońskiego (Sean Bean, którego pamiętam jako kochanka Lady Chamberlain i który zupełnie mi nie pasował do tej roli). Natomiast sama postać Anny i Lewina niezłe.

      Usuń
  2. Mam identyczne wrażenia co do Anny jak Ty, podobała mi się powieść, szczególnie właśnie kreacja Anny. A również jak Tobie, nie rozważania dotyczące systemu społecznego oraz polityki.

    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam Twoją recenzję, rzeczywiście mamy podobne odczuciam. Ja słuchałam audiobooka w interpreyacji Marcina Trońskiego

      Usuń
  3. Ulubiona książka mojej żony. Mnie się podobał film, chętnie bym go jeszcze raz obejrzał.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja nabyłam płytkę za jakieś smieszne pieniiążki u ulicznego sprzedawcy płytek, zdaje się, że wcześniej sprzedawali z jakąś gazetą

      Usuń
  4. Gdy czytałam Annę Kareninę miałam podobne odczucia jak ty Gosiu. Nie jest to moja ulubiona książka.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książkę przeczytałam dosyć dawno. Mam do niej raczej mieszane uczucia. I chociaż mam ją w domu, nie sądzę abym po nią sięgnęła.
    Film oglądałam z przyjemnością.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).