czwartek, 29 marca 2012

Pod mocnym aniołem Jerzy Pilch, czyli studium nałogu

Książkę przeczytałam w ramach stosikowego losowania u Anny.
Jest to moje pierwsze spotkanie z pisarzem i chyba jestem zaprzeczeniem tezy, iż J.P. albo się uwielbia, albo się nienawidzi. We mnie powieść nie wzbudziła aż tak skrajnych emocji.
Ale ad rem. Pod mocnym aniołem to powieść pijacka. Powieść napisana przez osobę mającą problemy z alkoholem, o osobach pijących, ale nie koniecznie dla osób uzależnionych. Droga od nałogu do wyleczenia jest ciężka, uciążliwa i wysłana oceanem napojów wysoko i nisko procentowych i najczęściej jest to ślepa uliczka. Dla głównego bohatera - narratora życie jest jedną, wielką libacją alkoholową, przerywaną od czasu do czasu pobytami na oddziale deliryków.
Dlaczego pijesz? .. . Nie wiem- odparłem. Nie wiem, a raczej znam tysiąc odpowiedzi. Żadna z nich nie jest do końca prawdziwa i w każdej jest łut prawdy. Ale też nie da się do końca powiedzieć, że w sumie tworzą one jakąś jedną wielką, całą prawdę. Piję, bo piję. Piję, bo lubię, piję, bo się boję, piję, bo jestem obciążony genetycznie. Wszyscy moi przodkowie pili. Pili moi pradziadowie i dziadowie, pił mój ojciec i piła moja matka (….) Piję, bo mam słaby charakter. Piję, bo coś mi się przestawiło w głowie. Piję, bo jestem zbyt spokojny i chcę się ożywić. Piję, bo jestem nerwowy i chcę uspokoi nerwy. Piję, bo jestem smutny i chcę rozweseli c duszę. Piję, kiedy jestem szczęśliwie zakochany. Piję, bo daremnie szukam miłości. Piję, bo jestem zbyt normalny i potrzebuję odrobiny szaleństwa. Piję, gdy coś mnie boli i chcę ukoić ból. Piję z tęsknoty za kimś i z nadmiaru spełnienia….
Książka może zachwycać formą, jest dobrze napisana, a jednak czegoś mi w niej zabrakło. Odnoszę wrażenie, że autor tak na zimno, beznamiętnie popisuje się umiejętnościami warsztatowymi i ten popis jest celem samym w sobie, ja nie odnajduję w niej emocji. Mogłabym przyznać, iż taka konwencja książki jest zamierzonym zamysłem twórcy, ale odnoszę nieodparte wrażenie, że jest inaczej. Autor (narrator) drażni mnie swym przekonaniem o własnej niezwykłości. Ale z drugiej strony, skoro narrator jest alkoholikiem, to być może utożsamia się tutaj pijak z pisarzem, a pisarz z pijakiem. Może dlatego nie bardzo podoba mi zarówno główny bohater, jak i jego historia. Mało wiarygodne jest dla mnie też „happy -endowe” zakończenie. Zdecydowanie bardziej podobały mi się historie kolegów – alkoholików. Ich postacie są bardzie wyraziste, a ich historyjki pomimo ponurego wydźwięku chwilami potrafią nawet rozśmieszyć, choć generalnie książka ma przygnębiający i smutny wydźwięk.
A związek z aniołem? Po pierwsze „Pod mocnym aniołem” to nazwa knajpy, w której spotykają się alkoholicy. Po drugie anioł jest tutaj przedstawiony, jako ten, który pilnuje, aby człowiek nie przestał pić. Nieco to przewrotne, ale ponieważ filozofia pijacka jest filozofią pokręconą, to dlaczego by anioła nie obarczyć winą za picie. Po trzecie - aniołem może być kobieta, która ma zbawienny wpływ na bohatera.
„Gdziekolwiek oblicze swe obrócisz, którąkolwiek ze ścieżek wiodących przez grzęzawiska wybierzesz, wszędzie natknąć się możesz na anioła z mieczem ognistym, i przemówi anioł do ciebie (a głos jego będzie jak głos wielu wód), zapyta; czemu nie pijesz bracie mój? I ty bracie mu odpowiesz, że nie pijesz, bo nie masz takiej potrzeby, albo, że nie pijesz, bo ci wódka nie smakuje, albo nie daj boże odpowiesz, że nie pijesz, ponieważ nie potrzeba ci żadnych sztucznych podniet, albo coś równie głupiego powiesz, że nie pijesz, bo świetnie sobie radzisz, bez alkoholu, jeśli ty grzeszny człowiecze w naiwności, ale i bezczelności swej coś takiego powiesz, to wiedz, surowa kara cię spotka. A jak mówi pismo karą za grzech jest śmierć”.
Kiedy czytałam wywód autora, dlaczego pijak pije przyszedł mi na myśl inny cytat z mojej ulubionej książki.

Co tu robisz? - Zapytał Pijaka, którego zastał siedzącego nad baterią pustych i baterią pełnych butelek.
Piję - odparł Pijak ponurym tonem.
Dlaczego pijesz? – spytał Mały Książę.
Żeby zapomnieć - odrzekł Pijak.
Żeby zapomnieć co? – zaniepokoił się Mały Książę, któremu zrobiło się go żal.
Żeby zapomnieć, że mi wstyd – przyznał się Pijak schylając głowę.
Wstyd z jakiego powodu?- chciał wiedzieć Mały Książę, gdyż pragnął mu pomóc.
Wstyd, że piję!- zakończył rozmowę Pijak i definitywnie pogrążył się w milczeniu.
A Mały Książę odszedł zszokowany.
Dorośli są naprawdę bardzo, bardzo dziwni- myślał Mały Książę.


Reasumując mam mieszane uczucia, bo trochę mi się podobało, a trochę mi się nie podobało i szczerze mówiąc nie wiem, czy sięgnę w najbliższym czasie po prozę Jerzego Pilcha.

15 komentarzy:

  1. sięgnij, sięgnij! Nie skreślaj go po tej jednej książce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pilch jest wielki, a ta książką jest lekturą obowiązkową dla miłośników jego twórczości

      Usuń
  2. To nie chodzi o skreślanie. Raczej o to, że tyle mam książek, które chcę, które muszę, bez których nie wyobrażam sobie..., tylu autorów, których chcę pozna, tylu do których chcę wrócic, że sięganie po książkę autora, który wywołał tak mieszane uczucia będzie wymagało jakiegoś silnego impulsu. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czyta się bardzo przyjemnie. Jednak ja niedawno przerwałam gdzieś w połowie z myślą:" Niby miło, ale ta książka jakoś nie porywa. Na półce czeka Suskind, Dostojewski i inni, których tak bardzo chcę przeczytać. Dlaczego więc tracę czas na to?".
    I odłożyłam książkę. Raczej już do niej nie wrócę. Przynajmniej nie na razie...

    OdpowiedzUsuń
  4. Staram się nie odkładac raz zaczętej książki- nie wiem, czy to dobrze, czy źle, a może bez znaczenia. Ale rozumiem Cię dobrze, jeśli nie porywa, jeśli nie współgra z naszymi uczuciami to lepiej poczytac coś do czego serce się wyrywa.

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Pilcha. Chyba jestem tak w środku skali. Czytałam kilka lat temu, ale faktycznie ostatnio jakby mniej.:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie po jednej pozycji trudno powiedziec -lubię, nie lubię, a że nie ciągnie na razie do dalszych... to się nie przekonam w najbliższym czasie

      Usuń
  6. Nie wiedziałam, zresztą nie sądzę, że Pilch należy do tych pisarzy albo- albo. Ja- jeśli już- należę do grupy fanów, choć uwielbiam to za duże słowo. Jednakowoż czytam z przyjemnością.
    Specyficzny jest. Fakt. Ale nie jednorodny.
    Lubisz literaturę czeską? To nieco w tym klimacie polecam " Inne rozkosze". Poza tym szkice "Bezpowrotnie utracona leworęczność".
    Sporo książek Pilcha mam za sobą, bardzo podobało mi się też "Tysiąc spokojnych miast". A na rodzinnych półkach nadal stoi "Miasto utrapienia" i czeka na lepsze czasy....
    Ech....Wygońcie mnie czytać, a nie pisać komentarze....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie opinie czytałam w internecie u kilku recenzentów- albo-albo. Czy lubię czeską? a skąd ja mogę wiedziec? Nie znam, literatury czeskiej. Ostatnio zostałam wciągnięta w klimaty francuskie i bardzo, bardzo. Ja będę się przymierzała - wezmę pod uwagę twoje propozycje. A wyghaniac cie nie będę, bo mam podobnie, jak zacznę łazikowac po blogach czas ucieka mi niepostrzeżenie :)

      Usuń
  7. A mi jakoś ta książka nie podeszła;). Ale swoją drogą: przedziwne rzeczy wyrabiaja wspólcześni autorzy z tymi aniołami:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A może my nie potrafimy dostrzec tych głęboko ukrytych przesłań?

      Usuń
  8. Mnie ta książka także jakoś przesadnie nie poruszyła. Zresztą podobnie jak inne książki Pilcha - czytałam parę i ich fanką nie zostanę. Choć znalazłabym w nich parę mistrzowskich fragmentów :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak już komuś odpisałam, mnie po jednej trudno dokonac zarówno oceny pisarza (IMO), jak i okeślic swój doń stosunek.:)

      Usuń
  9. Tak czytam te cytaty i w głowie mam Grabowskiego.. ;) Nie wiem, czy teraz będę mogła odczytać Anioła inaczej ;) W każdym razie rozumiem Twoje obiekcje co do samego tekstu. Ale jednak.. Daj mu szansę ;) Chociażby "Dziennikiem". Jak i tu Ci nie przypadnie do gustu, to już trudno, znaczy, że Pilch to nie Twój pisarz. Ale myślę, że warto dać mu szansę :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Już po twojej rekomendacji na temat Dzienników pomyślałam, że mogłyby mi one się spodobać, że jest tam pisarz bardziej szczery, mniej skupia się na formie, a bardziej na treści. Ponadto, jak sama napisałaś choroba mogła nieco złagodzić jego widzenie świata i "uwrażliwić pisarza". I jeśli sięgnę po Pilcha (to jeśli to nie wyraz jakiejś wrogości czy antypatii, ale możliwości czasowych i preferencji czytelniczych) to będą to właśnie Dzienniki.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).