niedziela, 3 lutego 2013

Balzak- biografia Stefan Zweig


Za czytanie biografii Balzaka zabrałam się bez entuzjazmu. Bardzo lubię ten gatunek, jednak postać pisarza nie wzbudzała we mnie cieplejszych uczuć. Zapoznanie się z kilkoma (słownie pięcioma) jego utworami nie wywołało zachwytów. Ojciec Goriot oraz dwie krótkie formy Czerwona oberża i Gobsteck podobały mi się, Jaszczur z jednej strony zafascynował pomysłem, z drugiej zmęczył językiem, natomiast Kobieta trzydziestoletnia znużyła.

Biografia francuskiego pisarza napisana przez Stefana Zweiga (dokończona po jego śmierci przez Richarda Friedenthala) miała stanowić dzieło jego życia. Zweig niewątpliwie był zafascynowany postacią autora Komedii ludzkiej i mimo, iż biografia napisana została rzetelnie i wnikliwie nie jest pomnikiem wystawionym pisarzowi. Moim zdaniem jednak - widać w niej wyraźnie próbę „wytłumaczenia” pisarza i człowieka. Zweig, jako wyznawca freudowskiej psychoanalizy poszukuje motywów zachowań pisarza i usiłuje je zrozumieć, co nie jest łatwe w przypadku człowieka, dla którego życiowe credo stanowi konieczność szybkiego zdobycia majątku i uznania.
"Wcześniej, czy później zrobię majątek - jako pisarz, w polityce, w dziennikarstwie, przez bogaty ożenek lub też przez jakieś wielkie pociągnięcie handlowe – pisał do matki".
"Traktował pisarstwo tylko, jako jedną z możliwości, dzięki której będzie mógł się wybić, opanować świat, zdobyć majątek i sławę".
Zachłanne dążenie do wybicia się i uniezależnienia, zdobycia samodzielności i pokazania całemu światu, na co go stać ma swój początek zdaniem autora biografii w niezwykle ciężkim dzieciństwie i młodości pisarza. Despotyczna matka, niedbający o syna ojciec, brak zrozumienia u kolegów, nieumiejętność nawiązywania kontaktów, brak przyjaciół - to kształtuje przyszłego pisarza.
Z kart biografii wyłania się niezwykle barwna i skomplikowana osobowość. Tytan pracy, niewolnik pieniądza, snob miłujący zbytek, człowiek żyjący fikcją i ułudą w realnym świecie, znawca kobiecej duszy, czuły nie tyle na niewieście wdzięki, co na szlacheckie i arystokratyczne tytuły, wytrawny uciekinier przed wierzycielami, parweniusz, prostak, bystry obserwator życia.
Dla szybkiego zdobycia fortuny po nieudanej próbie dramaturgicznej podjął się pisania pod pseudonimem powieści schlebiającej najmniej wykwintnym gustom.
„Prostytucja - tak, a nie inaczej trzeba nazwać tę pisaninę – i to nędzna prostytucja, gdyż wykonywana bez rozkoszy, jedynie z chęci szybkich zysków. Zrazu gnała go niecierpliwość, chęć zdobycia wolności; ale skoro raz upadł i przyzwyczaił się do szybkich zarobków, zstępował coraz niżej. Obok powieści, która przynosiła wiele, kupczył sobą po wszystkich zaułkach i burdelach literatury kolportażowej- powolny sługa dwóch lub trzech literackich alfonsów. Nawet w okresie, gdy dzięki Jaszczurowi i Szuanom nazwisko jego miało już pierwszorzędne znaczenie w literaturze francuskiej, wciąż jeszcze, niby zamężna kobieta, która potajemnie odwiedza dom schadzek, aby zarobić sobie kieszonkowe – posługiwał się tylnymi schodami i za parę set franków słynny już Honore de Balzak stawał się kompanem jakiegoś obskurnego skryby. Dziś, gdy płaszcz anonimowości, pod którego osłoną dokonywał tych podejrzanych interesów, stał się dosyć przejrzysty, wiemy, że w tych latach hańby można Balzaka obwiniać o każdą nieprawość literacką; łatał cudze powieści kawałkami swoich, to znowu kradł u innych fabułę i sytuację do własnych romansideł, bezczelnie podejmował się wszelkiego rodzaju przeróbek literackich, prasował, odświeżał, nicował, farbował i modernizował obce dzieła.”
Ten dość długi cytat niech będzie zarazem próbką literackiego stylu Zweiga, który momentami zachwyca, a momentami nuży. Lubię metafory, ale ich nadmiar bywa czasami męczący.
Biografia jest przede wszystkim pochwałą talentu pisarskiego i ogromnej siły człowieka, który nie poddawał się żadnym życiowym burzom. Wydaje się, że to właśnie one, przeciwności losu powodowały, iż pisarz potrafił się zmobilizować i tworzył wówczas największe dzieła.
W godzinach najcięższych tarapatów odnajduje Balzak zawsze swoją prawdziwą odwagę, w najdotkliwszych katastrofach życiowych tworzy najbardziej osobiste i najświetniejsze dzieła.
Przez długie lata praca była dla Balzaka wszystkim; pracował po kilkanaście godzin na dobę, głównie w nocy, wspomagany hektolitrami kawy. Cechowała go niezwykła dyscyplina twórcza. Pracy oddawał się cały, traktował ją, jako swego rodzaju mistyczną działalność. Nawet liczne romanse były jedynie krótkimi godzinami wykradanymi pisaniu. A z drugiej strony był człowiekiem pozbawionym samoopanowania. Dzisiaj nazwalibyśmy go zakupoholikiem, który nie potrafił oprzeć się niczemu, co wydawało się niezbędnym dla podniesienia jego prestiżu. Literacki geniusz i życiowy bankrut. Człowiek żyjący zawsze złudzeniami.
Chyba niewielu ludzi pracowało w życiu tak ciężko, jak on, a jednocześnie, tak bezowocnie. Ilekroć udało mu się zarobić i wyjść z najpilniejszych długów, natychmiast pakował się w kolejne, jeszcze większe. Wydaje się, że największym wrogiem Balzaka był sam Balzak.
„niecierpliwy w namiętności i namiętny w niecierpliwości, za prędko nadaje wszystkiemu rozmiary niezwykłe, nie potrafi utrzymać niczego w proporcjach rozsądnych i umiarkowanych".
"Balzak nie umie zatrzymać się w połowie. Gdy podziwia popada w ekstazę, gdy pracuje odrabia pańszczyznę niczym galernik, gdy się komuś zwierza, powstaje orgia wyznań...”
I jakież było moje rozczarowanie, kiedy latami karmiona wizja wielkiej miłości do naszej rodaczki prysła, jak bańka mydlana. Dla Honore była to kolejna szansa na zdobycie fortuny, dla Eweliny Hańskiej odskocznia od nudnego życia na prowincji oraz możliwość zapewnienia sobie miejsca w historii literatury.
Dodatkową zaletą biografii jest spora ilość cytatów w świetnym tłumaczeniu Tadeusza Żeleńskiego-Boya. Muszę przyznać, że te fragmenty mogą być skuteczną zachętą, aby sięgnąć do źródeł, zostały bowiem odpowiednio użyte. Literaccy bohaterowie często są alter-ego pisarza.
Książka mimo drobnych moim zdaniem niedociągnięć (jak meandry stylistyczne, czy nadmierne psychologizowanie) jest bardzo ciekawą lekturą i przybliża postać jednego z największych pisarzy europejskich. Myślę, że jest godna polecenia nie tylko wielbicielom pisarza, ale także osobom, które nie czytały jego książek. Może właśnie dzięki niej sięgną po którąś z nich. Ja sięgnęłam po Kuzynkę Bietkę.

20 komentarzy:

  1. Jaszczur przede mną - ale po Twojej uwadze już się boję :-)

    OdpowiedzUsuń
  2. Samą książkę- pomysł oceniam bardzo wysoko- Jaszczur, ale język mnie zmógł, ale jam jest amatorką, więc się mylić mogę w ocenach.

    OdpowiedzUsuń
  3. Zweiga biografię Marii Stuart czytałam. Bardzo dobra.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A u mnie to pierwsza przygoda z pisarstwem Zweiga, choć od jakiegoś czasu kuszą pojawiające się na blogach recenzje Dziewczyny z poczty (czy jakoś podobnie).

      Usuń
  4. Ja bardzo lubię Balzaka więc to z pewnością coś dla mnie. Szczególnie jestem ciekawa relacji pisarza z Polką Eweliną Hańską...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam ich ciekawa. Niestety były inne, niż sobie je roiłam. Ale dobrze poznać inną stronę medalu. Mimo, iż niezbyt sympatyczny Balzak jawi się na kartach książki, to jest to postać nietuzinkowa i ciekawa; momentami wkurzający, momentami naiwny, momentami budzący podziw. Jeden człowiek, który kumuluje w sobie wiele osób.

      Usuń
  5. Książka jest, chęci też, tylko brak ciągle tego samego:(
    "Jaszczura" wciąż wspominam z grymasem i z nerwem. Dobry kawałek literatury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatnio znowu policzyłam książki nieprzeczytane i przejęło mnie to grozą, od czasu prowadzenia bloga mój zakupoholizm przekierowany został z zakupu ciuchów, gadżetów na zakup książek. Z przerażeniem (a z drugiej strony) radością patrzę na rosnące stosy książek. I zastanawiam się, czy ma sens takie zachłanne, nieopanowane kupowanie. Jego tempo rośnie nieproporcjonalnie do czytania i relacjonowania.

      Usuń
  6. Książkę mam, ale tę z wydania PWN-u. Nawet się jej w tym tygodniu przyglądałam - to już postęp:) Balzaca lubię na swój sposób, a o tej kawie wlewanej w siebie to słyszałam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja zakupiłam podczas jakiejś akcji sprzedaży biografii z drugą książką (dwie w cenie jednego) :)Kawa- przypomniałaś mi, że miałam wysłać nucie (nutta) cytaty Zweiga na temat kawy i Balzaka, ale to może jutro

      Usuń
  7. Też czytałam. Bardzo lubię książki biograficzne Zweiga. Mam jego Marię Antoninę, Marię Stuart i Fouchégo. Może rzeczywiście trochę psychologizuje, ale da się znieść :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Muszę sięgnąć i po inne biografie. O Mariach słyszałam, a trzeciej już nie. Tzn. o biografiach słyszałam :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Mam na półce, kiedyś na pewno po nią sięgnę, szczególnie dlatego, ze podoabał mi się styl autora (mimo psychologizowania) w "Dziewczynie z poczty".

    OdpowiedzUsuń
  10. Dziewczyna z poczty kołacze mi się po głowie, bo swego czasu parę blogowych recenzji przeczytałam i chęci na poznanie nabrałam

    OdpowiedzUsuń
  11. Ja też czytałam tę biografię. Tak się zastanawiam, czy małżeństwo z Balzakiem na pewno było dla Hańskiej odskocznią od nudnego życia? Przecież kiedy brała z nim ślub, on był już ciężko chory, właściwie umierający. Czy pielęgnowanie umierającego to dobry sposób na zabicie nudy? Wydaje mi się, że jednak kierowała nią miłość, a może litość. Widać, że Zweig nie darzył sympatią pani Hańskiej i przypisywał jej same najgorsze cechy :)

    A z książek Zweiga bardzo polecam "Niecierpliwość serca". "Dziewczynę z poczty" wkrótce będę czytać :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Początek ich znajomości to była (wg Zweiga) odskocznia od nudnego życia, samo małżeństwo tłumaczy raczej chęcią zapewnienia sobie miejsca w historii (zdecydowała się na nie dopiero, kiedy już wiadomo było, że Balzak długo nie pożyje, więcej długów nie narobi, nie trzeba się będzie nim opiekować- tak przynajmniej pisze Zweig. Z tego co pisze nie było jej nawet przy łożu umierającego, a na pogrzeb zaprosiła osoby, które poza dwoma nie wiele miały z pisarzem wspólnego). Nie znam faktów, więc opieram się jedynie na tym co napisał, może rzeczywiście trochę stronniczo, ale z biografii wyłania się obraz bardzo niesympatycznej, interesownej "lalki", która co prawda nie była zainteresowana stanem posiadania, a co raczej literacką spuścizną pisarza. Wygląda to tak, jakby znajomość, a potem małżeństwu ze znanym i podziwianym pisarzem była nobilitacją dla prowincjuszki, której aspiracje sięgały literackich salonów Europy. Tak to odczytałam.

      Usuń
    2. Biografia Zweiga jest ogólnie przyjemna w czytaniu, ale chwilami mnie nużyła. Zgadzam się z Tobą co do nadmiaru metafor. Co za dużo, to niezdrowo :)
      Ciekawe, że Andre Maurois, który również napisał biografię Balzaka, nie przedstawia Hańskiej w aż tak złym świetle jak Zweig.

      Usuń
    3. Chwilami i mnie się nieco ciężko czytało, pewnie to było powodem, iż lektura "wisiała" tak długo na stronce :( Zmartwiła mnie trochę ta stronniczość w ocenie naszej rodaczki, bo może to oznaczać i inne przekłamania, a moja wiedza na temat pisarza opiera się teraz niemal wyłącznie na tej biografii.

      Usuń
  12. Dosyć dawno polecałam Ci biografię Balzaka napisaną przez Zweiga.
    Mam ją w swojej bibliotece. Mnie też momentami ciężko się czytało ale nie miałam problemów z dokończeniem biografii.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przeczytałam bez problemów i w sumie oceniłam wysoko. No i wiele się o pisarzu dowiedziałam, nawet, jeśli w niektórych wątkach autor jest nieco uprzedzony.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).