niedziela, 10 lutego 2013

Ja, Klaudiusz Robert Graves, czyli ścieżka kariery w starożytnym Rzymie



Państwowy Instytut Wydawniczy, rok wydania 1957, ilość stron 437
Ja, Klaudiusz to fikcyjna autobiografia Tyberiusza, Klaudiusza, Druzusa, Nerona, Germanika, który dziwnym zbiegiem okoliczności wbrew woli został rzymskim cesarzem. Z jednej strony - Klaudiusz; kaleka, jąkała i kuternoga, Klaudiusz odsuwany przez rodzinę od życia politycznego i uważany za głupca, z drugiej Klaudiusz; historyk, bystry obserwator panujących na dworze stosunków, zwolennik republiki zostaje wybrany na następcę pierwszego rzymskiego imperatora Augusta Oktawiana. Zostaje następcą cesarzy: Tyberiusza i Kaliguli. Powieść Gravesa obejmuje okres od zamachu na Juliusza Cezara w 44 roku p.n.e. do zabójstwa Kaliguli w 41 roku n.e.
Jak każda powieść historyczna niesie ona ze sobą pytanie, ile w niej historycznej prawdy, a ile literackiej fikcji. Odpowiedz może stanowić cytat z Tacyta zamieszczony, jako motto książki
"...Dzieje, których obraz ulegał wszelkiego rodzaju zniekształceniom nie tylko z winy współczesnych, lecz i żyjących w późniejszych czasach. Albowiem doniosłe zdarzenia zawsze spowija mgła wątpliwości i niejasności. Jedni najbłahsze plotki poczytują za prawdę, inni fakty podają za zmyślenia, a potomni przejaskrawiają poglądy jednych i drugich".
Tak, jak trudno dziś ustalić nie tylko, kulisy wydarzeń sprzed lat pięćdziesięciu, ale nawet sprzed kilku miesięcy, tak niemożliwym jest ustalenie historycznej prawdy sprzed wieków. Jedno nie ulega wątpliwości, żadne z opisanych w książce zdarzeń nie przekracza granicy prawdopodobieństwa. Ani trucicielska działalność Liwii, która miała uśmiercić wszystkich pretendentów do schedy po cesarzu, ani budzące przerażenie i wstręt opisy objawów szaleństwa Kaliguli nie wychodzą poza ramy epoki. Obraz początków ery nowożytnej  opisany przez Gravesa jest bardzo sugestywny.  
Graves przedstawia wydarzenia, jakie miały miejsce na przestrzeni wieku. Zawiłości genealogiczne tego okresu, w którym na porządku dziennym było wymienianie się żonami, adoptowanie dzieci swych poprzedników, związki pomiędzy członkami własnych rodów są tak duże, że nawet podane na wstępie książki drzewo genealogiczne może spowodować zawrót głowy, kto z kim i przeciwko komu. Z tego powodu nie podejmę się choćby krótkiego streszczenia historii opisanej  na łamach książki. Napisze jedynie tyle, że nie ona jest najważniejsza, nie wzajemne powiązania i relacje pomiędzy członkami cesarskiej dynastii, a raczej przedstawienie mechanizmów dochodzenia do władzy, które, chociaż na przestrzeni dziejów posługują się innymi narzędziami, wciąż są niezmienne. Okres rządów pierwszych cesarzy to czasy brutalne i krwawe. Można odnieść wrażenie, że przeżycie na dworze graniczy z cudem, trzeba nie lada umiejętności dyplomatycznych aby dożyć sędziwego wieku. Jednak, jak pisze Klaudiusz życiu zwykłych ludzi nie zagrażało bezpośrednie niebezpieczeństwo zgładzenia, dopóty dopóki nie zagrażali oni sukcesji rządzących, czy intratnej posadzie pochlebców. Zwykły smiertelnik mógł wieść w miarę spokojny żywot, przynajmniej za czasów Augusta i Tyberiusza. Nieco inaczej wyglądało to za rządów szaleńca Kaliguli.
Klaudiuszowi, który ma nieszczęście urodzić się potomkiem rodu cezarów udaje się to jedynie dzięki umiejętności udawania głupca. Stosuje się do udzielonej rady „utykaj przesadnie, umyślnie jąkaj się, udawaj chorego, jak najczęściej, a przy wszystkich oficjalnych wystąpieniach zamyślaj się gapiowato, trzęś głową, przebieraj nerwowo palcami. … to jedyna droga, aby żyć bezpiecznie i na koniec dojść do sławy”. (str. 124-125)
Tak na marginesie- niezwykle cenna to rada i dzisiaj, jeśli nie chcesz popaść w niełaskę - udawaj, żeś głupszy niż jesteś, nie wykazuj żadnych ambicji, ani inicjatywy, a spokojnie dożyjesz wieku sędziwego. 

Książka napisana jest niezwykle ciekawie, nawet niezbyt interesujące historyczne fakty podane są w sposób budzący zainteresowanie, lekko i przystępnie. Lektura wciąga. Z jednej strony czyta się ją, jak powieść historyczną, z drugiej jak powieść sensacyjno-kryminalną. Pełno tu spisków, potajemnych sojuszy, zabójstw jawnych i potajemnych. Nie brakuje też jednostek szlachetnych i uczciwych, dla których jedynym wyjściem pozostaje honorowe samobójstwo. Z jednej strony powieść przybliża nam czasy początków nowożytnej ery, lata okrutne i krwawe, z drugiej zawiera uniwersalne przesłanie o cynizmie rządzących, ich bezwzględności i okrucieństwie. A zatem Ja, Klaudiusz to metafora nie tylko czasów przeszłych, ale i współczesnych. Pisząc powieść historyczną Graves wyrażał sprzeciw wobec czasów mu współczesnych (książka wydana została w 1934 r.). Dzisiejszy czytelny odczyta ją także przez pryzmat XXI wieku. Czy tak odległego od czasów Augusta, Liwii, Tyberiusza i Kaliguli?  Jeśli chodzi o żądzę władzy niestety zadziwiająco bliski to wiek. 
Kolejna książka, która uczy, że historia nigdy, niczego nas  nie nauczy.  
Książkę zaliczam do kilku wyzwań; sięgnęłam po nim dzięki losowaniu u Anny, jest też książką z półki (otrzymaną od Sardegny - dzięki wielkie), oraz książką z historią w tle (wyzwanie to już było

34 komentarze:

  1. Czytałem ją wieki temu, tuż po pierwszej emisji w TV serialu "Ja, Klaudiusz" i pamiętam swoje zaskoczenie różnicą w sposobie przedstawienia postaci Klaudiusza. Świetna książka, wg mnie najlepsza książka Graves'a, "Klaudiusz i Messalina" to już nie to.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Trudno mi się wypowiadać, bo nie czytałam innych książek Gravesa, ale skoro piszesz, ze najlepsza, to cieszę się, że właśnie po nią sięgnęłam. Serial oczywiście pamiętam, zrobił wówczas, lata temu spore wrażenie, ale nie dostrzegłam wówczas jego uniwersalnego przesłania.

      Usuń
    2. Ja niedawno gdzieś trafiłem na serial, nie wytrzymałem chyba nawet kwadransa i w głowę zachodziłem jak mógł zrobić kiedyś taką furorę :-) Polecam "Mity greckie" - to książka serio-serio, klasa sama w sobie w swojej dziedzinie.

      Usuń
    3. Dzięki za polecenie. Zapisuję do mega-listy książek do przeczytania.

      Usuń
    4. Też myślałam o powrocie do serialu. Ale chyba wezmę sobie twoją opinię do serca i szukać nie będę, no chyba, że sam mi wpadnie w ręce.

      Usuń
    5. Gdy wyświetlany był serial oparty na powieściach Gravesa, to zdaje się, że przedmowę do kolejnych odcinków wygłaszał profesor Krawczuk. Wtedy też stały się popularne jego "Poczty cesarzy rzymskich i bizantyjskich".

      Usuń
    6. A tego to ja nie pamiętam. W 1976 r. kiedy oglądałam serial w TVP miałam lat naście, bardziej mnie wówczas interesował aspekt sensacyjny niż historyczny. No i wstyd się przyznać, ale nie czytałam nic prof. Krawczuka, podobnie, jak Montgomery nie przepadam za starożytnością i trochę się obawiałam, że mnie najzwyczajniej znudzi. Teraz planuję zrobić podejście.

      Usuń
  2. Piękne wyzwanie! A dla mnie, kolejna lektura, do której warto zajrzeć. W kontekście obecnej debaty toczącej się we Francji na temat małżeństwa dla wszystkich i "książeczki rodzinnej" która nie ma już racji bytu, bo tzw "ojciec" to już dziś nie ta sama osoba która daje życie, wychowuje i daje nazwisko, bardzo mnie zaciekawiły problemy filiacji w starożytnym Rzymie. No i to udawanie głupka, żeby ocalić własną skórę, to po prostu perełka.
    A propos rady końcowej-znają i korzystają z niej Szwajcarzy, z tym że w ich wydaniu ta maksyma brzmi tak "Pour vivre heureux, vivons caché" -co w wolnym tłumaczeniu brzmi mniej więcej tak "Aby żyć szczęśliwie, żyjmy w ukryciu". Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gorąco polecam. To udawanie głupka przydałoby się i dzisiaj w stosunkach służbowych. Nie raz spotkałam się ze stwierdzeniem, iż nie powierzy się komuś do wykonania odpowiedzialnego zadania, bo sobie z tym nie poradzi, czyli nie zawali się ciężką robotą kogoś, kto jest na tyle mądry, że nie przyznaje się do swoich możliwości i udaje przeciętnego. Niestety za późno dochodzę do pewnych życiowych mądrości. Może trzeba było przeczytać książkę kilkanaście lat temu. Tylko, czy wówczas odczytałabym ją tak samo, jak dziś?

      Usuń
  3. Cieszę się, że książka sprawiła Ci radość :) Ja swojego egzemplarza jeszcze nie przeczytałam. pozdrawiam niedzielnie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że i tobie sprawi taką radość, jak mnie. Także miłej niedzieli życzę i lecę czytać Kuzynkę Bietkę.

      Usuń
  4. Tez uważam, że to najlepsza książka Gravesa, też chciałam polecić mity greckie w opracowaniu Gravesa, ale ktoś mnie uprzedził. Natomiast chciałabym przestrzec przed "Białą boginią". Bardzo chciałam to przeczytać, bo i okoliczności powstania jakieś tajemniecze (wizje miał, czy coś w tym rodzaju), no i miały być jakieś nawiązania do "ZŁotej galęzi". Więc się napaliłam i kupiłam, drogie było jak diabli, w 2009 roku dałam ponad 50 złotych (a oprawa miękka i papier byle jaki). No i rozczarowanie. To po prostu belkot! No i mam, pewnie podaruję jakiejś bibliotece, bo mi szkoda miejsca na pólce... Ale Klaudiusza lubię, serial był świetny!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Skoro polecają już dwie osoby i to o może zbliżonych, ale nie tożsamych gustach, to coś jest na rzeczy. Podarować bibliotece- to świetny pomysł, muszę zapytać moją, czy nie zechce paru książek. Może ktoś się ucieszy z możliwości przeczytania, różne są gusta. Co do serialu- oglądałam jako dziewczę małoletnie, więc dziś nie dowierzam swojej ocenie i trochę obawiam się konfrontacji. Jak się nawinie to obejrzę, ale szukać nie będę. Pozdrawiam

      Usuń
  5. Pamiętam kiedyś, kiedyś serial. Ale mi ćwieka zabiłaś zakończeniem. Nie uczy nas historia niczego? To po co ja nurkuję w tych zaszłościach bezustannie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W pierwszej wersji miałam napisać, że niczego nas (jako ludzkości) nie nauczy, ale wyrzuciłam nawias i ludzkość całą:) myślę, że uczy jednostki i one robią wszystko, aby z tej nauki wywieść wnioski. Ale różne grupy nacisku, które pociągają za sznurki i tak mają głos decydujący i co dla nich znaczą tysiące czy nawet miliony ludzkich istnień, jeśli można dobrze się obłowić. Dlatego nie cierpię polityki. A to, że prawda jest smutna i niemiła, nie znaczy, abyśmy ziarenko po ziarenku nie odrzucali ziarna od plew. :), to taka moja domorosła filozofia.

      Usuń
  6. To ja chyba będę tu jedyna, która nie przeczytała zupełnie nic pana Gravesa. Może dlatego, że ja tak za starożytnością to nie bardzo:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze mówiąc też nie przepadam za starożytnością i miałam pewne obawy przed lekturą, choć kołaczący się w mej pamięci serial wspominałam dobrze. No, ale jak pisałam kozą byłam, kiedy go oglądałam, więc mogłam się mylić. Jednak książkę mogę polecić z całego serca, a dla osoby, która nie przepada za takimi starociami może byłoby to coś na przełamanie niechęci do tego okresu. Dzisiaj widziałam w księgarni audiobooka Ja, Klaudiusz w wyk. Mirka Baki. Myślę, że to też ciekawa propozycja.

      Usuń
  7. To jedna z lepszych powieści historycznych, jakie czytałam. Graves dokonał rzeczy niesamowitej: tchnął życie i namiętności w postacie, które były już tylko enigmatycznymi imionami w podręcznikach do historii.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Takie też odniosłam wrażenie. Początkowo była przekonana, że to rzeczywiście biografia napisana przez Klaudiusza, a Graves jedynie nieco ją zredagował. Bohaterowie są pełnokrwistymi postaciami i choć budzą postrach, czy obrzydzenie, to w pewien sposób fascynują. I zaczynamy do oceny ich postaw przykładać nieco inną "starożytną" miarę.

      Usuń
  8. Ja bardzo polecam "Żywoty cezarów" Swetoniusza. Czytałam je jeszcze przed Gravesem i ukazaniem się serialu ale mimo że Swetoniusz był historykiem a Graves beletrystą, uważam że ten drugi mimo oczywistych fantazji potraktował temat bardzo poważnie i obie książki o Klaudiuszu przeczytałam z przyjemnością choć faktycznie przy "Messalinie" była ona nieco mniejsza. Serial też dobrze wspominam, choć widziałam go dawno. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  9. Swetoniusz? Obawiam się, że mogę nie przebrnąć przez starożytny język :)Ale wszystko przede mną. Telewizja nadawała go w 1976 r.albo 1978 r. z tego co wyczytałam w internecie i to by się zgadzało, bo byłam wówczas małolatą. Może były jakieś wznowienia, ale ja na nie nie trafiłam. Ja pamiętam wersję z polskim dubbingiem z Zofią Mrozowską, jako Liwią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Absolutnie nie musisz się tego obawiać! Ja mam dość stare wydanie bo z 1972 roku w tłumaczeniu Janiny Niemirskiej- Pliszczyńskiej, czyta się świetnie, styl jest nieco specyficzny, zapewne aby w przybliżeniu oddać ducha starożytnej łaciny ale język prosty, bez żadnych udziwnień, czyta się wspaniale, naprawdę polecam. Książka obejmuje okres od Juliusza Cezara do Domicjana i jeśli ktoś lubi czasy starożytne naprawdę warto się z nią zapoznać. Natomiast co do filmu to by było tak jak piszesz, pamiętam, że już byłam "na swoim" kiedy go nadawano.

      Usuń
    2. Tylko, że ja - wydawało mi się, nie przepadam za starożytnością, co jest o tylke dziwne, że uwielbiam renesans (który do mysli starożytnej nawiązuje:) Ale moje zainteresowania ostatnio bardzo się rozłażą :) więc nie wykluczone.

      Usuń
  10. U mnie "Ja, Klaudiusz" ciągle jeszcze tkwi niewylosowany, w stosie:( (do kompletu zresztą z "Klaudiuszem i Messaliną").
    Nie mam pojęcia, którą emisję serialu pamiętam (ale na pewno nie tę z 1978r.:P), jednak u mnie zadziałał dokładnie tak, jak pisała Nutta - rzuciłam się do biblioteki, aby wyczytać wszystko Krawczuka. "Mity greckie" Gravesa przy okazji też przeczytałam i gdzieś nawet powinny się u mnie błąkać (nie mam jednak pomysłu gdzie). Wtedy jednak (a miałam kilkanaście lat) nie myślałam o tych wszystkich mądrych rzeczach, o których teraz napisałaś; traktowałam te historie jako znakomite opowieści obyczajowo-kryminalne, z elementami baśniowości (mity).
    Oj, narobiłaś mi ochoty na powtórkę ze starożytności:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak cię wylosuję postaram się dobrze ciągnąć te losy, ale wiem, że żadne tam "po znajomości" wciskanie do kolejki nie przejdzie u trzeciej władzy

      Usuń
    2. Aha i przeszłam do porządku nad stwierdzeniem "mądre rzeczy"- ja i mądre? ja to jestem taki sobie matołek, a nie pani mądrala, co się zna. :)

      Usuń
  11. Czytałam tę książkę wieki temu, ale pamiętam, że byłam pod wielkim wrażeniem. Rzeczywiście druga część jest mniej interesująca. Nie podejmę się wyrażenia opinii, czy to najlepsza książka Gravesa, aczkolwiek czytałam również świetne Mity greckie i naprawdę niezłą "Żonę pana Miltona".
    A starożytność lubię. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No to mam jasność kolejny głos za słabszą Mesaliną i kolejny głos pochwalny dla Mitów greckich, skoro tyle juz osób potwierdza, to coś w tym musi być. Po pierwszym pomyslałam, no dobra, ale nie mam ochoty, po drugim, a może jednak, po trzecim- muszę się rozejrzeć w bibliotece, a po kolejnym- dopisałam do megalisty książek do przeczytania:)

      Usuń
  12. Świetna książka, jedna z niezapomnianych i dobra recenzja:)

    OdpowiedzUsuń
  13. Dziękuję w imieniu autora :) i własnym - tu kłaniam się nisko...

    OdpowiedzUsuń
  14. Dzięki za przypomnienie zarówno powieściowego, jaki i serialowego Klaudiusza. Narobiłaś mi ochoty na powrót i weryfikację wrażeń sprzed ładnych paru lat. Pamiętam doskonale twarz aktora grającego Klaudiusza, jak przez mgłę teatralną konwencję, oczywiście w czerni i bieli.

    Tak sobie myślę, że powinna istnieć lista lektur obowiązkowych dla polityków i potwornie trudny egzamin pozwalający wnioskować o ich wrażliwości, uczciwości, szczerości intencji. Ale tu już wkraczamy na teren utopii...

    OdpowiedzUsuń
  15. Ano właśnie - to czysta utopia. Niestety, a może stety nie wierzę w politykę i nie ufam politykom i rządzącym, choć nie wykluczam, że znalazłby się jeden, czy kilku uczciwych. Tylko, nie wiem, czy na tyle silnych, aby oprzeć się całej masie małych, sfrustrowanych ludzików, którym wydaje się, że życie polega na udowadnianiu swoich racji, na przekonywaniu do swoich jedynie słusznych poglądów stosując, a może i wypaczając metodę Machiavellego o celu uświęcającym środki. Nie wiem czemu, ale lubię czytać o mechanizmach władzy w czasach minionych, natomiast nie znoszę oglądania telewizyjnych wiadomości, które przekazują to samo w nieco innej oprawie. :) a może :(

    OdpowiedzUsuń
  16. Pewnie dlatego, że w stosunku do minionych historii łatwiej zachować dystans, spokój, obiektywizm, przyglądać się im jak badacz, tymczasem to, co serwują wiadomości tv ma wpływ na nasze życie, więc czasami naprawdę trudno o stoicyzm. Również rzadko oglądam wiadomości, z kabaretów wolę Mumio i Kabaret Hrabi.

    OdpowiedzUsuń
  17. Masz rację, to nawet nie jest dobry kabaret, to co prezentują nasi "przywódcy" :( A nie oglądając telewizyjnych wiadomości, co najwyżej przegapimy kolejny koniec świata :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).