poniedziałek, 21 maja 2018

Mag John Fowles oraz Wakacje nad Adriatykiem Zofia Posmysz, czyli hurtowo o książkach


Z uwagi na dłuższą przerwę w pisaniu (od stycznia do maja) oraz chwilowe unieruchomienie w domu przeczytane na przełomie roku książki powoli zacierają się w pamięci. Postanowiłam wygrzebać szczątkowe notatki i wspomnieć o książkach, bo warte są tego ze wszech miar, a w szczególności Wakacje nad Adriatykiem, które wywarły na mnie duże wrażenie, zmuszając do refleksji i zadania sobie różnych istotnych życiowo pytań.
Mag John Fowles

Po raz pierwszy z Magiem spotkałam się będąc na studiach. I jak to często w tym okresie młodzieńczym bywa lektura mnie zafascynowała. Z perspektywy czasu zapamiętałam z niej dwie rzeczy; przewijające się w tle wyspy greckie, ach jak ja pragnęłam wtedy tam się znaleźć oraz tajemniczość, jaka towarzyszy bohaterowi.
Dziś, kiedy zaczęłam czytać Grecja zeszła nieco na plan dalszy, a tajemniczość ustąpiła miejsca manipulacji, nie mistycyzmowi, nie metafizyce, a właśnie manipulacji. Uczucia towarzyszące lekturze były pełne sprzeczności, od zdziwienia, co ja w tym widziałam, fascynacji, irytacji, podziwu, znużenia, po stwierdzenie, że w sumie to jest dobra książka. Autor ma sprawne pióro, niezły styl, bogatą wyobraźnię i umiejętność wykreowania interesującej intrygującej rzeczywistości, tylko wydaje mi się, że trochę za bardzo przekombinował, albo ja nie umiałam odczytać wszystkich jego intencji.
Nicholas Urfe, młody, cyniczny człowiek, poszukiwacz przygód przyjmuje posadę nauczyciela języka angielskiego na greckiej wyspie. Pozostawia w kraju dziewczynę, bo nie chce się wiązać, szuka odmiany i ucieczki od odpowiedzialności. Na wyspie poznaje lokalnego milionera Maurice`a Conchisa, który wciąga go w dziwaczną grę, w której fantazja miesza się z rzeczywistością.
Zwroty akcji, ciągłe odkrywanie, iż to, co przed chwilą było rzeczywistością jest jedynie misternie uknutą intrygą najpierw budziły ciekawość i podziw, jednak z czasem zaczynały irytować. Głownie z tego powodu, że sama dałam się zmanipulować.
Nicholas został poddany eksperymentowi psychologicznemu, którego celu nie potrafię zrozumieć, bowiem wykreowanie całego niezwykłego, tajemniczego, pięknego, ale i okrutnego świata dla wejścia w psychikę jednego człowieka jest dla mnie mało przekonujące. Czy Maurice chce przeprowadzić naukowe doświadczenie, czy też chce dać nauczkę młodemu człowiekowi, chce mu coś udowodnić, czy po prostu znudzony luksusową egzystencją uczynił sobie ekscytującą zabawę kosztem jej uczestników, którzy (poza Nicholasem) nie bardzo wiemy, czy są jej uczestnikami, czy także ofiarami. A może my (czytelnicy) jesteśmy po prostu kolejnym elementem gry, jaką prowadzi autor. Gry, która ma nam uświadomić, iż "Każdy człowiek wart jest trochę więcej, niż sądzą o nim inni, a zarazem - trochę mniej, niż myśli o sobie sam."
Książkę polecam, jednak ostrzegam; jeśli lektura was wciągnie - siedemset stron to dość czasochłonne zajęcie.
Wakacje nad Adriatykiem Zofia Posmysz 
Znakomita książka.
Wbrew sugerującemu relaks tytułowi rzecz dotyczy historii dwóch kobiet, których losy splotły się w dramatycznych okolicznościach obozowych. Narratorka, zwana dalej Sekretarką z chwilą trafienia za druty robi wszystko, aby przetrwać, a najlepszym na to sposobem jest wejście w łaski uprzywilejowanych więźniarek. Poznawszy ich sekret otrzymuje większe porcje jedzenia i lżejsze zajęcia, a tym samym nadzieję na przeżycie kolejnego kwadransa, godziny, dnia. Bo takim jednostkami miary liczone jest życie w obozowej rzeczywistości. Sekretarka uważa, iż należy walczyć pazurami o każdy oddech i każdą chwilę. Nie zastanawia się nad ceną. I wtedy spotyka Ptaszkę, dziewczynę z pozoru słabą, niezdolną do walki o życie i do życia. Dziewczynę, której zachowanie wydaje się irracjonalne, zupełnie, jakby sama prosiła się o skierowanie do komory gazowej. Między Sekretarką a Ptaszką zawiązuje się więź, która sprawia, że Sekretarka postanawia uratować Ptaszkę, a Ptaszka upatruje w Sekretarce osobę, której będzie mogła powierzyć swój sekret, swoją niepełnioną winę.
Traumatyczne obozowe przeżycia sprawiają, że nawet kilka lat po wojnie na sam dźwięk języka wroga odżywają lęki i pojawia się dręczące poczucie winy, iż narratorka nie zachowała się etycznie w czasie próby. Opowieść oparta na kontrastach. Z jednej strony leniwe, upalne plażowanie nad morzem, sielski klimat wakacji, z drugiej wykańczające fizycznie bytowanie wśród głodu, brudu, smrodu, zimna, strachu i permanentnego poczucia zagrożenia życia. Z jednej strony kompromis (zamykanie oczu na tragedię współwięźniarek za cenę możliwości przeżycia jeszcze kilku chwil), z drugiej dobrowolne udanie się do obozu za to, iż było się zbyt łatwowiernym i za bardzo wierzyło w człowieczeństwo.
Lektura trudna z uwagi na temat, a także z uwagi na styl pisarki (długie zdania, dialogi wplecione w tok rozważań bohaterki). Te trudności zostają nagrodzone/ zrekompensowane opowiedzianą przez narratorkę historią i refleksjami, jakie niesie. Jak chociażby ta wynikająca z rozmowy Sekretarki z przypadkowo spotkanym po wojnie Niemcem.
Z upływem lat granica między nami i wami staje się coraz mniej wyraźna, jesteście w nas na równi z waszymi ofiarami, jesteście częścią nas, a my jesteśmy w jakimś stopniu waszym dziełem, ależ tak, w jakiś sposób stworzyliście nas, bez waszego w naszym życiu udziału nie bylibyśmy tym, czy jesteśmy, bylibyśmy przeciętnymi, niewyróżniającymi się niczym, w zwykły sposób porządnymi ludźmi albo może szlachetnymi jednostkami, w każdym razie pozbawieni bylibyśmy samowiedzy… Str. 275 wydawnictwo Znak, rok wydania 2017
Obie książki przeczytane w ramach stosikowego losowania u Anny.

4 komentarze:

  1. "Mag" to książka legenda, przynajmniej w czasach, kiedy ją czytałam. Trudna i mroczna, ale satysfakcjonująca. Chciałabym ją przeczytać ponownie, bo czuję, że wiele mi umknęło, ale objętość mnie przeraża - to już nie na moje siły.;)

    A "Wakacje..." to niesamowita rzecz. Czytałam równo rok temu i do dziś czuję tę atmosferę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście jest to cegiełka. Kiedy mi ją wylosowano u Anny z jednej strony się ucieszyła, z drugiej przeraziłam. Była to jednak lektura na grudzień, czyli okres świąteczny, co pomogło mi się z nią uporać. Ponadto, jak już wciągnęła, a wciągnęła dość szybko poszło błyskawicznie. Jestem przekonana, iż nie odczytałam wszystkich ukrytych znaczeń Maga, ale czy wrócę do tej pozycji - dziś trudno powiedzieć, czasu ubywa, lektur przybywa.
      Wakacje - odkryły dla mnie kolejną pisarkę- już zamówiłam następną książkę pani Zofii.

      Usuń
  2. "Wakacje nad Adriatykiem" chciałabym przeczytać a "Maga" pożyczyłam z biblioteki chyba w ub. roku, ale niestety nie strawiłam już na początku....i oddałam nieczytanego...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj Wakacje koniecznie, nie jest to rzecz łatwa (generalnie książki o tematyce obozowo - więziennej i traumie, jaką te czasy pozostawiły w ich uczestnikach nie są łatwe), ale świetnie napisana i dająca do myślenia. Mag- widocznie nie trafił u Ciebie na właściwy czas, a może po prostu z MAgiem ci nie po drodze. :)

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).