sobota, 19 listopada 2011

Rzym- ogrody, freski i Bernini

Wspominam dziś po raz kolejny marcową wyprawę do Rzymu. Samolot powrotny do Gdańska leciał wolniej niż samolot do Rzymu, a to z powodu nadmiaru wrażeń, jakie wiozła ze sobą większość podróżnych. Tylko moich własnych była taka masa, jakbym przewoziła w zakamarkach pamięci dwie kopuły i kilkanaście świątyń, muzea z ich nieocenionymi zbiorami i całe bogactwo ogrodów w Tivoli wraz z Villą d`ESTE. Nic więc dziwnego, że samolot o tyleż cięższy we wrażenia, nie wspominając o realnym ciężarze pamiątek made in Roma (czy aby na pewno?) oraz zakupionych w strefie wolnocłowej trunków z dużą ilością procentów i pachnideł, leciał niemal pół godziny dłużej.

Chciałam zachęcić osoby wybierające się w odwiedziny do Rzymu do odwiedzenia dwóch miejsc; do leżącej pod Rzymem miejscowości Tivoli oraz do Galerii Borghese. Miejsca te są połączeniem piękna natury z pięknem dzieła rąk ludzkich.
Ogrody w Villa d`este
Tivoli słynie ze starożytnych zabytków oraz ogrodów i fontann. To niewielkie miasteczko położone jest na skraju Gór Sabińskich, a jego historia sięga IV wieku p.n.e. Przewodniki podają, iż już dla starożytnych bogatych patrycjuszy było to ulubione miejsce letniego wypoczynku. Budowano tu rezydencje i wille, w których chroniono się przed upałami Rzymu i odpoczywano z dala od zgiełku miasta w otoczeniu zieleni, pięknego krajobrazu i licznych fontann.

W Tivoli mieszczą się dwie wspaniałe Ville; Adriana i d`ESTE. Z uwagi na ograniczoną ilość czasu wybrałyśmy do zwiedzenia tę drugą. Kompleks pałacowo-ogrodowy składa się z przepięknej bogato zdobionej freskami willi oraz położonego tarasowo ogrodu pełnego wszelkiego rodzaju fontann. Myślę, że dla osób, które nie wyobrażają sobie wizyty w Rzymie bez zobaczenia fontann Czterech Rzek oraz di Trevi wizyta w Ogrodach Villi d`ESTE będzie ogromną przyjemnością. Najlepszym zaś do odwiedzenia okresem są miesiące wiosenne, kiedy roślinność jest bujna i pełna różnorodnych barw, a fontanny są już czynne. My miałyśmy to szczęście, że fontanny działały, a kwiaty zaczynały rozkwitać. Mogę jedynie sobie wyobrazić, jak cudownie wyglądają Ogrody kilka tygodni później. Jednak i to co zobaczyłam zrobiło na mnie duże wrażenie.
Fontanna Rometa
Villa została przebudowana za czasów kardynała Hipolita d`ESTE (syna Lukrecji Borghi i księcia Ferrary. Jej wizytówką jest wszechobecna tu woda; woda stojąca (kanały, stawy, sadzawki) a także pulsująca i tryskająca (fontanny). Na terenie posiadłości znajduje się niezliczona ilość fontann. Najwyżej położona fontanna to Wielki Kielich z wodospadami (Bicchierone) – dzieło Berniniego. Mnie chyba najbardziej podobała się Fontanna Neptuna, gdzie woda wytryskuje wysoko w górą kilkoma strumieniami, a towarzyszy jej wodospad płynący kaskadami tarasów do położonej kilka poziomów niżej niecki. Piękna jest także Fontanna Rometta z posągiem bogini na jej szczycie (która według mnie wygląda jak Atena) oraz rzeźbą przedstawiającą wilczycę karmiącą Remusa i Romulusa.

Trudniej niż piękno ogrodów opisać jest piękno fresków na ścianach Villi. Myślę, że zostały one niedawno odnowione, bo barwy ich są tak żywe, jakby powstały dopiero przed paroma miesiącami, a nie istniały tutaj niemal od 500 lat. Villa d’Este zasłużenie została wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Freski na ścianach Villi d`este
Drugim polecanym przeze mnie miejscem, zwłaszcza dla tych, którzy mają zbyt mało czasu, aby pozwolić sobie na wycieczkę poza Rzym jest Villa Borghese. Jest to także kompleks pałacowo-ogrodowy, z tym, że tutejszy Ogród choć piękny i rozległy nie dorównuje Ogrodom w Tivoli, głównie z powodu braku przepięknych fontann. Znajduje się tutaj jednak obiekt, którego Tivoli może pozazdrościć Rzymowi Galeria Borghese. Jest to miejsce, w którym zgromadzono najwspanialsze rzeźby - posągi Berniniego. Ten niebywale płodny artysta okresu baroku pozostawił po sobie setki dzieł sztuki, nie wszystkie są tworem jego rąk, niektóre jedynie zaprojektował, niektóre zaś współtworzył, jednak każde dzieło, które związane jest z jego nazwiskiem budzi dziś podziw potomnych, a przynajmniej tych, którzy choć w niewielkim stopniu interesują się sztuką. Jego nazwisko, jest jak marka, która powoduje, że dzieło się lepiej „sprzedaje”, przy czym nie jest to sprzedaż w potocznym dzisiaj znaczeniu tego słowa. Pewną rolę w popularyzacji nazwiska Berniniego ma także Dan Brown i jego „Anioły i Demony”, a przynajmniej w moim przypadku.
Porwanie Prozerpiny ze strony Galerii Borghese (zdjęcie jednak mimo wierności oryginałowi nie oddaje uroku i prawdziwości dzieła)
Nie umiałabym wśród dzieł Berniniego wskazać swojej ulubionej, ale gdybym musiała byłoby to Porwanie Prozerpiny. Kompozycja składająca się z postaci masywnego, umięśnionego Pluton - boga podziemi, trzymającego mocno w objęciach Prozerpinę – boginię zboża (urodzaju) oraz trójgłowego psa Cerbera. Zachwyca mnie doskonałe oddanie postaci. W postaci Neptuna widoczny jest każdy mięsień, każda żyłka, napięcie i skręt ciała wygiętego niemal w łuk, tak, aby Prozerpina mu się nie wymknęła, palce odciśnięte na jej pośladkach i plecach, wbijają się w ciało Bogini, niczym w ciasto. W twarzy Prozerpiny widać przerażenie, niechęć, przeczucie swego losu (zupełnie, jakby wiedziała, że czeka ją odtąd pół roku przebywania pod ziemią, w charakterze małżonki Plutona (Hadesa). Próbuje się uwolnić z silnych objęć boga podziemnego królestwa, ale przeciwnik jest od niej kilkakroć silniejszy. Zdaje sobie sprawę, że opór jest daremny, ale nie chce biernie pogodzić się z faktem, próbuje więc wydostać się z rąk przyszłego małżonka i w kobiecym geście obronnym podrapać jego twarz, a może wydrapać mu oczy. Postacie są jak żywe, pełne ekspresji i dynamizmu. Rzeźba jest wykonana z pięknego białego marmuru.
Zwróciłam też uwagę na inny posąg Berniniego Verita. Tytuł dzieła tłumaczony jest, jako „Prawda” albo „Prawda odsłaniająca czas”. To najbardziej osobiste dzieło Gianlorenzo powstawało po śmierci jego protektora papieża Urbana VIII. Czasu Bernini nie wyrzeźbił, powstała jedyna Prawda w postaci nagiej kobiety o rubensowskich kształtach.
Prawda Bernini (Galeria Borghese) ze strony Obrazy dla Berniniego
Podobno artysta usłyszał od papieża Urbana VIII, iż wielkim jest szczęściem dla Berniniego, że na tronie papieskim zasiadł Matteo Barbernini, ale jeszcze większym szczęściem jest dla papieża (według innych wersji: nie mniejszym szczęściem dla papieża), że Bernini żyje w jego czasach. Trudno dziś potwierdzić prawdziwość tych słów, ale ich prawdę potwierdził czas. Urban VIII miał wielkie szczęście posiadając takiego artystę na swoich usługach, podobnie, jak Juliusz II miał szczęście posiadając Michała Anioła.
Ja także mam wielkie szczęście, że mogę dzieła tych wielkich oglądać i podziwiać.
Poza dziełami Berniniego Galeria Borghese posiada w swych zbiorach obrazy Caravaggia, Rafaela, Tycjana i wielu innych malarzy, a także znaną rzeźbę Canovy Paulina (siostra Napoleona). Należy też zwrócić uwagę na przepiękną mozaikową posadzkę.
Wewnątrz niestety nie można robić zdjęć, aparat należy zostawić w szatni,podobnie, jak torebki, plecaki i inne bagaże. Można zabrać jedynie portfel z dokumentami w przezroczystej plastikowej torebce.

7 komentarzy:

  1. Jak to wszystko pięknie brzmi, gdy szron i mgły za oknem. Pachną wakacje, oj, pachną:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak cudownie podążać za Tobą po miejscach nieznanych.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  3. @Książkowiec- ja żyję wakacjami przez cały rok, planuję albo wspominam, a czasami też na nich jestem :)
    @Sara-Maria- i vice versa :)

    OdpowiedzUsuń
  4. My blogowicze przez cały rok żyjemy obecnymi i poprzednimi wakacjami.
    Opisujemy je na blogach. Jedni piękniej, inni... I dobrze, że mamy co wspominać, jesteśmy bogatsi o swoje cudowne wrażenia, przeżycia... One w nas żyją, mało tego przekazujemy je innym, i czasem z naszych wspomnień korzystają i odwiedzają te miejsca.
    Każde miejsce jest ważne, w każdym jest coś ciekawego, pięknego, unikatowego i niezapomnianego...
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
  5. czy do tych ogrodów w Tivoli można dojechać komunikacją miejską? Jagna

    OdpowiedzUsuń
  6. Jagno - można kursuje tam autobus podmiejski z jednej ze stacji metra. Niestety ponieważ nie ja to załatwiałam - nie bardzo pamiętam. Jeśli jestem zainteresowana - napisz na maila, a zapytam organizatorkę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetne, tej strony Rzymu nie zdążyłem jeszcze zobaczyć - przy najbliższej okazji nie odpuszczę i będę chciał to zobaczyć. Przepiękna strona miasta.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).