środa, 10 kwietnia 2013

Kartka miłości Emil Zola


Kartka miłości to mieszczański dramat o walce namiętności z obowiązkiem. Osoby dramatu:
Helena - młoda wdowa, matka Joasi. Jej dotychczasowe życie uczuciowe właściwie nie istniało. Była kochaną, choć sama męża jedynie szanowała. Po jego śmierci znalazła się w Paryżu sama z dzieckiem. Przez długi czas miłość do Joasi wypełniała jej czas, ale uczucie to nie było w stanie wypełnić jej życia. Bycie matką chciała pogodzić z byciem kochanką.
Joasia – jedenastoletnia dziewczynka cierpiąca na nieznaną chorobę psychiczną o podłożu genetycznym ujawniającą się monstrualnymi atakami zazdrości. Aby nie dopuścić do nawiązania przez matkę jakiejkolwiek nici sympatii, która zagrażałaby jej poczuciu bezpieczeństwa gotowa była na wszystko. Kiedy tylko wyczuwała zagrożenie natychmiast popadała w chorobę.
Doktor Deberle - mąż, ojciec, powszechnie szanowany człowiek, filantrop, niezwykle uzdolniony i dobrze sytuowany. Kiedy poznaje Helenę, ratując jej dziecko z kolejnego ataku nieznanej choroby, ulega jej czarowi i od tej pory owładnięty jest jedną myślą zdobycia kobiety.

Czy Helena ulegnie namiętnościom, czy też poczucie obowiązku zwycięży? Od początku wszystko zmierza ku dramatycznemu zakończeniu.

Z występujących w powieści osób głębiej nakreślona została jedynie postać matki; jej rozterki, bicie się z myślami, rodząca się namiętność walcząca z poczuciem obowiązku, chęć wyzwolenia z niewoli, w jakiej trzymała ją choroba córki.

W swej warstwie fabularnej powieść mnie nieco rozczarowała. Oczekiwałam od Zoli nieco innych tematów. Przyzwyczajona do społecznego zaangażowania nie bardzo mogłam przestawić się na jednostkowy dramat. Momentami postępowanie Heleny, aczkolwiek daleka jestem od potępienia, irytowało mnie, momentami śmieszyło, a scena, w której Helena powstrzymuje małżonkę doktora przed popełnieniem zdrady małżeńskiej wydała mi się niczym scena z taniego romansu.  
Trzeba jednak przyznać, że Zola nawet opisując mieszczański dramat opisuje go po mistrzowsku. Jestem cały czas pod urokiem języka; barwnego, opisowego, malowniczego. Język Zoli uwodzi mnie od jakiegoś już czas. Czasami wydaje mi się, iż nie ważne o czym pisze, bo i tak pisze pięknie. Tak jak z maestrią opisywał we Wszystko dla pań rodzaje tkanin, faktury i barwy materiałów, tak jak pięknie potrafił opisać w Brzuchu Paryża prozaiczną zdawałoby się zawartość straganów, tak w Kartce miłości opisuje współgrający ze stanem duszy bohaterki wygląd miasta. Impresjonistyczne opisy Paryża o poranku, skąpanego w słońcu, zamglonego, targanego wichurami, zmoczonego strugami deszczu działały na moją wyobraźnią i budziły okruchy wspomnień oraz tęsknotę za miastem.

Paryż rozpościerał się szeroko, równie wielki, jak niebo ponad nim. Ozłocone porannym słońcem miasto wydawało się łanem dojrzałych kłosów, a ta olbrzymia panorama malowana była zadziwiającą prostotą dwiema tylko barwami; jasnym błękitem nieba i złotym odblaskiem dachów. Ulewa promieni wiosennego słońca nadawała wszystkiemu jakiś czas młodości. Światło było tak czyste, że można było dostrzec wyraźnie najdrobniejsze szczegóły. W zawiłym chaosie murów miasto mieniło się jak kryształ. Olśniewającą nieruchomą jasność mącił chwilami nieznaczny powiew i wtedy obraz odległych dzielnic stawał się mniej ostry, drgający lekko, jakby oglądany przez niewidzialny płomień.

To mały fragmencik opisu miasta, który odpowiada opisowi budzących się nieśmiało i lękliwie uczuć (pierwszej miłości). 
Nie polecałabym jednak na lekturę pierwszego kontaktu. Na tę zdecydowanie wybrałabym Wszystko dla pań (i język, i społeczne zaangażowanie i dla wielbicielek romansu wątek miłosny)

Moja ocena 4-/6 

A tak na marginesie myślę o stworzeniu zakładki Czytamy Zolę, gdzie zamieszczałabym linki do recenzji tych archiwalnych i tych bieżących dotyczących Zoli. Jeśli wyrazilibyście zgodę z chęcią podałabym linki i do waszych recenzji. Właśnie dowiedziałam się, że Ania z bloga Przeczytałam książkę tworzy Wyzwanie - czytamy Zolę, więc jak tylko ono powstanie podam jego adres i nie będę tworzyła kolejnego. 
No to mamy nowe wyzwanie CzytamyZolę W imieniu Ani serdecznie zapraszam   


19 komentarzy:

  1. Anna z Przeczytałam książkę myśli o stworzeniu wyzwania Czytamy Zolę - może połączcie siły? Ja się zgłaszam:) Mdła fabuła mnie nie porwała, a dziewczynka okropnie irytowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zaraz zgłaszam się do Anny. Dziewczynka mnie również irytowała, a fabuła rzeczywiście mdła. Gdyby nie język Zoli książkę oceniłabym najwyżej na trójeczkę. A tak słaba czwóreczka.

      Usuń
    2. Właśnie. Dlatego mam opory przed powtórką, bo właśnie ten tom mi wypada w kolejności. Może go po prostu ominę:))

      Usuń
    3. Myślę, że spokojnie możesz go pominąć, jest tyle wartościowszych/ciekawszych Zoli powieści, że nic się nie stanie, zwłaszcza, że go już czytałeś. Ja powrotu do Kartki miłości nie planuję, choć nie żałuję, że przeczytałam. Choćby dla obrazu miasta i tych wspomnień Paryża o różnych porach dnia i roku i różnych stanach duszy własnej było warto.

      Usuń
    4. Chyba w końcu tak zrobię, za duży opór materii odczuwam.

      Usuń
    5. Google nie dał mi wysłać komentarza :(

      Usuń
    6. Czasami się tak ponoć dzieje. Mam blokadę dla anonimowych, a ty nie jesteś anonimowa :)

      Usuń
  2. A mnie zainteresowałaś, nie czytałam tej książki, sprawdzę czy jest w bibliotece. Natomiast w całej rozciągłości zgadzam się co do "Wszystko dla pań" które własnie było moim pierwszym kontaktem z Zolą. Byłam wtedy bardzo młoda ale pamiętam doskonale mistrzowskie opisy z otwarcia magazynu, bogactwo produktów, tłoczące się kobiety rozgrzane do białości gorączką zakupów...cudo!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie również Wszystko dla pań było pierwszym kontaktem z Zolą (i to dzięki ZWL, który polecił mi tę książkę w moim paryskim konkursie). I to kontaktem bardzo owocnym. Zachwycił mnie jego język i zachwyt ten trwa do dziś.

      Usuń
  3. A nie czytałam tej książki, jedynie "Wszystko dla pań", które nawet mi się podobały i już jest serial. Z wyzwaniem świetnie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię Zolę za "Germinal" i "Lourdes". Przeczytałam teraz "Zdobycz" - jest to druga część cyklu Rougon-Macquartowie - i nie całkiem jestem zadowolona, mam kilka zastrzeżeń. Widzę, że "Kartka miłości" także należy do trochę gorszych powieści Zoli.

    Jak sądzisz, czy książki z tego cyklu trzeba koniecznie czytać po kolei? W każdej pojawiają się chyba inni bohaterowie. W "Zdobyczy" nie występuje ani Helena, ani Joasia, ani doktor, choć akcja też toczy się w Paryżu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że należałoby zapytać ZWL - on jest większym specem i ma większe doświadczenia z Zolą. Ja przeczytałam siedem pozycji i tylko raz mi się nieco zazębili bohaterowie. Może tak byłoby właściwiej, ale ja czytam, jak popadnie, czyli co zdobędę to czytam. Lourdes - jest chyba poza cyklem rodzinnym. A Zdobycz chciałabym przeczytać, bo polecała mi koleżanka, choć już nie pamiętam, czy z powodu Paryża w tle, czy też innego. Z siedmiu dotychczas przeczytanych pozycji cztery bardzo mi się podobały (w tym Germinal).

      Usuń
    2. Zasadniczo to bez znaczenia, postacie, które migają w tle w jednych tomach, w innych wychodzą na pierwszy plan. Dobrze jest tylko przeczytać najpierw pierwszy tom, żeby wiedzieć, skąd ci wszyscy Rougonowie są.

      Usuń
    3. Nie wiedziałam, że Zola ma aż tak wielu miłośników :) Dziękuję za odpowiedź, wobec tego będę czytać nie po kolei.

      Usuń
  5. Wiedziałam, że na Wać Pana można liczyć w kwestii Zoli :) No to teraz będę polowała na tom pierwszy.

    OdpowiedzUsuń
  6. Kartka miłości wcale nie jest zła, może po prostu blado wypada na tle innych?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę za edex80 Zola nie pisze nieciekawych książek :) są jedynie dobre, lepsze i najlepsze. I ta na tle całości wypada nieco słabiej.

      Usuń
  7. Bardzo ciekawa musi być ta ksiażka, zresztą która nie jest ciekawa?
    pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak napisałam Izie - Zola pisze ciekawie. Te oceniłam najsłabiej ze wszystkich dotychczas przeczytanych, ale wcale nie uważam jej za stratę czasu

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).