niedziela, 26 października 2014

Motyw przewodni - książka

U bukinisty (Hugo i Flaubert obok Harry Pottera i iluś tam twarzy Greya)
Prawdziwego mola książkowego widok książki wprawia w radosne podniecenie, a widok wielu książek niemal w ekstazę. Zapewne dlatego na szlaku naszych wędrówek z takim zainteresowaniem przyglądamy się i temu co czytamy i tym, którzy czytają. W Paryżu szczególnym zainteresowaniem cieszą się stoiska bukinistów (coś w rodzaju ulicznych antykwariatów) a także księgarnia szekspirowska (Shakespire and Company). Wchodzę do niej ilekroć jestem w mieście, niestety obowiązuje tam zakaz robienia zdjęć, więc uczta, acz smakowita pozostaje nieudokumentowana. 
Przed księgarnią szekspirowską
Nie chcąc narażać się na zarzut publikacji czyjegoś wizerunku bez jego zgody nie publikuję zdjęć, na których osoby czytające stanowią główny temat zdjęcia, a spotkałam takich osób naprawdę sporo; głównie w parkach i ogrodach, ale też w metro, jadłodajniach, czy na dworcach. 
Widok każdej książki cieszy, ale szczególnie wzrusza widok polskiej książki za granicą, dlatego też z radością odczytywałam tytuły książek na witrynie polskiej księgarni na Boulevard Saint Germain, gdzie obok Reymonta, Prusa czy Sienkiewicza leżały książki Dehnela, Bator, czy Tokarczuk.
Na pierwszym planie Saturn Jacka Dehnela (a poniżej Quo vadis i biografia Marii Curie Skłodowskiej

Kiedy zwiedzałam Londyn, czy Edynburg niestety nie znalazłam ani jednej klimatycznej księgarni. Były oczywiście duże, bezduszne magazyny z książkami, ale żaden z nich nie nadawał się do sfotografowania. Natomiast w Galerii Narodowej w Edynburgu trafiłam na kilku czytających ... (Francuzi).  
Madame de Pompadour (Francois Boucher)
Portret chłopca z książką (Jean Baptiste-Greuze) oraz Portret kobiety (Antoine Vestier)

Poniżej raz jeszcze obiekt westchnień mola książkowego księgarnia nazwana imieniem największego angielskiego pisarza.

12 komentarzy:

  1. Shakespeare and Company to miejsce do którego jeszcze nie dotarłam, ale mam ciągle nadzieję, że mi się uda. Może i sieciówki księgarniane nie mają tej atmosfery, ale tak angielski Barnes and Noble wyglada tysiąc razy bardziej klimatycznie od naszego Matrasa ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Łatwo trafić - niemal vis a vis Notre Dame po drugiej stronie Sekwany od strony Saint Michel. Na kolejną wizytę w Londynie przygotuję sobie namiary na angielskie księgarnie, bo całkiem możliwe, że nie wiedziałam gdzie szukać. A że Londyn ma fantastyczny West End z moimi ukochanymi teatrami muzycznymi to wrócę tam na pewno :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe, czemu "Saturn" ma inną okładkę niż w polskim wydaniu ale jakikolwiek były powód to miło, że książki polskich autorów są do kupienia na paryskich bulwarach :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. "Nasza" okładka wydaje mi się zdecydowanie bardziej adekwatna do treści, ta paryska jest taka modern. Ale też się ucieszyłam, kiedy odkryłam tę księgarnię, następnym razem wejdę do środka i przyjrzę się pozostałym książkom.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aaaa ... księgarnia - mój błąd, jakoś mi to umknęło - a już myślałem, że Dehnel został nobilitowany do tego stopnia, że sprzedają go bukiniści ale miejmy nadzieję, że i do tego dojdzie :-)

      Usuń
    2. :) I tego panu Jackowi życzymy.

      Usuń
    3. Również mylnie myślałam po przeczytaniu Twojego wpisu, że bukiniści sprzedają książki polskich pisarzy:)

      Usuń
    4. Wypatruję za każdym razem, niestety polskojęzycznych nie trafiłam, choć polski autor i owszem - nawet zamieszczałam już tu zdjęcie z Ferdydurke Gombrowicza. Może kiedyś doczekamy czasów, że trafi się tych polskich książek więcej, zresztą może są, a ja jako przelotny gość ich nie wypatrzyłam :)

      Usuń
  5. I ja jak już gdzieś jestem nie omijam księgarni. W Rzymie nie udało mi się takiej klimatycznej księgarni znaleźć.
    Ta angielska zachęca do wejścia bardzo.
    Zazdroszczę możliwości odwiedzenia bukinistów.

    OdpowiedzUsuń
  6. Szekspirowska jest niezwykle urokliwa, a z roku na rok mam wrażenie coraz bardziej klimatyczna. Mnie w Rzymie również nie udało się wypatrzeć ciekawej księgarni, a ichni bukiniści- to raczej sprzedawcy kalendarzy, choć z rzadko zdarzają się i książki, tyle, że bardziej to jarmarczne, niż antykwaryczne. Ale może nie trafiłam we właściwe miejsce, choć wydaje mi się, że Rzym mam "obcykany" z prawa, lewa i na boki :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Wiem gdzie znajduje się Shakespeare and Company. Faktycznie w Londynie i Edynburgu nie widziałam klimatycznej księgarni. Być może moja uwaga była skupiona na czymś innym:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Przy kolejnej podróży będę szukać intensywniej i jeśli znajdę nie omieszkam zameldować.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).