niedziela, 16 maja 2021

Dzień muzeów czyli kobieta zmienną bywa (wystawa Włodzimierza Szpingera w Ratuszu Gdańskim)

Mądrość i głupota
Kilka dni temu pisałam, że nie zwykłam uczestniczyć w impresach typu Noc Muzeów. Z powodu pandemii tegoroczna edycja miała nieco inny charakter i często zamiast Nocy Muzeów występował weekend muzeów, a odwiedzanie galerii rozłożono na dwa dni. Ponieważ zbiegło się to z pierwszym bezmaseczkowym weekendem nie mogłam odmówić sobie spaceru, choć pogoda do spaceru nie zachęcała. Padało, było zimno, wietrznie i pochmurnie w przeciwieństwie do facjat przechodniów, które były niezwykle pogodne, niemal rozanielone. Ludzie uśmiechali się do siebie. Nie bacząc na pogodę coraz liczniej wychodzili z domów. Przechodząc obok Ratusza - postanowiłam sprawdzić, czy dużo jest ludzi przy kasach. To był impuls, bowiem przy kasie nie było nikogo. Co prawda później nie było już tak sielsko, wejście na każdą z sal poprzedzało kilku (2-3 minutowe) oczekiwanie, ale nie czułam dyskomfortu. Tradycyjnie byłam dość wcześnie rano. Ostatnio w Ratuszu byłam jakieś trzydzieści lat temu na ślubie koleżanki. Zwiedzałam jego wnętrza jeszcze dawniej. Z przyjemnością obejrzałam siedzibę Rajców, Czerwoną Salę zdobioną niczym sale obrad w Pałacu Dożów w Wenecji, stare meble, biurko Prezydenta Adamowicza, obrazy i srebro, "Wielkiego Krzysztofa", ale o tym innym razem. W Ratuszu odbywała się wystawa obrazów pana Włodzimierza Szpingera, absolwenta Gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych. Nawet nie będę udawać, że znałam to nazwisko wcześniej. Jestem prawie pewna, że nie spotkałam się wcześniej z jego obrazami, są one bowiem tak charakterystyczne i tak wyraziste, że nie sposób byłoby ich zapomnieć. Rzadko nowo poznany twórca zyskuje moją sympatię tak od razu, od pierwszego spojrzenia. Te obrazy mogą się podobać, albo nie, ale myślę, że nie pozostawią widza obojętnym. One przykuwają wzrok, jednemu, aby wyrazić zachwyt, innemu, aby się skrzywić. Tak wiele się na nich dzieje, jest tłoczno, gwarno, kolorowo. Obrazy są baśniowe, tajemnicze, wydaje się, ze każdy z nich ma mnóstwo znaczeń, które chciałoby się odszyfrować. Są groteskowe, intrygujące. Ich antropomorficzne postacie są dziwaczne, ale sympatyczne (połączenie błazna z trollem o tułowiu zwierzęcia). Panujący na obrazach chaos jest harmonijny, co jest o tyle dziwne, że pojęcia te wykluczają się wzajemnie. Artysta na jednej z wystaw wspominał, że część obrazów powstała z miłości do podróży i nurkowania. Podróże i morski świat zajmują sporą część twórczości pana Szpingera. Nie jestem znawcą, więc poprzestanę na zaprezentowaniu kilku zdjęć z wystawy. Mam nadzieję, że was zainteresują.
W pracowni malarza


Post i karnawał

fragment obrazu Cyrk

Cyrk

Odkrycie Ameryki



W tych obrazach jest według mnie coś z Bruegla i coś z Boscha, coś z 200 tysięcy mil podmorskiej żeglugi Verne`a i coś z skandynawskich mitów, no i na pewno jest w nich też coś z twórcy, co dołożył od siebie. Jak będziecie mieli okazję obejrzyjcie.

                                                                 Arka Noaha
Przepraszam artystę, jeśli przekręciłam tytuł któregoś z obrazów.
Post scriptum Co do obrazu Mądrość i głupota nadal zastanawiam się, czy Błazen jest głupcem, czy raczej mędrcem?



10 komentarzy:

  1. Moje klimaty, już żałuję że mieszkam tak daleko. Dzięki, że dzielisz się z nami obrazami z wystawy naszego rodzimego artysty. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też się cieszę z tego odkrycia. A pan Szpinger ma wystawy w rożnych miejscach, może kiedyś dotrze i w twoje okolice.

      Usuń
  2. Chi, chi, dobre pytanie. Skoro się je sobie stawia to znaczy, że dzieło godne jest uwagi, przyciąga widza, pobudza wyobraźnię, wysila rozum, analizuje szczegóły, porównuje do innych twórców, szuka odpowiedzi w przeszłości...
    Ech, powiem krótko, o malarzu nie słyszałam i cieszę się, że tu zajrzałam. Moim zdaniem dobre malarstwo, warto się nad nim zatrzymać i podumać.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To właśnie jest chyba rolą sztuki inspirowanie, pobudzanie, dostarczenie wrażeń i przyjemności. Ja nie jestem znawczynią współczesnego malarstwa (a przez takie rozumiem obrazy twórców żyjących lub niedawno zmarłych), co może wynikać z mojej niewiedzy. Zawsze wydawało mi się, że współczesne malarstwo to czarny kwadrat na białym tle, albo coś równie abstrakcyjnego. A tym czasem tu jest treść, idea, pasja, aż chce się oglądać.

      Usuń
  3. Ciekawe te obrazy.A tak przy okazji sama chciałabym je zobaczyć u siebie w mieście, może się doczekam.
    Pozdrawiam:)*

    OdpowiedzUsuń
  4. Estetyka nie moja, ale po wielomiesięcznym odwyku od muzeów itp. popatrzyłabym chętnie i na takie obrazy. Rzeczywiście widać tu ducha Bruegla.;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tak to jest, że wyposzczeni długim okresem postu z chęcią obejrzymy i wysłuchamy nawet nie to, co tak do końca w duszy gra. Choć tu akurat w moim przypadku zagrało.

    OdpowiedzUsuń
  6. Ja jestem zachwycona twórczością pana Szpingera. Prawdę mówiąc jego przepełnione kolorami i emocjami obrazy przyciągają wzrok. Faktycznie mając coś z Boscha i coś Bruegla.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Tak na pierwszy rzut okna można powiedzieć, że jest tam zbyt dużo kolorów, że dzieje się tak wiele. Ale to co może być wadą obrazu, może być też jego zaletą. Poza tym jak wspomniała Ewa ważne, aby obraz budził w nas jakieś emocje, przemyślenia, prowokował do podejmowania próby interpretacji, do zastanowienia się. Tak - cały czas zastanawiam się, czy błazen jest mędrcem czy głupcem, choć odpowiedź wydawałaby się oczywistą. Cieszę się, że mogłam zainteresować malarstwem pana Szpingera choć kilka osób.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).