![]() |
| Pocałunek Judasza Giotto w Kaplicy Scrovegnich w Padwie |
Jeszcze kilka dni przed wyjazdem do Włoch zastanawiałam się, czy znajdę bohatera mojego co miesięcznego cyklu spotkań z jednym obrazem obejrzanym w miesiącu. Naiwnie zakładałam, iż tym razem lecę ponudzić się, poszwendać po Padwie, Vicenzy i Weronie; żadnych galerii sztuki, żadnych wystaw, dużo spacerów i zieleni. Oczywiście zarezerwowałam bilet wstępu do Kaplicy Scrovegnich w Padwie, bo być w tym mieście i nie widzieć fresków Giotta to jakby tam nie być tam wcale. Tymczasem, jak to ja obejrzałam tyle wystaw, że mam problem z nadmiarem potencjalnych bohaterów. Wybrałam Giotto - trochę na przekór samej sobie. Nie doceniałam tego malarza, tak poważanego przez współczesnych i potomnych, jako tego, który sztukę ze złej drogi zawrócił (z bizantyjskiej ścieżki na nowoczesną - łacińską). Nie dostrzegałam tej dużej zmiany w sposobie malowania, jego freski były dla mnie nadal naiwne, nieco prymitywne i wciąż bizantyjskie (niczym ikony). Dopiero porównując ten sam temat namalowany przez Giotto di Bondone z obrazem namalowanym przez bizantyjskiego artystę dostrzegłam ogromną zmianę w sposobie malowania. Owszem to malarstwo jest nadal nieporadne, dość płaskie, postacie mają rysy jeszcze trochę bizantyjskie, ale już jest w tych postaciach więcej ruchu, ekspresji, życia, postacie mają więcej ciała, nie są jedynie figurami, a ludźmi z krwi i kości. I doszłam do wniosku (no cóż nie odkryłam może Ameryki, ale dla mnie było to istotne odkrycie), że malarstwo Giotta trzeba porównywać z malarstwem jego poprzedników, a nie następców. I w tym kontekście ono rzeczywiście jest rewolucyjne, jest krokiem milowym naprzód od sztuki bizantyjskiej do sztuki nowożytnej. Oczywiście nie będę tu się wymądrzać, cytować znawców, bo piszę z pozycji laika i dla laików, więc na takich ogólnikowych spostrzeżeniach pozostanę.
Giotto był synem chłopa, uczniem Cimabuego (o którym wspominałam przy okazji wizyty w Arezzo). Jak pisze pani Bożena Fabiani był żonaty i miał ośmioro dzieci, pieniądze zarobione na malowaniu przeznaczał w wynajem warsztatów tkackich, w handel i co ciekawe trudnił się także lichwą (choć lichwiarzy zawsze w swoich obrazach wysyłał do piekła).
![]() |
| Kaplica Scroveglich |
Kiedy weszłam do Kaplicy Scroveglich (a wchodzi się tam w niewielkiej grupie osób zaledwie na piętnaście minut) miałam wrażenie, że znalazłam się w czymś w rodzaju XIII czy XIV wiecznej kaplicy Sykstyńskiej. Całe ściany od ziemi po sklepienie pokryte zostały malowidłami, scenami począwszy od historii Joachima i Anny rodziców Marii po Sąd Ostateczny. A całość prac została wykonana w przeciągu dwóch lub trzech lat. Z 36 scen głównych wybrałam Pocałunek Judasza. Zawsze interesowała mnie postać Judasza, tego, którego przeznaczeniem była zdrada.
![]() |
| Pocałunek Judasza- zbliżenie |
Pocałunek Judasza jest chyba najlepiej znanym freskiem Giotta. Dwie rzeczy zwróciły moją uwagę. Po pierwsze spojrzenia, które osadzają scenę w określonym miejscu, oni cali są tam; Judasz patrzy w oczy Jezusowi, a Jezus Judaszowi, stojący wokół kapłani patrzą na siebie i na scenę rozgrywającą się przed ich oczami. Druga - to twarz Judasza. Przepraszam, ale mnie przypomina twarz odczłowieczoną, jakąś małpę, goryla, coś człekopodobnego, ale nie człowieka. Jak pisze Łysiak w MBC "Judasz ma mordę tak odrażającą, iż wygląda jak kwintesencja nikczemności. ... W całej twórczości Giotta nie ma równie wstrętnej gęby". (str. 62 tomu I).
Kłóci się ta wizja Giottowego Judasza z moją osobistą wizją, wg której Judasz jest ofiarą boskich planów a nie jego sprawcą, narzędziem w ręku Pana. Ale może bluźnię. Nie kibicuję mu, ale współczuję roli, jaka mu przypadła. Judasz u Giotto choćbym nie wiem, jak chciała bronić się nie da, jest wstrętny, zieje nienawiścią, ohydą, złem, a Jezus jakby już mówił niech ci będzie wybaczone. Na tym fresku wiele się dzieje, żołnierze, kapłani, apostołowie i dwaj główni bohaterowie sceny, ale cała wymowa zawiera się w tym spojrzeniu wzajemnym i w twarzach będących odbiciem dobra i zła, miłości i nienawiści.
Pocałunek Judasza stał się inspiracją dla wielu dzieł sztuki. Mnie bardzo spodobał się projekt stworzony przez współczesnego włoskiego rzeźbiarza (choć nie wiem, czy można nazwać rzeźbą tego rodzaju instalacje, jakie tworzy Gianfranco Meggiato). Od 2 października 2025 r do końca marca (czyli do dzisiaj) w Padwie był realizowany projekt wystawienia w przestrzeni publicznej rzeźb, z których najważniejsza zainspirowana została Pocałunkiem Giotta.
![]() |
| Pocałunek Judasza Gianfranco Meggiato Padwa 2026 |





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz
Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).