czwartek, 23 lutego 2012

Bal manekinów - sztuka Brunona Jasieńskiego

Dawno, dawno temu obejrzałam w Teatrze Telewizji Spektakl Bal manekinów. Zrobił on na mnie tak duże wrażenie, iż latami poszukiwałam tekstu sztuki w różnych bibliotekach. Bezskutecznie. Kiedy już prawie zapomniałam o swoich poszukiwaniach przeczytałam u J.Szern o jej zainteresowaniu twórczością Jasieńskiego. Od niej też otrzymałam namiar na stronę, na której odnalazłam tekst Balu manekinów.
Tekst "Balu manekinów" pełen jest ironii, groteski i fantastyki.
Odbywają się dwa bale. Bal ludzi z wyższych sfer i bal manekinów. Główny bohater, Paul Ribandel- Leader związków zawodowych, w pogoni za atrakcyjną „kobietą”(manekinem), myli miejsce karnawałowego balu. Zamiast na bal paryskich elit, trafia na bal manekinów.
Za omyłkę Ribandel płaci głową... którą przywłaszcza sobie jeden z manekinów. Fałszywy Ribandel udaje się na bal, na który zmierzał prawdziwy Ribandel, aby tam poznać, jak bawią się ludzie. Wzięty za prawdziwego Leadera powitany zostaje z wielką radością, gdyż jest przedstawicielem tej siły, z którą należy się liczy, siły która staje się kartą przetargową w walce pomiędzy konkurującymi fabrykantami. Kierowane logiką postępowanie fałszywego Leadera doprowadza do groteskowego finału.
Dwa bale, jeden z okrutnymi manekinami bez głów, które dla zachowania bezpieczeństwa pozbawiają głowy intruza, drugi prawdziwy z ludźmi bez serc i bez zasad, którzy dla własnych korzyści gotowi sprzedać żonę, córkę, a nawet samego siebie. Dwa światy, odległe od siebie, a tak bliskie. Manekiny - świat sztuczny i smutny, a jednocześnie tajemniczy. Ludzie - świat pełen blasku i blichtru, a jednocześnie bez-radosnej radości.
Świat manekinów pozornie wydaje się bardziej ludzki od świata ludzi. Jednak i ten świat zautomatyzowanych istot rządzący się logiką nie stanowi alternatywy. I tu i tam brak uczuć.
Przeczytałam i dałam się uwieść słowom i rytmowi tanga, które pobrzmiewa w tle sztuki.
(...)Salon jednego z pierwszorzędnych domów mody w Paryżu. Słychać przytłumione dźwięki jazz-bandu: tango. Na scenie — tańczące pary męskich i damskich manekinów.
Cóż to za rozkosz poruszać się, krążyć w tańcu, upajać się ruchem. Czy można wymyślić większą mękę niż ta, gdy się zmusza kogoś, aby jak kamień trwał nieruchomo przez lata całe. Tylko ludzie zdolni są do takiego okrucieństwa. Doprawdy, dziwię się sobie, że nie oduczyłam się w ogóle przestawiać nogi. W ciągu tych długich miesięcy absolutnej nieruchomości nieraz, już wydawało mi się, że wrosłam na zawsze w podłogę, że nigdy już nie potrafię się od niej oderwać. Za jedną taką noc, jak dzisiejsza, gotowa byłam oddać resztę swego życia. Poruszać się. Zmieniać miejsce w przestrzeni! Czuć słodkie zmęczenie w stawach rąk i nóg! Zginać je, rozginać! Czyż może być większe szczęście? Nie, nie chcę myśleć o tym, że ta noc przejdzie i o świcie znów trzeba będzie się zmienić w nieruchomą kukłę. Na samą myśl o tym wydaje mi się, że oszaleje. (…)

I chociaż być może zamysłem autora były treści bardziej ideowe (propagandowe) niż uniwersalne to dla mnie sztuka ma przesłanie dużo ogólniejsze, niż tylko krytyka burżuazyjnego społeczeństwa. Zresztą, kiedy odczytuje się tekst sztuki przez pryzmat dzisiejszej rzeczywistości nabiera ona innego, szerszego wymiaru.
Moja ocena 5/6
Zdjęcie - plakat spektaklu teatralnego z 1989 r.Teatr Słowackiego w Krakowie

4 komentarze:

  1. Oj, wiesz, tego nazwiska nie słyszałam od liceum... A szkoda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie znam sztuki Jasieńskiego. Czytałam jeden, może dwa jego wiersze...
    Najwyższy czas aby to naprawić.
    Sara-Maria

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja również nie miałam okazji zawrzeć bliższej znajomości z Jasieńskim. Teraz korci mnie Palę Paryż.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).