wtorek, 27 listopada 2012

Kulturalny stosik jesienny


No i znowu się chwalę. Nie miałam pojęcia, że ze mnie taka chwalipięta. Myślałam zawsze, dziewczę skromne, oczy spuszcza, kiedy patrzą, nie pytanie się nie odzywa, a tu proszę. Wyszło szydło z worka. Miałam już nie zamieszczać stosików, ale kilka moich nabytków to otrzymane od innych blogerów książki, więc nie wypada mi o nich nie wspomnieć. No, nie wypada. Nie chcem, ale muszem. W ostatnim czasie moją nową biblioteczkę zasiliły takie wymarzone pozycje jak:
1) Karol Schulz Kamień i cierpienie (rzecz o moim ulubieńcu Michale Aniele), polecana w komentarzach u Łucji,
2) Julia Frey Henri Toulouse Lautrec (polecony przez Lirael),
3)  Jonatthan Jones Pojedynek mistrzów (Leonardo da Vinci -Michał Anioł),
4) Bożena Fabiani Moje gawędy o sztuce (dzięki wpisowi u Montgomerry), czytałam wcześniejszą część,
5) Llosa Vargas Pantaleon i wizytanki (dzięki recenzji u Karoliny),
6)  Magda Szabo Tajemnica Abigel (dzięki ZWL i wielu innym zachwytom oraz własnemu zauroczeniu prozą Szabo),
7) Guy de Maupassant - Bel Ami (Uwodziciel) - Edyta to z twego polecenia, no i własnego zachwytu opowiadaniami,
8) Doris Lessing Drugie opowieści afrykańkie - zakup w Biedronce; była tania, miała dużą czcionkę, no i dwie z trzech czytanych książek pisarki podobały mi się,
9) Delphine de Vigan Nic nie oprze się nocy - pod wpływem recenzji u Czary (pierwszy tak impulsywny zakup- przeczytałam recenzję, weszłam do internetowego sklepu i zamówiłam,
10) Maurice Druon -Prawo mężczyzn IV część serii Królowie przeklęci- przeczytałam III części bez wstrętu, a z przyjemnością, teraz muszę przeczytać pozostałe części,
11) Jean-Paul Carracalla Paryż śladami pisarzy - polecona u Marty, jako dobra książka z Paryżem w tle, a Marta współautorka książki o Paryżu wie, co mówi :),
12) Wiktor Hugo Ludzie morza- nabytek antykwaryczny- z miłości do Hugo.
Jak widać nie jestem zupełnie niepodatna na wpływy.

Ponadto w stosie siedzą:
- dwie książeczki Jana Grzegorczyka - Chaszcze i Piszczyk, które otrzymałam od Manniczytania - jako nagrodę za wierne czytelnictwo jej bloga :) Bardzo serdecznie dziękuję Magdo,
- wygraną u Sardegny w akcji Podaj dalej książkę mojego ukochanego pisarza Katedra Najświętszej Marii Panny w Paryżu Wiktora Hugo, lub jak kto woli Dzwonnika z Notre - Dame (jest to mój drugi egzemplarz tej książki, bowiem pierwszy wydany przez Zieloną Sowę pozostawia wiele do życzenia. Mam też audiobooka i ebooka tej powieści :) Bardzo dziękuję Zuzi za książkę. 
A przy okazji przypominam, iż u mnie można otrzymać książkę Wątpliwości Salaiego - wystarczy zgłosić udział i chęć podzielenia się inną książką z kolejnym uczestnikiem akcji.

No i na koniec jest Ryszard III (w przekładzie Barańczaka) W. Szekspira - pożyczony u monmarty.    Wielkie dzięki Moniko.
Od jakiegoś czasu nie zamieszczam podsumowań, znajdują się one w zakładce Przeczytane w 2012 roku. Tak więc, jeśli ktoś pała żądzą zapoznania się z ilością przeczytanych przeze mnie w tym miesiącu/ roku książek to niech czem prędzej uda się do w/w zakładki.


A że stosik jest kulturalny, a że się chwalę na potęgę, to pochwalę się jeszcze innymi atrakcjami jakie czekają mnie w sezonie zimowym 2012-2013. Otóż w marcu przyszłego roku w Gdyni odbędzie się koncert grupy Gregorianie, a w Warszawie zespołu Vaya Con Dios (pożegnalny koncert) i na obie te imprezy się wybieram. Ponadto czekają mnie dwie wizyty w Teatrze Starym w Krakowie (Tartuffe Moliera z Krzysztofem Globiszem oraz Chłopcy nieznanego mi autora ze znaną mi Anną Dymną i Jerzy Trelą w obsadzie) oraz wizyta w nowym teatrze gdańskim na Kolacji dla głupca (z Piotrusiem Fronczewskim-aż mi się gęba śmieje). No a to co mi się jeszcze roi w główce to marzenie, które jeszcze pozostaje w sferze marzeń. 
No to moi drodzy- obyśmy tylko zdrowi byli.
A ja czem prędzej udaję się do "Ludzi morza", bo koniec miesiąca zbliża się szybkimi krokami, a ja dopiero w połowie lektury, bo zasłuchałam się w Zalotnicy niebieskiej M.Samozwaniec.      
 
 

48 komentarzy:

  1. Jana Grzegorczyka to Ci zazdroszczę - też na niego poluję, a "Paryż śladami pisarzy" pewnie Ci zrekompensuje "Paryż na widelcu" :) Miłej lektury :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widzisz, a mnie pisarz zupełnie nieznany. Ale bardzo chętnie się zapoznam :) W razie co służę pożyczką - Magda nie będzie na pewno miała nic przeciwko temu :).

      Usuń
  2. Teraz żałuję, że nie mam Skype'a. Właśnie włączyłam płytę Gregorianie. Posłuchałabyś ich muzyki. Uwielbiam ich.
    To nie jest żadne chwalenie, tylko cieszenie się. A to duża różnica.
    Ciesz się Gosiu, ciesz, bo takie imprezy nie każdemu się przytrafiają.
    A co ciekawego w Teatrze Starym będzie wystawiane?
    Widzisz, ja znowu jestem ciekawska...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łucjo- to kolejne nasze podobieństwo. Ja także bardzo lubię Gregorian. Właściwie nie wiem, dlaczego mam jedynie jedną płytę - jakieś niedopatrzenie. Ale nic straconego:) Na koncerty bardzo się cieszę, bo dawno na żadnym nie byłam, od zeszłorocznego NDdP (odlotowy) cały rok nie przydarzyło się nic, co by mnie skusiło (albo przeoczyłam), a w przyszłym roku co rusz widzę zapowiedz, która mnie kusi (widziałam też Il Divo w Gdańsku, no ale musiałam dokonać wyboru). W Teatrze Starym wybieram się na nieznaną mi sztukę Chłopcy (ze względu na obsadę - min. Anna Dymna, Jerzy Trela i recenzje)oraz na Tartuffe Moliera. No i jeszcze wybieram się w Gdańsku na Kolację dla głupca (występ gościnny z Piotrem Fronczewskim- moja miłość). Chyba zaspokoiłam twoją ciekawość.

      Usuń
  3. DZIEKUJE :)DZIEKUJE ;)BARDZO
    MILEGO CZYTANIA

    EDYTA

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ nie ma za co. To ja dziękuję za polecenie tego autora, bo dzięki Tobie tak długo szukałam, aż znalazłam i dzięki tobie też (między innymi) przeczytałam opowiadania nie mogąc znaleźć Kochanka- wróć Uwodziciela :)

      Usuń
  4. O wrażenia z Szabo jestem dziwnie spokojny:) Ale Ludzie morza to było wyzwanie w moim przypadku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ludzie z morza to rzeczywiście wyzwanie; jestem w połowie i czyta mi się raz cudownie, a za chwilę okrutnie ciężko, to co w Nędznikach, czy Katedrze sprawiało taką radość - opisy miejsc, wydarzeń historycznych, itp... tutaj idzie opornie. Natomiast sama fabuła, opis bohaterów - wciąga (przynajmniej mnie wciąga).

      Usuń
  5. Nie wiem co mnie bardziej frustruje: widok pustego miejsca na Twoich półkach, czy nader wysoka kulturalność stosu?
    Cieszę się, że Rysiek dotarł akurat teraz - przynajmniej będzie mu dane choć trochę pobyć w kulturalnym towarzystwie:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyżbyś insynuowała, że wcześniej u mnie na półkach mało kulturalnie było? :) Nic to -Rysiu chwilkę zabawi w tak doborowym towarzystwie :)

      Usuń
    2. Rysiu będzie bardzo wdzięczny, choć nie sądzę aby udało się przez sam pobyt wpłynąć na poprawę jego wizerunku wśród potomnych:)
      Insynuować nic nie mogłam (choćbym chciała, a nie chciałam:P), bo nie wiem co miałaś na półkach wcześniej, ale jakoś o zestaw Grocholi przekładanej serią o wampirach Cię nie podejrzewam...

      Usuń
    3. No i popatrz- jak pozory jednak mylą. Wampirów rzeczywiście u mnie brak - no może piosenki z Tańca Wampirów, natomiast Grocholę czytywałam i parę książek leży w biblioteczce. Ale nie martw się, jako niegodne nowego nabytku znajdują się w innej biblioteczce w drugim pokoju, tak więc Rysiu nie będzie narażony na żaden kontakt z pospólstwem, choć może wcale by mu to nie wyszło na złe.

      Usuń
  6. Tak się spodziewałam, że półki będą się błyskawicznie wypełniać. I to jakim kulturalnym towarem! Zaraz przeczytam recenzję u Czary, bo Delphine de Vigan też kupiłam natychmiast, gdy tylko dowiedziałam się o jej istnieniu:-D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapełnianie się półek i cieszy i martwi jednocześnie. Cieszy z oczywistych względów, martwi, że za jakiś czas problem braku miejsca dla książek wróci jak bumerang. Recenzja u Czary pojawiła się 4 października. Przy okazji polecam u Czary cykl D.przedstawia - tak na poprawę humoru (pisze Francuz "po polsku" o swoich spostrzeżeniach- wpisy boki zrywać i palce lizać)

      Usuń
    2. Byłam, poczytałam, doceniłam, więc dopisałam do ulubionych:)

      Usuń
  7. Stosik bardzo ładniutki:) Szekspira w tym wydaniu mam u siebie:) Czekają na mnie też: Pojedynek Mistrzów i T-L, Paryż śladami pisarzy czytałam, miałam, ale już gdzieś u kogoś pozostał, a ja nie pamiętam gdzie.Z resztą (oprócz Fabiani) nie miałam styczności choć Hugo bardzo tez lubię:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że też interesujesz się sztuką, więc może zaciekawiła by cię książka Kamień i cierpienie. Jak tylko przeczytam zamieszczę recenzję. Hugo - Ludzie morza - to czwarta czytana przeze mnie jego powieść, tę czyta mi się najtrudniej

      Usuń
  8. Cieszę się, że radość sprawiłam :) Podoba mi się Twoje chwalenie. Nic nie poradzę, że lubię podglądać czyjeś nabytki i kulturalne, a jakże, stosy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już miałam tego zaniechać, ale myślę, że będę od czasu do czasu się chwalić:) A co tam wolno nam. A skoro jest tylu chętnych do podglądania naszych bibliotek to tym bardziej

      Usuń
  9. "Bel-Ami" Maupassanta jest świetny (jak zresztą cały Maupassant), miłego czytania :) Gdy myślę o tyj powieści, mam wrażenie, że idzie łeb w łeb z intrygami Balzaca, klimat też zresztą ma podobny - ale każdy z tych autorów ma jednak swój indywidualny pazur.
    O Szabo już raz czy dwa czytałam na blogach pozytywne opinie, aż mam ochotę się z nią zapoznać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam dotychczas jedynie opowiadania Maupassanta i mam bardzo pozytywne wrażenia z lektury, tym większe, iż opowiadania to nie jest mój ulubiony gatunek. Balzaka czyta mi się ciężej (Kobieta trzydziestoletnia mnie umęczyła, Jaszczur cudowny, choć język trudny do przebrnięcia, natomiast podobały mi się bardzo Ojciec Goriot, Gobstec, Czerwona oberża). Szabo polecam - tylko nie zaczynaj od Staroświeckiej historii (jest to bardzo dobra książka, ale raczej nie lektura pierwszego kontaktu).

      Usuń
    2. Maupassant to dla mnie przede wszystkim opowiadania - mam takie piękne ich wydanie, chyba z lat pięćdziesiątych XX wieku, z siedemset stron, kilkadziesiąt (albo i ponad setka) opowiadań do wyboru. Natomiast jeszcze jakoś nie nabrałam ochoty na drugą powieść Maupassanta, "Iwettę", nie wiem, dlaczego - nie złożyło się.
      Balzaca kocham namiętnie, ale "Kobieta trzydziestoletnia" ma sporo słabych punktów, też mi się ją ciężko czytało, zwłaszcza ostatnią część. Za "Jaszczurem" nie przepadam - mam wrażenie, że wątek nadnaturalny pojawia się na siłę. Za to "Ojciec Goriot" - moje pierwsze, późnopodstawówkowe spotkanie z Balzakiem - i "Gobseck", i masa innych, to wspaniałe utwory. Fenomenalna jest "Kuzynka Bietka", a moja prywatna miłość to "Proboszcz z Tours" - Balzac niesamowicie opisał miłość do własnego mieszkania.
      Z Szabo zdecydowanie muszę się zapoznać, dziękuję za wskazówkę - nie sięgnę najpierw po "Staroświecką historię". Chyba zaczęłabym od "Piłata", czytałam właśnie bardzo zachęcającą recenzję tej powieści na jednym z blogów.

      Usuń
    3. Kuzynka Bietka- chyba kiedyś oglądałam ekranizację- tak mi się majaczy. Pozytywnie mi się majaczy. Recenzje Piłata też czytałam, a na książkę też mam ochotę ogromną.

      Usuń
    4. Jeżeli myślimy o tej samej ekranizacji, to tam trochę zmieniono zakończenie - co mi zresztą przypadło do gustu, byłam całym sercem za Bietką. Powieść jest świetna, więc mam nadzieję, że pozytywne majaczenie z filmu zachęci Cię do oryginału.
      Widzę, że stoimy wspólnie na stanowisku "chcę przeczytać Szabo" :)

      Usuń
    5. Myślę, że wrócę w niedługim czasie do Balzaka, a to majaczenie i twoje przypomnienie kieruje mnie w kierunku Kuzynki Bietki. A kontynuacja znajomości z Szabo z mojej strony pewna.

      Usuń
  10. Schulza mam od lat, Chaszcze czytałam a także mam i czytałam biografię Lautreca, ale raczej nie tą.
    Zazdroszczę Ci koncertów ,na które się wybierasz, gdyż obydwa zespoły są rewelacyjne.)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też sobie zazdroszczę tych koncertów; Vaya con Dios to piękne wspomnienia z młodości (miałam chyba wszystkie płyty - wówczas wydane w formie kaset szpulowych, których dziś nie mam na czym odtwarzać), a u Gregorian po raz pierwszy usłyszałam występującą gościnnie w jednej z piosenek Sarah Brightman.

      Usuń
  11. Takie chwalenie się jest jak najbardziej mile widziane ;-)
    Zazdroszczę książki Lessing, nie mów, że za 15 zł była... U nas nie widziałam, jak ostatnio tam książki przerzucałam, zresztą jak w ramach ichniejszego kiermaszu, to pewnie co sklepi inna oferta.
    Bardzo lubię Doris, a "Opowieści afrykańskie" czytałam i bardzo, bardzo miło wspominam, szczegółów fabularnych nie pamiętam, ale klimat, nastrój - to tak.
    Z Twoich nabytków mam "Pantaleona..", ale stare wydanie. Zainteresowałaby mnie też Szabo.
    Książki związane ze sztuką- niekoniecznie, nie to ,że nie lubię (bo lubię ;-) ), ale po prostu nie wgłębiam się w tę tematykę.

    Już teraz życzę wspaniałych wrażeń ze spektakli i koncertów.
    Coś mi świta, czy "Kolacja dla głupca" nie była w wersji filmowej?

    Serdeczności!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za 15 zł nie- za 12,99 zł. Taka cena jest na okładce, a nie pamiętam, czy nie była czasem jeszcze tańsza. Kupiłam bez większych nadziei, ale nie mam nic przeciwko przyjemności z lektury :)
      Dziękuję za życzenia. Kolacja dla głupca- zekranizowana? nie słyszałam, natomiast Kolacja na cztery ręce - adaptacja teatralna w ramach Złotej setki Teatru TV została wydana i nawet ją mam i oglądałam, też świetna (a tym, że to poważna sztuka, a Kolacja dla głupca jest z tego co wiem bardziej komediowa).

      Usuń
    2. Nie dobijaj mnie... taka cena za Lessing....

      Z tą ekranizacją, to tylko mi się zdaje, ale mogę się mylić, poszperam w sieci.

      Usuń
    3. Jednak dobrze mi świtało! Zekranizowano "Kolację.."
      Tylko w tytule "głupca" na "palanta", za przeproszeniem, zmieniono.

      http://www.kinodomowe.idg.pl/filmy/1441/Kolacja.dla.palantow.html

      Usuń
    4. Nie miałam takowych zamiarów, to ja czuję się po dzisiejszym dniu w pracy wstrząśnięta i zmieszana, kiedy po raz kolejny okazuje się, że nie rozumiem, co jest grane :( Kolacja d;la palantów- gdyby sztuka miała taki tytuł- nie poszłabym na nią nawet, gdyby była w rytmie musicalowym. Oczywiście tytuł może być mylący, ale mnie sugeruje pójście w kierunku uwspółcześniania na siłę. Byłam na sztuce Szef wszystkich szefów, w której poziom wulgaryzmów, tanich chwytów i skojarzeń i d... Marynie był porażający. Rozmawiałam z koleżanką, która znając oryginał była zadziwiona, bowiem w książka jest zupełnie inna. :( Mam nadzieję, że przedstawienie Teatru Ateneum nie rozczaruje mnie poziomem, który nazywam "równaj w dół"

      Usuń
  12. Nie tylko książkami się żyje, ale i innymi ofertami kulturalnymi, zatem z przyjemnością poznałam Twoje plany. Gawędy o sztuce pani Fabiani będę musiała przejrzeć w księgarni, bo lubię ksiązki przekartkować przed zakupem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja także najpierw przeglądam w sklepie, a potem zamawiam. Gawędy o sztuce wiek XIII- XV miały ten mankament, że reprodukcji mało i na końcu książki. Tutaj (wiek XV- XVI) są w dwóch miejscach w treści książki (kolorowe), więc jest nieco lepiej, ale wydaje się, że i tak jest ich nie za wiele. Liczę jednak na to, że treść zrekompensuje niedosyt reprodukcji. Poprzednia część bardzo mi się podobała.

      Usuń
  13. Guciamal- mam nadzieję, że Ci się spodobają, tylko czytaj w dobrej kolejności - najpierw "Chaszcze" ;)

    OdpowiedzUsuń
  14. Ach, no i jeszcze zazdroszczę troszkę tej pięknej biblioteczki (bardziej chyba tego, że jest w niej jeszcze pusto ;) ) i koncertu Vaya con Dios - uwielbiałam kiedyś ten zespół!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kilka pustych półek jeszcze zostało, celowo zamówiłam taką przyszłościową. Vaya con Dios - kiedyś słuchałam bardzo często (pisałam już wyżej, że mam wszystkie dawne płyty (kasety szpulowe- tylko już nie mam na czym odtwarzać).

      Usuń
  15. Kibicuję Julii Frey. :) Uprzedzam, że jest trochę czasochłonna, ale warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasochłonna w sensie objętości, czy trudności w lekturze? Co do objętości- pochłaniam wszystko z ponad 1600 stronicową trylogią Tak trzymać, czy ponad ośmiuset stronicowymi Nędznikami. Gorzej jeśli trudno się czyta, wtedy nawet na stu stronach mogę polec.

      Usuń
    2. Przepraszam, że odpowiadam dopiero teraz, ale z niejasnych przyczyn niektóre powiadomienia o subskrybowanych komentarzach dochodzą do mnie z wielogodzinnym opóźnieniem. :(
      Frey czasochłonna jedynie w sensie objętości. Czyta się jak powieść, albo i lepiej. A dla osoby, która świetnie się orientuje w temacie - czytaj: Guciamal - przyjemność będzie zapewne podwójna. :)

      Usuń
    3. Osoba skomplementowana; czyt. guciamal właśnie się rumieni, bo głupio się czuje, kiedy ją chwalą. A skoro jedynie objętość może być przeszkodą czuję się uspokojona :)

      Usuń
    4. Nie ma co się rumienić w obliczu faktów. :)
      Jako ciekawostkę dodam, że książką Frey zachwyciła się również moja mama, która generalnie ma trochę inne literackie zainteresowania niż ja, więc ta biografia trafia w rozmaite gusta.

      Usuń
    5. Mamy potrafią zaskakiwać. Moja także ma inne gusta literackie, a ostatnio przeczytała W ogrodzie pamięci J.O-Ronikier i bardzo jej się podobała :)

      Usuń
    6. To chyba też przykład świetnej książki wielopokoleniowej.

      Usuń
  16. :) to w takim tempie będziesz sobie musiała nowy regalik pod choinkę sprawić ;)

    OdpowiedzUsuń
  17. Mam nadzieję, że choć do przyszłorocznej choinki miejsca mi wystarczy :)

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).