poniedziałek, 15 kwietnia 2013

Apollo i Dafne Berniniego oraz 1 % podatku dla Beli


Kiedy czarne chmury zebrały się nad planami moich odwiedzin Rzymu w tym roku natychmiast zatęskniłam za tysiącem miejsc. Jednym z takich miejsc jest Galeria Borghese. Kocham to miejsce i choć jest tam wiele wspaniałych dzieł to dla mnie najważniejsze jest to, że znajdują się tutaj niemal wszystkie najwspanialsze rzeźby Berniniego. Pisałam już kiedyś o Porwaniu Prozerpiny oraz o Prawdzie. Dziś pora na Apollo i Dafne. Mitologia to obok postaci biblijnych ulubiona tematyka dzieł Gian Lorenzo Berniniego.

Apollo najpiękniejszy i najprzystojniejszy z greckich bogów nie miał szczęścia w miłości, a to za sprawką Erosa, z którym współzawodniczył o palmę pierwszeństwa w zawodach łuczniczych. Kiedy zakochał się w Dafne, córce boga Penejosa została ona ugodzona przez Efosa strzałą nienawiści. Kiedy zdesperowany Apollo pragnął posiąść boginię ta zaczęła uciekać. W ostatniej chwili matka bogini Gaja dla ulżenia doli córki zamieniła ją w krzak wawrzynu (drzewo laurowe), z którego Apollo zerwał sobie parę gałązek i uczynił wieniec laurowy. Bernini utrwalił moment przemiany Dafne w drzewo. Jest to ulotny, ale niezwykle  ekspresyjny moment zatrzymany w czasie.  Na twarzy Dafne maluje się przerażenie; już czuje na swym ciele dłoń niedoszłego kochanka, już palce dłoni zamieniają się w listki, a z palców stóp wyrastają korzenie, oczy skierowała ku niebu, a usta szeroko otwarte wyrażają bezgłośną skargę. Byłam boginią – będę drzewem. O bogowie, za co karzecie mnie tak srogo. W przeciwieństwie do Dafne Apollo jest spokojny, a nawet zadowolony; oto dosięga celu, już jego dłoń pieści aksamit skóry bogini, już trzyma ją w ramionach, zapowiedź radosnego spełnienia jest tak blisko. Apollo nie widzi rozpoczynającej się przemiany, aż dziw bierze, że nie czuje pod opuszkami palców pokrywającej ciało dziewczyny kory drzewa. Chciałoby się zobaczyć jego minę za chwilę, kiedy zorientuje się, że został wystrychnięty na dudka i zamiast kochanki trzyma w objęciach pokryte liśćmi gałązki. W zależności od tego z której strony rzeźby się ustawimy widzimy albo zadowolonego Boga albo przerażoną boginię. Jedna rzeźba, wiele znaczeń, wszystko zależy od punktu widzenia zdaje się mówić Bernini. Apollo i Dafne stanowi obraz relacji pomiędzy dwojgiem ludzi; ślepe podążanie za obiektem miłości może prowadzić do tragicznego rezultatu, a z drugiej strony rzeźba ma uzmysłowić, iż cel, do którego dążymy zmienia się z chwilą jego osiągnięcia (jest już czym innym). Czyli może lepiej gonić króliczka, niż złapać go.
Tym, czym dla renesansu był Michał Anioł, tym dla baroku był Gianlorenzo Bernini. Ilekroć jestem w Borghese nie mogę się napatrzeć na jego rzeźby. Oczywiście oglądam je w różnych miejscach, ale tutaj jest największe ich nagromadzenie. Poza ciekawym pomysłem dającym możliwość różnorakiej interpretacji dochodzi kunsztowne, dopracowane do perfekcji wykonanie zachowaniem dbałości o najdrobniejsze detale. Zachwycają misternie ułożone pukle włosów, mimika twarzy bogini, drobne listki wieńczące jej dłonie, palce stóp wypuszczające korzenie, pokrywająca ciało kora drzewa. Bernini jest mistrzem, który łączy w swych dziełach pełnię ekspresji z doskonałą harmonią. Rzeźba ustawiona jest pośrodku niewielkiej salki, można ją obejrzeć dokładnie z każdej strony i zapewniam was, że nie byłam jedyną osobą, która stała zmagnetyzowana nie mogąc od niej oderwać wzroku. 

A teraz coś z innej beczki, jeśli nie zdążyliście jeszcze wypełnić PIT-a i nie macie pomysłu na przekazanie swojego 1 % podatku to proponuję przekazać go na konto chorej córeczki naszej blogowej koleżanki. 
 Informacje można uzyskać tutaj.
A to blog jej mamy Magamary 

Lecę wypełnić mojego PIT-a. (brr nie lubię ... nie lubię) 

6 komentarzy:

  1. To jedna z rzeźb, które potrafią zachwycić śmiertelnika. Teatralność gestów, ekspresja, dbałość o detale i gra światłocienia robią wrażenie na odbiorcy:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Barok w każdym calu :) z swą teatralnością i drobiazgowością. I pomyśleć, że jeszcze niedawno nie miałam pojęcia o Berninim i jego dziełach (skutek uboczny lektury).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pisałam o niej http://guciamal.blogspot.com/2012/11/anioy-i-demony-dan-brown.html :)

      Usuń
  3. Jak wiesz Małgosiu, ja wolę malarstwo ale nie sposób nie docenić mistrza...

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja też dawniej za rzeźbą nie przepadałam, do czasu odkrycia Michała Anioła. Potem był Bernini i tak jakoś się potoczyło.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).