czwartek, 12 grudnia 2013

O cudzie, czyli nietypowy (przypadkowy) sposób promocji czytelnictwa


Jest godzina piąta czterdzieści pięć rano. Za oknem ciemna noc. Autobus ruszył z pierwszego przystanku, kumoszki z osiedla zaczęły już relacjonować przebieg poprzedniego popołudnia i wieczora, parę osób prowadzi poranną porcję telefonicznych konwersacji, a ja zdążyłam zatopić się w świat korespondencji Vincenta z Theo. I kiedy zupełnie niewinnie, bez żadnych podtekstów i ukrytych intencji pociągam nosem, ktoś obok zaczyna mówić. Ze zdziwieniem konstatuję, iż słowa wypowiadane przez siedzącego obok mężczyznę skierowane są do mnie „Jeśli śmierdzę, to niech się Pani nie krępuje i mi powie”. Bardziej zdziwiona, niż przestraszona (zniesmaczona?) stwierdzam, iż ja nic nie czuję. Na co Pan kontynuując tak pięknie nawiązaną znajomość zagaja „Bo wie Pani, ja trochę wypiłem, właściwie, to cały czas piję, czekam, aż otworzą sklepy, aby kupić piwo, no to i może trochę śmierdzę. Ale jak śmierdzę, to Pani powie, a ja wysiądę”.

W tej chwili nos wyczuwa to co miał poczuć, no ale jak tu miłemu Panu powiedzieć, że „i owszem, nieco cuchnie”, tym bardziej, że w zasadzie nie jest to woń zmieszana z innymi niemiłymi woniami, ot po prostu jedzie od niego, jak z gorzelni. Pan ośmielony brakiem protestu z mojej strony kontynuuje rozmowę (prawdę powiedziawszy jest to raczej dialog), moja rola ogranicza się do potakiwania głową od czasu do czasu.

„Jak to miło, że Pani czyta. Dzisiaj to niewiele ludzi czyta książki. Tylko te jakieś ebooki i audiobooki (te, co to Pani wie na słuchawkach). A ja uważam, że nie ma, jak taka tradycyjna książka. Wie Pani, mogę Pani coś polecić do czytania. Jest taka bardzo dobra książka. KIK wydał. Teraz jej Pani nigdzie nie kupi, ale przez Internet może sobie Pani zamówić. Kosztuje grosze, a jest naprawdę świetna. Nie to, co te śmiecie, które teraz wydają”. I tu wymienił nazwę książki i autora. Nie zapamiętałam autora, ale w tytule było coś z cudem. Tak mnie zaintrygowała ta rekomendacja, że sięgnąwszy do katalogu książek wydanych przez KIK odnalazłam. Otóż polecaną książką jest Cud generalny. Powieść nadziei Parala Vladimira. Książka została wysoko oceniona w biblionetce i nieźle na portalu Lubimy czytać.

I co z tego wynika?

Otóż przed chwilą zamówiłam książkę na allegro (a przy okazji jeszcze parę innych). Nie wiem, czy to byłby skuteczny środek zachęty do lektury, na mnie zadziałał. 
Jestem ciekawa, czy książka mi się spodoba, ale chyba jeszcze bardziej ciekawa tego, co zrobiło tak dobre wrażenie na miłym współpasażerze). W powiedzeniu, że podróże kształcą jest wiele prawdy (i wcale nie muszą to być podróże przez pół Europy).

35 komentarzy:

  1. Piękne :-) Przywraca wiarę w ludzi i w to, że duch czytelnictwa w narodzie nie ginie ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Prawda? I to uczy jeszcze jednego, nie oceniaj po pozorach. Ja przynajmniej nie podejrzewałam nawet, że Pan mógłby być zainteresowany czymś więcej niż adresem sklepu nocnego. Wstyd mi teraz, ale cieszę się z mojej pomyłki.

      Usuń
  2. Bardzo ciekawa historia! Ale z tymi autobusami to naprawdę coś jest- ja dzięki nim trafiłam na trylogię husycką Sapkowskiego, a to tylko dlatego, że bezczelnie spoglądałam mojej współpasażerce przez ramię. Od razu po powrocie wypożyczyłam pierwszą część i byłam naprawdę zachwycona :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja także miałam kiedyś taki miły początek dnia, kiedy zobaczylam trzy osoby czytajace książki i ti wszystkie trzy czytalo książki o tematyce morskiej, książki, jakie miał w bibliotece mój tata. Ja takze Lubie podpatrywac, co czytają współpasazerowie

    OdpowiedzUsuń
  4. Gdyby pan tak aromaterapeutycznie reklamował jakąś nowość, pomyślałabym, że to awangardowa forma promocji zorganizowana przez wydawnictwo. :) "Cud generalny" kupiłam kiedyś pod wpływem recenzji Dot59 w Biblionetce, ale jeszcze nie czytałam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W takim przypadku też miałabym takie podejrzenia, a tak czułam autentyczny zachwyt książką. A recenzja Dot59 była kroplą, która pomogła podjąć decyzję zakupu. A swoją drogą, czy nie wydaje ci się, że im szybciej podejmujesz decyzję o zakupie tym później zaczynasz lekturę?

      Usuń
    2. U mnie różnie z tym bywa, czasem to impuls, czasem rzeczywiście książka przez kilka lat leżakuje w kolejce. Twoja historia z "Cudem generalnym" jest tak niesamowita, że na Twoim miejscu chyba uznałabym ją za przeznaczenie i natychmiast zasiadłabym do lektury, poszukując proroczych wskazówek na przyszły rok. :) Jestem przekonana, że tytuł powieści wyraźnie zapowiada, jak zapamiętasz 2014 r. :)

      Usuń
    3. U mnie stało się to jakąś niepokojącą prawidłowością, iż nie czytam książek, które właśnie dotarły przesyłką lub które dopiero co przyniosłam ze sklepu. Jedynie te przytargane z biblioteki czytam już w autobusie do domu. Jak będzie z TĄ? Może tym razem inaczej.
      Proroczy tytuł? Nadzieja to moja nieodłączna towarzyszka, a co do cudu- niech się dzieje wola nieba, z nią się zawsze zgadzać trzeba (że tak klasykiem polecę).

      Usuń
  5. Cudna historia :) Czekam niecierpliwie na Twoją opinię o książce, na która trafiłaś w tak niezwykły sposób :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama jestem ciekawa wrażeń, a czy szybko nastąpią ? jak napisałam Lirael nie mam pojęcia :)

      Usuń
  6. Podróże kształcą na pewno, dla mnie z tej historii morał jest taki, że nie należy zbyt pochopnie oceniać ludzi.;) W moim mieście widuję od lat grupę alkoholików, a że czasem zaczepiają mnie w b. sympatyczny sposób wiem, że niektórzy są dość kulturalni.;)
    Pan z przystanku musiał być koneserem, skoro zapamiętał nawet wydawnictwo.;) Ale widać, że książka rzeczywiście zrobiła na nim duże wrażenie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie tak. Sama się na tym złapałam i myślę, że większość z nas by się dała zwieść pozorom. Rozmawiałyśmy kiedyś z Czarą (blogerką) o Van Goghu z oburzeniem na współczesnych mu, że go nie rozumieli, wyszydzali i wyśmiewali, ale kiedy dziś spotykamy człowieka, od którego rozchodzą się różne niemiłe wonie (nie tylko procenty) to może nie wyśmiewamy, ale nierzadko też odsuwamy się od niego.
      A Pan- jak napisano niżej- być może był czytelnikiem tej jednej jedynej książki, a może to była ostatnio przeczytana, albo ta najulubieńsza z całej rzeszy innych.

      Usuń
    2. Tak czy inaczej, książka ma szansę zaistnieć w blogosferze dzięki Twojemu spotkaniu.;) Pan byłby na pewno ucieszony, gdyby się dowiedział, że został bohaterem posta w sieci.

      Usuń
    3. Będę wypatrywać Pana, aby mu to zakomunikować, ale prawdę mówiąc jeśli nie będzie trzymał w ręku piwa i do mnie nie zagada mała szansa. :(

      Usuń
    4. masz to jak w banku- nie to chyba nie najpewniejsza forma zabezpieczenia, no to słowo guciamal :)

      Usuń
  7. Była kiedyś taka piosenka - "Spirytus zmywa politurę". Nie wiadomo, kim tak naprawdę był ten pan, zanim alkohol przejął nad nim kontrolę.
    P.S. A skoro to KIK, to sama się rozejrzę:).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Otóż to, nie wiadomo, kim był ten pan, zanim wpadł w nałóg. Może był człowiekiem bardzo oczytanym. A może przeczytał tylko tę jedną książkę i dlatego tak dobrze ją pamięta.
      Guciamal, opis Twojej rozmowy z podpitym towarzyszem podróży spowodował, że wyciągnęłam swój notes i zapisałam tytuł tej na pewno niezwykłej książki :)

      Usuń
    2. A może to był jakiś mało znany pisarz (:) pochlebiam sobie, że znanego bym rozpoznała, ale prawda jest taka, że mu się nie przyglądałam dokładnie), a może człowiek związany ze światem sztuki i kultury, który miał kiepski dzień.
      Koczowniczko- jeśli kiedyś spotkam jeszcze tego Pana (a raczej on mnie) to nie omieszkam mu opowiedzieć, że poza mną jeszcze jedną osobę zainteresowałam książką i to dzięki Niemu.

      Usuń
  8. Wiesz, nawet takie krótkie przygodne rozmowy ubogacają :) Co zostało zresztą dostrzeżone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czasami można odbywać takie przygodne rozmowy latami i człowiek tylko wzdycha z zakłopotaniem i znudzeniem, a czasami pach i okazuje się, że nie każda przygodna rozmowa jest "pozioma" :)

      Usuń
  9. Znam takich ludzi, dla których liczy się gorzała, by zapić " własną biedę"(jak kiedyś pisał Słowacki), dobra literatura i jakaś skromna zagrycha. Już niczego nie oczekują od świata a świat od nich, bo już dawno spisał ich na straty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne to obustronnie, że oni już niczego nie oczekują i że świat się od nich odwrócił. Osobiście trochę obawiam się osób nadużywających, jakieś złe wspomnienia z dzieciństwa, jakaś awantura w dalszej rodzinie, która spowodowała lęki i strachy.

      Usuń
  10. Fantastyczna historia, z gatunku tych, które długo zostają w pamięci i od razu ustawiają cały dzień.
    I faktycznie, bije z niej po oczach morał: "Nie sądź po pozorach!" Chyba sobie wyszyję takie hasło na makatce.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdyby to mogło pomóc - cała byłabym w wyszywankach. Szkoda, że zapisywanie, wbijanie sobie do głowy pewnych memento, zaklinanie rzeczywistości nie sprawdzają się, przynajmniej w moim przypadku, bo człek wciąż i wciąż powtarza swoje błędy.

      Usuń
  11. Oto jeszcze jeden dowód, że każdy człowiek wart jest rozmowy, od każdego można wyciągnąć jakąś naukę. Jeden ci powie, że pomidory można zaprawiać w całości, po co kroić, przecierać, można to zrobić tuż przed włożeniem ich do zupy.
    Inny znowu poradzi jak wyczyscić buty przeterminowanym olejem, a jeszcze inny oświeci, że dywany świetnie czyści soda kuchenna, a jeszcze inny, ten po którym się tego najmniej spodziewasz poleci ci ciekawą lekturę. :) czekam na relację, czy była warta twojej uwagi i diagnozy,dlaczego mogła wywrzeć takie wrażenie na tym panu.
    A w ogóle, to podziwiam ludzi, czyli Ciebie też, ktorzy czytają w autobusie czy tramwaju, że mogą sie skupić na lekturze w takim miejscu. Pewnie lata praktyki czynią z nich mistrzów. :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Do mistrzostwa nieco mi brakuje, ale jest nieźle, poza bandą wyrostków, którzy się przekrzykują raczej udaje mi się osiągnąć stan "wyłączenia" (czego nie udaje mi się w pracy przy gadatliwym koledze). Początkowo słuchałam muzyki, która eliminowała odgłosy autobusu, teraz kiedy zepsuł się stary sprzęt, a do nowego nie potrafię się przekonać, zmuszona zostałam do wypracowania sobie metody wyłączania się ze świata zewnętrznego. Codziennie spędzam w środkach komunikacji minimum 2,15 h, więc szkoda mi czasu na li tylko obserwacje, tym bardzie, że i w domu tego czasu na lekturę wcale nie mam w nadmiarze.

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetna opowieść :) Sama się rozejrzę za tą książką!

    OdpowiedzUsuń
  14. Testuję nowy sprzęt od dwóch dni i dlatego dopiero dziś odpowiadam- dziękuję :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Patrząc na obrazek i tytuł, myślałam, że gdzieś za każdą przeczytaną książkę, dają darmowe piwo! Znam takich, co może bym by się skusili. Miłej lektury!

    OdpowiedzUsuń
  16. Może i kiedyś u nas wprowadzą taką formę reklamy, w Holandii za coś tam (nie pamiętam dokładnie- sprzątanie, czy pilnowanie porządku) dają piwo. No ale nam do Holandii daleko (i chyba w tym przypadku - to dobrze, choć może w innym niekoniecznie).

    OdpowiedzUsuń
  17. Przyznam, że wczoraj po przeczytaniu Twojego wpisu, w czasie jazdy mpkiem zupełnie inaczej patrzyłam na takich ludzi.
    Kurczę każdy może kryć w sobie zupełnie nieprzeciętną historię ! :)
    Nadzieja to moje ulubione słowo, a zauważyłam, że na lubimy czytać tytuł brzmi : "Cud generalny. Powieść nadziei" - na szczęście znalazłam w bibliotece, w kolejce do wypożyczenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  18. I ja nieco inaczej patrzę na otaczające mnie osoby. Książka ma podwójny tytuł. Ja czekam na moje zamówienie z allegro, ale nie wiem, czy dotrze przed świętami. Nawet nie sprawdziłam czy jest w bibliotece, ale wpadłam w jakiś amok, że chcę już mieć :) Ciekawe, jakie wrażenie będą z lektury.

    OdpowiedzUsuń
  19. Jednym słowem nie można oceniać człowieka po wyglądzie i zapachu.
    Można się bardzo pomylić. Miałam takiego fajnego wujka, który kochał czytać książki, ale miał problem.......
    I też, by z pewnością mógł polecić niejedną książkę, gdyby żył.
    A książki też jestem ciekawa.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No nie powinno się, ale myślę, że każdy od czasu do czasu ulega takim stereotypom ocennym i o ile zapach alkoholu nie jest najprzykrzejszy to te inne bywają dość odrzucające, choć bywają i nie zawinione.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).