Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 3 grudnia 2023

Wiedeń secesyjny


Pawilon Secesji
Wspominając Wiedeń zapewne wiele osób przywołuje na myśl jego klasycystyczne pałace, pełne przepychu, majestatu, masywne i bogate budowle. Zdobione kolumnami, pilastrami, posągami, złoceniami, akantami dumnie prężą się w pobliżu wiedeńskiego Ringu. Solidne niczym wiedeńska monarchia za czasów Marii Teresy. Oglądając je pojedynczo można wpaść w zachwyt. Są pięknym tłem fotografii, a ich wnętrza olśniewają bogactwem. Jednak, kiedy idąc Ringiem natrafiałam na kolejny pałac, operę, teatr, budynki parlamentu i ratusza czułam się przytłoczona ich monumentalnością i klasycznym pięknem, ich nieco nachalną urodą. Potrzebowałam odmiany. I myślę, że na przełomie XIX i XX wieku Wiedeńczycy też potrzebowali odmiany, czegoś lżejszego, innego, nie tak ostentacyjnego, a eleganckiego.
Gorgony nad drzwiami wejściowymi
W poszukiwaniu świeżego spojrzenia udałam się pod Dom Secesji. Jest to budynek ciekawy zarówno w formie architektonicznej, jak i z powodu wystroju wnętrza. Kiedy Gustaw Klimt wraz z kilkunastoma studentami zbuntowali się przeciwko panującemu w Akademii Cesarskiej historycyzmowi i akademizmowi - założyli w 1897 roku Stowarzyszenie Malarzy i Rzeźbiarzy Austriacka Secesja. Na siedzibę wybrali zaprojektowany przez Josepha Marię Olbricha (ucznia Otto Wagnera) pawilon wystawowy. Za dewizę nowego stylu przyjęto wypisane na frontowej ścianie pawilonu hasło - Każdemu czasowi - jego własna sztuka, każdej sztuce – jej własna wolność (Der Zeit ihre Kunst, der Kunst ihre Freiheit). Trafiłam też na bardziej lakoniczne tłumaczenie, które mnie bardziej odpowiada – Czas jest sztuką, sztuka jest wolnością. Co ciekawe miasto bezpłatnie udostępniło działkę na Placu Św. Karola pod budowę pawilonu. A zatem władze miejskie może nie koniecznie popierały nowy nurt, ale też nie zwalczały go. Nowa sztuka nie musiała mieć cech wspólnych pozostawiając twórcom dużą swobodę. W Pawilonie organizowano wystawy członków stowarzyszenia.
Budynek jest prostą, geometryczną bryłą o białych ścianach. Jego największą ozdobą jest ażurowa złota kopuła (na którą składają się laurowe liście z pozłacanego brązu). Ta kopuła, brązowe drzwi, parę delikatnych złoconych zdobień sprawiają wrażenie elegancji i lekkości. Po lewej stronie frontowej ściany znajduje się napis Ver Sacrum – Święta Wiosna.
Fryz Beethovena - ściana główna
Był to też tytuł czasopisma nowego stowarzyszenia. Niemal każdy z twórców Stowarzyszenia miał swój wkład w powstanie ostatecznej wersji Pawilonu. Brązowe drzwi, ogromne, mozaikowe misy, sowy na fasadach bocznych, mitologiczne gorgony o groźnym wyrazie twarzy - każdy z tych elementów miał swojego twórcę, a mimo to całość sprawia harmonijne wrażenie. Nawet postawiony opodal budynku pomnik Marka Antoniusza na rydwanie wykonany w stylu bardziej klasycznym współgra z całością, co jedynie potwierdza tezę, iż sztuka jest wolna i nie musi mieć cech wspólnych. Twórca pomnika Artur Strasser nie miał nic wspólnego z ruchem, a mimo to, jego dzieło dobrze wpasowało się w otoczenie. Kolejną ciekawostką jest to, iż na inaugurację otwarcia galerii stowarzyszenia przybył sam cesarz, mimo iż nie był on zwolennikiem Secesji. Zarówno on, jak i jego następca arcyksiążę Franciszek Ferdynand nie rozumieli nowej sztuki. Temu drugiemu Klimt "zawdzięczał" nie otrzymanie katedry w Wiedeńskiej Akademii Sztuk Pięknych.
Fragment najbardziej "zaludnionej" części Fryzu 

Fryz- detal ściany bocznej
Najcenniejszym dziełem znajdującym się wewnątrz pawilonu (jedynym, jakie mogłam obejrzeć z uwagi na niedostępność innych sal) jest Fryz Beethovena – tęsknota za szczęściem, będący interpretacją IX Symfonii Ludwika Beethovena i jej interpretacji dokonanej przez Ryszarda Wagnera. Fryz powstał w 1902 r. na wystawę czasową poświęconą Beethovenowi. Podobnie, jak większość dzieł sztuki w trakcie wojny został skonfiskowany przez nazistów. Po latach został został ponownie zamontowany w Domu Secesji i od niemal 40 lat można go oglądać przy wtórze płynącej z słuchawek muzyki. Nie będę się zajmować interpretacją dzieła, bo zbyt małą mam w tej dziedzinie wiedzę. Napiszę jedynie, iż jest intrygujące.
Fryz-detal ściany bocznej
Niemal puste dwie ściany boczne z płynącymi muzami i kilkoma postaciami pojawiającymi się z rzadka i spore skupisko postaci w jednym z rogów ściany centralnej, przykuwający wzrok goryl, niczym jakiś King Kong, postać o wzdętym, ogromnym brzuchu, nagie kobiety o burzach włosów (w charakterystycznym dla Klimta stylu) i złoto w dekoracji i postaciach. Ciekawą interpretację Fryzu usłyszałam oglądając film Pocałunek Klimta (z serii Sztuka na ekranie). Zainteresowanym polecam, można się dowiedzieć wielu interesujących rzeczy nie tylko na temat Pocałunku, ale także innych dzieł Klimta, jak również okresu, w którym tworzył.
Płynące muzy
Całkiem niedaleko domu Secesji przy ulicy Linke Wienzeile znajdują się dwa domy mieszkalne zaprojektowane i wybudowane przez jednego z najbardziej znanych austriackich architektów Otto Wagnera.
Pod numerem 40 znajduje się Majolikowy Dom z żelaznymi kolumienkami i balustradami oraz kolorową roślinną dekoracją. Obok pod nr 38 znajduje się dom dekorowany secesyjnymi wzorami. Uwagę przyciągają złote medaliony z płaskorzeźbami kobiecych twarzy. Narożnik domu jest zaokrąglony, co nadaje mu interesujący kształt i stanowi większe wyzwanie dla architekta. Z opisu wynika, iż również wnętrze, jak i same mieszkania są niebanalne. Niestety nie udało mi się wejść obejrzeć choćby klatkę schodową. Domy znajdują się nieopodal słynnego wiedeńskiego Targowiska (Naschmarkt), gdzie można zaopatrzyć się nie tylko w świeże owoce, warzywa, nabiały, mięso, ryby, nabyć garderobę ale i zjeść coś w jednej z knajpek, choć uprzedzam, są mocno oblegane.
Majolikowy dom- detal

Majolikowy dom pod nr 40

Majolikowy dom pod nr 38
Majolikowy dom- detal

Majolikowy dom- ściana narożna
Wracając w kierunku Placu Św. Karola obejrzymy kolejny ze zrealizowanych projektów Otto Wagnera. Był on twórcą opracowań na temat perspektywy rozbudowy miasta, niestety zrealizowano jedynie plan sieci kolejki miejskiej. Wagner zaprojektował dlań najdrobniejsze szczegóły w postaci nie tylko pawilonów na stacjach kolejki, ale wiaduktów, tuneli, balustrad, latarni, a nawet kroju liter w napisach. Na Placu Św. Karola znajduje się Pawilon Kolejki Miejskiej. Mieści się w nim Wiedeńskie Muzeum Otto Wagnera (niestety obecnie nieczynne). Składa się on z dwóch bliźniaczych pawilonów stacyjnych zbudowanych w stylu Art Nouveau. Są one tak charakterystyczne, jak paryskie wejścia do metra Hectora Guimarda. Duża ilość żelaza, szkło, motywy roślinne w dekoracji.
Pawilon stacji kolejki miejskiej Otto Wagner
Jeśli chodzi o Otto Wagnera to nie miałam szczęścia, bo również niezwykle ciekawy kościół jego projektu am Steinhof jest tymczasowo zamknięty. Podczas jego inauguracji obecny był arcyksiążę Franciszek Ferdynand, który nie uważał nową sztukę za ohydną, czemu dał wyraz przemawiając na otwarciu kościoła. Było to ostatnie dworskie zamówienie dla Otto Wagnera.
Mimo tego, iż miałam pecha pod względem ilości tymczasowo niedostępnych miejsc wiedeńskiej secesji zobaczyłam tyle, iż mogę stwierdzić, że stałam się jej wielbicielką, zdecydowanie trafiła ona w mój gust.

Pawilon od strony wejścia na stację
To oczywiście zaledwie mały wycinek secesyjnego Wiednia, zabrakło tu choćby willi Otto Wagnera, czy kościoła jego projektu, niemniej jest to wycinek dający pewne pojęcie o stylu. Mam jeszcze kilka pomysłów dotyczących wiedeńskich postów, a zatem dobrze, że kolejny wyjazd dopiero w lutym, jest szansa, że się wyrobię.
A na zakończenie dwa obrazki z targu.  Obrazki, do których mam słabość.


14 komentarzy:

  1. Będąc w Wiedniu trudno nie wspomnieć o tutejszej wyjątkowo pięknej secesji. Aż trudno uwierzyć, że sto lat temu nie została dobrze przyjęta przez Wiedeńczyków. ( Podobnie przecież było z operą) A dwieście kilometrów dalej, Prażanie byli nią oczarowani. Dzisiaj Wiedeń słynie z przepięknej secesji i uważany jest za stolicę tego nurtu. podobno jest tutaj 100 budynków (obiektów) w tym stylu. A co do Naschmarkt (targu) tam zawsze są tłumy. Wiedeńczycy wpadają aby zjeść co nieco.
    Serdecznie pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fakt, iż nowości zawsze (prawie zawsze) przyjmowane są z oporami jest dla mnie zawsze przestrogą, kiedy wzdragam się na coś nowego, co wydaje mi się udziwnione i brzydkie. Np sztuka, która do mnie zupełnie nie przemawia. Staram się ją lepiej zrozumieć i poznać, aby nie być, jak Franciszek Józef czy arcyksiążę Franciszek Ferdynand, którzy twierdzili, że ta nowa sztuka jest obrzydliwa, a malarstwo zdegenerowane, bo stąd już tylko krok do niszczenia tego czego się nie rozumie. Na szczęście ci panowie nie poszli tak daleko.

      Usuń
  2. Secesja narodziła się w Brukseli ale to Wiedeń jest jej stolicą. Wiedeńska secesja jest wyjątkowo wysublimowana i warto poświęcić jej trochę czasu podczas zwiedzania. Piękne jej przykłady prezentujesz. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak też odbieram jako wysublimowaną sztukę. Jeszcze parę lat wcześniej nie przemawiała ona do mnie. Może dojrzałam, może większy poziom wiedzy wpłynął na kształtowanie gustu, a może tak miało być :)

      Usuń
  3. Ciekawy styl, odpowiada mi. Subtelne a jakże ładnie prezentują się ozdoby pokazanych kamienic i te wejścia stacyjne. A te kolory miejskiego targowiska są przyciągające, lubię takie miejsca. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. Cieszę się, że przypadł ci do gustu, podobnie jak mnie. Po tych klasycznych budowlach, jakże pięknych, a jakże dominujących w Wiedniu to miła odmiana. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  5. Będąc w Wiedniu, przechodziłam obok tego pawilonu, ale był zamknięty. Dziękuję za ten wpis.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czyli nie tylko ja odbiłam się od drzwi. No cóż, nie można zobaczyć wszystkiego, ale zawsze pozostaje nadzieja, że może kiedyś... Nie ma za co. Pozdrawiam

      Usuń
  6. Kilka razy wspomniałaś Gustawa Klimta więc dodam swoje trzy grosze - to była pierwsza miłość i chyba pierwszy pocałunek Almy Mahler (z domu Schindler).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Alma Schindler była bardzo swobodną osóbką i odważną, jak na tamte czasy, Z Klimtem jednak poprzestali chyba właśnie na namiętnych pocałunkach.

      Usuń
    2. Alma kiedyś bardzo mnie zafascynowała, popełniłem nawet cały cykl wpisów na jej temat na zaprzyjaźnionym blogu. Informacje czerpałem z kilku źródeł, niestety - ostateczne konkluzja była raczej negatywna, ale przy tym jednak bardzo fascynująca postać.
      Jeśli chodzi o pocałunek z Klimtem, to on zaproponował jej, że ją porwie. Alma w zasadzie się zgodziła, ale dla niej jednak istotniejsze było zachowanie dziewictwa a w takim przypadku po co porywać?

      Usuń
    3. Muszę sobie poczytać owe wpisy. Ja znam jej historię (w zasadzie fragment) z książki Złota Dama oraz rozdziału w książce o kobietach w malarstwie (Alma była tam opisana jako muza). Ja taką negatywną konkluzję miałam po przeczytaniu biografii Peggy Gugenheim- choć to też niewątpliwie była bardzo ciekawa postać. Biografia skupiała się jednak bardziej na romansach Peggy niż na jej działalności w dziedzinie sztuki.
      A co do Klimta, no właśnie po co porywać, skoro romans ograniczał się do wymiany namiętnych pocałunków. :)

      Usuń
    4. Klimt jednak ciągle miał nadzieję na więcej. Rodzice Almy zabrali ją na długą wycieczkę do Włoch aby zapomniała o Klimcie i wzajemnie, Klimt podążył za nimi, bez skutku.
      Tu jest link do mojego pierwszego wpisu o Almie, ten jest chyba najlepszy ==> https://ewamaria.blog/2014/08/28/alma/

      Usuń
  7. Przeczytałam wpis. Ciekawy niezwykle. Ach te 12 walizek Almy. O Varianie Fry czytałam już wcześniej, miał duże zasługi w ratowaniu żydów podczas wojny, jego organizacja pomogła bardzo wielu ocalić życie.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).