 |
| Sama bryła Bazyliki nie jest może imponująca, ale wystarczy stanąć pod portalem głównym, aby wpaść w zachwyt nad dziełem średniowiecznego mistrza kamieniarstwa |
Do tej pory sądziłam, iż najładniejszą werońską świątynią jest kościół św. Anastazji (pisałam o nim tutaj). W tym roku w ramach karty turysty mogłam wejść doń ponownie, co utwierdziło moją opinię, ale … mogłam też wejść do kościoła św. Zenona (San Zeno). Kto słyszał o tym świętym? Ja nie, ale sprawdziłam. Był biskupem Werony, a dziś jest jej patronem, urodził się w roku 300 (łatwo zapamiętać) i żył dość długo jak na owe czasy bo ponad 70 lat, ale święcenia kapłańskie otrzymał dopiero w 62 roku życia, może stąd się wzięła jego żarliwość. Założył wiele kościołów, szerzył chrześcijaństwo i gorliwie zwalczał herezję. Zastanawia mnie, co oznacza owo gorliwie, czy wszelkie chwyty dozwolone (nawet te niechrześcijańskie?). Ponoć był świetnym mówcą i autorem najstarszych zachowanych w języku łacińskim kazań. Patronuje niemowlętom (to w związku z legendą o porwaniu go w czasach niemowlęctwa przez diabła). Patronuje też wędkarzom. W ikonografii często jest przedstawiany z wędką. Co ciekawe samo imię Zenon wywodzi się od greckiego Zenodoros, czyli syn Zeusa - tak to nam się przenikają religie (syn boga Zeusa sługą katolickiego kościoła)  |
| Płaskorzeźby z prawej strony portalu |
W miejscu, gdzie dziś znajduje się bazylika San Zeno istniała wcześniej niewielka budowla postawiona na grobie Biskupa Werony. Z uwagi na jej małą powierzchnię zbudowano większą świątynię. Poświęcono ją w 806 r. w obecności króla Pepina (syna Karola Wielkiego władającego Italią. Tutaj zostały przeniesione relikwie świętego Zenona. Zniszczona w wyniku najazdu barbarzyńców była odbudowywana począwszy od końca X wieku. Dzisiejszy jej kształt opiera się na projekcie z wieku XI. Podobnie jak większość (jeśli nie wszystkie) świątynia była wielokrotnie odnawiana i nieco przebudowywana, jednak to co dziś oglądamy w dużej mierze pochodzi z wieku XI.
 |
| Płaskorzeźby z lewej strony wejścia |
Bazylika dziś. Z zewnątrz
Bazylikę uważa się za jeden z najpiękniejszych włoskich kościołów romańskich i nie bez powodu. Już podchodząc do świątyni i widząc jej przepiękny baldachimowy portal z kolumnami wspartymi na posągach lwów otoczony z dwóch stron kamiennymi płytami przedstawiającymi historie ze starego i nowego testamentu można dostać oczopląsu. Portal pochodzi z XII wieku i jest dziełem mistrza Nicolo podobnie, jak dwie ze scenek bocznych. Pozostałe scenki są dziełem jego uczniów. W tympanonie znajduje się płaskorzeźba św. Zenona pomiędzy żołnierzami i rycerzami. Kamienne płaskorzeźby to prawdziwa Biblia Pauperum. Zwróciłam uwagę na Diabelskie polowanie Teodoryka. Cesarz Teodoryk Wielki mimo iż prowadził politykę tolerancji religijnej w tradycji chrześcijańskiej uważany był za prześladowcę, stąd powstała legenda mówiąca, o tym, że po śmierci został skazany na conocne polowanie w obecności demonów i potępionych dusz. Jest też płaskorzeźba przedstawiająca pojedynek Teodoryka z Odoakerem (w rzeczywistości nie był to rycerski pojedynek jak przedstawia scenka, a polityczny mord). Ciekawostką jest iż pierwszą świątynie w tym miejscu jeszcze w V wieku wzniesiono właśnie przez Teodoryka Wielkiego. Dlaczego zatem uwieczniono go w ten sposób?
Są oczywiście scenki, które rozpoznajemy bez wahania (narodziny Chrystusa, pokłon trzech króli czy stworzenie Adama, stworzenie Ewy, grzech pierworodny), ale są i takie które wymagają wyjaśnienia.
 |
| Lew strzegący wejścia z kolumną na grzbiecie |
Nad portalem znajduje się rozetowe okno podzielone promieniście kamiennymi mini kolumienkami. Są one ozdobione reliefami przedstawiającymi symbole człowieczej fortuny (stąd nazwa rozety- koło fortuny). Jest to dzieło werońskiego rzeźbiarza mistrza Briolota (przełom XII i XIII w.)  |
| W dolnym lewym rogu diabelskie polowanie Teodoryka (tylko, gdzie te diabły?) |
 |
| Teodoryk wśród rycerzy i żołnierzy nad portalem głównym (jeden portal trzy wizje cesarza, bohaterska, demoniczna, polityczna) |
Wnętrze Wejście do Bazyliki jest biletowane, ja wchodziłam w ramach karty turysty i uważam, że niezależnie od ceny za wstęp warto było tu dotrzeć. |
| Widok na dziedziniec poprzez kamienną edykulę (niewielką kapliczkę) |
 |
| Dziedziniec otoczony arkadami |
 |
| Stare nagrobki w ścianach dziedzińca |
Zanim wejdzie się do Bazyliki warto przejść się wewnętrznym dziedzińcem zbudowanym w X w. Aktualny stan pochodzi z wieku XIV. Otoczony arkadowymi podcieniami zielony dziedziniec był miejscem wypoczynku dla mnichów z działającego tu niegdyś zakonu. Jak wszystkie dziedzińce ściany pokrywają płyty nagrobne a także tumby z różnych świątyń.
Kiedy czyta się o Bazylice, jako pierwsza pojawia się informacja o drzwiach z brązu. Mnie od razu nasuwa się porównanie z gnieźnieńskimi Drzwiami katedry; są z podobnego okresu. Te pochodzą z XI-XIII wieku i przedstawiają podobnie jak portal zewnętrzny epizody z Nowego i Starego Testamentu, a także cztery scenki z historii Św. Zenona. Płaskorzeźby są bardziej symboliczne, bądź przedstawione w sposób odbiegający od dzisiejszych wyobrażeń, bo bez opisu rozpoznałam zaledwie kilka z 48 scenek. Choć może ten sposób przedstawienia historii był bardziej czytelny dla naszych przodków.
 |
Brązowe drzwi Bazyliki
|
 |
| Czy rozpoznalibyście w tej scence Ścięcie Św. Jana? |
Tym co mnie ujęło we wnętrzu były pasiaste dekoracje ścian (nie wiedzieć czemu, ale bardzo mi one się podobają), freski oraz różnorodność kolumn; jedne masywne z bogato zdobionymi kapitelami, inne sprawiające wrażenie lekkich i giętkich niczym przewiązane ze sobą wstążeczki. Ciekawa jest też znajdująca się pod ołtarzem głównym pełna kolumn krypta z kryształową urną ze zwłokami Św. Zenona.
 |
| Nieodmiennie zachwycają mnie owe kolumienki przewiązane w połowie wysokości marmurową wstążeczką |
 |
Wyobrażam sobie, że dla żyjących w Weronie wiernych odwiedziny w świątyni były nie tylko powinnością, ale i przyjemnością, kiedy można było oglądać takie cuda na ścianach, a ci bardziej wtajemniczeni tłumaczyli pozostałym co przedstawiają
|
 |
Tu kolumienki poskręcane niczym spirala (widok z krypty na schody prowadzące pod ołtarz główny)
|
 |
Krypta pod ołtarzem głównym
|
 |
Kryształowa urna ze szczątkami Św. Zenona (przyznam, że te zabalsamowane zwłoki wystawione na widok publiczny robią na mnie przerażające wrażenie, dobrze, że z reguły są dość daleko od oczu odwiedzających)
|
 |
Kolejne malowidła ścienne z pierwszej połowy XIV wieku
|
 |
w tym jeden z moich ulubionych tematów Św. Jerzy walczący ze smokiem i księżniczka Poniżej kolejny z tematów które lubię uwieczniać Tobiasz trzymający rybę z archaniołem Rafałem
|
 |
| jeszcze wczesnośredniowieczna maniera przedstawiania świętych czy aniołów w postaci olbrzymów i ludzi niczym liliputów. |
Ołtarz główny zdobi tryptyk Andrei Mantegny Święta Rozmowa Maryi z Piotrem, Pawłem, Janem Ewangelistą, Zenonem, Benedyktem, Wawrzyńcem, Grzegorzem i Janem Chrzcicielem (spory tłum) to już raczej nie rozmowa, panowie wyglądają bardziej zajęci sobą, niż Maryją. Mnie ów tryptyk skojarzył się z obrazami Crivellego, który umieszczał na swych obrazach płody ziemi. Tu też mamy girlandy owoców nad uczestnikami rozmowy. Trzy znajdujące się w predelli obrazy (Modlitwa w ogrójcu, Ukrzyżowanie i Zmartwychwstanie) są kopiami skradzionych przez Napoleona obrazów (dziś przechowywanych we Francji).
 |
Tryptyk w ołtarzu głównym Andrei Mantegny (z kopiami w predelli)
|
 |
| część środkowa tryptyku |
Bazylika jest pod wezwaniem św. Zenona a zatem warto wspomnieć posąg z marmuru Św. Zenon, który się śmieje. Posąg pochodzi z końca XII wieku i miał znajdować się wysoko, być może ponad zwornikiem romańskiego łuku triumfalnego. Ja co prawda nie dostrzegam, aby Święty się na nim śmiał, ale może kiedy się nie śmiał miał bardziej surowy wyraz twarzy.
 |
| Św. Zenon, który się śmieje Na zbliżeniu zdjęcia w albumie dostrzegam uśmiech świętego |
Nie wiem, czy Wam się bazylika spodobała, mnie absolutnie zachwyciła. Jeśli jeszcze raz będę w Weronie chciałabym odwiedzić ją ponownie. Bo to co opisałam to zaledwie część całości. W bazylice San Zeno podobnie, jak w innych biletowanych włoskich bazylikach można dostać w kasie ulotkę informacyjną w języku zwiedzającego (nie wiem, czy każdym, ale w polskim jest dostępna), są też słuchawki, ale tam dostępność języków jest ograniczona. |
Nawa główna
|
 |
| Nawa główna widok od strony ołtarza z widoczną rozetą- koło fortuny i fragmentem drewnianego sklepienia w formie odwróconej nawy statku |
Cieszę się, że mogłem obejrzeć ten kościół. Pamiętam, jak przewodniczka mówiła, że jest to jeden z tych kościołów, który należy zobaczyć. Niestety, jak to na objazdówce nie wszędzie się wchodzi i to rozumiem, bo czas ograniczony i nie można też tylko zwiedzać kościołów, bo zamiast wycieczki zrobi się pielgrzymka. Mówiła też coś o tym , że św. Zenon był czarnoskóry i faktycznie widać że posąg świętego przedstawia czarnoskórego mężczyznę. Bardzo dziękuję za relację z tego miejsca. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńJasne, że nie można się skoncentrować na samych kościołach, tak jak nie można na samych muzeach. Tzn. można, ale to byłoby męczące, ja lubię różnorodność, choć lubię i świątynie i galerie sztuki, lubię też pomniki, rzeźbę w przestrzeni miejskiej, czy najbardziej, albo bardzo miejsca zielone (parki, ogrody, skwery), a także spacery uliczkami, rzeki, mostki itp itd. Sama do Zenona dotarłam dopiero za trzecim pobytem przeczytawszy o romańskim stylu świątyni. Św. Zenon rzeczywiście urodził się w Afryce a zatem był czarnoskórym biskupem, co chyba było wówczas rzadkością.
UsuńWspaniała monumentalna budowla. Jestem pod wrażeniem Twoich zdjęć, których jest coraz więcej na Twoim blogu - jestem wzrokowcem może dlatego je lubię.
OdpowiedzUsuńNie wiem czy znowu nie pojawi się informacja, że przy publikacji komentarza nastąpił błąd. Pozdrawiam :)
No dwadzieścia cztery, najwięcej chyba było trzydzieści parę, staram się nie przekraczać pewnego limitu zdjęć i treści także. :) A jak mi wychodzi wpis zbyt długi dzielę go na części.
UsuńBardzo zdobiona. I pomyśleć, że przetrwała tyle czasu.
OdpowiedzUsuńWe Włoszech mimo ogromnych strat wojennych sporo świątyń przetrwało, co zapewne wynika z ich dużej liczby.
OdpowiedzUsuńOdwiedziłam już bardzo wiele świątyń i nic nie powinno mnie zaskoczyć. Ale okazuje się, że każda kolejna ma w sobie coś fascynującego, co zachwyca. Tak jest i tutaj. Te pasy na ścianach, malunki, no i samo wezwanie oraz historia. Masz rację, jest wspaniała:)))
OdpowiedzUsuńCzyli nie tylko mnie oczarowała. A w dodatku jest nieco na uboczu jednodniowego Werońskiej tour więc mało tu zwiedzających
UsuńI to jest super, można zwiedzać w spokoju, którego dziś nie ma wiele na turystycznych szlakach:)))
UsuńChiesa piazza i palazzo w każdej dzielnicy miasta, albo i więcej.
OdpowiedzUsuńWyobrazam sobie co napiszesz o Palermo, jeśli kiedyś się tam wybierzesz. Ja nie jestem wielką zwolenniczką chodzenia po kościołach, szczególnie barokowych, bo oburza mnie ich bogactwo, ale romańskie świątynie bardzo lubię, A w Palermo i sąsiednich miasteczkach są zachwycające zabytki. Zwiedzałam z Iwaszkiewiczem i jego Książką o Sycylii, jak już kiedyś rozmawiałyśmy ♥️
Muszę się w końcu wybrać na południe buta, bo jakoś tak penetruję północ i środkowe Włochy, ale i na południe przyjdzie pora. Barokowe kościoły podobały mi się kiedyś bo ta złota farbka i ten nadmiar robiło wrażenie na dziecku, takie, jak zapewne robiło na wiernych w tamtych dawnych czasach, dziś zdarza mi się zachwycić barokiem, ale jest to zachwyt chwilowy, na dłużej w pamięci pozostają te skromniejsze, a jednak bogatsze świątynie romańskie, czy gotyckie w wystroju
UsuńMnie się ta bazylika bardzo podoba a w kwestii architektury sakralnej jestem i wybredna i mam dziwny gust bo podobają mi się tylko nieliczne. Bardzo mi się podoba i z zewnątrz, i z wewnątrz, i jestem zachwycona dziedzińcem który przypomina mi kościoły angielskie. Nie lubię przepychu w świątyniach a w tej bazylice jest pod tym względem bardzo przyjemnie dla oka i ducha.
OdpowiedzUsuńŚwięty Zenon zaskoczył mnie kolorem skóry i miłym uśmiechem, Zenki mają fajnego patrona 😀
Ja też nie jestem wielbicielką wszelakich świątyń, może się wydawać, że często je odwiedzam i wiele oglądam, ale to nie do końca prawda, wejdę do dwóch, trzech, spodoba mi się jedna, albo wcale, ale są wyjątki, jak właśnie w Weronie, czy w Bolonii gdzie jest kilka takich wczesnochrześcijańskich świątyń. I jak wyżej napisałam, prawie nie było tam zwiedzających, a to dodatkowa zaleta
OdpowiedzUsuńBardzo ciekawa architektura. Zachwyciły mnie krużganki. I katakumby, głównie ze względu na sklepienie. Zawsze w kościołach kierują wzrok ku sufitowi, niektóre sklepienia potrafią być bardzo hipnotyzujące.
OdpowiedzUsuńI dla mnie sklepienia są interesujące, i te proste belkowane -drewniane, i te beczkowate-nawowe i chyba najbardziej te krzyżowe we wszelkich odmianach krzyżujących się spoiw (?)
OdpowiedzUsuńŚwięty Zenon, syn Zeusa😅Niesamowia historia tego świętego, o którym nic nie wiedziałam. A królowie rzymscy już po upadku tej wspaniałej cywilizacji bardzo szybko postawili na chrześcijański porządek- był to chyba V wiek kiedy pierwszy raz użyto słowa herezja i w imię tych odstępstw od jedynej wiary którą uznano za prawdziwą rozpoczęły się straszliwe zbrodnie na wszystkich myślących inaczej. A wiara ta przyniosła pięć wieków wcześniej miłość i miłosierdzie. Jakże szybko zamieniono ją w potępienie. A Karol Wielki miał dwóch synów o imieniu Pepin, starszy z pierwszego małżeństwa był garbaty i taki miał przydomek. Młodszy zmienił imię na Pepin, być może jak został królem Italli. Bazylika San Zeno robi na mnie wrażenie takiej wspaniałości, bo była romańska- u nas dzikie plemiona w chałupach krytych strzechą a w Weronie...I nie tylko...cuda.
OdpowiedzUsuńTak z wiekiem ja też bardziej doceniam romańskie świątynie. Kiedyś za młodu człowiek był mniej wyedukowany i gust miał inny, doceniał bardziej błyskotki, czyli zachwycał się barokiem, dziś barok robił wow na wejście a za chwilę przemija zachwyt, bo wszystko wydaje się takie same i w nadmiarze. O romańskim stylu też można rzec że wszystkie kościoły do siebie podobne, ale jednak jest on bardziej wysublimowany i ma w sobie to coś, indywidualny rys :)
UsuńŚwiątynia rzeczywiście przepiękna, nie przytłacza przepychem, a jednak robi ogromne wrażenie. Jeśli kiedyś zawędruję do Werony, to będę pamiętać, żeby tam zajrzeć.
OdpowiedzUsuńTwoje wpisy nie pokazują mi się na bieżąco, a potem nagle przez przypadek odkrywam, że tydzień temu coś napisałaś... ech, kolejne psikusy bloggera.
Ja z kolei miałam przerwę w zaglądaniu spowodowaną kolejną wycieczką, tak więc piszę z opóźnieniem i nie mam kogo obwinić :) Cieszę się, że świątynia spodobała się tak wielu osobom, nie tylko mnie
UsuńPiękna. Bez dwóch zdań. Jest to arcydzieło lombardzkiej architektury romańskiej. Ukoronowaniem bazyliki jest niewątpliwie tryptyk w ołtarzu głównym Andrei Mantegny. Domyślam się, że wizyta w tym kościele to wyjątkowe przeżycie.
OdpowiedzUsuńSerdecznie pozdrawiam:)
Ołtarz główny jest interesujący, a też predella znajdująca się pod tryptykiem jest ciekawa. Przy takim natłoku dzieł sztuki niektóre mogą umknąć. A całe szczęście, że to nie barok, bo tam nadmiar prowadzi do oczopląsu :)
UsuńAleż to jest miejsce z klimatem 😍 Uwielbiam takie świątynie, gdzie można stać pod portalem i oglądać detale przez pół godziny. Te wszystkie płaskorzeźby, kolumny i historie ukryte w kamieniu robią niesamowite wrażenie. No i aż czuć ducha średniowiecza 😊 Bardzo lubię, jak pokazujesz takie miejsca z tyloma ciekawostkami, bo człowiek od razu patrzy na wszystko inaczej, a nie tylko „ładny kościół i tyle” 😉
OdpowiedzUsuńI tak zapewne przeoczyłam wiele szczegółów, ale to zrozumiałe, tamte świątynie były często jedyną przez długi czas "formą poznawczą" dla mieszkańców, przy braku innych bodźców, więc mogli codziennie oglądać inny jej fragment bez pośpiechu, bez myśli, dziś jeszcze mam do odwiedzenia dwa muzea, ogród i świątynię. Była jedna w tej dzielnicy świątynia i ją można było oglądać i oglądać, poza tym to co my widzimy to efekt pracy mistrzów i rzemieślników kilku pokoleń. A mając do dyspozycji tylko ozdobny portal łatwiej było się na nim skupić.
OdpowiedzUsuń