czwartek, 4 sierpnia 2011

Ocenianie książek


Przeczytalam wlasnie wpis o pomyle zaprzestania prowadzenia blooga przez książkowca (domek z papieru), który to pomysł bardzo mi się nie podoba, tak jak i pomysl nie zamieszczania komentarzy na bloogach. Nie moge zamanifestować tego niestety na wlasciwym bloogu (jade pociagiem i mam troche problemow z zamieszczaniem komentarzy na niektorych bloogach- jestem przekonana, ze to tylko w czasie podrozy) więc piszę tutaj.
Pomysl ten wywolal refleksje na temat moich wlasnych ocen ksiazek. Pisalam o tym wielokrotnie, nie jestem znawca, nie jestem polonistka, filologiem, historykiem sztuki. Czuje sie jednak humanistka z racji po trosze wyksztalcenia, po trosze zainteresowan. Moje oceny sa czesto bardzo emocjonalne i wyrazaja w jakim stopniu dana ksiazka mnie sie podobala.
Zdarza sie, ze nieetyczne zachowania jej bohaterow na tyle mnie nuza, badz denerwuja, ze juz z tego tytulu obnizam swoja ocene ksiazki. Zdaje sobie sprawe, iz tego rodzaju argumenty nie powinny miec najmniejszego znaczenia przy ocenie ksiazki, ale maja. Zdarza sie takze, iz denerwujace mnie zachowania bohaterow powiesci rowniez wplywaja negatywnie na moja ocene. To takze nie powinno miec miejsca, bowiem jesli bohater mówiac kolokwialnie "wkurza mnie" znaczy to, iz pisarz potrafil doskonale oddac jego charakter.
Dlatego wydaje mi sie, z czym oczywiscie mozna sie nie zgodzic, iz powinnismy oddzielac etyke postaci od naszych ocen. Wiem tez, ze sama czesto nie jestem w stanie tego oddzielicA z drugiej strony mamy prawo do wyrazania swoich pogladow. Dlatego prosze moich czytelnikow o szczere wypowiedzi. Jesli komus nie przypadnie do gustu polecana (zachwalana) przeze mnie ksiazka to nie mam nic przeciwko wyrazaniu opinii skrajnie roznych od moich.
Mam nadzieje, ze w miare skladnie wylozylam swoje mysli. Jestem bowiem siodma godzine w podrozy, wiec wybaczcie, jesli pisze glupstwa.
Zauwazylam kilka nowych obserwatorek. Dziekuje za zainteresowanie monotema, biedronka, nemeni. Ja rozwiez do was zagladam i to juz od pewnego czasu.
Na zdjęciu Domek do góry nogami- Szymbark (tak sie teraz czuje, jakbym stala na glowie)

13 komentarzy:

  1. Nie wiem jak się to stało, że jeszcze mnie nie ma w Twoich obserwatorach :) dopiero teraz sobie to uświadomiłam, gdy na ten temat wspomniałaś :)
    Co do poruszanego przez Ciebie tematu, to zgadzam się z faktem, że zachowania bohaterów mają znaczny wpływ na ocenianie. I nie tylko zachowania. Opisy, dialogi, absurdalne sytuacje. Ja w każdym razie piszę jak czuję. Na pewno nie są to profesjonalne recenzje, ale moje komentarze i wrażenia po lekturze. Czasami aż mi wstyd, że piszę tylko parę zdań w porównaniu do innych blogerów. Jednak nie lubię robić nic na siłę i dobrze się czuję w mojej formie.

    Co do oceniania, to mam jeszcze inny problem: jak tu porównywać oceny klasyki z np. thrillerami albo jakimiś współczesnymi czytadłami. Ja sama mam czasami problem. Bo tu oceniam "Starą baśń" na 4kę a potem jakąś powieść dla młodzieży też na 4kę. Może ktoś mnie za to skrytykuje. Trudno.
    Myślę jednak, że o to w tym wszystkim chodzi. Każdy ma swój gust, inne odczucia i wrażenia po lekturze. Ktoś może się ze mną nie zgadzać, ale ja nie mam nic przeciwko temu. Chętnie poznam zdanie innych czytelników. W końcu po to założyłam bloga :)
    Boziu! Ależ elaborat! pozdrawiam serdecznie
    P.S. wycieczka do Szymbarku mi się marzy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Guciamal, przyplątałam się, bo coś mnie tknęło po tytule posta. Widzę, że inspiruję do wypowiedzi. Będę komentować tam, gdzie ktoś wyraźnie sobie tego życzy. U Ciebie dobrze się czuję i skoro o mnie piszesz, to chyba mogę. Długo by mówić o ocenie. Staram się mówić o książkach, a nie o osobie piszącej. A to się wymknęło po prostu komuś i zabolało. Kiedy mi np. trudno zachować zimną krew? Sprawy Dekalogu - to raz. Nie mogę na czarne mówić, że białe, gdy inni klaszczą. Co jeszcze? Nie biję braw, gdy autor mi podpadł - może to być jego życie pozaksiążkowe, które nie było spójne z głoszonymi ideami; albo teraz robi z siebie ofiarę systemu, a współpracował z reżimem. Próbuję czytać różności z prawa i z lewa, ale o wielu pozycjach milczę. Może to źle. Gdy ktoś np. chwali Miłosza, to od razu mam ochotę zamieścić jego antypolskie wypowiedzi. Nie robię tego i stąd uczucie knebla. Dlatego będę zabierać głos u innych za wyraźnym przyzwoleniem, a swoje poglądy ograniczę do domu z papieru. Dla rozluźnienia - to przecież jest mnóstwo dobrych książek, które takich emocji nie wywołują. Fajnie też, że znam wielu blogerów od kilku lat (bo czytałam wcześniej niż zaczęłam pisać) i mogę tu i tam komentować w ciemno. Dzięki za miłe słowa. Zawsze cieplej na sercu, gdy ta pisanina komuś wydaje się potrzebna. Podróżuj spokojnie, wchłaniaj piękno świata:)

    OdpowiedzUsuń
  3. @sardenio- ja też mam tego rodzaju dylemat z ocenami. Oceniłam bardzo wysoko książkę- Nie wiem, jak ona to robi (która na pewno nie jest żadnym arcydziełem, po prostu przypadła mi do gustu), a znacznie słabiej panią Bovary, co do której zdaję sobie sprawę, iż jest naprawdę wartościową powieścią (ale mnie nie zachwyciła).
    Także kiedy czytam inne recenzje moje wydają mi się takie proste, takie mało błyskotliwe, a czasami za bardzo egzaltowane. No cóż takie jesteśmy i jeśli nas czytają, to być może za to nas lubią.

    OdpowiedzUsuń
  4. @książkowcu- inspirujesz i to chyba fajnie być źródłem inspiracji (nie napiszę Muzą dla poetów- bo daleko mi do poetki :()
    Zawsze możesz, a nawet - jeśli mam coś do powiedzenia na własnym blogu- życzę sobie twoich komentarzy. Jeśli coś Ci się nie spodoba - także pisz szczerze. Przemyślę, może zmienię zdanie, a może się z tobą nie zgodzę. Ale każdy komentarz jest tu mile widziany.

    OdpowiedzUsuń
  5. 2 sprawy- stworzenie wkurzającej postaci, jeśli taki był zamysł autora, i jeśli zrobi to dobrze- uważam za artyzm i oceniam wysoko.
    Ale jeśli dobry fachowiec z nienagannym warsztatem
    a) kłamie
    b) robi wodę z mózgu
    c) wręcz źle zyczy czytelnikowi, to juz inna sprawa, obniżam ocenę
    Btw- nie oceniam na blogu, tylko na b-netce.

    OdpowiedzUsuń
  6. Acha- chciałam cię zaprosić do anonimowych ksiażkoholików na fejsie, kliknęłam, i okazało się, że od razu Cię dodałam:).
    Jeśli nie chcesz tam być, to się możesz wypisać, ale myślę, że może warto zostać.

    OdpowiedzUsuń
  7. @Izka- co to znaczy Btw - bo jestem nie w temacie?
    Dziękuję za zaproszenie, nie mam nic przeciwko, tylko nie bardzo wiem na czym ono polega.
    Zapisałam się do b-netki, ale oceniłam tam chyba jedną książkę dopiero, zapisałam do Lubimy czytać, a może czytamy (widzisz już sama nie wiem gdzie) i wstawiłam jedną książkę, bo byłam przed wyjazdem i zabrakło czasu na więcej. Wygląda na to, że przeczytałam po jednej książce :(. Jak już się trochę ogarnę- zainteresuję się też Klubem AK. Nie wiem, czy to wada, czy zaleta, ale jak się do czegoś zobowiązuję, nawet sama przed sobą staram się z tego wywiązywać- dlatego wzorem książkowca nie publikuję stosików, bo potem miałabym wyrzuty sumienia, że nie przeczytałam czegoś.

    OdpowiedzUsuń
  8. Ja nie mam podobnego dylematu, bo książek na blogu w ogóle nie oceniam i szczerze mówiąc ich oceniania na blogach nie rozumiem. Nawet na te oceny nie patrzę, bo i tak nic mi one o książce nie mówią. Wolę przeczytać całą recenzję i stąd czerpać informacje, czy dana książka może mi się spodobać czy nie.

    P.S. ja też uważam, że nie da się całkiem oderwać książki od postaci autora, co niestety często ma wpływ na ocenę twórczości

    OdpowiedzUsuń
  9. @maniaczytania Pisząc o ocenie myślałam nie tylko o przyznawaniu jej oceny liczbowej (od 1 do 6, to taka nieudolna próba określenia swoich odczuć w skali punktacji, czasem od niej odstępuję), ale także ocenianiu opisowym i braku własnych kompetencji dla udzielania profesjonalnej oceny, a także tym, jak czasami postawy bohaterów wpływają na te moje oceny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Guciamal - żadne kompetencje nie są tu potrzebne moim zdaniem :) Mnie się najbardziej zawsze podobają te recenzje, w których widać zaangażowanie emocjonalne piszącego - to znaczy, że książka nie pozostawia obojętnym i takie chcę czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  11. No to mi ulżyło, bo emocji u mnie dostatek, jeśli mi się książka spodoba. Zdecydowanie gorzej ocenia mi się książki dobre, ale nie "uskrzydlające" :)

    OdpowiedzUsuń
  12. btw- to by the way, czyli przy okazji. Przpraszam za bezmyślne uzywanei skrótów.
    To na fejsie- to tylko grupa, dziewczyny często tam wklejaja informacje o promocjach, konkursach, albo po prostu gadają o ksiązkach.

    OdpowiedzUsuń
  13. @Iza - nie ma za co. A na fejsa zajrzę sobie od czasu do czasu

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).