sobota, 4 sierpnia 2012

Włoskie miniatury Adam Szczuciński oraz wyróżnienie Wszechstronny blog

Książeczka wydana nakładem Zeszytów Literackich w 2008 r. Stron-112.
Włoskie miniatury to cieniutka książeczka stanowiąca zapis podróżniczych impresji jej autora. Pan Adam Szczuciński to młody człowiek, lekarz i prozaik. Pisanie o odwiedzanych miejscach nie jest dla pisarza zwykła relacją przewodnikową. Jest raczej zapisem refleksji, jakie wywołuje poznawanie otoczenia, a przez poznawanie otoczenia poznawanie też samego siebie. Podróże są dla autora poszukiwaniem śladów ulubionych pisarzy oraz miejsc, będących tłem ukochanych powieści. Doskonale to rozumiem, gdyż sama podróżuję czyimś śladami. Poza tym miejsca, które odwiedzał są mi szczególnie bliskie; Wenecja, Florencja, Rzym, Sorento, Mediolan, Neapol, Palermo, Taorima, Mesyna, Syrakuzy; to tylko cześć miejsc będących przyczynkiem do snucia refleksji.
Sam autor pisze, iż jego książka to tylko zapiski na marginesach cudzych dzieł.
Pełno tu odniesień do Brodskiego, Iwaszkiewicza, Herlinga – Grudzińskiego, Herberta, Muratowa, czy Karpińskiego, Zagańczyka i innych, których nie sposób tu wymienić. Książeczka obfituje w cytaty z ulubionych pisarzy, skojarzenia z osobami twórców a także literackimi bohaterami. Zaskakuje ogrom lektur związanych z celami podróży. Czytając podążamy za ciągiem skojarzeń, które wywołują zwiedzane miejsca u autora, czasami są to skojarzenia zaskakujące.
Każdy ma prawo do swoich upodobań, ale jakże cieszy, kiedy odnajdujemy u innych potwierdzenie własnych opinii. I jakże inspirujące bywa nawiązywanie do twórczości, która potrafi kogoś tak zachwycić; we mnie wywołuje ona ciekawość tych często nieznanych autorów.

Zdejmuję okulary, by chłonąc kontury, rozmyte jak w pianie morskiej kształty, zwiewne okrągłości kolumn, dumne, mięsiste grzbiety. Więc tak wygląda piękno. Może by opuszczone i zapomniane przez wieki, ale trwa, żyje, oddycha. Czysta materia bez ducha. Niemożliwe. Jeśli istnieje sekta wyznająca nieśmiertelność architektury, opłacę składkę, złożę podpis.
Włoskie miniatury to spojrzenie na piękno świata przez pryzmat literatury, sztuki, natury, ale i spojrzenie przez pryzmat ostateczności. Świadomość przemijania i odchodzenia wpisana jest w każdą podróż i każde doświadczenie. Trochę to smutne, ale może właśnie ona (owa świadomość) pozwala mu dostrzegać nieuchwytne piękno rzeczy pozornie zwyczajnych.
Jestem pod wrażeniem umiejętności przekazania istoty tego co ważne i piękne dla autora przy użyciu tak oszczędnych środków wyrazu.
I podobnie jak autor: Chciałabym oszukać czas. Odnaleźć ścieżki, którymi wędrowali pisarze. Zobaczyć podobny krajobraz, podobny horyzont. Móc kiedyś powiedzieć, jak Jan Kott; parę razy w życiu udało mi się dotknąć tego kawałka materii, od którego zaczynał się świat pisarzy.
Zdjęcia: 1 okładka. 2. Wyspa San Michele w Wenecji (miejsce spoczynku Brodskiego)
Moja ocena 4,5/6
Książkę zaliczam do wyzwania Trójka e-pik u Sardegny - polski pisarz, którego czytam po raz pierwszy.

A teraz z innej beczki. Z przyjemnością informuję, iż mój blog został przez Łucję-Marię wyróżniony tytułem: VERSATILE BLOGGER" czyli Wszechstronny blog.

Za wyróżnienie bardzo dziękuję. Każdy dowód sympatii i docenienia tego co robimy jest ogromnie miły i cieszy.

Osoba otrzymująca " VERSATILE BLOGGER", powinna w 7 punktach napisać coś o sobie. Może być jednym słowem, jednym zdaniem lub obszernym opisem. Powinna również wytypować 10 blogów, które wg jej oceny zasługują na to piękne wyróżnienie. I tu mam problem. Podobne zabawy przyznawania sobie wyróżnień, pisania o sobie i typowania kolejnych blogów przewinęły się przez blogi rok temu. Wiele osób wówczas grzecznie, acz stanowczo odmówiło kolejnego pisania o sobie i typowania następnych blogów z tej prostej przyczyny, aby uniknąć powtarzania się oraz nie mając już kogo typować. Dlatego też, jeśli ktoś chciałby dowiedzieć się czegoś więcej o mnie (a wydaje mi się, że czytając wpisy na blogu wie już i tak sporo) odsyłam do zeszłorocznego wpisu.
A to że nie wskazuję kolejnych blogów nie znaczy, że nie mam kogo wskazać, wręcz przeciwnie wszystkie blogi znajdujące się obok w liście moich ulubionych blogów uważam za godne wyróżnienia (oczywiście pomijając mój własny :).

10 komentarzy:

  1. Dobrze się zapowiadały z Twojego opisu te "Włoskie miniatury", ale z cytatu wnoszę, że to jakiś potworny grafoman...te "zwiewne okrągłości kolumn" te "dumne mięsiste grzebiety"...jak się okazuje chcieć, to niekoniecznie móc...Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie nazwałabym grafomanią Włoskich miniatur, to raczej moje zapisy traktuję jak grafomanię. Mnie osobiście cytat bardzo się podobał, bardziej ze względu na szczery zachwyt nad owymi pomnikami przeszłości niż z powodu może nie najszczęśliwszych porównań, których nawiasem mówiąc w tekście nie dostrzegłam zbyt wiele. Tak to jest, kiedy amator zabiera się za pisanie o literaturze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam książeczkę. Chciałabym być taką grafomanką, aby umieć tak opisać swoje wrażenia. Paula

    OdpowiedzUsuń
  4. Przyznam, że też o tym pomyślałam czytając Włoskie miniatury, dlaczego ja nie umiem tak ładnie spisywać swoich wrażeń, tak nie wprost, tak zwiewnie, impresyjnie. Odnoszę wrażenie, że moje ochy i achy nad odwiedzanymi miejscami są prozą, kiedy chciałabym z nich uczynić poezję. No cóż - zachwycać może się każdy, pięknie przekazać to już wyższa szkoła jazdy.

    OdpowiedzUsuń
  5. Książka chyba dla mnie. Cóż jest piękniejszego niż połączenie literatury i podróży? I poszukiwany Zagańczyk się pojawia. Wiesz, że klikam codziennie na allegro "Krajobrazy i portrety" i nic? Do cierpliwych świat należy. Serdeczności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I Zagańczyk i Herbert z licznymi cytatami i odniesieniami.Nie mogę powiedzieć, aby książka mnie oczarowała, ale czytało mi się ją z dużą przyjemnością. Odnajdywałam podobieństwo pasji; autor gdzie przysiadł coś czytał:) czasami zastanawiałam się, czy miał czas jeszcze oglądać, skoro czytał i czytał. Wspomina miejsca, w których czytał po raz pierwszy różne książki, które później kojarzą się nie tylko z literackimi poszukiwaniami, ale i wspomnieniami innych literackich doznań. A to przypomina mi wrażenia, jakie wywołało np. czytanie na Placu Św. Piotra Aniołów i demonów :)

      Usuń
  6. Teraz każdy ma szansę powalczyć o wydanie własnych impresji podróżniczych :) Napisanie dziennika z podróży może nawet zaowocować nowym czytnikiem... wszystko dzięki konkursowi jaki przygotowało virtualo wraz z portalem fly4fry.pl. Warto spróbować swoich sił literackich :) Więcej informacji http://virtualo.pl/?go=quiz_fly4free

    OdpowiedzUsuń
  7. Pięknie dziękuję za kolejny miesiąc wyzwania :) Właśnie wróciłam z urlopowiania się i doczytałam, że znowu jestem z nami :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Jestem, jestem, czytam trzecią książkę :) Byc może wyzwanie wrześniowe przesunę na październik z powodu urlopu, na który zabieram książki w klimacie parysko -francuskim:)

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).