poniedziałek, 13 sierpnia 2012

„Zdążyć przed Panem Bogiem” Hanna Krall


Wydawca: A5
Rok wydania:
1997
liczba stron: 112

Reportaż Hanny Krall Zdążyć przed Panem Bogiem zrobił na mnie duże wrażenie. Duże, nie ze względu na ujawnione tam fakty, (bo czy o holokauście można napisać jeszcze coś więcej), a ze względu na sposób przedstawienia. Autorka w nieszablonowy sposób przedstawia historię opartą  na wywiadzie z panem Markiem Edelmanem. Edelman był ostatnim przywódcą powstania w warszawskim getcie. W książce opowieści z getta przeplatane są z opowieściami o życiu zawodowym Edelmana po wojnie, kiedy to został znanym i wybitnym kardiochirurgiem.
Opowieść o powstaniu w getcie jest opowieścią o godnym umieraniu; umieraniu z bronią w ręku. Bo, jak mówi rozmówca; ludzie wiedzieli, że umrą, chodziło tylko o to, aby umrzeć z bronią w ręku. Relacja Edelmana zadziwia swoją pozorną obojętnością, brakiem emocji na otaczające go w getcie piekło. Udzielający wywiadu opowiada; jak na jego oczach dokonywano selekcji ludzi na tych, którym dziś jeszcze pozwalano żyć i tych, którzy dostawali bilet do komory śmierci,  jak matki zabijały swoje dzieci, aby uniknęły one gorszego losu,  jak pozwalano na śmierć kilkorga osób, aby ocalić życie kilkunastu. Edelman mówi; nie mieliśmy wyboru, nie mogliśmy podejmować żadnej decyzji, bo życie podejmowało ją za nas, dziś, jako lekarz mam większy wpływ na życie ludzkie, dziś podejmując decyzję o operacji dokonuję wyboru, wówczas mogłem jedynie wybrać rodzaj śmierci. Życie w getcie nie było bohaterstwem, nie wymagało heroizmu, to była konieczność, życie było czekaniem na śmierć, która nie miała w sobie nic z godności umierania. O trudnych i bolesnych sprawach bohater opowiada w sposób zwyczajny, bez patosu, bez martyrologii. Nie boi się opowiadać o czynach niechlubnych, wstydliwych, takich, które inni woleliby przemilczeć, czy też takich, o których niektórzy woleliby nie usłyszeć,  aby nie zburzyć  sobie obrazu tamtych czasów i tamtych ludzi.
Bo przecież to nie w getcie tworzyła się historia. „historia powstaje po drugiej stronie murów, tam, gdzie pisze się raporty, wysyła w świat meldunki radiowe i żąda od świata pomocy”, „a porządek historyczny okazuje się być tylko porządkiem umierania” . 
Zdążyć przed Panem Bogiem to wyścig, jaki  prowadził w czasie wojny żołnierz i jaki prowadził w czasie powojennym lekarz, wyścig o życie człowieka, wyścig ze śmiercią, próba uzyskania odroczenia od Pana Boga. Moim zdaniem Zdążyć przed Panem Bogiem to lektura obowiązkowa. Lektura, która nie pozostawia obojętnym, zmusza do refleksji i przemyśleń.

10 komentarzy:

  1. To była moja lektura w ostatniej klasie liceum i pamiętam, że zrobiła na mnie wrażenie, a przy tym dobrze mi się ją czytało. Pamiętam jeszcze "Medaliony" Zofii Nałkowskiej (też lektura). Co prawda ta druga książka powstała sporo wcześniej niż "Zdążyć przed Panem Bogiem", ale jakoś mi się kojarzą ze sobą.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za moich czasów (przedpotopowych) nie była ona lekturą, tym bardziej cieszę się, że na nią trafiłam. Przyznam, że był to zupełny przypadek. Zobaczyłam Krall- nie znam, przeczytam, nie mając świadomości tematu (jakoś, co rzadko mi się zdarza nie zerknęłam na opis. Pewnie znając temat nie wypożyczyłabym książki w ten wakacyjny czas). Medaliony pamiętam, jak przez mgłę, więc trudno mi porównywać, mnie się nie skojarzyło :(

      Usuń
  2. Też czytałam w liceum i również pamiętam wrażenia. Jedna z najlepszych pozycji o Holokauście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak właśnie chciałam napisać, ale pomyślałam sobie, że w sumie, ja nie czytałam tak wiele, więc trudno mi oceni, ale z tych książek, które czytałam to też bym ją tak sklasyfikowała. Chociaż dzisiaj czytałam recenzję u Marlowa dotyczącą podobnej tematyki - cho w innym ujeciu. Tu determinacja i choć nie bohaterstwo to człowieczeństwo, a tam ujawnianie się najgorszych instynktów wyzwolonych czasem piekła na ziemi (porzućcie nadzieję...)

      Usuń
  3. Mam spore braki jeśli chodzi o literaturę dotyczącą Shoah, także polską, bo nie czytałem chociażby Krall czy Grynberga ale mam wrażenie, że niewiele jest rzeczy lepszych niż wspomnienia H. Zawadzkiej, C. Perechodnika czy niesłusznie chyba spychanych w zapomnienie Medalionów Nałkowskiej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A któż z nas ich nie ma-pytanie retoryczne. Poza osobami dla których dana dziedzina jest konikiem (?), pasją (?), obiektem pogłębionych studiów (?). Ja z kolei nie znam wymienionych przez ciebie pozycji. A Nałkowskiej Medaliony chyba rzeczywiście spycham celowo w pamięci w jakieś zapomniane otchłanie ze względu na opisywane tam historie.

      Usuń
  4. Książka ta była moją lekturą z liceum, zapamiętałam z niej rozważania o godnej śmierci i wniosek, że umierało się niegodnie tylko wtedy, kiedy próbowało się przeżyć cudzym kosztem. To chyba ważne zdanie, zwłaszcza słysząc czasami rozważania ludzi o tym, jak biernie Żydzi w większości szli na śmierć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli książka jest teraz lekturą licealną to może młodzież nie będzie już ulegała temu krzywdzącemu osądowi biernej postawy. To chyba jedna z lepszych decyzji komisji układającej kanon lektur szkolnych, choć z drugiej strony mówi się, że wprowadzenie książki do kanonu może stanowić dla książki wielką krzywdę.

      Usuń
  5. Literatura na temat Holokaustu robi na mnie zawsze olbrzymie wrażenie. I pomimo tego, że to ciężkie tematy, to lubię po nie sięgać. "Zdążyć przed Panem Bogiem" czytałam parę lat temu - naprawdę jest niesamowita.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja szczerze powiedziawszy sama z siebie rzadko po nie sięgam, z reguły tak przez przypadek, jak było z tą książką, ale też nie przypominam, abym żałowała swoich decyzji, jak już po taką książkę sięgnę. Po prostu nie zawsze jestem w nastroju na literaturę dotyczącą tak ciężkich tematów.

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).