niedziela, 25 listopada 2012

Moulin Rouge Pierre La Mure (audiobook)


Gdyby ktoś zapytał o malarza związanego z Montmartrem większość bez wahania wskazałaby Henryka Tulousse - Lautrec. Jego obrazy, jak rzadko które sportretowały życie tego niezwykłego zakątka Paryża z końca XIX wieku. Toulouse był duszą tej dzielnicy, jego obrazy przedstawiają życie artystycznej bohemy; bywalców kabaretów (w tym Moulin Rouge), teatrów oraz mieszkanek przybytków rozkoszy. Z dużym upodobaniem malował tancerki, prostytutki, śpiewaczki.

„Moulin Rouge” było pierwszą z powieści biograficznych, jaką czytałam kilkanaście lat temu i do dziś (po powtórnym jej wysłuchaniu) uważam je za jedną z lepszych tego typu powieści. W przeciwieństwie do tak dziś modnych powieści quasi biograficznych, w których nazwisko malarza ma być jedynie magnesem przyciągającym czytelników, ta powieść jest powieścią o malarzu.
Życie Lautreca było niezwykle ciekawe, a jednocześnie niezwykle smutne. W przeciwieństwie do wielu kolegów po fachu nie miał problemów z utrzymaniem się; pochodził z arystokratycznego, bogatego rodu hrabiów Tuluzy, miał środki do życia i to wcale niemałe.

Posiadał też ogromny talent. Był malarzem, grafikiem, plakacistą, litografem, rysownikiem, karykaturzystą, jednym z największych przedstawicieli postimpresjonizmu. Miał więcej szczęścia od wielu innych malarzy, gdyż został doceniony jeszcze za życia; jego prace podziwiali Van Gogh i Degas, otrzymał Legię Honorową (której nie przyjął), a jeden jego obrazów zawisł w Luwrze. Zabrakło mu w życiu tylko jednego, ale najważniejszego - miłości. Każdy człowiek jej pragnie, każdy jej potrzebuje, ale są osoby, których wrażliwość sprawia, że bez miłości nie potrafią żyć. I właśnie do tego typu osób należał Toulouse Lautrec. W wyniku nieszczęśliwego wypadku i wady genetycznej (spowodowanej prawdopodobnie zbyt bliskim pokrewieństwem rodziców) przestał rosnąć i pozostał karłem. Ten człowiek o posturze dziecka i twarzy dorosłego człowieka budził przerażenie i nierzadko wstręt otoczenia. Jedyną rzeczą, której pragnął było zostać pokochanym przez kobietę. Tymczasem jedyną kobietą, która kochała Henriego była jego matka. Adele Tapie de Celeyran była dobrą i mądrą kobietą, pozwoliła swemu dziecku na dokonywanie samodzielnych wyborów, choć wiedziała, że kiedyś doprowadzą one do jego zguby. Samotność, odrzucenie, wyśmiewanie towarzyszyły mu całe życie. Kolejne kobiety ze wstrętem odwracały od niego twarz, prostytutka, cynicznie wyśmiewała jego kalectwo i brzydotę, co nie przeszkadzało jej wyłudzać od niego pieniądze dla kochanka. 
Pustki życia nie zapełniły ani sukcesy, ani uznanie, niezależność, przyjaciele, czy kochająca matka. Coraz bardziej samotny, coraz bardziej zgorzkniały Henryk rzuca się w życie nocnego Paryża, aby zagłuszyć tęsknotę i głód uczuć; kabarety, alkohol, sprzedajne kobiety, hulanki, od baru do teatru, od kabaretu do Maxima, dorożką, fiakrem mknie ulicami Paryża mały brzydal w okularach, cylindrze, z nieodłączną laseczką w dłoni. Tutaj odnajduje akceptację swojej odmienności, a w loretkach, midinetkach, ulicznicach i prostytutkach, które portretuje widzi odbicie rzeczywistości. Maluje mieszkanki burdeli oraz artystki kabaretowe, bo są dla niego bardziej interesujące od pań z towarzystwa. A one pozują mu bez skrępowania, nawet w najbardziej intymnych sytuacjach, czując nobilitację z możliwości bycia modelkami. Powieść przenosi nas w czasie i pozwala pogłębić znajomość z miastem malarza i mekką artystów (dzielnicą na wzgórzu). To zamieszkałe przez biedotę miejsce przyciągało już wówczas artystów i turystów. La Mure pisze o początkach Moulin Rouge, narodzinach kankana, o tancerkach i aktorkach - La Goulue, Jane Avril, Yvette Guilbert, o wystawie światowej w 1889 roku i o budowie wieży Eiffla. Na kartach jego powieści pojawiają się Van Gogh, Gauguin, Degas, Renoir.
"Moulin Rouge" to dobre studium postaci złożonej z potrzeby uczuć, obaw, strachu, marzeń, lęków, postaci, która dosięgła zarazem nieba i piekła na ziemi. Postaci, którą samotność zepchnęła na same dno upodlenia. Nie potrafię stwierdzić, na ile powieść jest prawdziwą (przekonam się o tym czytając biografię autorstwa Julii Frey), ale mogę z całym przekonaniem stwierdzić, że jest ciekawą powieścią o nietuzinkowym człowieku, którego autor nie idealizuje, ale którego opisuje z dużą dozą sympatii i zrozumienia. 
Powyżej portret Susan Valandon (o której pisałam tu) namalowany przez malarza. Lautrec uczył też modelkę sztuki malowania. 

Dodatkową radością było wysłuchanie audiobooka w miejscu tak bliskim malarzowi (w Paryżu i jego artystycznym sercu na Montmartrze).

Moja ocena 5/6

18 komentarzy:

  1. Pięknie to opisałaś. Już go widzę, jak gdzieś mknie po sąsiednich uliczkach... Brzydki, karykaturalny, genialny.

    OdpowiedzUsuń
  2. Żadna w tym moja zasługa. To La Murre przywrócił na kartach książki tego małego, wielkiego człowieczka. Czytałam bardzo pochlebną i zachęcającą recenzję biografii autorstwa Julii Frey i jestem ciekawa, na ile zmieni się mój odbiór Moulin Rouge po jej lekturze. A stoi już na półce i czeka cierpliwie na swoją kolej.

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie wiedziałam, że ukazała się w postaci do słuchania, gdzie kupiłaś? Jakoś nie mogę namierzyć.
    Miała tę książkę moja mama, nie wiem, gdzie jest teraz, nie chciała mi jej dać zagranicę, a teraz to chyba przepadła. ech

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wypożyczyłam w bibliotece :). Też szukałam długi czas tej książki nie mogąc sobie przypomnieć tytułu, aż kiedy zobaczyłam ją w bibliotece - olśnienie.

      Usuń
    2. szkoda, już myślałam, że podasz sklep, muszę uważniej poszukać

      Usuń
    3. Kasiu wysłałam ci maila z pewną propozycją :)

      Usuń
  4. Czytałam dawno temu i pamiętam swoje wrażenie, że to świetna książka. Czytało się to szybko, z ogromnym zainteresowaniem, podobnie jak Twój dzisiejszy wpis, gdyż naprawdę pięknie napisałaś o tym nietuzinkowym malarzu, symbolu paryża epoki fin-de-siecle.

    OdpowiedzUsuń
  5. Mnie również czytało (słuchało) się szybko i z ciekawością ogromną, mimo, iż było to moje drugie spotkanie z książką.

    OdpowiedzUsuń
  6. Świetny malarz, a tak brzydko go określano... To wielki, mały człowiek. Teraz nie jesteśmy tolerancyjni dla takich ludzi, a w tamtych czasach?
    Książkę czytałam dosyć dawno. Dzięki Tobie pewne wątki odświeżyły się. Świetny post.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie akceptujemy odmienności, inności, tego, czego nie rozumiemy, bo się tego boimy lub obawiamy. Myślę, że niestety tak było, jest i będzie. Cieszę się, że książkę Ci troszkę przypomniałam. To tylko taka mała pigułka, bo jak pewnie pamiętasz, o wiele więcej w niej treści i emocji.

      Pozdrawiam

      Usuń
  7. Trzymam kciuki zaJulię Frey. :) Oby Ci się spodobała.
    Podobnie jak Czara jestem zachwycona Twoją recenzją. Czytałam wiele dobrego o „Moulin Rouge”, widzę, że pochwały były zasłużone.
    Portret Susan niesamowity. Wydawać by się mogło, że to młoda dziewczyna, a układ ust i spojrzenie świadczą o tym, że patrzy na świat oczami bardzo dorosłej osoby.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Czytałam same pochlebne recenzje na temat biografii Julii Frey (z Twoją na czele:)). Więc nie podejrzewam niespodzianek in minus. Moulin Rouge na pewno trudno porównać z biografią sensu stricte, bo to tylko powieść biograficzna, ale napisana sprawnie, ciekawie, z sympatią, ale wydaje mi się, że dość obiektywnie. Susan, jak to się mawiało z niejednego piece chleb jadła, co zapewne przyczyniło się do przedwczesnej dojrzałości. Ciekawy wpis na temat Susan Valandon zamieściła niedawno Marta (z blogu Mój jest ten kawałek podłogi). Niestety nie mogę go odnaleźć, aby dać linka (a sobie za zgodą autorki skopiowałam dla własnej wiedzy).
      Pozdrawiam

      Usuń
  8. Byłam wczoraj na pchlim targu i napatoczyła mi się książka z fotografiami Lautreca. To były przecież czasy, gdy fotografia była już wspaniale rozwinięta, zachowało się więc wiele jego portretów. Nie był brzydki, nie był nawet garbaty, miał ladną buzię, ale faktycznie był bardzo nieduży i źle chodził, kulał, i stąd laska...Ja też tę książkę czytałam przed wieloma laty i do dziś ona we mnie tkwi...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, że mnie też zadziwiły określenia o brzydocie. Szukałam zdjęcia, które mogłoby oddać tę jego tak podkreślaną u wielu brzydotę, która budziłaby odrazę. Tymczasem zdjęcia twarzy nie wskazują brzydoty. Raczej był karykaturalny, jak to bywa u ludzi karlego wzrostu.
      Tę książkę czytałam również dawno temu i wciąż jej szukałam nie pamiętając tytułu, a że gapa nie pomyślała o skorzystaniu z dobrodziejstwa internetu to poszukiwania trwały i trwały.

      Usuń
  9. Czytałam! I bardzo mi się podobało. Klimat, kankan, duszne lokale, anyżówka - i obrazy, obrazy, obrazy. Aż szkoda, że w egzemplarzu, który miałam, nie było reprodukcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Brak reprodukcji to częsty zarzut wobec tego typu książek, ale z tego co wiem, koszt zamieszczeniu paru reprodukcji jest bardzo drogi. :(

      Usuń
  10. o jej słyszałam o tej książce, ponoś jest świetna szukam audiobooka i nigdzie nie mogę znaleźć może polecicie jakiś sklep lub bibkliotekę. Będę wdzięczna

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja znalazłam w bibliotece. Sprawdź katalog swojej biblioteki on-line :) Albo na allegro http://allegro.pl/listing/listing.php?order=m&string=Moulin+Rouge+Pierre+La+Murre&search_scope=culture.entertainment&bmatch=engagement-v6-promo-sm-sqm-dyn-fuzzy-v1-uni-1-5-0113

      Usuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).