sobota, 9 maja 2015

Do ilu razy sztuka?

Jeden z Jeńców Boskiego Michała w Luwrze
Kiedy po raz pierwszy zaproszono mnie do udziału w zabawie czułam się wyróżniona, po raz drugi było mi miło, ale pomyślałam, że taka wiwisekcja może okazać się nudnawa dla czytelników, przy trzeciej nominacji pomyślałam do trzech razy sztuka. Potem przestałam już liczyć, jeżeli ktoś zadaje pytania, to w miarę możności staram się na nie odpowiadać (byle nie za często), nawet, jeśli miałaby to być wciąż ta sama bajka bez końca, bowiem odnoszę wrażenie, że nie ma tu niczego, o czym nie pisałabym wcześniej. 


Tym razem o odpowiedź na pytania (udział w zabawie) poprosiła mnie Magda (maniaczytania), a brzmiały one:
1. Która książka o II wojnie światowej zrobiła na Tobie największe wrażenie?
Beaty Obertyńskiej W Domu Niewoli.
2. Jakim jesteś czytelnikiem - wiernym wybranemu gatunkowi, czy pozwalasz sobie na skoki w bok?
Wiernym, niemal do bólu (klasyka, biografie, powieści obyczajowo-psychologiczne, książki historyczne, wspomnienia podróżnicze, książki o sztuce), ale nie świętym, a zatem zdarzają się małe skoki w bok. Jednak jak dotychczas żaden z tych skoków nie zaowocował romansem, co najwyżej niezobowiązującym flirtem.
3. Czy lubisz literaturę non-fiction? Jeśli tak, poleć mi jeden tytuł
Jeśli zastosować szeroką definicję literatury nie-fikcyjnej, jako dzienniki, biografie, powieści historyczne, reportaże, literaturę wspomnieniową to można powiedzieć, że ten rodzaj literatury u mnie przeważa. Jeden tytuł? Jeśli nie wzdragasz się czytać o ciężkich przeżyciach to polecam W domu niewoli Obertyńskiej, jeśli wolisz coś nieco lżejszego polecam którąś z biografii np. Toulouse Lautreca Julii Frey, ewentualnie Podróże z Herodotem Kapuścińskiego.
4. Z którym bohaterem, bohaterką spędziłabyś wakacje? I nie, nie chodzi mi o książkę, którą ze sobą zabierzesz, tylko 'realnego' towarzysza
Gdybym mogła przenieść się w czasie i zabrać ze sobą na wakacje, byłby to nie tylko bohater literacki wielu książek, ale i całkiem realna postać historyczna. Niestety obawiam się, że dla mojego bohatera wakacje byłyby męczarnią i stratą cennego czasu, a zatem przykucnęłabym sobie w kącie jego pracowni i przyglądała się, jak uwalnia zaklęte w marmurze postaci i przywraca im życie. Kilka dni temu rozbeczałam się, bo Michał Anioł umarł. Wysłuchałam audiobooka Udręka i ekstaza – powieści Stone, którą znam niemal na pamięć i za każdym razem nie mogę się nadziwić pokrewieństwu dusz, za każdym razem wkurzają mnie kolejni zleceniodawcy i za każdym razem zanoszę się szlochem, że odszedł, choć mógł jeszcze żyć i tworzyć. A przecież nadal żyje w swoich dziełach. I gdybym mogła sobie przez chwilkę popatrzeć jak tworzy (ukryta pod męską szatą, bo inaczej nie miałabym szansy dostania się do jego warsztatu) byłabym najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi. A że jest to niemożliwe udaje mi się czasami spędzać wakacje z Jego spuścizną (w Kaplicy Sykstyńskiej, pod Pietą, Mojżeszem, Dawidem, przy Jeńcach, Bachusie, Geniuszu, Pietą Florencką, w Kaplicy Medyceuszy czy innych dziełach).
5. Czy wolisz grube, opasłe tomiszcza, czy raczej cienkie 'jednorazówki'?
Lubię dobrą książkę, a może nie tyle dobrą, a taką, którą sama uznam za dobrą, która wzrusza, porusza, zachwyca, czasami irytuje zachowaniem bohaterów, czasem wzbudza śmiech lub przeraża, jednym słowem wywołuje emocje. A jej wielkość nie ma znaczenia. Moje najmilsze sercu książki to liczący około tysiąca sześciuset stron Nędznicy Hugo oraz cieniutka książeczka Exuperego Mały książę. 
Rozumiem, że jednorazówki to skrót myślowy, bo książek na jeden raz to ja raczej nie lubię, jeśli nie jest warta, aby ją powtórzyć, to może nie była warta, aby ją przeczytać. 
6. Literatura jakiego kraju to dla Ciebie 'terra incognita'?
Jest parę krajów, których literatura jest mi nieznana, łatwiej byłoby mi wskazać kontynent, nie przypominam sobie, abym czytała coś z literatury australijskiej.
7. Którą z nagród literackich najbardziej cenisz i odgrywa ona jakąś rolę w doborze Twoich lektur?
W zasadzie nie jest dla mnie wyznacznikiem dobrej literatury wyróżnienie jej jakąkolwiek nagrodą, choć miło mi, jeśli dowiaduję się, że książka ceniona przeze mnie została wyróżniona. Uczestniczę w blogowym wyzwaniu Czytamy noblistów, jeśli już mam poznawać nowych autorów to choć nie uważam, aby Nobel zawsze nobilitował, wyznaję zasadę, że łatwiej trafić na dobrą książkę wśród wyróżnionych tą nagrodą niż wśród wyróżnionych innymi. Choć z drugiej strony tkwię tak mocno w pewnym kanonie literackim, że nie orientuję się w tych wszystkich dzisiejszych wyróżnieniach literackich. 
8. Ranek czy wieczór - która pora lepsza na czytanie?
Na czytanie dobra jest każda pora, która pozwala na całkowite oddanie się tej czynności, z powodów prozaicznych najczęściej czytam wieczorami i w nocy.
9. Czy lubisz imprezy 'okołoksiążkowe' - targi, spotkania autorskie?
Mam do nich stosunek ambiwalentny. Byłam na dwóch spotkaniach autorskich; jedno strasznie mnie rozczarowało, drugie było ciekawe, ale …. wolę sama odczytywać książki na swój sposób, nawet, jeśli autor nie zawsze to napisał, o czym wydaje mi się, że napisał. Nie lubię tłumów, zgromadzeń, zaprzyjaźniania się, spotkań składających się z więcej niż trzech osób, hałasu, sweet foci itp. itd. Moją potrzebę wymiany myśli, czy podzielenia się wrażeniami zaspokaja prowadzenie bloga. 
10. Polscy autorzy - za czy przeciw?
I za i przeciw, wszystko zależy kto i co napisał. Przede wszystkim uważam, że zbyt słabo znam rodzimą literaturę, abym mogła zdobyć się na generalizowanie. Kiedy ktoś pyta o ukochane powieści w głowie natychmiast pojawiają się tytuły i są to tytuły powieści francuskiej, amerykańskiej, angielskiej, a nawet rosyjskiej. Co nie znaczy, iż nie mam swoich ulubieńców wśród Polaków. Jednak dopiero, kiedy pytanie będzie dotyczyło literatury polskiej podam kilka lub kilkanaście przykładów. Coś w tym jest, że potrafię wymienić dobre polskie powieści, ale arcydzieła to już nie.
11. Czy jest pisarz, którego wszystkie książki przeczytałaś?
Ileś tam lat temu zaczytywałam się książkami Ericha Segala i przeczytałam wszystkie wydane po polsku, dziś obawiam się konfrontacji ze wspomnieniami, zwłaszcza, że powrót do jednej z nich nie wróży dobrze kolejnym. Chętnie przeczytałabym wszystkie dzieła Zoli, niestety nie mam dostępu do wielu z nich; przeczytałam wszystko, czym dysponuje moja biblioteka.

Jeśli ktoś ma ochotę na taki przerywnik w pisaniu to zapraszam.

24 komentarze:

  1. Podobnie jak Ty do spotkań okołoksiążkowych nigdy się nie garnęłam, ale myślę nad tym, by to zmienić. W pewnym okresie życia chodziłam na wiele spotkań autorskich, ale nie wyniosłam z nich wrażenia, że "znam" autora. O Michale Aniele napisałaś tak pięknie, że gdybym miała w domu "Udrękę i ekstazę", natychmiast bym zaczęła ją czytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. U mnie to pewnie kwestia charakteru, źle się czuję w większym gronie osób, wolę bardzie kameralne spotkania, bo oczywiście nie miałabym nic przeciwko spotkaniu z którąś z blogerek, czy blogerów face to face :) Nawiasem mówiąc z paroma osobami się już spotykałam. Na spotkanie autorskie z ukochanym pisarzem pewnie bym się wybrała, tyle, że większość tych moich pisarzy jest poza moim zasięgiem (z różnych przyczyn). Ponieważ z nowościami jestem na bakier, to i targi książek nie są dla mnie atrakcją, wolę poszukać okazji w antykwariacie lub na allegro. A Udrękę i ekstazę polecam każdemu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Fajnie się nam odsłoniłaś Gosiu.
    Sporo wspólnego by się znalazło w Twoich i moich gustach czytelniczych.
    Taki sam mamy stosunek do nagród.....i to każdych.
    Przypomniałaś mi, że koniecznie muszę przeczytać "W domu niewoli".
    A Michał Anioł jak umarł miał 89 lat ....Małgosiu ile chciała byś, żeby się jeszcze męczył z tymi pazernymi i go nie rozumiejącymi a totalnie wykorzystującymi zleceniodawcami....ale Stona przeczytałabym jeszcze raz...
    I do "Nędzników" muszę koniecznie wrócić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Michał Anioł mógłby żyć i sto pięćdziesiąt lat, a mnie byłoby mało. Choć rzeczywiście był już zmęczony, coraz słabszy, cały życie ciężko chorował i można by cieszyć się, że dożył sędziwego wieku, bo przecież tacy Van Gogh czy Rafael dożywali zaledwie 36 lat (a może 37), nie szanowali swojego zdrowia. Ale myślę, że ten tytan pracy mógłby jeszcze wiele zdziałać, miał mnóstwo pomysłów, wierzę w tym względzie Stone`owi, bo to pasuje mi do jego portretu psychologicznego. Kiedy dostałam audiobooka od Agnes to bardzo się ucieszyłam, ale prawdę powiedziawszy nie spodziewałam się tak emocjonalnego podejścia do lektury, którą przecież znam bardzo dobrze. I już wiem, że to nie jest mój ostatni raz z lekturą. Do Nędzników to i ja muszę wrócić, dwa lata temu wracałam raz w tygodniu wyszukując ciekawych cytatów, a potem odłożyłam na chwilę i chwila się przeciągnęła.

      Usuń
    2. A kto czytał? Bo to może też zaważyło na Twoim odbiorze tego co słuchałaś.

      Usuń
    3. Czytał Pan Janusz Zadura. Moim zdaniem czytał bardzo dobrze.

      Usuń
    4. Posłuchałam jego głosu.....ma przyjemny tembr głosu.....

      Usuń
  4. Środek dnia to nie jest dla mnie najlepsza pora na pisanie, ale zgodnie z obietnicą, by nie odkładać niczego na później napiszę bardzo skrótowo i tylko w odniesieniu do jednego z punktów. Otóż 6! Muszę koniecznie polecić Ci coś z australijskiej literatury. Przede wszystkim wydaje mi się, że znasz, ale jeśli nie - "Piknik pod wiszącą skałą".
    Po drugie autor, który urodził się bodaj poza Australią, ale z australijskich rodziców i w swoim pisarstwie opisuje tę ziemię tak, że nigdy już nie będzie dla mnie naprawdę "terra incognita" - Patrick White i może najpierw jego "Drzewo człowiecze". Czytałam jeszcze inne, ale z moją pamięcią do tytułów...
    I jest jeszcze autorka, która napisała - świetnie przetłumaczoną - powieść "Spódniczka z traw". Tym razem jak widać memoria fragilis pozbawiła mnie nazwiska autorki ;)) i nawet nie jestem do końca pewna, czy pochodzi z Australii - ale powieść - koniecznie przeczytaj. Voila. Odezwę się jeszcze i w międzyczasie poszukam, bo takie polecenie bez tytułów i autorów to troszkę jest śmieszne, ale wierzę, że nie masz mi za złe. Napiszę wieczorem, bo teraz - wiadomo :-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piknik kojarzę jedynie z filmem a i to dość mgliście, poczytałam sobie opis i przyznaję, że brzmi intrygująco, a jeśli Ty go polecasz- tzn. książkę polecasz, to już notuję i będę szukać w bibliotece. Z tą narodowością i przyporządkowanie literatury do kraju twórcy mam problem; tworzę sobie zakładkę literatura krajami (dla własnej ciekawości, jak to u mnie z tą znajomością literatury, przynajmniej w latach prowadzenia bloga i mam wątpliwość, czy ważniejsze pochodzenie, czy kraj zamieszkania, zwłaszcza, że z internetowych informacji czasami trudno wyczytać, który z krajów był pisarzowi bliższy). Drzewo człowiecze i Przepaska z liści Patricka White`a też notuję, choć przyznaję, że chyba słyszę o nich po raz pierwszy.

      Usuń
    2. Też ci ad.6 chciałam na poczekaniu Przepaskę z liści polecić, bom świeżuchno po recenzji u koleżanki blogerki.
      http://kayecik.blogspot.com/2015/05/patrick-white-przepaska-z-lisci.html
      Ponoć na faktach oparte, może na romans się nada ;)

      Usuń
    3. Do kaye zajrzę zaraz po pracy, bo i tak jestem już nieco spóźniona, ale skoro już kolejna osoba poleca, to zaraz sprawdzę (po pracy) katalog biblioteki.

      Usuń
  5. Errata: nie "Spódniczka z traw", skąd takie idiotyzmy przychodzą mi do głowy ;-) tylko "Przepaska z liści" a autorem jest tenże sam Patrick White. Świetna jest jego "Wiwisekcja", niesamowite studium indywidualności pewnego malarza (to może Cię zainteresować), czytałam też "Węzeł". Literatura z bardzo wysokiej półki. Trafiłam na niego całkiem przypadkiem w prehistorycznych czasach, kiedy nie było jeszcze internetu, po prostu przeglądając półki w mojej bibliotece.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobrze, że nie tylko ja mylę nazwy, tytuły, czasami dzieje się to nagminnie:) A Wiwisekcja- skoro dotyczy malarza, a do malarzy mam słabość, w ogóle do artystów to musowo. A spódniczkę z traw- może ty napiszesz? wówczas nie będzie to pomyłką tylko antycypowaniem :)

      Usuń
  6. Ja teraz "pochłaniam" książki o tematyce beletrystycznej, choć zdarzają się skoki w bok...Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dla mnie beletrystyka to raczej skok w bok:) najważniejsze, że sprawia nam radość, to co czytamy

      Usuń
  7. Trochę to dziwne, że Udręka i ekstaza cały czas leży na mojej nocnej szafce. Nie jest odkładana na półkę.
    Lubię po nią sięgać. Jest już mocno przyniszczona. Zdecydowanie powinnam kupić nowe wydanie.
    Muszę iść do swojej biblioteki i wypożyczyć audiobooka. Zastanawiam się, czy słuchając podobnie jak Ty zareaguję?
    Pozdrawiam serdecznie:)*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też pomyślałam o nowym zakupie, zwłaszcza, że niedawno (ponad rok temu) wydano ją ponownie, wcześniej była nie do dostania. Mam sentyment do mojej zniszczonej (zakupionej na allegro) wersji, którą oddałam do introligatora dla ratowania rozpadającej się książki. Ale dopóty można nabyć trzeba skorzystać. Audiobooka dostałam w prezencie od koleżanki blogerki :)

      Usuń
    2. Widzę, że ta wiekowa w końcu książka, Udręka i ekstaza, robi furorę dzięki zaudiobukowieniu.
      To może powinnaś też sięgnąć po listy Vincenta do brata Theo, taka tam sugestia.
      Jak zwykle było ciekawie poczytać didaskalia ;)

      Usuń
    3. To dobrze dla tej książki. Może i inne pozycje Stone doczekają się nagrania, bo moim zdaniem większość z nich jest znakomita, choć Pasje utajone czytało mi się ciężej (ale Pasja życia czy Bezmiar sławy świetne, a i Grecki skarb bardzo dobrze się czyta). Listy Vincenta do brata czytałam (i nawet pisałam tu o nich) uważam je za wspaniałe uzupełnienie wiedzy na temat Holendra. Szczególnie zainteresowały mnie jego literackie tropy, ale i jaka możliwość poznania psychiki, poglądów na sztukę no i relacji z kobietami :) Pozdrawiam

      Usuń
  8. Odpowiadałam na te pytania Magdy, ale u niej. I miałam tę samą polecankę z IIWŚ. Robi wrażenie ta Obertyńska.
    A Australia - też mi przyszedł do głowy White. Czyatłam "Vossa" i jest wprwdzie dość wymagający, ale warto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Potem czytałam jeszcze parę książek o podobnej tematyce, ale Obertyńska zrobiła na mnie ogromne wrażenie. I to chyba nie z tego, powodu, że była pierwsza, a raczej sposób pisania i ta mimo i wbrew wszystkiemu umiejętność czerpania z życia, dostrzegania drobiazgów przy całej okrutnej świadomości hekatomby, jakiej była świadkiem. Co do Przepaski z traw byłam wczoraj w bibliotece, aby wypożyczyć, co było idiotyzmem z mojej strony, bo przy łóżku leży pięć zaczętych książek, w tym jedna pożyczona, a dwie wypożyczone, a do tego zapomniałam nazwiska autora, więc suma sumarum nie wypożyczyłam, ale przy takich rekomendacjach na pewno prędzej czy później sięgnę. I dziękuję za kolejny trop

      Usuń
  9. Przede wszystkim przepraszam, że tak późno tu odpowiadam. Przeczytałam już jakiś czas temu i bardzo, bardzo Ci dziękuję za to, że odpowiedziałaś na moje pytania.
    Dziękuję za polecenie Obertyńskiej - myślę, że za jakiś czas, jak będę gotowa się zmierzyć, to sięgnę skoro polecacie. Chwilowo potrzebuję raczej lżejszej lektury po kilku "cięższych" tematycznie.
    Jak już ktoś wyżej napisał - o Michale Aniele napisałaś tak, że nic, tylko biec i czytać "Udrękę i ekstazę"! No i wstyd się przyznać pewnie, że kiedyś przeczytałam połowę (miałam wydanie dwutomowe, przeczytałam jeden) i musiałam oddać koleżance, a później zapomniałam jakoś.
    Segala czytałam tylko "Love Story", jaką inną polecałabyś najbardziej?
    A co do spotkań, to śmiać mi się trochę chce, bo ja bardzo podobne podejście do Ciebie mam, od niedawna wychodzę "ze skorupy", ale nadal z pewną taką nieśmiałością ;) A, i nadal mam nadzieję, że przy którejś Twojej bytności w stolicy, kawę jednak wypijemy :)
    A z australijskiej to nie wiem, czy polecać, czy nie, bo nie znam wiele, a te, co znam to czytadła ;) - Collen McCullough "Ptaki ciernistych krzewów" - książka dużo lepsza i szerzej zakrojona niż serial ;), naprawdę dobra i poruszająca.
    Dziękuję jeszcze raz i pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Rozumiem chęć psychicznego nastawienia do lektury Obertyńskiej, choć muszę przyznać, iż mimo opisu scen które kolokwialnie pisząc nie były lekkimi i przyjemnymi w odbiorze, to lektura nie jest ciężką. Jest mimo ważkiego i tragicznego przedmiotu opisu napisana bardzo przystępnie i pięknym językiem. Natomiast Udrękę i ekstazę czytałam jak arcyciekawą powieść (ale co do M.A. nie jestem obiektywna. Choć generalnie spotykam się z opinią na temat Stone`a, iż to dobry pisarz był :)
    Segala najbardziej wbiły mi się w pamięć Nagrody i Doktorzy, Love Story to właśnie był powrót nieco rozczarowujący.

    OdpowiedzUsuń

Jestem bardzo rada z każdego komentarza, ale nie będę tolerować komentarzy agresywnych, wulgarnych, czy obrażających moich gości (innych komentatorów).