 |
| Magnoliowa alejka |
Dziś miał być wpis poświęcony Weronie i jej muzeom i świątyniom, no ale w taki piękny dzień komu chciałoby się ślęczeć nad wyszukiwaniem informacji, sprawdzaniem nazewnictwa i wysilaniem szarych komórek. Wczoraj zajrzałam do ardioli (Alicji) i wyczytałam, iż dziś ma urodziny. Pomyślałam więc, iż w ramach urodzinowego prezentu prześlę parę fotek z wizyty w Ogrodzie Botanicznym we Wrocławiu, który zawsze mnie zachwyca wielością i różnorodnością roślin, a w szczególności, kiedy uda się trafić na okres kwitnienia. Pamiętam festiwal dalii (podczas jednego z pierwszych pobytów w mieście), a także festiwal tulipanów (kiedy byłam z Asią). Tym razem odkładałam wizytę na ostatni dzień pobytu, aby pogoda pozwoliła zakwitnąć jak największej ilości roślin, choć Dorota (Bee) uprzedzała, że jest zbyt wcześnie na odwiedziny.
Wizyta w Ogródku japońskim pięć dni wcześniej przyniosła duże rozczarowanie, poza jedną przekwitającą magnolią było bardzo skromnie i smutno. Tym większa była moja radość, kiedy już od wejścia natrafiłam na rzędy żółtych żonkili połączone z pomarańczowymi szachownicami cesarskimi. Kawałek dalej trafiłam na magnoliową alejkę, może było sześć, a może dziesięć drzewek, nie policzyłam, bo wraz z innymi zaczęłam pstrykać zdjęcia. Te drzewa wyglądają tak fotogenicznie, tak barwnie, że chciałoby się aby okres kwitnienia trwał i trwał. A że bywa tak krótki tym chętnie chcemy go utrwalać. W pobliżu alejki magnoliowej zebrało się najwięcej osób, bo każdy chciał mieć zdjęcie. I nie ma się co dziwić. Magnolii widziałam ostatnimi czasy sporo, ale najczęściej były to pojedyncze drzewka. W takiej ilości i w pełni rozkwitu oglądałam je po raz pierwszy.  |
| Kwiaty tej magnolii rosnącej w pewnym oddaleniu od tych z magnoliowej alejki były tak olbrzymie, że większe od mojej dłoni |
Kiedy byłam we Włoszech i oglądałam magnolię w tamtym ogrodzie botanicznym (nawiasem mówiąc były tylko dwa egzemplarze) nie mogłam uwierzyć, iż mają tak ogromne kwiaty i pomyślałam sobie no tak- Włochy tu wszystko jest kolosalne nawet kwiaty, u nas są dużo mniejsze, bo mamy chłodniejszy klimat. Przyjeżdżam do Wrocławia i widzę olbrzymie kwiaty magnolii. Czyli i u nas mogą wyrosnąć takie cuda. I tak całkiem przez przypadek mogłam obejrzeć piękny spektakl kwitnienia magnolii.
Już samo to by wystarczyło, abym wizytę w Ogrodzie zaliczyła do jednego z najmilszych wspomnień z Wrocławia, a okazało się, że kwitną też tulipany. Te kwiaty niegdyś niedoceniane, chyba podobnie, jak wcześniej goździk, potem tulipan był wręczany kobietom w dniu ich święta. Jeden tulipan (oczywiście drodzy panowie to fantastyczne, że tak nas obdarowujecie, ale..) wygląda żałośnie smutno. Tulipany najlepiej wyglądają w bukiecie, w większej ilości (w przeciwieństwie do róży, która może być jedna, aby wyglądać dostojnie). A najlepiej jak sobie kwitnie w ziemi.  |
| Tulipan ogrodowy |
 |
| Cała skarpa przeważnie żółtych, dopiero rozkwitających tulipanów |
 |
| Pomarańczowa księżniczka |
Wybrałam jedynie kilka zdjęć, bo inne też się proszą o udostępnienie |
| wspomniana na wstępie szachownica cesarska w towarzystwie żonkili |
 |
| hiacynty |
Oczywiście to zaledwie parę przepięknych roślin ogrodowych, zachęcam do odwiedzin Ogrodu, bo tam kwitną drzewa, krzaki i kwiaty o różnych porach roku i niemal zawsze można trafić na coś ciekawego. Ponadto w Ogrodzie który jest ciekawy już z tego powodu, iż znajduje się tam wiele gatunków flory pełno jest posągów, instalacji z metaloplastyki i szkła, ławeczek, ogromnych szyszek, znaleźć można kilka krasnali, są szklarnie z roślinami. Jest też podobno kawiarnia, której szukam od kilku lat i nie potrafię znaleźć mimo drogowskazów :) Może kiedyś Bee mi ją pokaże.
Droga Alicjo, aby życie jeszcze nie raz pozwalało Ci dostrzegać swe jasne i barwne strony i żebyś nie utraciła pogody ducha
Teraz jest najładniejszy okres na kwitnące wszelakiego koloru kwiaty. Ja bardzo lubię narcyzy, żonkile już mniej mimo, że to ta sama grupa. Tulipany pełne też mają swój urok. A tak w ogóle to lubię wszystkie kwiaty. Nie pamiętam już kiedy byłam w ogrodzie botanicznym we Wrocławiu. Pozdrawiam
OdpowiedzUsuńTeż wolę narcyzy (jeśli idzie o kwiaty w wazonie, choć ostatnio rzadko kupuję cięte, bo mi ich żal, jakby to, że ja nie kupię coś zmieniło :), ale rosnące podobają mi się wszystkie podobnie jak Tobie. Ja akurat botaniczny we Wrocławiu ostatnio odwiedzałam rok rocznie, teraz powinnam dać mu przerwę i odwiedzić inny ogród, ale ten wrocławski wydaje mi się wyjątkowy (pewnie niewiele widziałam :)
UsuńPrzepiękny ogród, wspaniałe magnolie! Uwielbiam je za ich kolory te o wielkich białych kwiatach i zimozielonych liściach na dodatek przepięknie pachną. Kiedyś zebrałam ich płatki i włożyłam do pudełka z biegiem czasu z białych zrobiły się rude, ale dalej pięknie pachniały.
OdpowiedzUsuńSzkoda, że przeczytałam dopiero po powrocie z parku Oliwskiego, gdzie białe magnolie właśnie kwitną i zaczynają gubić płatki. Zatrzymałabym zapach choć na trochę
OdpowiedzUsuńJestem wzruszona, dziękuję bardzo♥️ ale nie pokazał mi się ten post wczoraj 🤔Jaki miły pomysł miałaś.
OdpowiedzUsuńOgrody botaniczne zawsze przenoszą nas jakby do raju 👍👏 też nigdy nie widziałam całego szpaleru magnolii, tylko pojedyncze drzewa. To naprawdę robi wrażenie. Tulipany i żonkile konkurują o urodę. Fajnie, że wróciły do łask goździki.
Wczoraj nawet byłam krótko w Jeleniej Górze dzięki moim sąsiadom. A dzisiaj tutaj był straszny upał. w domu siedziałam z przerwami dla ochłody😃 Tort był czekoladowy i proseco z limoncellą dla odmiany.
Jelenia Góra wciąż przede mną, a chciałabym odwiedzić, no niestety mam nieco dalej niż Ty :) U nas też było wczoraj i dzisiaj cieplutko, więc jak to na zmianę pogody nawiedziła mnie migrena, dlatego dziś też przesiedziałam w domu, a wczoraj byłam w parku oliwskim popatrzeć na "nasze" magnolie. Może nie w szpalerze, ale też jest ich kilka całkiem dorodnych i właśnie kwitnących.
UsuńLubię takie miejsca, a nagromadzenie magnolii i to o różnych kolorach i wielkościach kwiatów robi wrażenie. Zupełnie inaczej odbieram świat w ogrodach czy miejscach blisko natury. Za tydzień jedziemy do Polanicy a "po drodze" chcemy zahaczyć o arboretum w Wojsławicach, ciekawe czy już zakwitną azalie i rododendrony. Pozdrawiam serdecznie :)
OdpowiedzUsuńU mnie na wsi rododendrony już powoli rozkwitają, azalie nie. Jabłonie też jeszcze nie.
UsuńA ja za dwa jadę do Kórnika w nadziei, że będzie kwitło kolorowo i zielono. :) Na ten weekend maja przewidywano szczyt kwitnienia azalii i różaneczników, ale co będzie to czas pokaże.
OdpowiedzUsuńPrawdziwy festiwal kwiatów, aż się cały świat uśmiecha🌸Kolorowa bajka. Takiej radości zaznałam w ogrodzie w Dobrzycy za Koszalinem. A mały raj kwitnących rododendronów pod koniec maja zaskoczył nas w parku zamku Książ. I ku memu zdumieniu moja magnolia, choć w tym roku uszkodził ją przymrozek, też ma takie wielkie kwiaty. Dziwne, ale piękne. Niech zatem kwitną te wszystkie łany kwiatów ku naszej uciesze💐
OdpowiedzUsuńRadość tym większa, że to zawsze niewiadoma, kiedy w tym roku zakwitnie i co, taką niewiadomą będzie moja wycieczka do Kórnika, ale myślę, że nawet, jeśli tylko jeden rodzaj roślin zakwitnie to będę zadowolona. Magnolie widzę stają się coraz bardziej "modne" bo coraz więcej osób je sadzi, ostatnio widziałam małą magnolię (taką jak twoja) na skwerku na Hucisku (swoją drogą wstyd, że nie wiem jak się ten skwerek nazywa)
UsuńNo i bardzo dobrze, że Werona poczekała 😄 taki wpis to dużo lepszy pomysł na ten dzień!
OdpowiedzUsuńAleż tam musiało być pięknie… te magnolie robią totalną robotę 🌸 i aż wierzyć się nie chce, że u nas też mogą mieć takie ogromne kwiaty! No i tulipany – dokładnie, jeden to smuteczek, ale cała skarpa? Bajka 😍
Czuć w tym wpisie czystą radość z chodzenia i zachwycania się chwilą – i to jest najlepsze. A tej kawiarni to teraz sama jestem ciekawa, jak można jej tyle lat nie znaleźć 😄
I piękne zakończenie dla Alicji – aż chce się też „żyć kolorowo” 💛
Kwiaty to zawsze miły dla oka widok a i wpis okraszony zdjęciami jest przyjemny. Co do tej kawiarenki, gdybym szukała sama to może i bym zwątpiła w swoje umiejętności, ale szukałam z przyjaciółką i też nie znalazłyśmy.
UsuńKocham takie miejsca. Trafiłaś na prawdziwy festiwal kwiatowy. Od tego piękna nie można oderwać oczu. Bajka!! Teraz obficie kwitną tulipany i główną atrakcją są wieczorne iluminacje w Ogrodzie Botanicznym. Serdecznie pozdrawiam:)
OdpowiedzUsuńO to dopiero piękny widok - iluminacje i roślinność, chciałabym to zobaczyć.
UsuńNo i mamy namiastkę Holandii. Niby nie tak dużo tego piękna, a zaraz radośniej i żyć się chce. Ja nie miałam urodzin, ale też przyjmuje ten kolorowy prezent:)))
OdpowiedzUsuńA bardzo proszę przyjmować :) Mnie uradowało, niech raduje i innych.
OdpowiedzUsuńMagnolie zachwycające!
OdpowiedzUsuńJak wspomniałam Magdzie stają się modne więc jest ich coraz więcej i wspaniale. Nawiasem mówiąc dziś zwróciłam uwagę, iż na skwerze w środku miasta znajduje się przepiękna wiśnia piłkowana, na którą mało kto zwraca uwagę, a podobna w parku oliwskim przyciąga tłumy fotografujących, jak ważne jest otoczenie.
OdpowiedzUsuńGosia, dużo pięknych zdjęć. Lubię jak swoje posty okraszasz zdjęciami. Jest ich coraz więcej. Piszę krótko, bo internet tutaj raz jest raz go nie ma. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńA mnie się czasami wydaje, że zbyt dużo tych zdjęć, ale czasami nie mogę się powstrzymać. I tak robię selekcję i staram się wyznaczać sobie jakiś nieprzekraczalny limit :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam kwiaty, więc ten wpis jest bardzo miły dla mego oka – cudowności nam tu pokazałaś, napatrzeć się nie mogę nie tylko na te dorodne magnolie, ale także na inne rośliny.
OdpowiedzUsuńA Alicji na pewno zrobiło się bardzo miło, że tak ją wyróżniłaś w dniu jej urodzin. Bardzo miły gest!
Kwiaty są wdzięcznym obiektem do podziwiania, roślinność, natura, wszelkie dzieło stworzenia - tu zastanawiam się, czy człowiek także, ale to już byłyby zbyt daleko idące rozważania filozoficzne, więc poprzestańmy na radowaniu się florą :)
OdpowiedzUsuńPodczas miejskiego rowerowania, dwa tygodnie temu, po Lublinie, zahaczyliśmy o ogród botaniczny UMCS. Pięknie, ale niestety wszechobecna susza i tu odcisnęła swoje piętno :( Muszę się też w końcu wybrać do świętokrzyskiej Holandii, czyli Jadwigowa oraz do odkładanych z roku na rok Bolestraszyc, bo jak nie lubię parać się ogrodnictwem tak podziwiać ogrody, owszem :D
OdpowiedzUsuńW Lublińskim ogrodzie byłam we wrześniu zeszłego roku a mam wrażenie, jakby to było wieki temu. Podobało mi się, choć wówczas niewiele kwitło kwiatów, choć i tak najbardziej skupiłam się na Dworku Kościuszków. Ja planuję Kórnik i to za kilka dni. Jadwigowo czy Bolestraszyce (jeśli dobrze odmieniam) ciut za daleko, życzę udanych wycieczek.
OdpowiedzUsuńPiękne miejsce. Trafiłaś tam w idealnym momencie, kiedy ogród mienił się wszystkimi kolorami tęczy.
OdpowiedzUsuńTo prawda, choć ono jest też piękne, jak kwitnie mniej kwiatów, piękne inaczej :)
OdpowiedzUsuń