Od dawna zazdrościłam moim koleżankom i kolegom, którzy odwiedzali wspaniałe ogrody dendrologiczne. W tym roku odpowiednio wcześnie sprawdziłam czas kwitnienia różaneczników i w połowie maja wybrałam się do Kórnika. Ku ścisłości to wybrałam się do Poznania, z którego zrobiłam wycieczkę do Kórnika. Dwa lata temu udało mi się odwiedzić kórnicki zamek, tym razem moim celem były kwitnące krzewy. Prognozy pogody zapowiadały na poniedziałek fantastyczną ciepłą, słoneczną aurę. Poniedziałek zaś miał zapewnić mniejszą ilość odwiedzających. W tym roku jednak pogoda nie po raz pierwszy sprawiła mi psikusa. Kiedy wysiadłam z autobusu w Kórniku było pochmurnie i zaczynał kropić deszczyk.Na szczęście przestał, kiedy tylko przekroczyłam bramę ogrodu. Miało to też swoje dobre strony, przy tak pochmurnej pogodzie gości było niewielu, mogłam więc poczuć się chwilami jedyną posiadaczką tego fantastycznego przybytku.Zawsze zachwycałam się zdjęciami koleżeństwa blogowego, ale zobaczenie tego bogactwo kolorów i rodzajów daje nieporównanie większe i silniejsze doznania. Buzia się śmieje mimo braku słoneczka.Ogród jest ogromny i ponoć zawiera największą w Polsce i czwartą w Europie ilość gatunków zbiorów (drzew i krzewów). Ja skupiłam się na różanecznikach i co chwila odkrywałam ich nowy odcień, nowy kolor, a nawet nowy kształt.
Zapraszam do zaczarowanego ogrodu.
Oczywiście moim celem były różaneczniki bo to czas ich kwitnienia, ale zachwyciła mnie soczysta zieleń drzew a także zakątek poezji poświęcony urodzonej w pobliżu Kórnika Wisławie Szymborskiej, w którym odnalazłam mój wielokrotnie cytowany na blogu wiersz Muzeum.














Droga Małgosiu!
OdpowiedzUsuńWiem co to depresja. Doświadczyłam jej. Ten ciągły smutek, utrzymujący się przez większość dnia i prawie każdego dnia. To ciągłe bycie w dołku, brak zainteresowania swoimi pasjami, brak apetytu, płacz, bezsenność, stałe napięcie, zmęczenie.
Nie będę Ci dawała złotych rad. Wierzę, że byłaś u lekarza. On udzieli Ci profesjonalnej pomocy. U mnie wychodzenie z depresji trwało ponad rok. Mój nastrój jedynie jesienią pogarsza się. Wtedy odczuwam obniżenie energii, trudności z koncentracją, ospałość. Eryk codziennie bez względu na pogodę, wyciąga mnie na spacery.
Wspominałaś u kogoś w komentarzu, że majową porą wybierasz się do Kórnika aby zobaczyć kwitnące azalie i różaneczniki. Też miałam ochotę aby pojechać ale życie pokrzyżowało plany. Kornik odwiedziłam w lipcu. W parku kwitły hortensje, a ławeczkę Szymborskiej piękne surfinie.
Życzę Ci dużo zdrowia. Dużo siły, determinacji do walki! Ściskam mocno i serdecznie pozdrawiam:)